12.09.2014; piątek, g. 15:41

MOJA MODLITWA ZŁOŻONA W TWOJE RĘCE PRZED NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENTEM
 
DROGIE DZIECKO! TY NIE OCIĄGAJ SIĘ TYLKO CZYM PRĘDZEJ JEDZ DO MOJEGO DROGIEGO KAPŁANA …….. ZAWIEŹ MU KILKA PRZESŁAŃ, JA JE CI WYBIORĘ I NIECH ON TO PRZECZYTA. MAŁO CZASU JUŻ ZOSTAŁO, ABY TEN KAPŁAN TEGO NIE WIEDZIAŁ. ON MUSI KONIECZNIE PRZECZYTAĆ TO WSZYSTKO, BO MOJE MIŁOSIERDZIE JEST JUŻ BARDZO BLISKO. TO SĄ RZECZY WAŻNE DLA MOJEGO UMIŁOWANEGO KOŚCIOŁA POLSKIEGO.

W WASZYM KRAJU …….! JEST NAD WYRAZ DUŻO DUSZ PODĄŻAJĄCYCH ŚLADAMI WASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA W PORÓWNANIU DO INNYCH NARODÓW. ODEGRACIE WAŻNĄ ROLĘ W DZIEJACH ODNOWY CHRZEŚCIJAŃSTWA, ODNOWY UPADAJĄCEGO KOŚCIOŁA NA ŚWIECIE. STĄD MOJE PONAGLENIE, A W PRZESŁANIACH KTÓRE CI DAŁEM SĄ RZECZY WAŻNE NIE TYLKO MOJE DZIECKO DLA NAWRÓCENIA WASZEJ RODZINY, ALE TAKŻE DOTYCZĄCE TWOJEGO KOŚCIOŁA PARAFIALNEGO ORAZ KOŚCIOŁA POLSKIEGO I CHRZEŚCIJAŃSTWA W ŚWIECIE.

MROCZNY CZAS NASTAŁ W MOIM KOŚCIELE NA ŚWIECIE. DLATEGO PRZYWOŁUJĘ MOJE OWCE ABY POMOGŁY W TEJ WIELKIEJ MISJI RATOWANIA KOŚCIOŁA ZAŁOŻONEGO PRZEZ MOJEGO PIOTRA APOSTOŁA. JEST NAGLĄCA CHWILA MOJE DZIECKO ABY TE SPRAWĘ POŚPIESZYĆ I PILNIE SPOTKAĆ SIĘ Z KSIĘDZEM .…….
ON JEST PRZEPEŁNIONY MOIM DUCHEM ŚWIĘTYM I TEN CZAS NALEŻY DO NIEGO. NIECH TO CO JA DO CIEBIE TERAZ MÓWIĘ POTRAKTUJE POWAŻNIE BO IDĄ ZNACZĄCE CZASY DLA KOŚCIOŁA TAKŻE W POLSCE. PRZYOBLECZCIE SIĘ W NARODOWEJ MODLITWIE RÓŻAŃCOWEJ, BO MAŁO JUŻ MACIE CZASU NA ZATRZYMANIE ZŁA , KTÓRE STOI U WASZYCH GRANIC. BŁOGOSŁAWIĘ WASZEJ OJCZYŹNIE NA TE TRUDNE CHWILE, KTÓRE SĄ PRZED WAMI. WASZE MODLITWY MOGĄ OSŁABIĆ WIELE ZŁEGO, KTÓRE MA PRZYJŚĆ NA WASZ KRAJ. ZANURZAJCIE SIĘ W MOIM CIELE I KRWI, KTÓRE DAJĘ WAM W EUCHARYSTII. NIEDŁUGO KOŚCIOŁA W KTÓRYM BĘDĘ NA OŁTARZU NIE ODNAJDZIECIE NAWET W POLSCE. WASZ JEZUS ZAWSZE MÓWI PRAWDĘ I NIECH KSIĄDZ MÓJ UMIŁOWANY WEŹMIE TO POWAŻNIE DO SWOJEGO SERCA.

DO JAKŻE UMIŁOWANEGO KAPŁANA ….. (być może to ISKRA) TAKŻE CHCĘ PRZEMÓWIĆ:” PODOBAJĄ MI SIĘ MŁODY MÓJ UCZNIU TWOJE POCZYNANIA. TY JESTEŚ DOBRZE PRZYGOTOWANY NA TE CZASY. TWOIM ORĘŻEM JEST MATKA MOJA W KTÓREJ MAM UPODOBANIE. ONA CIĘ OSŁANIA I WYTYCZA DROGĘ DO MNIE. ZABIORĘ CIĘ NA GÓRĘ OLIWNĄ GDZIE OTOCZĘ CIĘ MOIM OBŁOKIEM A TY PRZYPROWADZISZ MI STADO OWIEC TYCH ZDROWYCH ODDZIELONYCH OD KOZŁÓW. PAMIĘTAJ, ŻE BĘDZIESZ UCZTOWAŁ ZE MNĄ W NIEBIE. PAŚ TERAZ MOJE OWCE I POZBIERAJ JE JESZCZE W TO STADO O KTÓRYM MÓWIĘ.

PAMIĘTAJCIE KOCHANI! ŻE KRÓLESTWO NIEBIESKIE CZEKA NA WAS A JA POWITAM WAS NA NIEBOSKŁONIE Z WYCIĄGNIĘTYM RĘKOMA TAK JAK WIDZIAŁA. ……. TO WE ŚNIE 6 LISTOPADA. TO JEST MOJA WIELKA ZAPOWIEDZ KTÓRĄ DAJĘ MOIM DZIECIOM.
DROGIE DZIECI NADSZEDŁ CZAS BOGA , CZAS DOPEŁNIENIA SIĘ PISMA ŚWIĘTEGO. WIELE Z TEGO CO WAM OPISAŁEM PRZEMINĘŁO, WYPEŁNIŁO SIĘ I JEST JUŻ ZA WAMI, ALE TERAZ RESZTA SIĘ DOPEŁNI O CZYM MÓWI KSIĘGA DANIELA I APOKALIPSA WG OBJAWIENIA MOJEGO UCZNIA JANA.
TRWAJCIE W WIERZE I MIŁOŚCI DO BLIŻNICH.  CZEKAM NA WAS, CZAS JEST KRÓTKI.
BŁOGOSŁAWIĘ – JA WASZ JEZUS I MOJA UKOCHANA MAMA MARYJA.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

123 odpowiedzi na „12.09.2014; piątek, g. 15:41

  1. Mariusz pisze:

    ks. dr Paweł Murziński

    Polubienie

  2. Marcin pisze:

    Księga Mądrości; Rozdział 17:

    Egipt a Izrael: ciemności i słup ognisty

    1 Wielkie są Twoje sądy i niezbadane,
    dlatego pobłądziły dusze nieumiejętne.
    2 Niegodziwcy, co zamyślili ujarzmić lud święty,
    legli, uwięzieni ciemnością, zniewoleni długą nocą:
    zbiegowie przed wieczną Opatrznością – zamknięci pod strzechą.
    3 Ci, którzy mniemali, że się ukryją z grzechami tajemnymi
    pod ciemną zasłoną zapomnienia,
    pogrążeni zostali w ciemnościach, wielce zatrwożeni
    i przerażeni zjawami.
    4 Bo i chroniąca ich kryjówka nie zabezpieczała przed strachem:
    rozlegały się wokół przerażające odgłosy,
    ukazywały się ponure zjawy o posępnych twarzach.
    5 I ani żadna siła ognia nie mogła dać światła,
    ani jasne płomienie gwiazd
    nie zdołały rozświetlić owej strasznej nocy.
    6 I ukazywały się im tylko
    przeraźliwe ognie samopalne,
    a wystraszeni owym nieznanym zjawiskiem,
    za gorsze brali to, na co patrzyli.
    7 Zawiodły kłamliwe sztuczki czarnoksięstwa,
    spadła haniebna kara za przechwalanie się mądrością.
    8 Ci, którzy przyrzekali duszę schorzałą uwolnić od strachów i niepokojów,
    sami chorowali na strach wart śmiechu.
    9 Bo nawet gdy nic przeraźliwego ich nie straszyło,
    przerażeni tupotem bydląt i syczeniem gadów
    zamierali ze strachu,
    nie chcąc nawet spojrzeć w powietrze, którego z żadnej strony nie można uniknąć;
    10 tchórzliwa bowiem jest nieprawość, gdy sama się potępia
    i zawsze przymnaża trudności, dręczona sumieniem.
    11 Bo strach to nic innego jak zdradziecka odmowa pomocy ze strony rozumowania,
    12 a im mniejsze jest wewnątrz oczekiwanie [pomocy],
    tym bardziej wyolbrzymia nieznaną, dręczącą przyczynę.
    13 A ich w tę noc rzeczywiście bezwładną
    i z czeluści bezwładnej Otchłani wypełzłą,
    uśpionych snem zwyczajnym
    14 raz trapiły zjawy straszliwe,
    to znów upadek ducha obezwładniał,
    padł bowiem na nich strach nagły i niespodziewany.
    15 I tak padał każdy, gdzie się kto znajdował,
    i był więziony, zamknięty w więzieniu bez krat.
    16 Czy to był rolnik, czy pasterz,
    czy robotnik pracujący na pustkowiu –
    zaskoczony ulegał nieodpartej konieczności:
    wszystkich ich skrępował jeden łańcuch mroku.
    17 I czy to wiatr świszczący,
    czy wdzięczny śpiew ptaków wśród gęstych gałęzi,
    szum wody wartko płynącej,
    czy potężny łoskot spadających skał,
    18 niedostrzeżony bieg brykających zwierząt,
    groźny ryk bestii straszliwych
    czy echo odbijające się od górskich rozpadlin –
    obezwładniały ich, napełniając strachem.
    19 Cały bowiem świat był zalany światłem
    i oddawał się pracy bez przeszkody:
    20 tylko nad nimi uciążliwa noc się rozpostarła,
    obraz mroków, które miały ich ogarnąć.
    A sami byli dla siebie większym ciężarem niż ciemność.

    1 A dla Twych świętych była bardzo wielka światłość,
    gdy głos ich słyszano, a nie widziano postaci –
    uznawano ich za szczęśliwych mimo tego, co oni przedtem ucierpieli;
    2 a dziękowano, że nie szkodzą, choć przedtem krzywd doznali,
    i błagano o darowanie sprzeciwu.
    3 Dałeś przed nimi słup ognisty
    jako przewodnika na nieznanej drodze,
    jako nieszkodliwe słońce w zaszczytnej tułaczce.
    4 A tamci zasłużyli, by ich pozbawiono światła i zamknięto w ciemności,
    bo w niewoli trzymali Twych synów,
    przez których świat miał otrzymać niezniszczalne światło Prawa.

    Polubienie

  3. Gosia 3 pisze:

    Nawałnica uszkodziła katedrę w Gnieźnie i kościół franciszkanów. ZDJĘCIA

    opublikowano: 9 godzin temu
    autor: PAP/Marek Zakrzewski
    autor: PAP/Marek Zakrzewski
    Wykop
    1

    Nawałnica, która przetoczyła się 11 sierpnia późnym wieczorem przez Wielkopolskę, wyrządziła duże szkody również w Gnieźnie.
    REKLAMA

    Ucierpiała m.in. katedra gnieźnieńska, niedawno odremontowany kościół franciszkanów i całe Wzgórze Lecha, gdzie wiatr wyrwał i połamał wiele drzew.

    Z bazyliki prymasowskiej wiatr zerwał częściowo poszycie dachu nad prezbiterium od strony północnej. Uszkodził również latarnię nad Kaplicą Potockich – blachy są nienaturalnie wygięte, a krzyż przygięty poziomo. Od strony południowej uszkodzony został też częściowo dach świątyni.

    W chwili nadejścia burzy i wichury w katedrze gnieźnieńskiej trwał koncert Festiwalu „Akademii Gitary”. Nikomu nic się nie stało.

    Bardzo duże szkody wiatr wyrządził także w otoczeniu katedry. Wiele rosnących tam drzew zostało wyrwanych z korzeniami lub połamanych.

    Żywiołowi nie oparł się też niedawno odremontowany kościół ojców franciszkanów, którego dach został w kilku miejscach uszkodzony. Z poszycia zerwało dachówki.

    Liczba szkód w całym Gnieźnie jest ogromna. Nie ma informacji o ofiarach.”

    MOJE WŁASNE SPOSTRZEŻENIE:

    W chwili nadejścia burzy i wichury w katedrze gnieźnieńskiej trwał koncert Festiwalu „Akademii Gitary”. DLATEGO.

    Polubienie

    • Aviso pisze:

      Też tak uważam Gosiu , to znak i ostrzeżenie od Boga. Dość profanacji świątyń organizacją jakichś koncertów czy festiwali. Kościół a tym bardziej katedra to nie sala koncertowa tylko Dom Boży.
      A co do tego młodego kapłana o którym mowa w przesłaniu, to myślę , ze to chodzi o ks. Pawła Murzinskiego.
      Pozdrawiam i Szczęść Boże!

      Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Witaj Aviso!
      Te słowa w przesłaniu akurat były skierowane do konkretnego księdza i zostały mu przekazane w 2014 roku jednak nie do ks. Murzińskiego. Jednak kto jest tą Iskrą to Pan Jezus dokładnie na razie nie określił. Wydaje mi się że to są wszyscy kapłani Maryjni lub jeden z nich którego Pan Bóg nie wskazał jednoznacznie. ( tłumaczenia w nawiasach pochodzą od nas chociaż wydaje mi się że nie wszystkie ) .
      Nawiążę jeszcze do mojego wpisu z 11 sierpnia 2017 roku z godz 23:44 na poprzednim wpisie. Nikt jeszcze nie wiedział co się dzieje w Suszku ale ja pisząc to czułam że coś dzieje się niedobrego dosłownie czułam gniew Boga Ojca. I to działo się właśnie w tym czasie bo harcerze opowiadali że zaczęło się to 23:20. Byłam przynaglona aby napisać o tym ” gniewie Boga” . Bardzo mi szkoda tych harcerzy ( przecież dzieci) ale Pan Bóg nie ma względu na osoby. I ten gniew miał być zauważony – mocno zauważony bo wciąż nie ma ” miłosnej Intronizacji składającej hołd Jezusowi”. Słyszałam relacje dzieci że mówiły że jak tak siedzieli w lesie jeszcze bez pomocy większość z nich się modliła – to dobre dzieci. Ale wśród nich byli tacy co się nie modlili. I to trzeba było nam usłyszeć.
      Niech dobry Bóg da Niebo tym 2 dziewczynkom a pozostałe dzieci umocni w wierze i pozostałe nawróci na drogę do Jezusa aby i oni szukali zawsze pomocy w modlitwie do Boga w Trójcy Świętej.
      Pozdrawiam Cię Aviso.Niech Ci Pan Bóg błogosławi!

      Polubienie

  4. Gosia 3 pisze:

    Szafirku! to znalazłam aby Ci przypomnieć i inni niech o tym pamiętają.

    „03.04.2013, 18:00 – Przyjdę ponownie ostatniego dnia. Jednak wcześniej nie będę chodził po ziemi
    Moja szczerze umiłowana córko, Potęga Mojego Głosu, poprzez te Orędzia, dotarła do tak wielu narodów w ciągu zaledwie dwóch lat, że miliony dusz będą teraz pomagać ratować dusze swoich braci i sióstr.
    Słowo Boże, rozpalone przez to wołanie z Nieba będzie się rozprzestrzeniać przez wszystkich synów, córki, braci i siostry po całym świecie. Szybkość tej Misji, która rozpętała burzę na świecie jest pobudzana przez moc Ducha Świętego.
    Tak wiele języków, tak wiele narodów, tak wiele dusz, chwyciło Moją Rękę Miłosierdzia i podąża teraz za Mną, kiedy prowadzę je do Życia Wiecznego.
    Mój Ojciec obiecał światu Księgę Prawdy na koniec czasów. On zawsze dotrzymuje Swoich Obietnic. Żaden człowiek nie może znać treści Księgi Prawdy, ponieważ nie była ona do waszej wiadomości. Tylko Prorok Daniel otrzymał jej zawartość, ale został pouczony przez Mojego Ojca, aby nie ujawniał jej tajemnic.
    Teraz, Moja córko, przekazywana jest tobie, jako ostatniemu prorokowi jej zawartość i przez Słowo Boże wyda obfity owoc. Księga Prawdy dana jest światu, aby zbawić ludzkość od pewnej śmierci. Jest to dla duszy Dar ratujący życie. Niesie ze sobą niezwykłe łaski. Przynosi wam Prawdę i nie tylko przypomina o Moim Nauczaniu, ale przygotowuje was do ataków na Mój Kościół, które w swoich skutkach przyniosą upadek dusz.
    Księga Prawdy ujawni wam także, Moi umiłowani wyznawcy, plan Mojego Ojca, który pomoże wam dokonać właściwych przygotowań, niezbędnych do wejścia do Nowego i Chwalebnego Raju na ziemi. Bez Księgi Prawdy, wy, Moi uczniowie, bylibyście jak owce prowadzone na rzeź, gdyż musicie wiedzieć, że wasza wiara w Boga będzie podważana i zostanie podjętych wiele starań, aby wymazać wszelkie ślady Mnie, Jezusa Chrystusa, z powierzchni ziemi.
    Kiedy ludzie zostaną pozbawieni Prawdy Bożej, zwrócą się w inną stronę, by szukać pocieszenia. Żaden człowiek na tej ziemi nie może przetrwać bez wiary w coś, co obiecuje życie. Niestety, wielu goni za fałszywymi doktrynami, które apelują do ich słabych stron. Miłość własna sprawia, że religie i tak zwane duchowo oświecone sekty odwołują się do chciwości ludzkich serc. Samozadowolenie nie prowadzi do Boga ani do Prawdy. Poza tym są też te biedne dusze, które nie wierzą w jakiekolwiek życie po tym życiu na ziemi, chodzą nieszczęśliwe, bez nadziei w sercach.
    Moc Mojego Ducha Świętego, grom Mojego Głosu, cuda, które będę ujawniał i dowód autentyczności tych Orędzi pozyskają miliony dusz.
    Moja Obecność okrywa ziemię i to wywołuje wiele nienawiści, gdy szatan zatruwa umysły Moich wyznawców. Moja Obecność jest w Tabernakulach świata w Moich Kościołach, w słowach wszystkich wybranych wizjonerów. Ale w tych, Moich ostatecznych Orędziach do ludzkości, Moja Obecność doprowadzi do powszechnej przemiany.
    Nigdy nie wolno wam zapomnieć o Mojej Obietnicy. Przyjdę ponownie ostatniego dnia. Jednak wcześniej nie będę chodził po ziemi. Moje obecne ostrzeżenie dla was jest po to, abyście słuchali proroctwa. Jakikolwiek człowiek, który twierdzi, że jest Mną czy ktoś, kto mówi wam, że Jezus chodzi po ziemi w ludzkim ciele, jest kłamcą.
    Mój czas nadejdzie, kiedy zstąpię z nieba dokładnie w taki sam sposób, w jaki wstąpiłem Mojego ostatniego dnia na ziemi.
    Wasz Jezus

    ode mnie : „Przyjdę ponownie ostatniego dnia. Jednak wcześniej nie będę chodził po ziemi. Moje obecne ostrzeżenie dla was jest po to, abyście słuchali proroctwa. Jakikolwiek człowiek, który twierdzi, że jest Mną czy ktoś, kto mówi wam, że Jezus chodzi po ziemi w ludzkim ciele, jest kłamcą.
    Mój czas nadejdzie, kiedy zstąpię z nieba dokładnie w taki sam sposób, w jaki wstąpiłem Mojego ostatniego dnia na ziemi.” KOCHANI OSTATNIEGO DNIA NA SĄD OSTATECZNY I O TYM JEST W PRZESŁANIU. „

    Polubienie

    • Leszek pisze:

      Tak jest, nie wolno mylić przyjścia Pana w duchowy sposób na Końcu Czasów (bo to będzie czas ducha) wraz z Jego Królestwem (Mt 6,10), z przyjściem Pana i Sędziego widzialnie na Są Ostateczny, jak o tym mówi Matka Boża w Orędziu nr 166 zatyt. «Jego drugie przyjście» do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
      …Jego drugie przyjście podobne będzie do pierwszego, najmilsi synowie. Powrót Jezusa w chwale – przed Jego ostatecznym przyjściem na Sąd Ostateczny – podobny będzie do Jego narodzenia w tę Świętą Noc. Godzina ta należy jednak do tajemnic Ojca (Dz 1,6n)…
      (24.12.1978), bowiem … na końcu świata, Jezus wskrzesi was na Swój ostateczny i powszechny sąd.. (598r, 15.08.1997).
      O tym wskrzeszeniu Pan Jezus mówi M. Valtorcie w dyktandzie zatyt. «Końcowe zmartwychwstanie» z 29 stycznia 1944r. w książce „Koniec Czasów”:
      Zob.:https://id-id.facebook.com/poematvaltorta/posts/1688679921347172:0
      O tym przyjściu Pana Jezusa Chrystusa, Sędziego na Sąd Ostateczny mówi też, Bóg Ojciec w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny (XIV w.) w rozdz. zatyt. «Nauka o Moście»:
      http://sienenka.blogspot.com/2011/01/dialog-sw-katarzyny-xxxix.html
      XXXIX – O trzecim napomnieniu, które nastąpi w dzieńSądu.
      Pozostaje opowiedzieć ci o trzecim napomnieniu, w Ostatnim dniu sądu. Rzekłem ci już o dwóch pierwszych; teraz, abyś poznała, jak bardzo człowiek się myli, opowiem ci o trzecim, to jest o Sądzie powszechnym, gdzie odnawia się i wzrasta cierpienie biednej duszy przez zjednoczenie jej z ciałem, pod nieznośnym potępieniem, które przygniata ją pomieszaniem i wstydem.
      Wiedz, że w ostatnim dniu sądu, gdy Słowo, Syn Mój przyjdzie w Boskim Majestacie, aby oskarżyć świat boską mocą, nie przyjdzie ubożuchny, jak wtedy, gdy się urodził z łona Panny w stajni, wśród zwierząt, lub kiedy umarł pomiędzy dwoma łotrami.
      Wtedy ukryłem moc Moją w Nim, pozwalając, aby znosił cierpienia i męki jako człowiek: Jakoby boska natura Moja oddzieliła się od natury ludzkiej, lecz pozwoliłem Mu cierpieć jako człowiekowi, aby zadość uczynić za winy wasze.
      Nie tak przyjdzie w ostatniej chwili. Przyjdzie z mocą sądzić świat, we własnej osobie. Odda każdemu, co należy i nie będzie stworzenia, które by nie zaznało bojaźni (por. Mt 24,30).
      Nędznych potępieńców przejmie widok Jego tak wielką męką i tak wielkim przerażeniem, że język nie byłby zdolny wypowiedzieć tego. Sprawiedliwych natchnie czci pełną bojaźnią zmieszaną z weselem. Nie aby miał zmienić oblicze swoje, bo jest niezmienny; niezmienny według natury Boskiej, przez którą jest jednym ze Mną i niezmienny według natury ludzkiej (por. Jk 1,17), odkąd przywdział chwałę zmartwychwstania. Lecz strasznym okaże się oczom potępieńca, gdyż ten widzieć Go będzie wzrokiem przerażenia i mroku, jaki nosi w sobie. Oko chore widzi tylko ciemności w słońcu, które jest tak jasne, podczas gdy oko zdrowe widzi w nim światło (por. Mt 6,22n). Nie jest to wina słońca, że jest inne dla ślepego, a inne dla widzącego, lecz wina oka, które jest chore. Tak też potępieni ujrzą Syna Mego w ciemności, we wstydzie i w nienawiści, nie z winy Mego boskiego Majestatu, w którym przyjdzie sądzić świat, lecz z winy swojej.

      Polubienie

  5. Gosia 3 pisze:

    Jeszcze to Wam przypominam i to zapamiętajcie aby Was nikt nie zwiódł:

    24.04.2013, 14:15 – Matka Boża – Tym razem nie przyjdzie On, jako człowiek w ciele
    Moje ukochane dzieci, z powodu Jego wielkiej miłości do człowieka, mój Syn przygotowuje się teraz do swojego Powtórnego Przyjścia. Dlatego, że was kocha, mówi do was przez swoich proroków, by mieć pewność, że nikt nie wymknął się Jego Miłosierdziu. Jak Bóg posłał Jana Chrzciciela, aby przygotować świat na mojego Syna – Jednorodzonego Syna Bożego, Mesjasza – tak teraz mój Syn objawia wam ostateczny plan. Ten ostateczny plan zbawienia będzie podobny do Jego pierwszego przyjścia, ale z jedną różnicą. Tym razem nie przyjdzie On jako człowiek w ciele.
    Teraz, kiedy Prawda jest wam ponownie objawiana, mój Syn przypomina wam wszystko, co pochodzi od Boga poprzez Jego Święte Słowo, gdy planuje On końcowe etapy. Boże dzieci otrzymały Prawdę, kiedy mój Syn chodził po ziemi. Teraz dostaniecie pełną Prawdę, łącznie z objawieniami na temat działania nieprzyjaciół Boga, a to dla waszego dobra, abyście nie zostali zwiedzeni. Musicie mieć szczodre serca, kiedy mój Syn przynosi te Dary, które posilą wasze dusze.
    Kiedy przez lata objawiałam się wybranym przez Boga wizjonerom, to po to, by przygotować dusze na te czasy. Teraz, kiedy przygotowujecie się do prześladowań, które zostaną zadane chrześcijanom, będzie to bardzo trudne, ponieważ będzie to łamanie ducha i to sprawi największy ból. Kiedy znacie Prawdę Słowa Bożego i gdy wiecie, jak rozpoznać dzieło oszusta, możecie się stać silniejsi. To jest dużo ważniejsze, aby pozostać wiernym Słowu Bożemu, niż akceptować kłamstwa, które zostaną wam przedstawione przez tych, którzy nie przychodzą od Boga.
    Mój Syn wywyższy was do wielkiej chwały, gdy będziecie posłuszni Jego Świętemu Słowu i będziecie przestrzegać Jego Nauczania. Proszę was, abyście okazali mojemu Synowi szacunek na jaki zasługuje. Ci, którzy Go odrzucili, gdy chodził po ziemi, w końcu przyjęli Prawdę o tym Kim był, gdy umarł na Krzyżu. Ci, którzy dziś odrzucają Jego Słowo, w końcu uświadomią sobie prawdę w Dniu, w którym przyjdzie Sądzić. Dla wielu będzie za późno.
    Módlcie się, aby wszystkie dusze pozostały wierne dziedzictwu Mojego Ukochanego Syna, Jezusa Chrystusa, bo tylko ci, którzy Go przyjmują mogą zostać wzięci do Jego Królestwa.
    Wasza Ukochana Matka
    Matka Zbawienia

    Polubienie

  6. Gosia 3 pisze:

    Szukałam Kochani ! przesłania o dachach Kościołów w czasach ostatecznych ( było takie przesłanie MBM na ten temat) lecz Bóg zaprowadził mnie do tych dwóch powyższych , które są bardzo, bardzo ważne. Pozdrawiam wszystkich czytających. Szczęść Boże! Błogosławionego dnia Pańskiego!

    Polubienie

  7. bozena2 pisze:

    Chciałam zadać pytanie, czy to chodzi o młodego kapłana Jacka Międrala, czy jednak o kogoś innego. Jak mogę uzyskać na ten temat odpowiedź, to dziękuję.

    Polubienie

  8. Gosia 3 pisze:

    Witaj Bożenko2!
    sądziłam że Ty nas uważnie czytasz. To tak jest jak się czyta tyle orędzi jednocześnie.
    Mogę Ci odpowiedzieć tylko tyle: na pewno nie chodzi o ks. Jacka Międlara.
    Zostań Bożenko2! z Bogiem i Maryją. Pozdrawiam serdecznie.
    I jeszcze dodam że w przesłaniach, wszystkie w nawiasach tłumaczenia nie pochodzą od Jezusa.

    Polubienie

  9. Mateusz pisze:

    Taki wpis znalazłem w internecie:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
    13.05.2017r. w Fatimie doszło do profanacji Mszy Świętej.
    Ks. Murziński w homili z dn. 21.05.2017r. mówi, że masoneria światowa i kościelna pokazała w 100-rocznicę objawień fatimskich w formie symboli i przez wystrój Kościoła, jakie niespodzianki nam szykuje. Na Mszy Św. papieskiej w Fatimie 13.05.2017r. zapowiedziała przez znaki, co zamierza uczynić.
    Tymi znakami był czarny Ołtarz (czyli w kolorze pogrzebowym), czarne świece (wiemy, gdzie się zapala czarne świece, na jakich obrzędach tajnych), Jezus obok Krzyża, z nogami skrzyżowanymi, z rękami opuszczonymi na dół symbolizuje pacywkę, czyli złamany Krzyż, przedstawia obraz klęski Krzyża i pogrzebania Kościoła. Monstracja z 7 powyginanymi promieniami symbolizuje 7 rogów smoka z Księgi Objawienia.
    Oprócz tego Komunia Święta była udzielana na ” łapę”.
    Matka Boża przepowiedziała, że czeka nas dramat o wiele większy niż III wojna światowa, będzie to duchowy dramat, który dokona się w samym łonie Kościoła.
    Módlmy się z Kościół Św., za Kapłanów i wynagradzajmy Bogu za te wszystkie profanacje i bluźnierstwa.

    Polubienie

    • Mateusz pisze:

      A to fragment Księgi Prawdy:

      sobota, 17 sierpnia 2013 roku, godz. 16.45

      Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości co do ważności tego ostrzeżenia, to musicie zrozumieć, że wykorzystają Mnie, ukochaną Matkę Chrystusa, aby ukryć prawdziwe intencje tych sił, które weszły do Kościoła Mojego Syna na ziemi. Zostanę wykorzystana jako marionetka Kościoła, aby zmylić ludzi co do prawdziwych intencji tej niegodziwej grupy. Aby przekonać dzieci Boże, że pozostają wierni prawdziwemu Słowu Bożemu i tradycjom Kościoła katolickiego, będą organizować uroczystości, utrzymując, że będą oddawać Mi przez to cześć. Wykorzystają proroctwa z Fatimy, aby zbezcześcić Mój wizerunek, przedstawiając światu wielkie oszustwo. Wykorzystają Mnie, aby sprofanować Kościół Mojego Syna, i wszystko, co uczynią, będzie na odwrót, zgodnie z żądaniami złego ducha.

      Sprawiając wrażenie, że czczą oni Matkę Boga, wprowadzą wielu katolików w fałszywe poczucie bezpieczeństwa. To będzie oznaczało, że wszystkie wątpliwości, które normalnie by mieli, będąc świadkami dziwnych nowych poprawek do Mszy i sakramentów, zostaną natychmiast zapomniane. To Mi sprawi wielką boleść. Mój wizerunek celowo zostanie wykorzystany, aby obrażać Mojego Syna.

      Szatan gardzi Mną. On także się Mnie boi. Aby zranić Mojego Syna, zrobi wszystko poprzez dusze, na które ma wpływ, aby zbezcześcić Mój wizerunek przez wiele tajemnych rytuałów i czarne msze. Moja figura zostanie ozdobiona symbolami satanistycznymi i będę zbezczeszczona w wielu miejscach przez grupy masońskie, które przejęły kontrolę.

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Na wieki Wieków Amen.
        Mateuszu!
        Świetnie Duch Święty Ci wszystko pokazuje. Jestem pod wrażeniem jak dobrze zestawiłeś fakty z orędziem MBM. I robisz to już nie pierwszy raz . Taka łaska może płynąć tylko z przed Najświętszego Sakramentu. Pozdrawiam serdecznie.
        Szczęść Boże ! i opieki Maryi.
        Ja jak posłuchałam tego kazania co wstawiłam : Witaj Oblubienico Ducha Świętego cz.1 to zrozumiałam dlaczego zaczęłam zamieszczać codziennie tę modlitwę pod Słowem Bożym:

        „«Przyjdź Duchu Święty, przyjdź przez potężne wstawiennictwo Niepokalanego Serca Maryi, Twojej umiłowanej Oblubienicy». Amen.

        Polubienie

      • Mateusz pisze:

        Bóg zapłać za miłe słowa.
        Pozdrawiam :). Szczęść Boże!

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        🙂

        Polubienie

  10. Gosia 3 pisze:

    A ja to kazanie ks.Natanka dedykuję Bożence2! która wciąż forsuje orędzia Conchigli gdzie tym samym propaguje nam Czwórcę Św. Nic bardziej błędnego. Bardo dobrze wyjaśnia nam to teolog ks. Natanek. Jakby odpowiedz Bożenko dla Ciebie. Matka Boża jest bardzo wywyższona przez Boga Ojca do jego Chwały i nawet żadna święta nie może jej dorównać ale nie jest Bogiem.
    Bożenko uważnie posłuchaj i wszystkich innych do tego zachęcam.
    Słuchałam z zapartym tchem. Kazanie zamieszczę poniżej aby nie trzeba było czekać na wyświetlenie.
    Błogosławionej niedzieli.!!! życzę wszystkim.

    Polubienie

    • bozena2 pisze:

      A ja tobie Gosiu dedykuję ten list właśnie Congchiglii o Trójcy Świętej i o zrozumieniu tego, że Maryja nie jest Czwartą Osobą Trójcy Świętej, co Sama Maryja tam tłumaczy ,również to, jak należy te treści orędzi właściwie pojmować.

      Click to access PO_MONOS_2015_giu_04_Replica_a_Tornielli_BenedettoXVI_accoglie_Bentornato_Mio_Signore_Il_Grande_Libro_della_Vita_Conchiglia.pdf


      Maryja jest boska, co nie znaczy że jest Bogiem.
      To sformułowanie pokrywa się też z teologią św. Ojca Maksymiliana Kolbe.
      U św. Maksymiliana dostrzegamy taki właśnie sposób tłumaczenia tej rzeczywistości: Ojciec jako swej oblubienicy powierza Jej Syna, Syn zstępuje do Jej dziewiczego łona stając się Jej dzieckiem, a Duch Święty kształtuje w Niej cudownie ciało Jezusowe i zamieszkuje w Jej duszy, przenika Ją w tak niewysłowiony sposób, że określenie „Oblubienica Ducha Przenajświętszego” jest bardzo dalekim podobieństwem życia Ducha Przenajświętszego w Niej i przez Nią”18.
      Jednakże nasz autor kilkakrotnie zaznacza, że zjednoczenie Maryi z Duchem Świętym nie nastąpiło dopiero w momencie Wcielenia Bożego Syna, ale istniało od pierwszej chwili zaistnienia Maryi (czyli od chwili Jej poczęcia): „Duch Przenajświętszy żyje w duszy Niepokalanej, w Jej istocie i Ją zapładnia i to od pierwszej chwili istnienia przez całe Jej istnienie czyli wiecznie”19.
      http://www.ptm.rel.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=44:duch-swiety-a-posrednictwo-matki-bozej-wedlug-sw-maksymiliana-m-kolbego&catid=9&Itemid=130

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Witaj Bożenko!
        ja w treści orędzi Conchilii kiedyś czytałam o Czwórcy Św a ten fragment co zamieściłaś to jest cytatem tej treści listu Congchili ? Jak możesz to wskaż mi stronę ( nie mogłam znaleźć tego fragmentu co zamieściłaś) , bo doprawdy nie mam czasu tego wszystkiego czytać tym bardziej że ja mam swój własny czas na modlitwę i własną misję do wykonania. Nie mnie oceniać orędzia Conchigli i nie łapię wielu srok za ogon a skupiam się na tym na czym każe mi Bóg się skupić.
        Przepraszam Cię jak Cię czymś uraziłam ale często mnie zastanawiasz jak Ty to wszystko ogarniasz i masz czas na modlitwę – chyba że już nie pracujesz zawodowo.
        Pozdrawiam. Szczęść Boże!

        Polubienie

      • bozena2 pisze:

        Gosiu nic się nie dzieje, ja rzeczywiście przez ten rok nie pracuję zawodowo,mam urlop zdrowotny. A MARYJA na ten temat tzn, że nie jest absolutnie czwartą osobą, lecz współistnieje w Trójcy Przenajświętszej. Na pewno jest zawsze u boku Swego Syna.
        Gosiu może ten tekst jest krótszy, albo znajdziesz kiedyś czas na przestudiowanie tamtego.
        http://www.conchiglia.us/POLSKA/PO_preghiere/PO_Coroncina_Guadalupe.html

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Bożenko2!
        nic nie zmieni faktu , że w orędziu jest mowa o Czwórcy Św. ( herezja )
        Więcej na ten temat się nie wypowiadam, dla mnie zamknięty ten temat a Ty możesz dalej sobie czytać bo każdy ma wolną wolę.
        Pozdrawiam w Dniu Wniebowzięcia NMP życzę Ci otwarcia na Ducha Świętego.

        Polubienie

  11. Mateusz pisze:

    Znajoma mi dziś opowiadała że natrafiła na informacje o najstarszym wizerunku Matki Bożej w Polsce tzn Ikona Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie. Ikona oprócz Matki Bożej przedstawia małego Pana Jezusa który trzyma w dłoni zwinięty pergamin- symbol Bożej tajemnicy.
    Co ciekawe jest to klasztor pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
    Kolejny znak wskazujący na święto Wniebowzięcia NMP? Może od tego św rozpocznie się czas wypełnienia 10 tajemnic? Ciekawe.

    Fragment opisu na temat Ikony :

    Cudowny obraz Bogurodzicy jest od wieków czczony w Krzeszowie. Ikona datowana jest na XIII stulecie, co czyni ją najstarszym obrazem maryjnym w Polsce. Jest to równiej najstarsza polska ikona, o 200 lat starsza od Matki Bożej Częstochowskiej. Została napisana na desce o wymiarach 60 x 37 cm i przedstawia Maryję z dzieciątkiem na prawym ramieniu.

    Emanuel zwrócony jest twarzą do swojej matki, w dłoni trzyma zwinięty pergamin- symbol Bożej tajemnicy. Głowę i ramiona Bogurodzicy okrywa pofałdowana chusta w kolorze czerwieni. Czerwień jako najcieplejsza z barw, najsilniej wpływa na zmysły modlących się, wywołując wrażenie ciepła lub nawet gorąca. Symbolizuje żarzące się światło i ogień, który zawsze był symbolem obecności Boga (krzew gorejący); posiada działanie oczyszczające i jest atrybutem świętości. Tak samo krzeszowska Bogurodzica dzięki swemu wstawiennictwu u Boga pomaga oczyścić grzeszników i prowadzić ich ku świętości. Maryja została przeniknięta boskim ogniem, nie spala się od niego i nadal zachowuje swoją ludzką naturę, łącząc w sobie dwie sprzeczne cechy: dziewictwo i macierzyństwo. Tunika Matki Bożej jest zielona. Barwa ta oznacza świat roślinny i ludzki; symbolizuje odrodzenie i nadzieję duchowej odnowy oraz życie wieczne. Ikona nie posiada światłocienia, gdyż wszystko na niej jest światłością zespoloną z barwą. Światłość symbolizowana jest przez złote tło, wyrażające niezniszczalność, wieczność i boskość.

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Mateuszu!
      wyobraż sobie że ten mój wnuczek urodzony w Wielki Czwartek dostał od mamy chrzestnej na prezent z okazji Chrztu Św, właśnie ikonę ( już myślałam że taką samą ) ale jednak nie. Ale bardzo podobną bo Matki Bożej łaskawej. Jest to ikona Matki Bożej czułej i miłosiernej. Mały Jezus także na prawym ramieniu Maryi i przytuleni policzkami. .Emanuel przytulony do twarzy swojej matki, w dłoni trzyma zwinięty pergamin- symbol Bożej tajemnicy. Tunika Matki Bożej jest niebieska. Na głowie welon i płaszcz czerwony. Ikona ukazuje postać Matki Boskiej przytulającej maleńkiego Jezusa do swego policzka. Glykofilusa – to grecka nazwa tej Ikony, oznacza ona „Bogarodzica Słodkiego Pocałunku”, dlatego, że twarz Maryi przytula w pocałunku twarz Dzieciątka Jezus.
      Maryja jest bardzo na niej smutna w tym objawia się głęboka ludzka czułość Matki do Dziecka, nacechowana smutną zadumą (przewiduje Ona Drogę Krzyżową, wie jakie cierpienia czekają Jezusa). Dlatego więc czuła i miłosierna. Miłość łączy na ikonie niebiańskie i ziemskie, boskie i ludzkie: to połączenie wyrażone jest przez stykanie się policzków.
      Zastosowane w ikonie kolory również mają charakter symboliczny. Tło ikony jest złote, aby nadać ikonie sens światłości i nadrealności. Kolor ten oznacza królowanie, oddanie czci, świętość, jest jasnością Boga i jednością, jest kolorem niepodzielnym jak niepodzielny jest Bóg.
      Jezus na przedstawionej ikonie ma nimb krzyżowy, wewnątrz którego znajdują się trzy litery greckie OΩN, oznaczające słowa wypowiedziane do Mojżesza: „Jestem Który Jestem”.
      Pozdrawiam Cię Mateuszu! Gdybyś nie poruszył tego tematu to bym o tym nie napisała.
      Ale jakby wiąże się z tym kazaniem ks. Natanka w którym mówi że Matka Boża od początku wiedziała że Jezus będzie cierpiał na Krzyżu. Z wielką pokorą to wszystko przyjęła Maryja – Matka Boga.

      Polubienie

  12. Mateusz pisze:

    Znajoma mi również opowiadała że miała w planach wyjazd do Medjugorie chyba w dniach 19-25 sierpień. Ale podczas modlitwy miała jakieś odczucie żeby z tego zrezygnować. Ponadto mówiła że jej znajoma miała tam zaplanowany wyjazd na wrzesień ale zaszły dziwne okoliczności i nie dostała urlopu w pracy który miała już zaplanowany. To wszytko zbieżne jest z tym co Gosia pisała że usłyszała głos żeby jej siostra nie wyjeżdżała do Chorwacji. Chyba Bóg szykuje jakąś kare dla tego rejonu w najbliższym czasie.

    Polubienie

  13. Gosia 3 pisze:

    Dzisiaj przeczytałam na pasku , że Prokuratura w Słupsku wszczęła śledztwo w sprawie śmierci 2 harcerek w tym obozie w Suszku i rannych dzieci podczas tego kataklizmu. Pomyślałam dlaczego w Słupsku? A no bo ten Suszek leży blisko Słupska. Od razu przypomniałam sobie to przesłanie że Pan Jezus kazał uciekać z tego miasta i pewnie jego okolicy. Ale raczej Pan Jezus jest precyzyjny i to chodzi o to miasto a nie okolicę. Pamiętacie to przesłanie?

    Polubienie

  14. bozena2 pisze:

    DZIECI OJCZYZNY ROZPROSZONE PO ŚWIECIE POWINNY WRACAĆ DO KRAJU, BO IDZIE OGROMNA KARA NA TEN ŚWIAT ZA GRZECHY TEGO ŚWIATA.
    ……
    MÓDL SIĘ, DZIECKO, DALEJ ZA BENEDYKTA XVI, BO ON MA TAKŻE MISJĘ DLA ŚWIATA.
    https://urbietorbi-apokalipsa.net/pl/ap/helena.html

    Polubienie

  15. Gosia 3 pisze:

    Indonezja: Silne trzęsienie ziemi
    publikacja: 13.08.2017
    aktualizacja: 13.08.2017, 07:24
    Foto: PAP/EPA

    Trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,4 nawiedziło w niedzielę południowe wybrzeże indonezyjskiej wyspy Sumatra – poinformowała amerykańska służba geofizyczna

    Na razie nie ma doniesień o poszkodowanych lub zniszczeniach. Nie wydano także ostrzeżenia przed tsunami.

    Epicentrum trzęsienia znajdowało się 74 km na zachód od nadmorskiego miasta Bengkulu na Sumatrze, a ognisko wstrząsów – na głębokości 35 km.

    7 grudnia 2016 roku północną część Sumatry nawiedziło trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,5, które spowodowało śmierć ponad 100 osób.

    Indonezja, największy archipelag na świecie, położona jest na tzw. ognistym kręgu otaczającym Ocean Spokojny charakteryzujący się wysoką aktywnością sejsmiczną i wulkaniczną.

    Polubienie

  16. Szafirek pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica.

    Kochani nie odzywałam się bo na 4 dni udało mi sie wyjechać z dala od miasta (szkoda,że na tak krótko,bo wcale mi sie nie chciało wracać…).Tylko,że miałam tam problemy z internetem,słaby zasięg i bardzo ciężko było nawet podpisac sie pod modlitwami.A od piątku nie bardzo miałam czas,a też mam ostatnio ogólnie jakieś ciągłe kłopoty z komputerem i internetem.
    Udało mi sie zrobić zdjęcie tych dwóch gwiazd o których pisałam,tam było bardzo ciemno.Nie wyszły zbyt wyrażnie,ale udało się je uchwycić,ale jednak gołym okiem widać je lepiej.Żałuje ,ze przegapiłam zaćmienie księżyca.Dziękuję Gosi,bo m.in. dzięki niej mogłam odetchnąć od miasta i mam Wam do pokazania zdjęcie jakie zrobiłam w czwartek przed wyjazdem z jej działki,choć zastanawiam się czy jest sens skoro ktoś pózniej usuwa moje zdjęcia,czytałam na poprzednim wpisie ,ze podobno tak jest,że potem zdjęcia znikają,przykro mi z tego powodu,bo trochę pracy i czasu to jednak zajmuje za każdym razem…Tak więc zrobiłam zdjęcie od tak, ogródka i uchwyciłam też kawałek domku i okiennicy.W sobotę tak sobie przed Koronką zajrzałam do aparatu i na tym zdjęciu zobaczyłam na tej okiennicy twarz Jezusa,aż oniemiałam.Od razu zapytałam męża czy coś widzi,a on odparł,że tak,myślałam,że żartuje,bo ja czasem myslę,ze to może moja wyobrażnia,ale tylko spojrzałam i od razu zobaczyłam,no i on potwierdził,ze widzi to co ja i tak samo.Ta twarz jest bokiem i to tak jakby Pan Jezus zagladał przez to okno,a tam jest pokój w którym spaliśmy.
    Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie.
    Szczęść Boże!

    Tu te dwie gwiazdy,jedna na dole jasniejsza,a druga mniej widoczna wyżej.U mnie z okna widze je troszkę inaczej ,bo ta na górze jest tak nie równo powyżej tylko na bok na prawo

    a tu twarz Jezusa na okiennicy.Najlepiej widac jak jest zdjęcie w całości,ale nie moge zamieścic całego zdjęcia i tu wyciełam ze zdjęcia tylko okiennicę.A ponizej porównanie,jak widzimy twarz Jezusa,ja od razu jak zobaczyłam to wiedziałam,że gdzieś taki podobny wizerunek Jezusa widziałam i potem skojarzyłam..

    Polubienie

    • Mateusz pisze:

      Piękne!. Wyraźnie widać wizerunek Pana Jezusa 🙂
      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

      • Szafirek pisze:

        Prawda Mateuszu,że piękne 🙂 Mi się normalnie aż wierzyć chwilami w to nie chce,takie to niesamowite dla mnie.Dodam,że to tak słońce świeciło zza drzew i takie cienie padały na okiennicę i one utworzyły ten wizerunek Jezusa.A z 10 minut wcześniej też zrobiłam zdjęcie i jest tez okiennica widoczna i inaczej są te cienie,bo aż sprawdzałam,tylko trochę mniej widać okiennicę.
        A jeszcze napiszę,że przyznam,że ja się tam trochę bałam nocy i jak mój mąż zobaczył ten wizerunek Pana Jezusa,to mi powiedział,że taki bojuch z Ciebie to Pan Jezus pokazał Ci,że tam w nocy Cię pilnował i był obok 🙂

        Co do pierwszego zdjęcia z gwiazdami to tu nic teraz patrze nie widać,jak się wyświetla w przeglądarce fotografii to jest wtedy większe zdjęcie i lepiej można dostrzec.
        Szczęść Boże! Wszystkim!

        Polubienie

    • Marcin pisze:

      Witaj Szafirku,

      Piękne zdjęcia.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Szczęść Boże!

      Polubienie

    • Mariusz pisze:

      Szafirku niesamowite!

      Polubienie

    • Bryza pisze:

      Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus!
      Szafirku pięknie widać na zdjęciu Pana Jezusa .Gratuluję Ci takiej ręki i oka do utrwalenia takich cudów jesteś niesamowita tak jak nasza Gosia 3.
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i Wielkie Bóg zapłać , że dzielisz się z nami tymi cudeńkami.

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Bryzo! na Wieki Wieków Amen.
        Pozdrawiam 🙂

        Polubienie

      • Szafirek pisze:

        Na wieki,wieków.Amen.
        Bryzo,dziękuje Ci za miłe słowa,ale nie uważam,że jestem niesamowita,niesamowite to są dla mnie te cuda jakimi nas Pan Jezus obdarza,że co chwila daje nam znać o Swojej obecności.Tym wszystkim kieruje Pan Bóg,ja jestem tylko marnym narzędziem.
        Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂
        Szczęść Boże!

        Polubienie

  17. Szafirek pisze:

    Mariuszu, jeśli możesz,to bardzo proszę zatwierdz mój komentarz.
    Szczęść Boże!
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

  18. Marcin pisze:

    Księga Izajasza; Rozdział 13:

    MOWY WIESZCZE PRZECIW NARODOM POGAŃSKIM

    Wyrok na Babilon

    1 Wyrok na Babilon, który ujrzał Izajasz, syn Amosa.
    2 Na łysej górze zatknijcie znak,
    podnieście okrzyk wojenny;
    dajcie znak ręką, by weszli
    w bramy książęce.
    3 Ja dałem rozkaz moim poświęconym;
    z powodu mego gniewu zwołałem moich wojowników,
    radujących się z mej wspaniałości.
    4 Uwaga! Gwar na górach,
    jakoby tłumu mnogiego.
    Uwaga! Wrzawa królestw,
    sprzymierzonych narodów.
    To Pan Zastępów robi przegląd
    wojska do bitwy.
    5 Przychodzą z dalekiej ziemi,
    od granic nieboskłonu,
    Pan i narzędzia Jego gniewu,
    aby spustoszyć całą ziemię.
    6 Zawyjcie, bo bliski jest dzień Pański,
    nadchodzi jako klęska z rąk Wszechmocnego.
    7 Dlatego wszystkie ręce opadają,
    topnieją wszystkie serca ludzkie.
    8 [Oni] truchleją…
    ogarniają ich męki i boleści,
    wiją się z bólu jak ta, która rodzi;
    jeden na drugiego patrzy z osłupieniem,
    oblicza ich są w płomieniach.
    9 Oto dzień Pański nadchodzi okrutny,
    najwyższe wzburzenie i straszny gniew,
    żeby ziemię uczynić pustkowiem
    i wygładzić z niej grzeszników.
    10 Bo gwiazdy niebieskie i Orion
    nie będą jaśniały swym światłem,
    słońce się zaćmi od samego wschodu,
    i swoim blaskiem księżyc nie zaświeci.
    11 Ukarzę Ja świat za jego zło
    i niegodziwców za ich grzechy.
    Położę kres pysze zuchwałych
    i dumę okrutników poniżę.
    12 Uczynię człowieka rzadszym niż najczystsze złoto,
    i śmiertelnika – droższym niż złoto z Ofiru.
    13 Dlatego niebiosa się poruszą
    i ziemia się wstrząśnie w posadach,
    na skutek oburzenia Pana Zastępów,
    gdy rozgorzeje gniew Jego.
    14 I stanie się tak: jak gazela zgubiona
    i jak trzoda, której nikt nie chwyta,
    każdy powróci do swego narodu,
    każdy ucieknie do swojego kraju.
    15 Każdy odszukany będzie przebity,
    każdy złapany polegnie od miecza.
    16 Dzieci ich będą roztrzaskane w ich oczach,
    ich domy będą splądrowane,
    a żony – zgwałcone.
    17 Oto Ja pobudzam przeciw nim Medów,
    którzy nie cenią sobie srebra
    ani w złocie się nie kochają.
    18 Wszyscy chłopcy będą roztrzaskani, dziewczynki zmiażdżone.
    Nad noworodkami się nie ulitują,
    ich oko nie przepuści także niemowlętom.
    19 Wtedy Babilon, perła królestw,
    klejnot, duma Chaldejczyków,
    stanie się jak Sodoma i Gomora,
    gdy ją Bóg wywrócił.
    20 Nie będzie nigdy więcej zamieszkany
    ani zaludniony z pokolenia w pokolenie.
    Nie rozbije tam Arab namiotu
    ani pasterze nie staną na postój.
    21 Dziki zwierz tam mieć będzie swe leże,
    sowy napełnią ich domy,
    strusie się tam zagnieżdżą
    i kozły będą harcować.
    22 Szakale nawoływać się będą w ich pałacach
    i hieny wyjąc w ich przepysznych gmachach.
    Godzina jego się zbliża,
    jego dni nie będą przedłużone.

    Polubienie

  19. Szafirek pisze:

    14 sierpnia

    Święty Maksymilian Maria Kolbe,
    prezbiter i męczennik

    Rajmund Kolbe urodził się w Zduńskiej Woli koło Łodzi 8 stycznia 1894 r. Był drugim z kolei dzieckiem, jego rodzice trudnili się chałupniczym tkactwem. Rodzina posiadała tylko jedną, dużą izbę: w kącie stał piec kuchenny, z drugiej strony cztery warsztaty tkackie, a za przepierzeniem była sypialnia. We wnęce znajdowała się na stoliku figurka Matki Bożej, przy której rodzina rozpoczynała i kończyła modlitwą każdy dzień.
    Rodzice, chociaż ubodzy, byli jednak przesiąknięci duchem katolickim i polskim. Należeli do Trzeciego Zakonu św. Franciszka. Ojciec Rajmunda bardzo czynnie udzielał się w parafii. Należał do konspiracji i swoim synom często czytał patriotyczne książki. Pierwsze nauki Rajmund pobierał w domu. Nie było bowiem wtedy szkół polskich, a rodzice nie chcieli posyłać dzieci do szkół rosyjskich. Rajmund sam więc uczył się czytania, pisania i rachunków. Wkrótce zaczął pomagać rodzicom w sklepie. Zdradzał bowiem zdolności matematyczne.
    Od najwcześniejszych lat Rajmund wyróżniał się szczególnym nabożeństwem do Matki Bożej. Jako mały chłopiec kupił sobie figurkę Niepokalanej. Nie był jednak chłopcem idealnym. Pewnego dnia na widok swawoli syna matka odezwała się do niego z wyrzutem: „Mundziu, co z ciebie będzie?” Chłopak zawstydził się i spoważniał; odtąd zaczął oddawać się modlitwie przy domowym ołtarzyku. Miał ok. 12 lat, kiedy prosił Matkę Bożą, aby Ona sama odpowiedziała mu, kim będzie. Jak opowiadał później mamie, pokazała mu się wtedy Maryja trzymająca dwie korony: jedną białą i drugą czerwoną, i zapytała, czy chce je otrzymać. „Biała miała oznaczać, że wytrwam w czystości, czerwona – że będę męczennikiem. Odpowiedziałem, że chcę. Wówczas Matka Boża mile na mnie spojrzała i zniknęła”. Działo się to w kościele parafialnym w Pabianicach.
    W roku 1907 w parafii pabianickiej po raz pierwszy od dziesiątków lat odbywały się misje. Prowadził je franciszkanin, o. Peregryn Haczela ze Lwowa. Na jednej z nauk misjonarz zachęcił chłopców, by wstąpili do zakonu św. Franciszka. Nauki zakonnicy udzielali za darmo w gimnazjum we Lwowie. Pod wpływem przeprowadzonej misji Rajmund ze swoim starszym bratem, Franciszkiem, postanowił wstąpić do franciszkanów konwentualnych. Za pozwoleniem rodziców obaj udali się do małego seminarium we Lwowie. W rok potem (1908) poszedł w ich ślady także najmłodszy brat, Józef. W gimnazjum Rajmund wybijał się w matematyce i fizyce.

    Będąc w gimnazjum, Rajmund postanowił zbrojnie walczyć dla Maryi. Wkrótce jednak doszedł do przekonania, że takiej walki nie da się połączyć ze stanem duchownym, który chciał obrać. Postanowił więc zrezygnować z powołania duchownego i kapłańskiego. W tej krytycznej chwili zjawiła się we Lwowie jego matka i wyznała obu synom, że postanowiła z ojcem poświęcić się na służbę Bożą. Matka miała wstąpić do benedyktynek we Lwowie, a ojciec – do franciszkanów w Krakowie. Rajmund ujrzał w tym wyraźną wolę Bożą i uznał, że jego przeznaczeniem jest pozostanie w zakonie. Poprosił więc o przyjęcie do nowicjatu, który rozpoczął 4 września 1910 r. Przy obłóczynach otrzymał zakonne imię Maksymilian.
    W tym czasie Maksymilian przeżywał okres skrupułów. Dzięki roztropności spowiednika i przełożonych rychło się z nich wyleczył. W rok potem złożył czasowe śluby (5 września 1911 r.). Po nowicjacie ukończył ostatnią, ósmą klasę gimnazjalną i zdał maturę. Jesienią 1912 r. udał się na dalsze studia do Krakowa. Przełożeni, widząc jego wyjątkowe zdolności, wysłali go jednak na studia do Rzymu, gdzie zamieszkał w Międzynarodowym Kolegium Serafickim. Równocześnie uczęszczał na wykłady na Gregorianum. Tam studiował filozofię (1912-1915), a potem, już w samym Kolegium Serafickim, teologię (1915-1919). Studia wyższe ukończył z dwoma dyplomami doktoratu: z filozofii i teologii. W wolnych chwilach oddawał się ulubionym studiom fizycznym. Napisał wtedy artykuł pt. Etereoplan o pojeździe międzyplanetarnym, który zaprojektował w oparciu o newtonowskie prawo akcji i reakcji.
    1 listopada 1914 r. złożył profesję uroczystą, czyli śluby wieczyste, przybierając sobie imię Maria. Ulubioną lekturą Kolbego były wówczas Dzieje duszy, napisane przez św. Teresę od Dzieciątka Jezus. Rozczytywał się w nich i pogłębiał swoje życie wewnętrzne. Duże wrażenie uczyniła także na nim lektura dzieła św. Gemmy Galgani Głębia duszy. Nie rozstawał się również z tekstem św. Alfonsa Marii Liguori Uwielbienia Maryi i św. Ludwika Marii Grignion de Monfort O ofiarowaniu się Jezusowi przez Maryję.
    Kiedy wybuchła I wojna światowa, klerycy spod zaboru austriackiego otrzymali rozkaz natychmiastowego opuszczenia Rzymu i powrotu do rodzinnego kraju. Kolbe wyjechał do San Marino, gdzie starał się o przedłużenie paszportu na odbywanie dalszych studiów w Rzymie. Wkrótce otrzymał wiadomość, że jego brat, Franciszek, opuścił zakon i wstąpił do polskich legionów. Po wojnie Franciszek założył rodzinę i pracował jako nauczyciel, organista, a w końcu jako urzędnik państwowy. Zginął w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu, zapewne w roku 1943. Także ojciec Maksymiliana wstąpił do legionów i zginął w potyczce między Olkuszem a Miechowem (1914).
    W duszy Maksymiliana powstała walka, czy i on nie powinien iść w ich ślady. Doszedł jednak do przekonania, że więcej dla ojczyzny uczyni jako kapłan. 29 listopada 1914 r. otrzymał święcenia niższe, a 28 października 1915 r. na Uniwersytecie Gregoriańskim obronił pracę doktorską z wynikiem summa cum laude (z wyróżnieniem).

    Pod wpływem szeroko zakrojonej akcji antykatolickiej, której był świadkiem w Rzymie, po naradzie ze współbraćmi i za zgodą swego spowiednika, Maksymilian Maria założył Rycerstwo Niepokalanej (Militia Immaculatae). Celem tego stowarzyszenia była walka o nawrócenie schizmatyków, heretyków i masonów. Dla realizacji tego celu członkowie Rycerstwa mieli się oddawać na całkowitą i wyłączną służbę Maryi Niepokalanej i codziennie powierzać Jej los grzeszników. Temu programowi Maksymilian poświęcił się odtąd z całym zapałem i pozostał mu wiernym aż do śmierci. Wkrótce po założeniu Rycerstwa napisał list do przełożonego generalnego franciszkanów, o. Dominika Tavaniego, z prośbą o błogosławieństwo.
    8 października 1917 r. otrzymał święcenia diakonatu, a 28 kwietnia 1918 r. w kościele św. Andrzeja della Valle święcenia kapłańskie z rąk kard. Bazylego Pompilego. Mszę prymicyjną odprawiał w kościele i przy ołtarzu, gdzie w 1842 r. Niepokalana objawiła się Alfonsowi Ratisbonnowi. 22 lipca 1919 r. o. Maksymilian Kolbe ukończył wydział teologiczny – również ze stopniem naukowym doktora.
    W roku 1919, po siedmiu latach pobytu w Rzymie, o. Maksymilian wrócił do Polski. Postanawił dołożyć wszystkich sił, aby stała się ona królestwem Maryi. Przełożeni przeznaczyli go na nauczyciela historii Kościoła w seminarium zakonnym w Krakowie. Zaczął werbować kleryków do Milicji Niepokalanej. Do najgorliwszych apostołów należał o. Katarzyniec, zmarły w opinii świętości. Jego proces beatyfikacyjny jest w toku. Maksymilian miał wówczas 26 lat. Do Milicji Niepokalanej zaczęli napływać nie tylko klerycy i franciszkanie, ale również ludzie świeccy. Maksymilian zbierał ich w jednej z sal przy kościele franciszkanów i wygłaszał do nich referaty o Niepokalanej, oddaniu się Jej, o życiu wewnętrznym. Niestety, rozwijająca się gruźlica zmusiła przełożonych, by wysłali go na trzy miesiące do Zakopanego. Tam odprawił rekolekcje. Kiedy nastąpiła wyraźna poprawa, wrócił do Krakowa. Kiedy jednak choroba powróciła, prowincjał wysłał go ponownie do Zakopanego, zabraniając mu wszelkiej pracy apostolskiej. Przebywał tam przez osiem miesięcy, po czym przełożeni za radą lekarzy przenieśli go do Nieszawy. Z końcem października 1921 r. powrócił do Krakowa. 2 stycznia 1922 r. otrzymał z Rzymu upragnione zatwierdzenie Milicji Niepokalanej. W tym samym miesiącu zaczął wydawać w Krakowie miesięcznik pod znamiennym tytułem Rycerz Niepokalanej, który z czasem zdobędzie sobie niezmiernie wielką popularność w Polsce i za granicą.
    Przełożeni, zaniepokojeni w ich mniemaniu zbyt szeroko zakrojoną akcją o. Kolbego, przenieśli go do Grodna. Jednak i tu rozpoczętego dzieła szerzenia Milicji Niepokalanej i rozpowszechniania Rycerza Niepokalanej franciszkanin nie zaniechał. Zdobył małą maszynę drukarską i wśród współbraci znalazł ochotnych pomocników. Zaczął także werbować powołania do pracy wydawniczej. Dzięki temu Rycerz stale zwiększał swój nakład. W ciągu pięciu lat (1922-1927) z 5.000 wzrósł on do 70.000 egzemplarzy! Na pięciolecie pisma o. Kolbe otrzymał wiele listów gratulacyjnych od biskupów oraz błogosławieństwo papieża Piusa XI z licznymi odpustami i łaskami, o które dla swojego związku prosił.
    Gdy w klasztorze grodzieńskim pole do pracy okazało się zbyt ciasne, o. Maksymilian Maria za pozwoleniem przełożonych zaczął oglądać się za nową placówką. Książę Jan Drucki-Lubecki ofiarował mu w okolicach Warszawy pięć morgów pola ze swego majątku Teresin. Ojciec Kolbe zjawił się w późniejszym Niepokalanowie 6 sierpnia 1927 r. i postawił tam figurę Niepokalanej. Z pomocą oddanych sobie współbraci i okolicznej ludności zabrał się też do budowy kaplicy. Postawiono także drewniane baraki, do których wniesiono maszyny. Przenosiny miały miejsce 21 listopada 1927 r. – w święto Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny.
    Kiedy dzieło w Niepokalanowie doszło do pełni rozwoju, za zezwoleniem generała zakonu o. Kolbe w towarzystwie czterech braci zakonnych udał się do Japonii, aby tam szerzyć wielkie dzieło (26 lutego 1930 r.). W drodze zatrzymał się w Szanghaju. Znany chiński katolik Lo-Pa-Hong z miejsca zaofiarował mu dom, maszyny drukarskie i motor oraz zapewnił utrzymanie zakonnikom. Niestety tamtejszy biskup wyraził stanowczy sprzeciw. O. Kolbe udał się więc do Japonii. W niezmiernie ciężkich warunkach, bez żadnej pomocy miejscowego biskupa w Nagasaki, o. Kolbe rozpoczął pracę wydawniczą. W trzy miesiące później miał już własną drukarnię i dom. Pierwszy numer Rycerza japońskiego (Seibo no Kishi) ukazał się w nakładzie 18.000 egzemplarzy. Drugi numer, listopadowy, miał już nakład 20.000, a grudniowy – 25.000. W 1931 r. Maksymilian nałożył habit franciszkański pierwszemu Japończykowi. Dał mu na imię Maria. W tym samym roku nabył pod klasztor dziki stok góry, gdzie wystawił pierwszy własny budynek. Tak powstał japoński Niepokalanów (Mugenzai no Sono – Ogród Niepokalanej). W roku 1934 poświęcono tam także nowy kościół.
    W roku 1936 japoński Niepokalanów był już na tyle okrzepły, że o. Kolbe mógł go opuścić. Na kapitule prowincjalnej został bowiem wybrany przełożonym Niepokalanowa w Polsce. Po sześciu latach nieobecności wrócił do kraju. Sława Niepokalanowa rosła. Co roku zgłaszało się ok. 1800 kandydatów. O. Kolbe osobiście przyjmował zgłaszających się. Stosował surową selekcję. Przyjmował około 100. Głównym warunkiem przyjęcia było pragnienie świętości. W roku 1939 Niepokalanów liczył już 13 ojców, 18 kleryków-nowicjuszów, 527 braci profesów, 82 kandydatów na braci i 122 chłopców w małym seminarium. Rycerz Niepokalanej osiągnął nakład 750 tys. egzemplarzy. Rycerzyk Niepokalanej i Mały Rycerzyk Niepokalanej miały łączny nakład 221 tys. egzemplarzy, Mały Dziennik – nakład codzienny 137 tys., a niedzielny – 225 tys. egzemplarzy. Ponadto drukowano Informator Rycerstwa Niepokalanej, Biuletyn Misyjny i Echo Niepokalanowa. Kalendarz Niepokalanej liczył w 1937 r. 440 tys. egzemplarzy nakładu. Od roku 1938 Niepokalanów miał własną radiostację, której sygnałem była melodia Po górach, dolinach.

    1 września 1939 r. wybuchła druga wojna światowa. Już 12 września Niepokalanów dostał się pod okupację niemiecką. 19 września gestapo aresztowało mieszkańców Niepokalanowa, którzy nie zdołali na czas uciec lub uciekać nie chcieli. W obozie tymczasowym w Lamsdorf (Łambinowice), a potem w Amteitz (Gębice) franciszkanie pozostawali od 24 września do 8 listopada. Było tam 14 tys. więźniów. Głód i robactwo dawało się bardzo we znaki. Esesmani bili więźniów i poniewierali ich. 9 listopada przewieziono franciszkanów do Ostrzeszowa. W samą zaś uroczystość Niepokalanej (8 grudnia) nastąpiło zwolnienie wszystkich z obozu.
    O. Kolbe natychmiast wrócił do Niepokalanowa i na nowo zorganizował wszystko od początku w warunkach o wiele trudniejszych. Trzeba było przygotować ok. 3 tys. miejsc dla wysiedlonych Polaków z województwa poznańskiego, wśród których było ok. 2 tys. Żydów. Ojciec Maksymilian znowu zdołał skupić dokoła siebie wielu współbraci. Nie mogąc wydawać żadnych pism, zorganizował nieustanną adorację Najświętszego Sakramentu i otworzył warsztaty dla ludności: kuźnię, blacharnię, dział naprawy rowerów i zegarów, dział fotografii, zakład krawiecki i szewski, dział sanitarny itp.
    17 lutego 1941 r. w Niepokalanowie ponownie zjawiło się gestapo i zabrało o. Kolbego i 4 innych ojców. Wywieziono ich do Warszawy. O. Kolbego umieszczono na Pawiaku. Strażnik na widok zakonnika w habicie z koronką u pasa zapytał, czy wierzy w Chrystusa. Kiedy otrzymał odpowiedź „wierzę”, wymierzył mu silny policzek. To powtórzyło się wiele razy, ale o. Kolbe nie ustąpił. Wkrótce jednak zabrano mu habit i nakazano wdziać strój więźnia. 28 maja 1941 r. został wywieziony do Oświęcimia wraz z 303 więźniami. Tu otrzymał na pasiaku numer 16670. Przydzielono go do oddziału „Krwawego Krotta”, znanego kryminalisty. Pewnego dnia Krott tak skatował o. Kolbego, że był cały pokrwawiony. Kazał jeszcze wymierzyć mu 50 razów. Przekonany, że nie żyje, kazał przykryć go gałęziami. Koledzy jednak wyciągnęli go i umieścili w rewirze. Cierpiał strasznie, ale wszystko znosił heroicznie, dzieląc się nawet swoją głodową porcją z innymi. Współwięźniów pocieszał i zachęcał do oddania się w opiekę Niepokalanej.
    Pod koniec lipca 1941 roku z bloku, w którym był o. Kolbe, uciekł jeden z więźniów. Rozwścieczony Rapportführer Karol Frotzsch zwołał na plac apelowy wszystkich więźniów z bloku i wybrał dziesięciu, skazując ich na śmierć głodową. Wśród nich znalazł się także Franciszek Gajowniczek, który osierociłby żonę i dzieci. Wtedy z szeregu wystąpił o. Kolbe i poprosił, aby to jego skazano na śmierć w miejsce Gajowniczka. Na pytanie kim jest, odpowiedział, że jest kapłanem katolickim. Poszedł więc z 9 towarzyszami do bloku 13, zwanego blokiem śmierci. Przyzwyczajony do głodu, przez dwa tygodnie pozostał żywy bez kruszyny chleba i kropli wody. Wreszcie hitlerowcy dobili go zastrzykiem fenolu. Stało się to dnia 14 sierpnia 1941 roku. Była to wigilia uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Ciało o. Maksymiliana zostało spalone w krematorium.
    Dzięki ofierze o. Maksymiliana Franciszek Gajowniczek zmarł dopiero w 1995 r. w wieku 94 lat. 17 października 1971 r. Paweł VI dokonał osobiście w sposób uroczysty beatyfikacji o. Maksymiliana w obecności wielu dziesiątków tysięcy wiernych z całego świata i ponad 3 tys. pielgrzymów z Polski. Kanonizacji dokonał 10 października 1982 r. św. Jan Paweł II. Podczas swej II pielgrzymki do Ojczyzny nawiedził Niepokalanów 18 czerwca 1983 r., gdzie odbyły się historyczne uroczystości pokanonizacyjne.

    Święty Maksymilian Maria Kolbe jest patronem archidiecezji gdańskiej i diecezji koszalińskiej oraz – jak powiedział św. Jan Paweł II – „naszych trudnych czasów”.

    W ikonografii św. Maksymilian przedstawiany jest w habicie franciszkańskim lub w więziennym pasiaku, czasem z numerem obozowym 16670 na piersi. Towarzyszy mu Maryja Niepokalana. Jego atrybutem jest korona z drutu kolczastego lub dwie korony – czerwona i biała.

    Polubienie

    • Aviso pisze:

      Dziś rocznica śmierci św. Kolbego. ZOBACZ jak ojciec Maksymilian odwiedził po śmierci … swoją matkę!

      531
      3

      sm
      10:57 14 sierpnia 2017

      14 VIII 1941 w celi głodowej w KL #Auschwitz zmarł śmiercią męczeńską franciszkanin o. Maksymilian Kolbe. Oddał życie za współwięźnia.

      W tomie z serii Chrześcijanie pod redakcją bp. B. Bejze opublikowane są listy Marii Kolbe, matki św. Maksymiliana. Jeden z tych listów napisany w okresie okupacji zawiera opis nadzwyczajnego spotkania. Maria Kolbe pisze, że w 1941 r., wkrótce po męczeńskiej śmierci swojego syna, o której wtedy jeszcze nie wiedziała, po przebudzeniu rozpoczęła poranną modlitwę. W pewnej chwili usłyszała delikatne pukanie do drzwi, odwróciła się i zdumiona zobaczyła swego syna Maksymiliana ubranego w franciszkański habit. Był radosny, uśmiechnięty, nadzwyczajnie piękny i promieniujący przedziwną jasnością. Pani Kolbe zaniemówiła z radości i zapytała po chwili milczenia: Synu, czy Niemcy ciebie wypuścili? Maksymilian przeszedł przez pokój, zbliżył się do okna i powiedział: Nie martw się o mnie, mamo. Tam, gdzie jestem, jest pełnia szczęścia. Po wypowiedzeniu tych słów nagle znikł. Maria Kolbe natychmiast zrozumiała, że jej syn umarł i przyszedł, aby ją o tym poinformować. Dopiero później przyszła pocztą oficjalna wiadomość z obozu w Oświęcimiu o śmierci św. Maksymiliana.

      Polubienie

  20. Mateusz pisze:

    Na wschodzie tarczy Słońca pojawiła się bardzo aktywna plama słoneczna, która w niedzielę wieczorem, 20 sierpnia znajdzie się na wprost Ziemi.

    Polubienie

  21. Mateusz pisze:

    Ile jeszcze Pan Jezusa ma dać znaków żeby ludzie uwierzyli w orędzia do znajomej Gosi?. Jakże ślepi i głusi są ludzie na nawoływanie Boga. Może w następnej nowennie łaskawie więcej osób się włączy do nowenny w intencji prawidłowej Intronizacji i w intencji 5 dogmatu Maryjnego? Czy naprawdę mamy czekać na wielkie kataklizmy w naszym narodzie żeby ludziom się oczy otworzyły???

    Polubienie

  22. Adrian pisze:

    Niezwykła anomalia! Ocean cofnął się bez powodu z plaż i portów w Brazylii i Urugwaju
    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/niezwykla-anomalia-ocean-cofnal-sie-bez-powodu-z-plaz-i-portow-w-brazylii-i-urugwaju

    Polubienie

  23. bozena2 pisze:

    KS.P.MURZIŃSKI : ZNAKI WOŁAJĄ DO NAS I MUSIMY STANĄĆ PO WŁAŚCIWEJ STRONIE – Poznań 22-04-2016 cz.1
    https://gloria.tv/video/iBifdV8pbmvb6zs1fuLsoqFJT

    Polubienie

  24. bozena2 pisze:


    Nocne Światła – Życie po życiu – Andrzej Duffek, Podróżnik po Zaświatach

    Polubienie

  25. bozena2 pisze:

    ks. Dominik Chmielewski – Maryja miażdżąca Lucyfera

    Polubienie

  26. Gosia 3 pisze:

    Witaj Mateuszu!
    ja też się nad tym zastanawiam i ja wcale nie oczekuję tych znaków. I tak nie piszemy Wam o wszystkich bo same nas to zadziwia.
    Ja jak widzę , że 7 osób przeczytało przesłanie od Jezusa to sobie myślę : ” daj sobie kobieto z tym spokój bo kamienne serca i tak nie przeczytają i zakończ to”. Nie raz mam takie myśli żeby już zakończyć i w ogóle zamilczeć. Ale boję się tego zrobić bo Wiem że to nie pochodzi od nas i komu więcej łaski dano tym surowiej Bóg osądzi. No wczujcie się w nasze położenie, przecież szatan by nie nawoływał by modlić się na Różańcu Świętym i walczyć o V Dogmat dla Mateńki Przenajświętszej. I powiem Wam , że tej siostrze co wyjechała do Chorwacji w przeddzień wysłałam to zdjęcie okiennicy co Szafirek sfotografowała to powiedziała o tym tej siostrze z Neo i tamta do mnie zadzwoniła że wie już to od tamtej siostry i mnie można powiedzieć wyśmiały. To co tu mówić najbliższa Rodzina podchodzi do tego tak sceptycznie i lekceważąco. I wiecie co mi powiedziała ta siostra starsza, że znakiem jest ta trąba co przeszła nad Suszkiem w pomorskim a nie Pan Jezus na okiennicy. Pan Jezus ukazał się w przeddzień tego kataklizmu i przyszedł powiedzieć ja Ci ochronię ten skromny domek ( bo taki jest ale w lecie daje nam wiele radości) na wsi bo masz Pieczęć Boga Żywego pod dachem i modlisz się tutaj też dużo. Ale tak naprawdę pokazał się Szafirkowi i też miał w tym swój cel.
    Ciągle na świecy jak się modlę tworzy się ta światłość na końcu knota i na zdjęciu po powiększeniu jak biała Hostia Św a za nią widzę twarz Pana Jezusa ( przeważnie same oczy wyglądające zza tej Hostii), czasami bardzo smutną , że aż serce mi pęka. Przed snem patrzę na tą smutną twarz i cierpię razem z Jezusem. Gdy zrobię z tego zdjęcie to już nie widać wyrażnie tej twarzy lecz Hostię bardzo wyrażnie.
    Nie wiem dlaczego Jezus mnie wybrał, czasami myślę że jestem bardzo niedobra i nie zasługuję na to i aż się boję jak mnie Bóg osądzi. Ale wydaje mi się że Jezus nie patrzy na przepaść mojej nędzy ale Was tak wszystkich kocha i mną się tylko posługuje aby jak najwięcej osób przygarnąć do siebie bo czasu jest tak mało.
    Jezu posługuj się moją nędzą aby tylko jak najwięcej ludzi się nawróciło i poznało Twoje Miłosierdzie. JEZU UFAM TOBIE! nadal zsyłaj te upokorzenia dla mnie od rodziny, w pracy i innych aby tylko wielu było zbawionych.
    Mateuszu! dobrze że choć Ty jesteś i kilka jeszcze innych osób bo Bóg Cię wybrał abyś mnie wspierał w moim głosie na pustyni.

    Polubienie

    • Mariusz pisze:

      Gosiu 3, ponieważ za chwilę idę na Mszę św. muszę Cię jednak pocieszyć, otóż od momentu wstawienia tematu do wczoraj przeczytało go przeszło 400 osób (nie wliczam swoich).

      Polubienie

      • Szafirek pisze:

        Mariuszu,czy możesz zatwierdzić komentarz zanim udasz się na mszę św.?
        Dziękuję! Szczęść Boże!

        Polubienie

      • Mariusz pisze:

        Szafirku, to chyba to, prawda? Nie mogłem wcześniej bo już wychodziłem do Kościoła, przepraszam. A te okiennice -zwłaszcza ta po prawej powalająca i niesamowita.
        Pozdrawiam, z Jezusem i Maryją!

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Mariuszku! ja nie wiem co Ty miałeś na myśli pisząc, że okiennica po prawej stronie powalająca i niesamowita. Albo kpisz sobie z Szafirka albo Twój słaby wzrok nie odróżnia , że po prawej stronie dla porównania Szafirek wstawiła zdjęcie Jezusa z Pasji.
        Sorry , że się wtrąciłam bo pisałeś do Szafirka a nie do mnie ale mnie to wkurzyło co napisałeś. 😦

        Polubienie

      • Szafirek pisze:

        Z okiennicą po prawej stronie ja także nie wiem o co chodzi.Mariuszu,jest tak ja Gosia napisała,to zdjęcie Jezusa z Pasji.

        Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Mariuszku!
      Bóg zapłać za wsparcie tym wpisem ale czasami jest mi tak ciężko w tym niezrozumieniu przez Rodzinę i są dni że i przez własnego męża że płakać mi się chce. Jednak Pan Bóg daje mi siłę bycia żoną, matką i babcią ale najwięcej czasu to jednak poświęcam Jezusowi i Maryi.
      Bo nie wyobrażam sobie aby było inaczej po tym wszystkim jak obsypał mnie łaskami.
      Gdy robię pierogi lub gołąbki moje myśli są wciąż przy sprawach świętych ale te dania wychodzą mi zawsze smaczne bo pewnie Maryja dodaje własne przyprawy – taka już chyba zostanę już do śmierci i nikt tego nie zmieni. Pewnie widoki i doznania duchowe wywarły na mnie tak mocne wrażenie że ja nie potrafię o tym zapomnieć i żyć inaczej.
      Błogosławionej niedzieli Mariuszku dla Ciebie, Twojej Rodziny i dla wszystkich czytających bloga. 🙂

      Polubienie

      • Mariusz pisze:

        Gosiu,

        Na wstępie na klatce schodowej także pozdrowiłem dziś sąsiada w taki sposób błogosławionej niedzieli, a tymczasem on prostuje ,,błogosławionego święta”. Ja no tak 🙂
        Nie napisałem tych danych aby Cię pocieszyć. Pomyśl sobie jakiego ja codziennie pocieszenia bym potrzebował. Ale tak jak Ty nie potrafię inaczej żyć. Teraz piszę to publicznie. Także wydaje mi się, że kilka osób z nas to pokrewne dusze.
        Jezu, ufam Tobie!

        🙂

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Drogi Mariuszku! no tak oczywiście Błogosławionego Wielkiego Święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Pozazdrościć Ci tylko sąsiada bo miał rację odpowiadając Ci w ten sposób.
        To Mariuszku! nie chodzi już o pocieszenie mnie osobiście ale o pocieszenie Jezusa że są odbiorcy jego słów.
        Szczęść Boże!!!

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Ale sama się z siebie teraz śmieję , bo przecież dopiero teraz załapałam, że dzisiaj przecież wtorek a nie niedziela. Lepiej chyba zrobię jak się zdrzemnę z pół godzinki bo boli mnie głowa Że też Mariuszku i Tobie się to przytrafiło. . A może Mariuszku! Twojemu sąsiadowi chodziło o Święto Wojska Polskiego – no ciekawe o jakie Święto mu chodziło. Ty wiesz najlepiej co miał na myśli i czego po nim się spodziewać. Pozdrawiam. 🙂 🙂 🙂

        Polubienie

      • bozena2 pisze:

        Gosia dlaczego się niepotrzebnie kłopoczesz sytuacją od najbliższych, przecież jest fragment w Piśmie Świętym na ten temat:
        16 Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. 17 Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane:
        18 8 Duch Pański spoczywa na Mnie,
        ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie,
        abym ubogim niósł dobrą nowinę,
        więźniom głosił wolność,
        a niewidomym przejrzenie;
        abym uciśnionych odsyłał wolnymi,
        19 abym obwoływał rok łaski od Pana.
        20 Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. 21 Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli». 22 A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?» 23 Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum». 24 I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. 25 Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; 26 a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej9. 27 I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman»10. 28 Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. 29 Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. 30 On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.

        http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=319

        Polubienie

      • Szafirek pisze:

        Gosiu,Mariuszu,a ja się przed chwilą uśmiałam prawie do łez z tej rozmowy,a i z samej siebie 🙂 Czytałam i nie załapałam ,że dziś nie niedziela i pod nosem sobie powiedziałam „a czemu tak sąsiad do Mariusza powiedział?” ,a mój mąż zapytał ,a co takiego? to ja mu przeczytałam Waszą rozmowę w skrócie,a mąż do mnie,no bo przecież dziś święto,ale nie niedziela 🙂 🙂 🙂
        Szczęść Boże!

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Bożenko! Bóg zapłać za piękne Słowo Boże!
        Dzięki niemu przypomniało mi się o Eliaszu odnośnie kazania ks. Natanka.
        Pozdrawiam. 🙂

        Polubienie

    • Millka pisze:

      Gosiu : skąd to przeświadczenie , że przesłanie czyta 7 osób . Zaglądnij na stronę dzieckonmp. Przesłania te czytają setki osób. Po opuszczeniu przez Ciebie tej strony – nie ma już komentarzy pod publikowanymi przez Ciebie przesłaniami. Cisza ta jest bardzo wymowna. Wszyscy pamiętają ten jazgot – tej blogowej „totalnej opozycji”. Zdrowo myślący blogowicze nie pozwalają sobie na wpisy, które mogą być przyczyna swar. Prawda zawsze się sama obroni i zapada głęboko w sercu.
      Pozdrawiam wszystkich cieplutko – z Panem Bogiem.

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Millko!
        ale ja tam nie widzę aby ktoś wstawiał nasze przesłania. A może dlatego że bardzo rzadko tam zaglądam. Wcześniej widziałam ale ostatnio nie.
        Również pozdrawiam Ciebie Millko! i wszystkich czytających.
        Z Panem Bogiem i Maryją.

        Polubienie

      • Millka pisze:

        Przesłania są wstawiane sukcesywnie przez Bożenkę 2.

        Polubienie

  27. Szafirek pisze:

    15 sierpnia w Kościele katolickim obchodzona jest uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, nazywana także Świętem Matki Bożej Zielnej. Uroczystość ta jest największym i prawdopodobnie również najstarszym świętem maryjnym chrześcijaństwa.
    Tego dnia lud przynosząc wiązanki zbóż, owoców i roślin dziękował Matce Bożej Wniebowziętej za pomoc w ciężkiej pracy na roli, za opiekę na ludźmi i ich plonami.
    Zwyczaj ten, na przykładzie ziemi krakowskiej, tak opisuje Oskar Kolberg: W święto Wniebowzięcia NP, czyli Matki Boskiej Zielnej, każda gospodyni znosi do kościoła snopki ziół ogrodowych i polnych podówczas kwitnących: maku, piwonii, szałwii, macierzanki, wrotyczu, kopru, kminku, prosa tureckiego, końskiego szczawiu, ziela świętojańskiego, marony, lulku, bożego drzewka, rozmarynu, mięty, melissy, kwiatów większych np. georginii, dzwonków itd., używanych dla bydła, ze szczerą wiarą, że poświęcenie przez kapłana powiększa ich moc uzdrawiającą i zachowawczą. Gdy natłok gospodyń z temi snopeczkami jest wielkim, kapłan wychodzi przed nabożeństwem na cmentarz kościelny, gdzie kobiety klęczą uszykowane, trzymając każda swój snopeczek, a odmówiwszy modlitwę i pokropiwszy zioła święconą wodą, wraca do kościoła. Zioła te przechowują się w chacie na siostrzanie, na oknie, za obrazami itd. Garść z nich wrzuca się następnie, w miarę potrzeby, do gotującej się w garnku wody, którą po przestygnięciu lub doprawieniu zimną wodą, wraz z dorzuceniem otręb pszennych lub ospy jęczmiennej, daje się bydłu pić przez kilka dni, mianowicie krowom po ich ocieleniu.

    Tak więc, wedle świadectwa Kolberga, w XIX-wiecznej Małopolsce zioła te miały „weterynaryjne” zastosowanie. Nie zawsze jednak i nie wszędzie tak było. Na Górnym Śląsku, jak to wynika między innymi z badań Jerzego Pośpiecha, święcono zioła zarówno dla zwierząt jak i dla ludzi.
    Do bukietu ziół dodawano również inne rośliny, takie jak zboża, marchew czy jabłka, co można uznać za reminiscencję dawnego, dożynkowego charakteru uroczystości. Inną pozostałością zwyczajów dożynkowych w obchodach Wniebowzięcia jest święcenie wianków. Górale beskidzcy wiją je z poleju, czyścicy, macierzanki, mięty, jałowca, borówki, poziomki, jeżyny i polnych kwiatów. Poświęcone zioła to nie tylko lekarstwo. Służyć one miały również jako ochrona przeciwko gradowi i piorunom. W czasie burzy kładziono je na oknie obok zapalonej gromnicy.

    Święcenie ziół 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia, ma więc potrójne objaśnienie: teologiczne, legendarne i praktyczne.
    Teologicznie, zioła są powiązane z Matką Bożą poprzez walor zieloności (łac. viriditas), który przez teologów średniowiecznych był wiązany z dziewictwem. Pełna zieloności w swym dziewictwie Matka Boża stawała się naturalną opiekunką również pełnych zieloności ziół. A przecież Matka Boża jest również Uzdrowieniem Chorych (Salus Infirmorum). Wielka uroczystość Uzdrowicielki jest wiec najlepszym dniem dla święcenia uzdrawiających ziół. Takie praktyczne aspekty mariologii najłatwiej przenikały do religijności ludowej. Ale prosty lud, dla wytłumaczenia sobie przyczyn święcenia ziół w tym dniu, raczej nie przeprowadzał takich wywodów jak powyższy. Znacznie częściej sięgał do legendy, zgodnie z którą po otwarciu grobu Maryi, znaleziono w nim zamiast jej ciała świeże zioła i kwiaty, co miało zapoczątkować zwyczaj ich święcenia.
    Trzecie objaśnienie jest praktyczne, utylitarne. Połowa sierpnia jest takim okresem, kiedy dla większości ziół kończy się okres zbioru. Ma to, jak wiemy, uzasadnienie naukowe, gdyż w roślinach zielnych największe stężenie substancji leczniczych występuje zazwyczaj podczas kwitnienia. Większość zaś ziół w sierpniu bądź kwitnienie kończy, bądź już jest przekwitnięta.

    Poświęcone rośliny miały różnorodne zastosowanie. Bukiety i wianki trzymano przez cały rok, wierzono że chronią od nieszczęścia, choroby, czy pioruna. Wianki czasem wieszano na drzwiach, a bukiety z Zielnej wkładano za święte obrazy Wyciągnięte z nich zioła lecznicze były szczególnie skuteczne w leczeniu ludzi i zwierząt. Czasem podkładano je też umarłym pod głowę. W okolicach Jasła i Gorlic na przykład poświęcone ziele wkładano na jeden dzień do kapusty, aby nie miała robaków. Wiankami okadzano bydło wypuszczane pierwszy raz na wypas, albo podejrzane o zauroczenie. Spalano je też gdy grzmiało. Dokładne ich zastosowanie zależało od regionu.

    Tak lud przynosząc wiązanki zbóż, owoców i roślin dziękował Matce Bożej Wniebowziętej za pomoc w ciężkiej pracy na roli, za opiekę na ludźmi i ich plonami. Prawdę tę wyrażają też legendy. Jedna z nich mówiła, że Matka Boża uciekając z Dzieciątkiem do Egiptu pomogła napotkanemu rolnikowi w sianiu pszenicy. Siew był cudowny, wspaniały. Rzucone w rolę ziarno od razu zakiełkowało, rosło i było gotowe do żniwa. Nadjechali ścigający Świętą Rodzinę żołnierze Heroda i zapytali rolnika, czy widział młodą niewiastę z dzieckiem. Odpowiedział, że tak, ale było to wtedy, gdy siał pszenicę. Rozgniewani pojechali dalej, zaprzestając pościgu…

    W dniu 15 sierpnia najsłynniejsze maryjne sanktuaria mają swe odpusty. Szczególnie oblegana jest przez pielgrzymów Częstochowa, a także Kalwaria Zebrzydowska, gdzie odbywają się inscenizacje Zaśnięcia Maryi oraz Jej Wniebowzięcia.

    http://www.pijarzy.pl/rozwazania/%3Ci%3Ematka_boza_zielna,_plonow_zlotych_pelna_%3C_i%3E_-15_sierpnia_uroczystosc_wniebowziecia_nmp_zwana_swietem_mb_zielnej_d5744_pol.html

    Polubienie

    • Leszek pisze:

      Z rozważań Matki Bożej i Pan Jezusa nt. Wniebowzięcia z ciałem i duszą NMP z księgi 7-ej „Poematu Boga-Człowieka” M. Valtorty:
      http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-07-037.html
      I. Matka Boża:
      «Czy umarłam? Tak, jeśli się nazwie śmiercią odłączenie od ciała wzniosłej części ducha. Nie, jeśli przez śmierć rozumie się odłączenie od ciała ożywiającej je duszy; zepsucie materii nie ożywianej już przez duszę, poprzedzone posępnością grobu, a przede wszystkim – udręką umierania. (…). Czy Mój duch powrócił do Mnie, gdy aniołowie unosili Mnie z domu? Nie. Mój duch nie miał już powrócić na ziemię. Wielbił Boga przed Jego Tronem. Kiedy zaś na zawsze oddaliła się ziemia, wygnanie, czas i miejsce rozłąki z Moim Panem w Trójcy Jedynym, wtedy duch Mój powrócił, żeby zajaśnieć w Mojej duszy, budząc ciało z uśpienia.
      Słusznie mówi się, że wstąpiłam do Nieba z ciałem i duszą. Stało się to jednak dzięki pomocy aniołów, a nie o własnych siłach, jak to uczynił [powstający z martwych] Jezus. Zbudziłam się z tego tajemniczego i mistycznego uśpienia, powstałam, uniosłam się, gdyż Moje ciało osiągnęło już doskonałość ciał uwielbionych. I miłowałam. Miłowałam Mojego odzyskanego Syna i Pana, Jedynego w Trójcy. Kochałam Go tak, jak mają Go miłować wszyscy żyjący na wieki». (18 kwietnia 1948)

      «Poczęcie Mojego Syna dokonało się w ekstazie. Większą ekstazę [przeżywałam] wydając Go na świat. Ekstazą przewyższającą wszystkie ekstazy było Moje przejście z ziemi do Nieba. Jedynie w czasie trwania Męki żadna ekstaza nie zmniejszyła okrucieństwa Mego cierpienia.
      Dom, z którego zostałam uniesiona do Nieba, był jednym z niezliczonych dowodów wspaniałomyślności Łazarza wobec Jezusa i Jego Matki. Mały domek w Getsemani, blisko miejsca Jego Wniebowstąpienia. Daremnie szukać jego resztek. Uległ zniszczeniu w czasie zburzenia Jerozolimy przez Rzymian, a jego ruiny zostały rozproszone w ciągu wieków.» (napisane 8 i 15 lipca 1944 r.)

      … w stosownej chwili – jak perła w ognistej oprawie – uniosłam się z pomocą zastępu duchów anielskich, które potem podążyły za Mną. [Aniołowie] przybyli, by Mi towarzyszyć w dniu Moich narodzin do niebiańskiej wieczności. Już przed progiem Niebios oczekiwał Mnie Mój Jezus, a na progu – Mój sprawiedliwy ziemski małżonek. [Byli tam też] Królowie i Patriarchowie z Mojego rodu oraz pierwsi święci i męczennicy. Po tylu boleściach i upokorzeniach ubogiej służebnicy Bożej weszłam jako Królowa do królestwa bezgranicznych radości. Niebo zamknęło się w radości posiadania Mnie, swej Królowej, której ciało – jako jedyne z ciał śmiertelnych – doznało uwielbienia przed końcowym zmartwychwstaniem i sądem ostatecznym». (18 grudnia 1943 r.)

      «Moja pokora nie pozwalała Mi myśleć, że w Niebie zachowano dla Mnie tak wielką chwałę. W Mej myśli tkwiła jednak niemal pewność, że Moje ludzkie ciało – uświęcone przez to, że nosiłam Boga w łonie – nie zazna zepsucia. Bóg bowiem jest Życiem. Kiedy więc On nasyci i napełni samym Sobą stworzenie, to Jego działanie jest jak balsam, który zachowuje od zepsucia śmierci. (…). Bóg jednak chciał mieć Mnie, Niepokalaną, w Niebie z duszą i z ciałem, zaraz po zakończeniu Mego ziemskiego życia. [Uczynił to] dla pouczenia o Swoim pierwotnym stwórczym planie, [jaki miał] wobec człowieka, którego On, Stwórca, przeznaczył do życia i do przejścia bez śmierci z Raju ziemskiego do niebiańskiego: do wiecznego Królestwa. Jestem pewnym świadectwem tego, co Bóg planował i czego chciał dla człowieka. [Pragnął On dla Swego stworzenia] życia niewinnego, nie znającego grzechu, oraz spokojnego przejścia z tego życia do Życia wiecznego. (…). Mnie – wziętą z ciałem i z duszą do chwały Niebios – Bóg postawił przed patriarchami, prorokami i świętymi, przed aniołami i męczennikami i powiedział:
      „Oto doskonałe dzieło Stwórcy. Oto Ta, którą pośród synów ludzkich stworzyłem na Mój najprawdziwszy obraz i podobieństwo. Oto owoc Boskiego i stwórczego arcydzieła. Oto cud Wszechświata. W nim jest zamknięte w jednym bycie coś boskiego – w duchu wiecznym jak Bóg i jak On duchowym, inteligentnym, wolnym i świętym – oraz pierwiastek materialny, w najbardziej niewinnym i świętym z ciał. Przed nim musi się pochylić każda inna istota żywa, [należąca do jednego] z trzech królestw stworzenia. Oto świadectwo Mojej miłości do człowieka, dla którego chciałem doskonałego organizmu i błogosławionego losu życia wiecznego w Moim Królestwie… cdn

      Polubienie

    • Leszek pisze:

      cd.: II. Pan Jezus;
      … Istnieje opowiadanie, według którego/Tradycja mówi, że w trumnie Maryi, otwartej przez Tomasza, znaleziono jedynie kwiaty. To tylko legenda. Żaden grób nie pochłonął ciała Maryi, nie było bowiem w ludzkim rozumieniu żadnych zwłok Maryi, bo Ona nie umarła tak, jak umiera ktoś, kto posiadał życie.
      Ona jedynie, na rozkaz Boży, odłączyła się od ducha, który wyprzedził Ją [do Nieba]. [Z tym duchem potem] połączyło się ponownie Jej najświętsze ciało. Odwracając zwyczajne prawa – zgodnie z którymi ekstaza kończy się, gdy przerywa się uniesienie, to znaczy kiedy duch powraca [do ciała], do stanu normalnego – ciało Maryi ponownie zjednoczyło się z duchem, po długim spoczynku na żałobnym posłaniu.
      Dla Boga wszystko jest możliwe. Ja wyszedłem z Grobu o własnej mocy. Maryja zaś przyszła do Mnie, do Boga, do Nieba, nie poznawszy w ogóle grobu z jego okropnością zgnilizny i posępności. To jest jeden z najbardziej olśniewających cudów Bożych. Co prawda nie jedyny, jeśli się przypomni o umiłowanych przez Pana Henochu i Eliaszu. Nie zaznawszy śmierci zostali oni porwani z ziemi i przeniesieni gdzie indziej: na miejsce znane jedynie Bogu i mieszkańcom Niebios (zob. Rdz 5,24 i Syr 44,16; 1Krl 2,11 i Syr 48,9). Pomimo swej sprawiedliwości byli oni niczym wobec [doskonałości] Mojej Matki, niższej pod względem świętości jedynie od Boga.
      Właśnie dlatego nie ma szczątków/relikwii ciała ani grobu Maryi. Maryja nie miała grobu, a Jej ciało zostało wzięte do Nieba.» (napisane 5 stycznia 1944 r.)

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Witam Cię Leszku! i dziękuję Ci za te fragmenty o Wniebowzięciu NMP. To jakby mnie upewniło o tym jak opisane jest Wniebowzięcie w naszym przesłaniu. Co prawda jest to krótki fragment ale mówiący o tym że to Aniołowie porwali Maryję do Nieba w odróżnieniu od Wniebowstąpienia przez Jezusa jako Boga”. Tutaj wspomnę :
        „15.08.2014 r godz 15 min 16

        ŚWIĘTO WNIEBOWZIĘCIA MOJEJ KOCHANEJ MAMY

        W TYM DNIU, W KTÓRYM MOJA MAMA ZOSTAŁA ZABRANA DO NIEBA, NIEBO SIĘ ROZWARŁO I ANIOŁOWIE PORWALI JĄ DO NIEBA. WTEDY JA, WASZ JEZUS, BYŁEM SZCZĘŚLIWY, ŻE ZNOWU MAM PRZY SOBIE NIEWIASTĘ, KTÓRA MNIE PORODZIŁA I STAŁA POD KRZYŻEM, GDY JA UMIERAŁEM. TO SAMO OBIECUJĘ WAM WSZYSTKIM, KTÓRZY TRWACIE PRZY MOIM KRZYŻU, CIERPICIE Z MIŁOŚCI DO MNIE I POMAGACIE DŹWIGAĆ CIĘŻAR KRZYŻA. NIE ZAPOMNĘ O WAS, KOCHANE DZIECI, W TYM WIELKIM DNIU, KIEDY POWRÓCĘ DO WAS W CHWALE. PAMIĘTAJCIE, ŻE WARTO CIERPIEĆ DLA WASZEGO CHRYSTUSA W IMIĘ URATOWANIA WIELU LETNICH, KTÓRZY WCIĄŻ SIĘ WAHAJĄ, CZY WYBRAĆ ŻYCIE DOCZESNE CZY TEŻ ŻYCIE WIECZNE. CZYMŻE JEST WASZE KRÓTKIE ŻYCIE NA TYM ŁEZ PADOLE W PORÓWNANIU Z ŻYCIEM WIECZNYM! JA JESTEM WIECZNY I WY, KTÓRZY MI ZAUFACIE, BĘDZIECIE WIECZNIE ZE MNĄ SZCZĘŚLIWI W DOSKONAŁOŚCI MOJEGO RAJU, KTÓRY WAM PRZYGOTOWAŁEM. ZWĄTPIENIA WASZE POCHODZĄ OD DIABŁA, KTÓRY WCIĄŻ CHCE MI WAS ODEBRAĆ I POZBAWIĆ WAS TEJ SZCZĘŚLIWOŚCI, KTÓRĄ OBIECUJĘ DLA WYBRANYCH.”
        Ale zauważmy że Jezus daje taką samą obietnicę dla wybranych porwania z duszą i ciałem bez pogrzebania w grobie. I to się zbliża Kochani , dlatego warto żyć Ewangelią i wg Ewangelii.

        Polubienie

      • Leszek pisze:

        W śpiewanym refrenie psalmu 45-go w dzisiejszą Uroczystość Wniebowzięcia z ciałem i duszą NMP są te słowa: „Stoi (w szacie jaśniejącej złotem: 45,14b) Królowa po Twojej prawicy” (45,10b).
        Sama Matka Boża we wspaniałym Orędziu nr 598 [z 15.08.19997r.] zatyt. «Jaśnieje Królowa po Twojej prawicy» do Jej umiłowanych synów, Kaplanów (ale też i do każdego z nas, bo jak mówi Pismo jesteśmy ludem kapłańskim: 1P 2,9!), tak mówi o tym:
        Synowie umiłowani, patrzcie dzisiaj z ufnością i niezachwianą nadzieją na waszą Niebieską Mamę wziętą do chwały Raju z duszą i ciałem. Wszystkie zastępy Duchów Niebieskich pochylają się w głębokim szacunku przed Swą Królową, kiedy wznoszę się na wysokości Niebios i staję po prawicy Mojego Syna Jezusa. Raj – najsłodszymi harmoniami światła i śpiewów, których tu na ziemi nikt nie potrafi usłyszeć – wysławia Mnie i woła: «Jaśnieje, o Panie, Królowa po Twojej prawicy» (Ps 45,10b).
        Jaśnieje Królowa po Twojej prawicy.
        Po prawicy stawia się osobę najbardziej godną szczególnej czci. Kiedy Mój Syn Jezus – po skazaniu na śmierć, aby otrzymać dla was wieczne zbawienie – zmartwychwstaje w blasku Swej Boskiej chwały i wstępuje do Nieba, Ojciec Niebieski stawia Go po Swej prawicy (Mk 16,19; Rz 8,34; Kol 3,1).
        Po prawicy Ojca, gdyż jest Mu składana ta cześć, która należy się Jemu samemu, jako Jego Synowi Jednorodzonemu.
        Po prawicy Ojca, gdyż, spełniwszy dzieło Odkupienia, doprowadził całą ludzkość, która stała się niewolnicą grzechu, do pełnej wspólnoty życia z Bogiem.
        Po prawicy Ojca, gdyż Jezus jest jedynym zwycięzcą Złego, grzechu, zła i śmierci.
        Po prawicy Ojca, bo przez Niego został stworzony świat i tylko Jemu została dana moc podporządkowania Sobie wszystkiego, po pokonaniu i unicestwieniu Swoich nieprzyjaciół. «Rzekł Pan do mojego Pana: siądź po mojej prawicy, aż położę twoich nieprzyjaciół jako podnóżek pod twoje stopy» (Ps 110,1; Dz 2,33n i Hbr 10,12n).
        Ojciec Niebieski, stawiając po Swojej prawicy Jezusa Chrystusa, udziela Mu w ten sposób największego zaszczytu, należnego Jego Synowi Jednorodzonemu, Słowu wcielonemu, Odkupicielowi, jedynemu Zbawicielowi i Królowi całego świata.
        Jaśnieje Królowa po Twojej prawicy.
        Gdy zostałam wzięta do chwały Raju, postawiono Mnie po prawicy Mojego Syna. Jezus uznaje w ten sposób, że jest Mi należna największa cześć, jako Jego dziewiczej Matce, ściśle związanej z Nim w dziele Odkupienia, uczestniczce wszystkich Jego cierpień, wezwanej teraz do dzielenia Jego Boskiej potęgi w chwale.
        Po prawicy Syna, bo – dzięki Mojemu «tak» (Łk 1,28) – pozwoliłam Mu przyjąć ludzką naturę w Moim najczystszym łonie.
        Po prawicy Syna, bo stałam przy Nim w każdym momencie Jego życia, pijąc wspólnie z Nim kielich licznych goryczy.
        Po prawicy Syna, bo pod Krzyżem (J 19,25a) – przez Mój nieskalany i matczyny ból – stałam się prawdziwą Współodkupicielką, ofiarowując Mego Syna Jezusa Ojcu jako zapłatę za wasze wybawienie.
        Po prawicy Syna, bo w Nim i przez Niego odniosłam zwycięstwo nad Złym, nad grzechem i nad śmiercią, która weszła na świat jako kara za grzech popełniony przez prarodziców.
        Po prawicy Syna, gdyż teraz uczestniczę w Jego Boskiej mocy podporządkowywania Sobie wszystkiego.
        Po prawicy Syna, abym mogła spełniać przy Nim Moje duchowe zadanie Matki Kościoła i całej ludzkości.
        Po prawicy Syna modlę się za was, wstawiam się za wami, jestem przy was i wspieram was w straszliwej walce przeciwko szatanowi i wszystkim złym duchom, przeciwko złu i grzechowi, żeby pewnego dnia Chrystus mógł pokonać potęgę śmierci, którą ma ona jeszcze nad wami.
        Tak na końcu świata, kiedy Jezus wskrzesi was na Swój ostateczny i powszechny sąd (Mt 25,31n), także wy, Moi synowie, będziecie mogli wstąpić tam, na wyżyny Raju, i wtedy zostaniecie postawieni po prawicy Syna (Mt 25,33a.34.46b) i waszej Mamy Niebieskiej, aby z Nimi cieszyć się na zawsze doskonałą i wieczną szczęśliwością (por. 1Kor 15,50-53).

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Jeszcze mam uwagę co do kazania ks. Natanka które wstawiłam powyżej; ” Witaj Oblubienico Ducha Świętego cz.1″ gdzie ks. Natanek w min 11:38 mówi nieprawdę ,że Eliasz nie został wzięty do Nieba. Przecież Pismo Św mówi co innego:

        Biblia przedstawia Henocha i Eliasza jako jedyne osoby, które Bóg zabrał do nieba zanim umarły. 1 Księga Mojżeszowa 5,24 mówi nam, że „Henoch chodził z Bogiem, a potem nie było go, gdyż zabrał go Bóg.” 2 Księga Królewska 2,11 mówi nam „… oto rydwan ognisty i konie ogniste oddzieliły ich od siebie i Eliasz wśród burzy wstąpił do nieba.” Henoch jest opisany jako ktoś kto „chodził z Bogiem przez 300 lat” (1 Mojżeszowa 5,23). Eliasz był być może najpotężniejszym Bożym prorokiem w Starym Testamencie. Są również proroctwa mówiące o powrocie Eliasza (Ks. Malachiasza 4,5-6).
        Na pewno Maryja jest najbliżej Pana Boga w Niebie i najbardziej wywyższona przez Ojca Przedwiecznego ale nie można podważać Słowa Bożego. Chylę głowę że poprawiam Kapłana i nie mam pychy lecz pokorę co do słów zawartych w Biblii.
        Tym bardziej że Kapłan powołuje się w tym kazaniu na objawienia Valtorty a Leszku! Ty właśnie je zamieściłeś :

        „Dla Boga wszystko jest możliwe. Ja wyszedłem z Grobu o własnej mocy. Maryja zaś przyszła do Mnie, do Boga, do Nieba, nie poznawszy w ogóle grobu z jego okropnością zgnilizny i posępności. To jest jeden z najbardziej olśniewających cudów Bożych. Co prawda nie jedyny, jeśli się przypomni o umiłowanych przez Pana Henochu i Eliaszu. Nie zaznawszy śmierci zostali oni porwani z ziemi i przeniesieni gdzie indziej: na miejsce znane jedynie Bogu i mieszkańcom Niebios (zob. Rdz 5,24 i Syr 44,16; 1Krl 2,11 i Syr 48,9). Pomimo swej sprawiedliwości byli oni niczym wobec [doskonałości] Mojej Matki, niższej pod względem świętości jedynie od Boga.”

        PRZEKAŻCIE TĘ UWAGĘ KS. NATANKOWI ( kto ma z nim kontakt) TO ROBIĘ DLA JEGO DOBRA I SIĘ NIE WYMĄDRZAM BO WSZYSCY KTÓRZY JESTEŚMY BLISKO BOGA JESTEŚMY KUSZENI.

        Polubienie

      • Leszek pisze:

        … CZYMŻE JEST WASZE KRÓTKIE ŻYCIE NA TYM ŁEZ PADOLE W PORÓWNANIU Z ŻYCIEM WIECZNYM!…
        O tej prawdzie tak możemy przeczytać w Piśmie Świętym:
        1. „Miarą naszych lat jest lat siedemdziesiąt lub, gdy jesteśmy mocni/sił stanie, osiemdziesiąt; a większość z nich to/ale za całą chwalę jest im trud i marność: bo szybko (prze)mijają, my zaś odlatujemy” (Ps 90,10; por. wcześniej Rdz 6,3)
        2. „9 Liczba dni człowieka – jeśli wiek jego jest długi – dosięga stu lat.
        10 Jak kropla wody zaczerpnięta z morza lub ziarnko piasku (z wybrzeża morskiego), tak jest [tych] trochę lat wobec dnia wieczności.
        [Piasek morski, krople deszczu i dni wieczności któż może policzyć?: Syr 1,2]
        11 Dlatego Pan cierpliwy jest dla ludzi i wylał na nich swoje miłosierdzie” (Syr 18,9-11).
        Zatem:
        „Boga sie bój i przykazań Jego przestrzegaj, bo cały w tym człowiek ” (Koh 12,13), bowiem „temu, kto się Pana boi, dobrze będzie na końcu, a w dniu swej śmierci będzie błogosławiony” (Syr 1,13). Skoro tak, to: „Naucz nas, Panie liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca” (Ps 90,12), bo: „Początkiem mądrości jest bojaźń Pana,
        i dla tych, którzy są [Mu] wierni, wraz z nimi została stworzona w łonie matki. Korzeń mądrości to bać się Pana, a gałęzie jej – długie życie” (Syr 1,14.20).
        „Niech więc znajdą, Panie uznanie ust moich i mysli mego serca, moja Skało i mój Zbawicielu! (Ps 19,15). Nadstaw ucha, o Boże na moje wołanie, zważ na moją modlitwę” (Ps 61,1). Wysłuchaj mnie, Panie, bo Twoja laska pełna jest dobroci, wejrzyj na mnie w ogromie swego miłosierdzia. Niech pomoc Twoja mnie strzeże, a mojego imienia nie wymazuj z księgi żyjących, bym był zapisany w niej z prawymi/prawego serca, sprawiedliwymi” (Ps 69,17.30b.29). Amen

        Polubienie

      • Leszek pisze:

        Z dzieła „Żywot i bolesna męka Pana naszego Jezusa Chrystusa i …” bł. A. K. Emmerich:
        … Henoch (Rdz 4,17n i 5,18), przodek Noego przeciwko nim (tj. potomkom Kaina) występował. Bardzo też wiele pisał, a był to człowiek bardzo dobry i Panu Bogu wdzięczny. Na wielu miejscach na polu, gdzie się owoce udawały, budował ołtarze z kamienia, dziękował Panu Bogu, składał ofiary; on też mianowicie zachował religię aż do rodziny Noego. Pan Bóg przeniósł go do raju i spoczywa u bramy wejścia, a z nim jeszcze ktoś inny (Eliasz: por. Hbr 11,5), skąd przed sądem ostatecznym znowu przyjdzie… ( rozdz. ‘Kain. Dzieci Boże. Wielkoludy’)
        …Hom odłączywszy się od drugich, przepędzał wiele czasu samotności na szczycie góry. Patrzał w gwiazdy i trudnił się czarodziejstwem, zaś z pomocą szatana miewając widzenia, mącił naukę Henocha. Zła skłonność, odziedziczona po matce, pomieszała się w nim z czystą nauką Henocha i Noego, której trzymały się dzieci Tubala. Wskutek swoich objawień i widzeń Hom stara prawdę przekręcił i fałszywie tłumaczył. … Widziałam, ze zginął straszną śmiercią, że nic z niego nie pozostało, gdyż szatan zabrał go ze sobą. Dlatego wierzyli jego zwolennicy, że jak Henoch, na miejsce święte przeniesiony został…(z rozdz. ‘Noe i jego potomkowie. Patriarchowie Hom i Dżemszyd’)
        … nagle uczułam się przeniesioną szybko na wschód. W przelocie ujrzałam Górę proroków, pokrytą śniegiem i lodem, na niej zaś kilka wież. Taką, jak teraz ją widziałam, musiała być zapewne za czasów króla Jorama. Następnie uniesioną zostałam dalej na wschód w pobliże raju; po raju chodziły piękne zwierzęta i igrały ze sobą, dalej widniały błyszczące mury, a pod jedną z bram spali, leżąc naprzeciw siebie, Henoch i Eliasz… (z rozdz. ‘Jezus w Dion i Jogbeha’).
        Gosiu3! Gwoli prawdy biblijnej: Zabrani z tej ziemi przez Boga Henoch i Eliasz nie mogli znaleźć się i przebywać w Niebie, lecz tylko znajdowali się w pobliżu, u wrót nieba, albowiem do czasu męki i śmierci na Krzyżu Pana Jezusa niebo było dla wszystkich ludzi zamknięte! z powodu grzechu pierworodnego Adama i Ewy, o czym mówi np. Bóg Ojciec w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny.
        Przeczytaj np. te dwa początkowe p-kty rozdz. „Posłuszeństwo”:
        http://sienenka.blogspot.com/2011/02/posuszenstwo-cliv.html
        CLIV – Gdzie znajduje się posłuszeństwo? Co może je odebrać? Po czym można poznać, że się je posiada lub nie? Co towarzyszy posłuszeństwu? Kto je żywi?
        i
        http://sienenka.blogspot.com/2011/02/posuszenstwo-clv.html
        CLV – Jak posłuszeństwo jest kluczem, który otwiera niebo. Jak należy nosić zawsze ten klucz przywiązany do pasa. Jego właściwości.
        Tymczasem pozdr. w Panu i Dobranoc.

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Leszku! Bóg zapłać za modlitwę , którą nam przyniosłeś na blog. Nawiązuję do mojego wpisu na tym wpisie głównym z 13 sierpnia z godz 10:33.
        Serdeczne Bóg zapłać!
        Niech Ci Pan Bóg błogosławi!

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Leszku! dopiero nie dawno zauważyłam ten Twój wpis odnośnie tego że wg Ciebie Henoch i Eliasz nie znajdują się w Niebie. Ja przeczytałam ten fragment Pisma Świętego : 2Krl2,11 i tylko tym się kierowałam broniąc tego co jest w Piśmie Świętym napisane.
        11 Podczas gdy oni szli i rozmawiali, oto [zjawił się] wóz ognisty wraz z rumakami ognistymi i rozdzielił obydwóch: a Eliasz wśród wichru wstąpił do niebios3.”
        Pewnie są inne fragmenty które bardziej to wyjaśniają a Ty jestem w tym bardzo dobrze obeznany.
        Może dobrze jest , że ja znam mniej Pismo Święte niż Ty bo wyłapuję oczywiste w niej stwierdzenia. I ja już nie zmienię zdania i jak Słowo Boże mówi , że wstąpił do niebios to na pewno wstąpił. Tym bardziej że w moim starym Piśmie Św tytuł tego rozdziału brzmi inaczej niż w Piśmie Św Tysiąclecia a mianowicie u mnie : ” Wniebowzięcie Eliasza” A jak wygląda to Niebo to tylko jeden Bóg wie. W bezpośredniej obecności Boga mogą być jedynie oprócz Jezusa, Maryi tylko święci ludzie (np męczennicy za wiarę, ) Wydaje mi się że Niebo podzielone jest na takie rewiry bliżej lub dalej Pana Boga. To , że Bóg powiedział że nikt nie może do mnie przyjść jak przez jego Syna bardzo mnie przekonało co do tego że Eliasz i Henoch są w Niebie lecz w tym oddalonym rewirze lub pod Bramą Niebieską jak podałeś w objawieniu ale nie w obecności Boga.
        A ks. Natanek jak już tak stwierdził to powinien nam przybliżyć i wyjaśnić jak Ty to Leszku zrobiłeś bo dla takich laików jak ja jest to nie zrozumiałe.
        Dla mnie z tego wyciągam dwa najważniejsze zdania oczywiście tylko i wyłącznie z Pisma Świętego : ” Nikt nie może do mnie wejść jak jedynie przez mojego Syna” i to drugie co ja przytoczyłam : ” a Eliasz wśród wichru wstąpił do niebios3.”.
        Co z nich wynika , że Eliasz jest w Niebie ale do czasu Wniebowstąpienia Pana Jezusa nie oglądał oblicza Ojca a gdy Jezus wniebowstąpił to mógł spod tej Bramy Niebieskiej zabrać go do Boga Ojca. Ale ja tylko tak przypuszczam i tak zrozumiałam.
        Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję że jesteś z nami.

        Polubienie

    • Szafirek pisze:

      „…O! wy kwiaty mej młodości, prosto z łąki zioła,
      Co na Matkę Boską Zielną znoszą do kościoła
      I stawiają Częstochowskiej, by podniosła rączkę,
      Nad firletkę, macierzankę i nad srebrną drżączkę,
      Nad rozchodnik i lawendę, nad rutę i miętę,
      Bo to wszystko przecież Boże, bo to wszystko święte
      Jak stajenka betlejemska z prostym polskim bydłem.
      Więc zrównane są te zioła z mirrą i kadzidłem. ”
      (Jan Lechoń, „Rymy częstochowskie”)

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Szafirku! piękny ten bukiet Matce Bożej sama zrobiłaś. 🙂

        Polubienie

      • Szafirek pisze:

        No sama 🙂 Myślę,że są piekniejsze bukiety.Ale akurat tu gdzie teraz mieszkam to niedaleko są takie działki zarośnięte różnymi polnymi trawami i kwiatami,więc postanowiłam,że w tym roku wysilę się i sama zrobię bukiet.No i są tu w tym bukiecie te kłosy co mi urosły na balkonie,o których pisałam,tylko kilka nie dojrzało jeszcze niestety do końca,bo słońca miały za mało,ale ziarno w środku jest.
        Pozdrawiam.
        Szczęść Boże!

        Polubienie

  28. Marcin pisze:

    „Piękny wiatr”

    Wiatr;
    Jak on patrzy chłodem,
    Jak przynosi ulgę,
    Płynie z wiatrem nasze życie,
    Wiatr zostawia złotą łunę.

    Wiatr powiewa drzew korony,
    Wiatr roznosi liście,
    Wieją z wiatrem nasze myśli,
    Z wiatrem niech potęga błyśnie!

    Chcę odpłynąć z wiatrem złu,
    Wiatr niech chroni mnie najmocniej,
    Zwierzyć wiatru chcę swe smutki,
    Z wiatrem cierpieć jak najprościej.

    Polubienie

    • KIELICH pisze:

      Marcin. Piękny wiersz. Szczęść Boże 🙂 … w lekkim powiewie przychodzisz do mnie Panie…

      Polubienie

      • Marcin pisze:

        Szczęść Boże Kielich 🙂

        Pięknie napisałeś „…w lekkim powiewie przychodzisz do mnie Panie…”
        Ja czasami zapominam, że Pan Jezus jest cały czas obok, chociaż Go nie widzę. Chciałbym cały czas czuć obecność Pana Jezusa przy mnie, ale tak nie jest. Wtedy czuję się pozostawiony sam sobie i właśnie w takich momentach potykam się. Pan przychodzi niespodziewanie, dokładnie tak jak napisałeś, w lekkim powiewie.

        Pozdrawiam serdecznie.

        Z Panem Bogiem i Maryją.

        Polubienie

      • Marcin pisze:

        Bardzo ładna pieśń, dziękuję 🙂

        Polubienie

      • Szafirek pisze:

        Marcinie,napisałeś,że czasem Ci się wydaje,że Pana Jezusa nie ma obok Ciebie,a ja tak sobie pomyślałam,że teraz poprzez ten wiersz,że dostałeś natchnienie żeby go ułożyć o wietrze i to co napisał Kielich do Ciebie,Pan Jezus dał Ci znać,że jest przy Tobie 🙂

        Polubienie

      • Marcin pisze:

        To prawda, ale ja zapominam, że Pan Jezus jest ciągle przy mnie i ogólnie też przy każdym. Na dodatek jeszcze te pokusy mnie dręczą. Czasami mam żal do Pana Boga i potem do całego świata, za to co się dzieje w mojej duszy. Te pokusy mogłyby chociaż dać mi spokój. W moim przypadku to przecież niepotrzebny balans i tak nic dobrego z tego nie może wyniknąć, to więc po co one. Ty i Gosia wiecie więcej, ale nie chcę o tym pisać.
        Przez te słowa Kielicha moje serce się trochę uradowało 🙂 Potem dostałem też pewien osobisty znak od Pana Boga, że rzeczywiście Pan przychodzi w lekkim powiewie 🙂

        Polubienie

      • Szafirek pisze:

        Marcinie,nie poddawaj się! Zobacz,Pan Jezus Cię pociesza,bo wie,że cierpisz bardzo i On Cię bardzo kocha.Zawsze jak nachodzą Cię te udręczenia i pokusy z którymi musisz sie zmagać i walczyć i cierpisz to myśl o tym,że jak wytrwasz to czeka Cie wielka nagroda w Niebie za to co musisz tu przechodzić.Ja tez tak czasem mam,że się buntuję,że sie jakby obrażam chwilowo na Pana Boga,że dlaczego ciągle coś na mnie spada.Teraz np. miałam kilka dni radości,bo tak jak pisałam,mogłam pobyć z dala od miasta,na łonie przyrody i byłam szczęśliwa,a mam bardzo mało takich chwil,do tego takie coś niesamowite dane było mi uwiecznić na zdjęciu,oblicze Pan Jezusa,a w niedzielę wieczorem juz miałam zmartwienie związane ze zdrowiem,że i nawet płakać mi się chciało.Na dziś dzień się polepszyło,ale juz mam w głowie czy nie wróci i czy to nie coś poważnego.Nie chce pisac o tym,ale taki przykład,że tu byłam zadowolona,co i tak mam mało radości,a już zaraz musze sie martwić,a ile innych kłopotów na codzień.I też już pytałam Pana Boga,no dlaczego? Marcinie wiem,ze to co napisałam to co innego niż to z czym tym sie zmagasz,ale taki tylko przyklad podałam,że kazdy ma takie chwile,że ma dość i taki jakby bunt przechodzi,czuje sie opuszczony przez Boga,ale Bóg wie co robi.Może chce nam obrzydzić ten świat,bo gdyby nie te nasze kłopoty,gdybyśmy nie mieli słabości to byśmy sie do Niego mniej zwracali,zapomnieli?… Życzę Ci żebyś wytrwał do końca i wszystkim tego życze i sobie też,bo myśle,ze największe próby to dopiero przed nami i może nas Pan Bóg przygotowuje,ćwiczy przed tym,ale też mam nadzieję,ze nie będą dużo większe te próby…
        Marcinie,ja chyba Ci juz to pisałam prywatnie,ale nie jestem pewna,ale uważam,że dla Ciebie dobrze by było zebys chodził na msze św. uzdrawiające i uwalniające i żebys miał wodę egzorcyzmowaną jak kapłan na takiej mszy egzorcyzmuje i ją pił.Jestem przekonana,ze to by Ci bardzo pomogło i zostałbys uwolniony od tych pokus,a jesli nie całkiem od razu, to byś był dużo mniej kuszony.Ja jak pierwszy raz byłam na takiej mszy kiedys to wczesniej miałam pokusy pewne i one odeszły,naprawde.Tylko ja też tą wodę piłam egzorcyzmowaną.Na tych mszach się naprawde dzieją cuda.Jak tam nie ma takich mszy gdzie mieszkasz teraz to dowiedz sie czy gdzieś u Ciebie w mieście w Polsce sa takie msze i postaraj sie tak przyjechac gdybyś planował przyjazd,żeby móc pójść na taką mszę i wodę weż ze sobą.Marcinie to by Ci bardzo pomogło,naprawdę.Możesz na początek słuchać takich mszy w internecie.Wielka szkoda,ze z Wąwolnicy są same homilie tylko do odsłuchania,że nie ma całości tych mszy,bo ja byłam w Wąwolnicy własnie na takiej mszy.Teraz mozna ogladąć tez na you tube homilie i tu zamieszczam bardzo ładne kazanie z 22 lipca 2017 akurat jak było wpomnienie św.Marii Magdaleny.
        Pozdrawiam serdecznie.
        Szczęść Boże!

        Polubienie

      • Marcin pisze:

        Bóg zapłać Szafirku za te słowa.
        Odsłucham zaraz tę homilię. Tak, pisałaś mi już kiedyś o tych mszach św. uzdrawiających. Tutaj są takie, ale bardzo bardzo rzadko, raz na jakiś czas przyjedzie kapłan z Polski poprowadzić taką mszę. Nie byłem jeszcze na takiej mszy. Może te pokusy u mnie to też dopust Boży i ten stan także, z którym mam się zmagać odkąd tylko pamiętam. Ja tego sobie nie wybierałem, podobnie jak ty tego swojego problemu ze zdrowiem, czy też inni ludzie którzy poważnie chorują.
        Z tym, że może Bóg chce nam obrzydzić przez to ten świat, bo gdyby nie te nasze kłopoty, gdybyśmy nie mieli słabości to byśmy sie do Niego mniej zwracali i zapomnieli, to myślę że tak jest.

        Pozdrawiam serdecznie.

        Szczęść Boże!

        Polubienie

      • Szafirek pisze:

        Marcinie,dziś sprawdziłam,jest jedno nagranie z tego roku z lutego z tej mszy uzdrawiającej z nabożeństwem uzdrawiającym,najpierw jest kazanie,a potem modlitwy.Poniżej wstawiam Ci modlitewnik żebys mógł też sobie słuchać i odmawiać .Może jeszcze będzie całość kiedyś razem z mszą św.Ale na razie jak nie ma to pomódl się razem z księdzem i ludzmi tymi modlitwami.
        Szczęść Boże!

        Click to access Nabozenstwo_broszura.pdf

        Polubienie

      • Szafirek pisze:

        Jeszcze chciałam napisać,że szukałam mszy uzdrawiającej żeby była całość,ale co mi się wyświetli i przeglądam to tam jakies dziwne jak dla mnie te msze są,takie nowoczesne,jakies śpiewy,tańce,machanie rękami.Tu w Wąwolnicy tak nie ma,dlatego zaproponowałam Ci właśnie z tego Sanktuarium.Nie wiem może żle szukam albo jak na złość znależć nie mogę,a może to już większość takich jest tych mszy? Bo tu w tym kościele to też ksiądz błogosławi na koniec i są zaśnięcia w Duchu św.,nawet widziałam,ale podczas tego nie ma jakichś śpiewów itp. tylko jest Różaniec odmawiany.Ostatnio tam nie byłam jakiś czas,ale myślę,że się nic nie zmieniło,mam nadzieję…
        Pozdrawiam.

        Polubienie

      • Marcin pisze:

        Witaj Szafirek,

        Odsłucham tego nagrania.
        Co do mszy św. to ja podobnie jak Ty nie lubię żadnych śpiewów, tańców, machania rękami. Także uważam to za nowoczesne i modernistyczne.
        A wracając też do tego o czym wczoraj pisałem o tym ”szatanie”. To Ty może wcześniej w swoim życiu spotkałaś się z takim twierdzeniem?

        Bóg zapłać.

        Pozdrawiam serdecznie.

        Szczęść Boże!

        Polubienie

      • Szafirek pisze:

        Marcinie,właśnie zamierzałam tez do tego się odnieść.Wiec ja o tym nie słyszałam.Słyszałam jedynie,że szatan strasznie nie lubi jak się o nim mówi.Kiedyś myślałam,ze jest odwrotnie,że to dla niego radość jak się opowiada o jego wyczynach i że się nie powinno za dużo o takich sytuacjach gdzie on działa opowiadać,ale takie kiedyś tu nagranie wstawiłam chyba to ks.Kneblewski o tym mówił,że diabeł nie znosi jak się o nim mówi.A co do wypowiadania samego słowa „szatan” to nic mi nie wiadomo to co Ty napisałeś.

        Odsłuchaj Marcinie na pewno i módl się tymi modlitwami razem z księdzem.
        Szczęść Boże!

        Polubienie

      • Marcin pisze:

        On nie lubi jak się o nim mówi i nie powinno się też zbyt często w takich normalnych codziennych sytuacjach wypowiadać słowa ”szatan”. Lepiej jest wtedy używać innego określenia, np zły itp.

        Pozdrawiam.

        Polubienie

    • Szafirek pisze:

      Jak zwykle pięknie 🙂
      Szczęść Boże! Marcinie.

      Polubienie

      • Marcin pisze:

        Witaj Szafirek,

        Bóg zapłać za dobre słowo.
        Chciałem jeszcze napisać, że już wczoraj widziałem tutaj to zdjęcie z tym bukietem kwiatów. Nie przyszło mi do głowy, że Ty sama go zrobiłaś 🙂
        Bardzo ładnie Tobie ten bukiet wyszedł. Widać, masz talent do takich rzeczy 🙂

        Pozdrawiam serdecznie.

        Szczęść Boże!

        Polubienie

      • Szafirek pisze:

        🙂 🙂 🙂

        Polubienie

  29. Gosia 3 pisze:

    Kochani! korespondując z Marią F przypomniało mi się, że Dzisiaj są Urodziny Małgosi MK a 13 sierpnia obchodziła Urodziny Małgosia 4.
    Z okazji Urodzin obu Małgoś życzę im wszystkiego najlepszego , a najwięcej łask Bożych od całej Trójcy Świętej i opieki Matki Bożej. Niech Wniebowzięta Najświętsza Maryja Panna przypomni Wam Kochane ,że macie wciąż przyjaciół na tym blogu , którzy nie mogą o was zapomnieć.
    Szczęść Wam Boże! 🙂 🙂

    Polubienie

  30. Gosia 3 pisze:

    Kochani!
    a ja przyszłam z pracy i z miejsca zaatakował mnie szatan aby zabrać mi czas. Ze skrzynki wyjęłam dwa rachunki jeden za gaz drugi za prąd. No i ten za gaz z przypomnieniem że nie zapłaciłam dwóch rachunków. I już termin 14 dni. Sprawdziłam w wyciągach bankowych że zapłaciłam i teraz trzeba jechać i wyjaśniać. Nawyjmowałam stertę papierów żeby odnależć te rachunki a miałam po pracy przygotować wpis do utworzenia Nowenny. I teraz muszę się zwolnić z pracy żeby to wyjaśniać bo raczej na buzię się tego nie da.
    Patrzcie rachunki mi przysyłają z Tarnowa Region Karpacki i teraz chyba będę jechać do Tarnowa to wyjaśniać a mieszkam w Lublinie. 🙂 P……..ne masony. Żeby zgłosić stan licznika to dzwonię chyba do Gdańska i melodyjka i gadanie . Podaj Nip a jak nie chcesz wciśnij krzyżyk , potem znowu trzeba odsłuchać to gadanie i nagle słyszę : wszyscy konsultanci są zajęci i melodyjka a jak się zgłosi konsultant to chce wcisnąć ofertę. O Mój Boże! już sama nie wiem gdzie ja mieszkam i z kim porozmawiać bo wszędzie wirtualne sekretarki którym często nawsadzam bo mam tego dość.
    A rozmowy są nagrywane , o kurcze trzeba uważać co się mówi, oni nas chcą wykończyć. Nie dajmy się Kochani , nie dajmy. Ale się wkurzyłam.
    A jeszcze Wam powiem jak mi przysyłali prognozowane rachunki to płaciłam 2 razy tyle rocznie za gaz a jak znalazłam inny sposób na rozliczenie to już kombinują że coś nie tak.
    Nie wiem czy tylko ja tak w życiu mam ale za obronę wiary trzeba płacić nawet i dodatkowo własnym czasem. Ale to nic Jezu! Drogi – dla Ciebie muszę to znieść.
    Bądźcie więc cierpliwi jeśli chodzi o nowy wpis.

    Polubienie

    • Marcin pisze:

      Witaj Gosiu,

      Rzeczywiście, pokręcony galimatias. Przecież mieszkasz w dużym mieście Lublinie i może jednak tam będziesz mogła załatwić te formalności.
      Nie denerwuj się. Myślę, że zły chce Ciebie wyprowadzić z równowagi.

      Pozdrawiam.

      Szczęść Boże!

      Polubienie

  31. Marcin pisze:

    Chciałbym napisać coś odnośnie słowa ”szatan”. Ja jeszcze jakiś czas temu, kilka lat temu, żeby nazwać zło używałem ciągle słowa ”szatan”. Pewnego razu jedna osoba powiedziała mi, że jeśli już, to żebym używał innego słowa zamiast tego powyższego, np. zły albo zły duch itp, ale nie słowa ”szatan”, bo robiąc tak, hołduje się tylko diabłu, a on się z tego cieszy. Tym samym tylko niepotrzebnie się go przywołuje. Od tamtego czasu staram się nie używać prawie w ogóle słowa ”szatan”.
    Czy ktoś z Was spotkał się w swoim życiu z podobnym twierdzeniem?

    Polubienie

    • Marcin pisze:

      Oczywiście mam tutaj na myśli sytuacje w życiu codziennym, np. w domu albo wśród znajomych, ale podczas modlitwy ustnej gdzie znajduje się słowo ”szatan”, to już coś innego, albo też gdy egzorcyści używają tego słowa to też coś innego.

      Polubienie

  32. Leszek pisze:

    W Wpisie Gł. zatyt. 08.08.2014; piątek, g. 15:28 z 24 lipca 2017 Pan Jezus powiedział m.in. to:
    …KOCHANE DZIECI! ILEŻ TO RAZY MÓWIŁEM O TYM ZAOPATRZENIU, ALE WY MYŚLICIE, ŻE JESZCZE ZDĄŻYCIE. CZASU JEST MAŁO , NAPEŁNIJCIE KANWIE WODĄ, KUPCIE ŚWIECE I POŚWIĘĆCIE JE. MIEJCIE CHOĆ MAŁE ZAPASY ŻYWNOŚCI. IDZIE OGROMNA KARA; CENY WZROSNĄ I BĘDZIE GŁÓD… Może coś ntt.:
    Czasy, w który dane nam jest żyć naznaczone są rożnymi postaciami zła. Jak mówi Matka Boża w Orędziu nr 326 [z 7.06.1986r.] do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
    „Przede wszystkim zagraża wam zło w porządku duchowym, które może zniszczyć nadprzyrodzone życie waszych dusz. Grzech rozszerza się jak najgorsza i najbardziej złośliwa epidemia, siejąca choroby i śmierć wszędzie, w tak wielu duszach.
    Istnieje również zło w porządku fizycznym, takie jak ułomności, nieszczęścia, wypadki, susze, trzęsienia ziemi, szerzące się nieuleczalne choroby. Dostrzeżcie znak ostrzegawczy w tym, co dzieje się w porządku naturalnym. Powinniście w tym zobaczyć znak Bożej sprawiedliwości, która nie może pozostawić bez ukarania niezliczonych występków, popełnianych każdego dnia. Istnieje zło w porządku społecznym, takie jak podziały i nienawiść, głód i nędza, wykorzystywanie i niewolnictwo, przemoc, terroryzm i wojny”.
    Zaiste, w naszych czasach mnożą się w rożnych rejonach świata – jako też znaki Końca Czasów, zapowiadanych w Piśmie Świętym i wskazujących na bliską już chwilę powrotu Pana w chwale – zaburzenia naturalnego porządku, spośród których szczególnie chciałbym się skupić na powiązanych ze sobą, następujących po sobie: suszy i głodzie.
    Dlaczego akurat na tych dwóch formach owego zaburzenia, postaci katastrof naturalnych, których przyczyny formułowane przez świat nauki, ale i świat ducha mogą być i są różne?
    Otóż powodem tego jest bardzo interesujący, kolejny, niejako wpisany w 100-lecie objawień Matki Bożej w Fatimie, w krąg Fatimy artykuł dr Wincentego Łaszewskiego, mariologa zatyt.
    «Skrzynia pełna chleba», zamieszczony na str.32-33, w tegorocznym lipcowym (7/2017)
    n-rze miesięcznika „Egzorcysta”.
    Rzecz dotyczy objawienia się Matki Bożej w Reguengo do Fetal, nieopodal Fatimy, ok. roku 1100. Otóż w tamtym czasie w centralnej części Portugalii panowała długotrwała i dotkliwa susza. Gdy nadeszła wiosna, nie przyszedł z nią deszcz. Niebo pozostawało zamknięte przez kolejne miesiące, palące słońce nie pozwalało roślinom zazielenić się i zrodzić owoców. Nastał wtedy powszechny głód.
    Gdybyśmy zajrzeli do Pisma Świętego, to od razu możemy znaleźć odpowiedź na przyczyny
    takiego opłakanego stanu rzeczy. W Pierwszej Księdze Królewskiej, czytamy o tym, jak król Salomon obecności całego zgromadzenia Izraela, w Jerozolimie, w zanoszonej modlitwie do Jahwe, w nowo zbudowanej świątyni, mówił wyciągnąwszy ręce do nieba:
    „Jahwe, Boże Izraela! Wysłuchaj modlitwę i błaganie Twego sługi i Twego ludu, Izraela, ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj w miejscu Twego przebywania – w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz! Kiedy niebo zostanie zamknięte i nie będzie deszczu, dlatego że zgrzeszyli przeciw Tobie, ale potem będą się modlić na tym miejscu i sławić Twe Imię oraz odwrócą się od swoich grzechów, bo ich upokorzyłeś, wtedy Ty wysłuchaj w niebiosach i przebacz grzech Twoich sług i Twego ludu, Izraela. Ty wskażesz im dobrą drogę, którą iść mają, i ześlesz deszcz na Twoją ziemię, którą dałeś Twemu ludowi jako dziedzictwo” (1Krl 8,30.35n; por. 2Krn 6,26n).
    Później Jahwe – jak o tym czytamy w Drugiej Księdze Kronik – ukazał się Salomonowi w nocy i rzekł mu: «12Wysłuchałem twojej modlitwy i wybrałem sobie to miejsce na dom ofiar. 13 Gdy zamknę niebiosa i nie będzie deszczu, i gdy nakażę szarańczy, by zniszczyła pola, lub gdy ześlę na mój lud zarazę, 14 jeśli upokorzy się Mój lud, nad którym zostało wezwane Moje Imię, i będą błagać, i będą szukać Mego oblicza, a odwrócą się od swoich złych dróg, Ja z nieba wysłucham i przebaczę im grzechy, a kraj ich ocalę» (2Krn 7,12-14) .
    „Bóg, bez którego woli nic się nie dzieje, gdy wody wstrzyma – jest susza”, jak o tym czytamy w Księdze Hioba (12,15a).
    Zanim Izrael wszedł do ziemi obiecanej, urodzajnej ziemi Kanaan opływającej w mleko i miód (będącej w kontraście do pustyni, ziemi bezpłodnej, suchej i ciemnej: Jr 2,6), Mojżesz zapowiadał ludowi:
    „13Jeśli będziecie słuchać pilnie nakazów, które wam dziś daję, miłując Pana, Boga waszego, i służąc Mu z całego serca i z całej duszy, 14ześle On deszcz na waszą ziemię we właściwym czasie, jesienny jak i wiosenny, i zbierzecie wasze zboże, moszcz i oliwę. 15 Da też trawę na polach dla waszego bydła. Będziecie mieli żywności do syta. 16 Strzeżcie się, by serce wasze nie pozwoliło się omamić, abyście nie odeszli i nie służyli obcym bogom i nie oddawali im pokłonu, 17 bo zapaliłby się gniew Pana na was, i zamknąłby niebo, aby nie padał deszcz, ziemia nie wydałaby plonów, i prędko zginęlibyście w tej pięknej ziemi, którą wam daje Pan”… 15Jeśli nie usłuchasz głosu Jahwe, Boga swego, i nie wykonasz pilnie wszystkich poleceń i praw, które ja dzisiaj tobie daję…. 23Niebiosa, które masz nad głową, będą z brązu, a ziemia pod tobą – żelazna.” (Pwt 11, 13-17 i 28,15.23!)
    O ciągu klęsk żywiołowych mających miejsce w Samarii, Bóg Zastępów w Księdze Amosa, tak mówił:
    „To Ja sprowadziłem na was klęskę głodu we wszystkich waszych miastach i brak chleba we wszystkich waszych wioskach, aleście do Mnie nie powrócili. To Ja wstrzymałem dla was deszcz na trzy miesiące przed żniwami: spuściłem deszcz na jedno miasto, a w drugim mieście nie padało; jedno pole zostało zroszone, a drugie pole, na którym nie padał deszcz, stało się suche, aleście do Mnie nie powrócili” (Am 4,6n).
    Po tym nakreśleniu panoramy zaistnienia suszy, braku deszczu, a w ich następstwie głodu, oczami Bożych wyroków, wracam do opisywanych wydarzeń w tym artykule związanych z objawieniami Matki Bożej w Reguengo do Fetal, które położyły kres ówczesnej długotrwałej suszy i głodu w centralnej Portugalii.
    Co jest charakterystyczne i w tym wypadku, Matka Boża objawia się pewnej małej pasterce, która z polecenia swej matki wyprowadza swe stado owiec na zbocze wzgórza leżącego poza Reguengo, w nadziei, że tam znajdzie się coś dla zwierząt do jedzenia? Ale i to miejsce było wypalone żarem słońca.
    Dziewczynka krążyła po łące bardzo smutna, szukając choć źdźbła trawy dla swoich owiec i nagle jej smutek znalazł ujście we łzach. Mała pasterka usiadła na ziemi i zakrywszy oczy rączkami, płakała w swej dziecięcej bezradności.
    Nagle poczuła czyjąś obecność. Była tego pewna: ktoś stał przy niej, ktoś na nią patrzył.
    Podniosła oczy i ze zdumieniem zobaczyła stojącą w krzakach paproci Piękną Panią, która przyglądała się jej z wielka czułością i dobrocią.
    Gdy ta Pani powiedziała do niej: – Dlaczego płaczesz, moje dziecko?, pasterka poczuła, iż owa Pani z pewnością zaradzi jej wielkiemu zmartwieniu.
    – Jestem głodna – odpowiedziała (por. Ps 107,5).
    – Musisz iść i poprosić swoja matkę o chleb – usłyszała pasterka.
    – Już ją prosiłam, ale ona nie ma – odpowiedziała dziewczynka z rozbrajającą szczerością.
    Najświętsza Maryja Panna znowu spojrzała w jej oczy i powiedziała rozkazującym głosem, wciąż jednak pełnym miłości i troski.
    – Idź do domu i poproś twoją matkę, aby dała ci trochę chleba. Powiedz jej, że Pani kazała powiedzieć, że znajdzie chleb w skrzyni.
    Mała pasterka pobiegła co sił w nogach do domu z myślą, że wreszcie zaspokoi swój głód jedząc chleb, który zawsze był przechowywany w przeznaczonej na to skrzyni, od wielu dni pustej, aby też opowiedzieć mamie o niezwykłym widzeniu i przekazać jej słowa tajemniczej Pani. Wpadła do izby i zaczęła wołać, że Piękna Pani powiedziała jej, iż w skrzyni jest chleb, dużo chleba, że wreszcie będzie mogła się najeść. Matka patrzyła na córkę z niepokojem…
    Ale dziewczynka mówiła z takim przekonaniem i radością, że kobieta podeszła do skrzyni, otworzyła wieko i zajrzała do środka skrzyni, w której przechowywano chleb, od dawna pusta, była – jak przekazują kroniki – ″pełna pięknych i słodkich bochenków chleba, jakby zostały wypieczone przez aniołów″.
    – Chleb! – wykrzyknęła zdumiona matka. – Bierz, dziecko, jedz! Jedz do syta!
    W tym miejscu, można by przywołać słowa psalmu 33:
    „18 Oto oczy Pana nad tymi, którzy się Go boją, nad tymi, co ufają Jego łasce/czekają na Jego łaskę, 19 aby ocalił ich życie od śmierci i żywił ich w czasie głodu”.
    Pan nawiedził swój lud, dając mu chleb (Rt 1,6)
    Kiedy dziewczynka jadła, matka pobiegła po innych mieszkańców wioski, by i oni przekonali się o zdumiewającym cudzie. Jeszcze nie wróciła do domu, kiedy jej córka już biegła z powrotem na wzgórze, z nadzieją na ponowne spotkanie z Piękną Panią. Matka Najświętsza czekała na nią w tym samym miejscu, pilnując pozostawionych owiec.
    Widząc małą pasterkę, powiedziała do niej z powagą:
    – Przekaż ludowi w swojej wiosce, że jestem Matką Bożą i że pragnę, by zbudowano dla mnie świątynię w tym miejscu pełnym paproci – sanktuarium, w którym będę czczona.
    Mieszkańcy wioski, którzy zdążyli już zobaczyć skrzynię pełną pachnącego chleba, ruszyli na wzgórze. Od matki dziewczynki usłyszeli już o ukazaniu się Pięknej Pani i tajemniczej ″dostawie″. Pośpieszyli na miejsce, w którym mała pasterka rozmawiała z Matką Bożą. Jednak Maryja już odeszła; pozostała tylko ona sama ze stadem owiec.
    Ale na tym sprawa się skończyła, bowiem na wzgórzu wśród paproci została znaleziona błyszcząca mała figurka Matki Bożej. A nadto, w jej pobliżu biło źródełko, którego wcześniej nie było. Takie to ślady swojej obecności pozostawiła po sobie Matka Boża.
    I jak nie wcześniej, jak przed upływem 3,5 roku trwała susza za panowania króla Achaba (1Krl 17,1; Jk 5,17), dopóki mąka w dzbanie nie wyczerpała się i oliwa w baryłce nie opróżniła się, z których wdowa z Sarepty przyrządzała podpłomyk dla Eliasza (1Krl 17,13n), by po tym czasie Bóg zesłał deszcz, a ziemia wydała swój plon (1Krl 18,45; Jk 5,18), tak też nim skończył się chleb podarowany przez Maryję, nadeszły obfite deszcze i skończyła się susza, czas głodu, a Matce Bożej zbudowano niewielką kaplicę. Zaś w 1595r. na jej miejscu zbudowano kościół.
    Pamięć o cudzie chleba była w narodzie portugalskim bardzo żywa. Dowodnym tego przykładem był ten fakt, gdy w czasie wielkiej suszy, jaka panowała w Portugalii wiosna 1896r., kiedy ludzie zaczynali już umierać z głodu, Józef II, kardynał i patriarcha Lizbony, wezwał cały naród do odmawiania publicznych modlitw do Matki Boskiej Płodnej z Reguengo do Fetal, aby błagać Niebo o obfite opady deszczu. Modlitwy zostały wysłuchane natychmiast, a patriarcha, wdzięczny za natychmiastową odpowiedź Maryi, na pamiątkę tego kolejnego cudu odpust dla tych, którzy przed wizerunkiem Matki Boskiej Płodnej odmówią modlitwę ″Salve Regina″/Witaj Królowo, Matko miłosierdzia.
    Cudowna figura Matki Boskiej Płodnej z Reguengo do Fetal, odbiera cześć w głównym ołtarzu kościoła. Przedstawia ona Matkę Najświętszą w pozycji siedzącej z Dzieciątkiem Jezus na lewym kolanie. O cudzie, jaki miał miejsce prawie tysiąc lat temu, przypominają trzymane w rączkach Jezusa okrągłe bochenki chleba. Jeden z nich Jezus kładzie na dłoni swej Matki, która uśmiecha się czule. Pielgrzymi widząc to, mówią:
    Jezus najpierw zatroszczył się o swoją Matkę, ale drugi bochenek da już przecież nam!
    I proszą Matkę Najświętszą w modlitwie:
    „Wyproś mi, Maryjo, łaskę, by moja dusza nigdy już nie czuła głodu. Uproś u swego Syna potrzebne mi łaski i nasyć me serce radością, bo nawet wśród największej suszy i zagubienia, gdy znajdę Ciebie, znajdę duchowy pokarm, a Ty zaspokoisz moje pragnienie zjednoczenia z Bogiem”.
    W czasie zapowiadanego w różnych Orędziach następstwem trudnych wydarzeń, wielkiego głodu, warto pamiętać o tym dawnym objawieniu Matki Bożej Płodnej z Reguengo do Fetal i o modlitwie do Niej, za Jej wstawiennictwem o dar chleba.

    Polubienie

  33. Gosia 3 pisze:

    Przepraszam Was wszystkich ,że tak się uniosłam ale czasami brakuje mi już sił. Dzisiaj miałam wyczerpujący dzień w pracy i przychodzisz do domu chcesz odetchnąć i zająć się czymś Bożym a tu masz. Nie wspomnę, że 3 x dzwoniłam pod podany nr na tym wezwaniu do zapłaty i sporo nasłuchałam się melodyjki i się nie dodzwoniłam. Aha i nie żle mi ubyło z konta na komórce.
    O tym co napisałeś Marcinie na temat ” szatana ” to pierwszy raz słyszę. A to jakiś Duchowny Ci powiedział bo ja jakoś w to nie wierzę .
    Nawet Pan Jezus powiedział jak mówić do niego aby go przepędzić: W imię Jezusa Chrystusa ja Tobie mówię idź precz szatanie.
    Marcinie! ja tylko żartowałam ja to u siebie na miejscu w Oddziale załatwię ale dlaczego nie można zadzwonić też do nich tutaj na miejscu i to wyjaśnić tylko podają nr tel w Krakowie. Bo pismo jest z Krakowa. A zresztą nie wiem skąd bo kierunek 12.

    Polubienie

    • Marcin pisze:

      Gosiu,

      Oczywiście, że rozumiemy 🙂
      ”W imię Jezusa Chrystusa ja Tobie mówię idź precz szatanie” to jest niejako modlitwa egzorcyzm, i myślę że w tym przypadku jest wskazane aby użyć tego słowa. Tego stwierdzenia używają też egzorcyści. Ale miałem na myśli takie normalne zdania, które wypowiadamy w zwykyłch codziennych sytuacjach i wplatamy pomiędzy słowo ”szatan”.
      Kiedyś już pisałem, że parę lat temu poznałem tutaj pewną osobę – Polaka w wieku mojej mamy, który miał tutaj wypadek samochodowy i leżał m.in w tutejszym w szpitalu. Jak on mi to wszystko opowiadał to nie mogłem z początku uwierzyć, ale to prawda. Opowiadał, że przed wypadkiem był bardzo letnim katolikiem i niezbyt dobrym człowiekiem. O mało co podczas tego wypadku nie stracił nogi i już do końca życia nie może prowadzić żadnego auta i chodzi na rehabilitację. Gdy tak leżał w szpitalu to pewnego dnia przyszła do niego całkiem obca kobieta z ulicy, ale też Polka, starsza kobieta, która już bardzo długo mieszka w Niemczech. Powiedziała mu, że Matka Boża przysłała ją do niego. Ja już to kiedyś tutaj albo na blogu u p. Michała Sybiraka pisałem. Na samym początku on się sam zdziwił. Odwiedzała go bardzo często w szpitalu i przyswajała mu bardzo dużo informacji na temat wiary. W bardzo krótkim czasie wiele się od niej dowiedział na temat wiary. Uczyła go różnych modlitw. Nauczyła go Koronki do Bożego Miłosierdzia. Opowiadała mu też co się tak naprawdę dzieje podczas Mszy św. Próbowała mu to wszystko zobrazować. Kilka razy syłszałem jak on rozmawiał z nią przez telefon. Mówił, że miała ona też dar języków. Był przy tym. Od tamtej pory już całkiem inaczej podchodzi on do wiary. Mówił mi, że to właśnie od niej dowiedział się o tym o czym pisałem powyżej.
      Pomyślałem też, że może ktoś z piszących tutaj albo ktoś kto czyta a nie udziela się spotkał się z tym twierdzeniem ??
      Przypominam sobie, że Małgosia 4 zamiast słowa ”szatan” używała słowa ”zły”.
      Nie wiem, co kapłani o tym myślą. Może zagląda tutaj na blog jakiś kapłan i wypowiedziałby się na ten temat.
      A Leszku, który udzielasz się tutaj, jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

      Pozdrawiam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s