Nowenna do Matki Bożej Saletyńskiej

(10 września – 18 września)

Dzień pierwszy.

Klęcząc u stóp Twoich, Matko, by Cię prosić o… (tu wyszczególnij swoją prośbę), nie zapominam, żeś z nieba na Górę Saletyńską zstąpiła, by mnie przede wszystkim przywołać do obowiązków chrześcijańskich i że prośby mojej, na intencję której tę nowennę odprawiam, prędzej nie wysłuchasz, aż przez dobrą spowiedź wejdę w stan łaski u Syna Twojego i szczerze się wezmę do poprawy wad moich. Panno Święta, Pojednawczyni grzeszników, wyjednaj i mi tę łaskę nad łaskami, bo z nią razem wszystko będzie mi przydane. Zachęcony cudami, których dostępują ci, którzy wzywają pomocy Twojej, Najświętsza Panno Saletyńska, udaję się do Ciebie i proszę: wyryj w sercu moim na każdy dzień nową naukę, płynącą z miłościwego Twego objawienia.

 

Litania do Matki Bożej Saletyńskiej.

 

Modlitwa: Modlitwa pomnij

Pomnij, o Matko Boża Saletyńska, prawdziwa Matko Bolesna, na łzy wylane za mnie na Kalwarii. Pomnij także na trudy, których się nieustannie dla mnie podejmujesz, aby mnie zasłonić przed sprawiedliwością Bożą.

Czyż tedy teraz możesz opuścić dziecko swoje, skoro dla niego tak wiele już uczyniłaś?!

Tą pocieszającą myślą ożywiony, upadam do stóp Twoich, choć tak niewierny jestem i niewdzięczny.

Nie odrzucaj modlitwy mojej, o Przeczysta Dziewico, Pojednawczyni grzeszników, lecz nawróć mnie i wyjednaj mi tę łaskę, bym Jezusa umiłował nade wszystko, a Ciebie pocieszał życiem świątobliwym, bym mógł kiedyś oglądać Cię w niebie. Amen.

 

 

(Te modlitwy odmów w każdy dzień nowenny).

 

Dzień drugi.

– Matko moja, czemu płaczesz, siedząc na skale na tym pustkowiu?

– Płaczę, moje dziecko, by ciebie do rozwagi i żalu za grzechy nakłonić. Pusta i zaniedbana jest rola twej duszy, obawiasz się samotności, nie rozmyślasz nad końcem ostatecznym i nad przerażającymi skutkami lekkomyślności twojej, które są tak groźne i tu, i w twoim przyszłym życiu. Usuń się od zgiełku tego świata, a wtedy Syn mój przemówi do twego serca i podda ci myśli, które zapewniają zbawienie.

– Z iluż powodów, o Matko, winien bym płakać wraz z Tobą. Dość długo byłem głuchy na wołanie Jezusa. Spraw więc, bym od dzisiaj pozostał wierny Jego Boskiemu Sercu myślą, mową i uczynkiem.

 

Dzień trzeci.

– Co oznacza ten duży krzyż świetlany na Twych piersiach Matko? I czemu łez strumienie spływają na Ukrzyżowanego?

– A czy ci się nie zdarzyło, moje dziecko, obrazić ciężkim grzechem Boga, twego Zbawiciela? Czy nie widzisz, jak Mój Syn bywa lekceważony i jak się z Niego naigrywają? Wobec takich grzechów, czyż nie mam płakać krwawymi łzami? Spiesz rozbroić karzącą rękę mojego Syna-niech Krew Jego nie spada na ciebie lub na twoich bliskich. Drżyj z obawy, by cię nie opuścił. Patrz, zastanów się, uwielbiaj i dziękuj Jezusowi na Krzyżu. On jest lekarstwem na wszelkie zło; On wzorem cnót wszelkich. Noś krzyż na piersiach, ale noś go i w sercu, a wtedy On nawzajem poniesie cię do nieba.

 

Dzień czwarty.

Najświętsza Panno Maryjo Saletyńska! Pastuszkowie, którzy Cię widzieli, mówią, że proste było Twe odzienie. Czyż ono nie jest potępieniem próżności, zbytku w strojach i zmysłowości, które tak wielu rządzą duszami i które są tak wielką przeszkodą do osiągnięcia szczęśliwości wiecznej? Dopomóż mi, Matko, żyć w skupieniu i unikać światowych rozrywek, a jeżeli mam żyć wśród świata, to spraw, bym szukał tylko chwały Jezusa Chrystusa. Niech już pojmę, że czystość serca mogę zachować tylko w skromności, pokorze, umartwieniu i oderwaniu się od świata.

 

Dzień piąty.

Maryjo Saletyńska! Płakałaś przez cały czas rozmowy z pastuszkami na Górze Objawienia, a ile razy o występkach naszych wspominałaś, łzy płynęły obficiej. Wyrzucałaś nam bunt przeciw Panu Bogu i Kościołowi, bluźnierstwa, lekceważenie dni świątecznych, pogardzanie pokutą i wyśmiewanie religii, niewdzięczność dla miłości i łaskawości Twojej. Zmiękcz nasze serca łzami Twymi, o Matko, i uproś nam łzy prawdziwego żalu. By dać dowód szczerej pokuty, postanawiam od dzisiaj zwalczać wszystkie te grzechy, które nam zarzucasz.

 

Dzień szósty.

– Czy pobożnie odmawiasz swe modlitwy, moje dziecko? Odmawiaj je codziennie i rano, i wieczór. Wiesz, co mój Syn mówi w Ewangelii o modlitwie?: „Trzeba się wciąż modlić, a nigdy nie ustawać”, gdyż „beze Mnie (to znaczy bez łaski) nic uczynić nie możecie”. Otóż łaskę wyprasza modlitwa. „Proście w Imię Moje (sercem czystym, z ufnością, poddaniem się woli Bożej i wytrwale), a otrzymacie (nawet największe i najliczniejsze cuda)”. Modlitwa to klucz do skarbów niebieskich. Wołanie ludzkiej nędzy ściąga miłosierdzie Boże na ziemię. Niech więc dusza twoja nie ustaje w modlitwie. Ja, w niebie, wciąż się za was modlę.

– O Matko moja, pojmuję… Nie zapomnę o tej potrzebie serca, szczęściu życia.

 

Dzień siódmy.

Czyż podobna, o Matko moja, by złość ludzka unicestwiła środki, które nieskończona miłość Boża ustanowiła dla naszego zbawienia? A jednak wspominasz o tym w swym objawieniu, kiedy mówisz: „Jeżeli idą na Mszę, to tylko po to, aby drwić z religii”. Niestety, jakże wielu chrześcijan postępuje dzisiaj tak, jak ongiś Żydzi w chwili męki Zbawiciela. Nie spieszą do kościoła, nie czerpią siły wytrwania w Sakramentach świętych. A jeżeli wchodzą do świątyni, to bez uszanowania, omal że nie dla igraszki. O Matko! Oddal ode mnie grzech świętokradztwa. Obiecuję spowiadać się zawsze w szczerości serca. Będę gorliwie uczestniczył we Mszy świętej i często a godnie przystępował do Komunii świętej.

 

Dzień ósmy.

Objawienie Twoje, o Maryjo, ukazuje mi tajemnicę Twego Matczynego Serca; powiększa i utrwala moją ufność do Ciebie. nic Twojego Serca, o Matko, nie zraża, by tylko serca swych dzieci zjednać i zaprowadzić do Boga. Jeżeli nie powiedzie Ci się dokonać tego porywającą miłością, to łzami, groźbami, a w razie potrzeby karami skłaniasz nas ku sobie. Ale karząc nawet, jakże jesteś oględna. Uderzasz jedną ręką, podtrzymujesz drugą. Wzrok Twój macierzyński ściga nas nieustannie, nawet w błędach naszych wypatrujesz drobnostkę, by w niej dojrzeć i wynagrodzić nasze dobre chęci. Któżby takiej Matki nie kochał? Kto Jej ślepo ufać nie powinien? W Tobie więc, Matko, składam ufność moją, chociażby nawet wbrew wszelkiej nadziei.

 

Dzień dziewiąty.

Oto ostatni dzień mojej nowenny, o dobra Matko, a ja zaledwie powierzchownie rozmyślałem nad naukami słyszanymi w Twym objawieniu. Jak dobrze jest podziwiać i wielbić Cię, składając serce u stóp Twoich. Szybko mijają chwile spędzone przy Tobie. Powiesz mi, sądzę, tak jak rzekłaś pastuszkom, zachwyconym Twym widokiem: „A więc, moje dzieci, ogłoście to całemu memu ludowi!” Miłość wymaga ofiary i całkowitego oddania się. Spraw, niech ci, którzy Cię otaczają, zrozumieją, jaka jest konieczność, jakie sposoby i jaka radość służenia Bogu. A ja za te chwile spędzone przy Tobie, w których z Twą pomocą poznałem, jak wielką jest Twa miłość dla mnie i dla wszystkich ludzi, będę zawsze i wszędzie szerzył Twoją chwałę, by wszyscy na świecie znaleźli u Ciebie-źródła łaski Bożej-pomoc i otuchę.

 

Ofiarowanie się Matce Bożej (na zakończenie nowenny).

O Maryjo Saletyńska, prawdziwa Matko Boga i Matko moja. Oto ja niegodny sługa Twój, obieram Cię dziś i na zawsze za Panią, za Matkę i Opiekunkę moją. Poświęcam Ci odtąd w szczególny sposób ciało i duszę moją, życie i śmierć moją, wszystkie władze duszy i ciała mego, oraz wszystko, czym jestem i co posiadam. Proszę Cię jedynie, byś mnie, niegodnego jako sługę Twego przyjąć raczyła i to sprawiła, abym w tej służbie wiernie wytrwał, a przez to wielbił i chwalił kiedyś Ciebie na wieki wraz z Jezusem Chrystusem, Panem moim. Amen.

 

 

Forma I

Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison.
Chryste, usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże,   zmiłuj się nad nami!
Synu, Odkupicielu świata, Boże,  zmiłuj się nad nami!
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami!
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami!

Maryjo Saletyńska, Matko Boża, módl się za nami!
Maryjo Saletyńska, Królowo i Matko ludzi,
Maryjo Saletyńska, żywy wzorze miłości,
Maryjo Saletyńska, Przykładzie skromności i prostoty,
Maryjo Saletyńska, Wzorze uległego posłuszeństwa,
Matko, która płaczesz nad złem i niedolą grzeszników,
Matko, która z dobrocią zalegasz, byśmy się do Ciebie uciekali,
Matko, która nieustannie wstawiasz się za nami,
Matko, która nas upominasz, byśmy święcili dzień święty,
Matko, która wypominasz nam bluźnierstwa,
Matko, która nas nakłaniasz do opanowania i wstrzemięźliwości,
Matko, która nas zachęcasz do modlitwy rano i wieczorem,
Matko, która wzywasz sprawiedliwych do gorętszej pobożności,
Matko, która z trwogą przypominasz światu o karze za grzechy,
Matko, która obiecujesz nawróconym liczne łaski,
Matko, która troszczysz się o nasz chleb powszedni,
Matko, która pragniesz, by cały lud Boży poznał Twoje objawienie,
Matko, która nas powołujesz do gorliwego apostolstwa,
Matko, która chcesz nas uczynić gorliwymi pomocnikami,
Matko, która nam dajesz źródło wody cudownej,
Matko, która leczysz wszystkie choroby,

Posłanniczko Miłosierdzia Bożego,
Pośredniczko pokuty i zadośćuczynienia,
Opiekunko biednych i dzieci,
Światło zaślepionych i błądzących,
Pocieszycielko chorych i strapionych,
Orędowniczko cierpiących,
Nadziejo rozpaczających,
Matko Kościoła,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami!

– Matko Boża Saletyńska, Pojednawczyni Grzeszników!
– Módl się nieustannie za nami, którzy się do Ciebie uciekamy!

Módlmy się:
Panie Jezu Chryste, który w nieskończonym Twym miłosierdziu zesłałeś na Górę Saletyńska Swą Matkę Najdroższą, aby nas nakłaniała do spełniania obowiązków chrześcijańskich; spraw, abyśmy wzruszeni Jej łzami i posłuszni Jej napomnieniom, złagodzili przez naszą pokutę Twój gniew sprawiedliwy i z Tobą w niebie królowali na wieki.
Amen.

Forma II

Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste usłysz nas, Chryste wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

Maryjo Saletyńska, Matko Boża, módl się za nami.
Maryjo Saletyńska, Królowo i Matko ludzi,
Maryjo Saletyńska, Posłanniczko Miłosierdzia Bożego,
Maryjo Saletyńska, Pośredniczko wszechmocna,
Maryjo Saletyńska, Ofiaro pokuty i zadośćuczynienia,
Maryjo Saletyńska, Ognisko gorliwości i apostolstwa,
Maryjo Saletyńska, Mistrzyni prawdziwej pobożności,
Maryjo Saletyńska, Źródło zbawienia dla biednych grzeszników,
Maryjo Saletyńska, przypominająca światu sprawiedliwość Bożą i karę za grzechy,
Maryjo Saletyńska, z dobrocią nalegająca, abyśmy się do Ciebie nieustannie uciekali,
Maryjo Saletyńska, pragnąca być znaną i wzywaną po całym świecie,

Dziewico Saletyńska, Przykładzie skromności i prostoty,
Dziewico Saletyńska, Światło zaślepionych i nieoświeconych,
Dziewico Saletyńska, potępiająca zmysłowość i bezwstydne uciechy świata,
Dziewico Saletyńska, nakłaniająca nas do opanowania wstrzemięźliwości,
Dziewico Saletyńska, wzywająca do posłuszeństwa i uległości,
Dziewico Saletyńska, przynaglająca grzeszników do nawrócenia i pokuty,
Dziewico Saletyńska, obiecująca liczne łaski tym, którzy się nawracają,
Dziewico Saletyńska, zachęcająca sprawiedliwych do gorętszej pobożności,

Matko Saletyńska, rzewnie płacząca nad złością i niedolą naszą,
Matko Saletyńska, powstrzymująca ramię Syna na nas rozgniewanego,
Matko Saletyńska, skarżąca się na nieświęcenie niedzieli i na bluźnierstwa,
Matko Saletyńska, żaląca się na znieważanie rzeczy świętych,
Matko Saletyńska, trwożąca swymi groźbami cały świat,
Matko Saletyńska, troszcząca się o nas, pomimo naszej niewdzięczności,
Matko Saletyńska, zalecająca modlitwę rano i wieczorem,
Matko Saletyńska, przypominająca czule Mękę Swego Boskiego Syna,
Matko Saletyńska, troszcząca się o nasz chleb powszedni,
Matko Saletyńska, darząca nas źródłem cudownej wody,
Matko Saletyńska, lecząca wszelkie choroby,
Matko Saletyńska, Opiekunko biednych dzieci,
Matko Saletyńska, Pocieszycielko chorych i strapionych,
Matko Saletyńska, Nadziejo i Pociecho rozpaczających,
Matko Saletyńska, Podporo Kościoła pielgrzymującego,
Matko Saletyńska, Orędowniczko Kościoła cierpiącego,
Matko Saletyńska, Chwało Kościoła uwielbionego,

Przez Twoje żałosne napomnienia spraw, abyśmy byli posłuszni Twemu Synowi, prosimy Cię, Maryjo.
Przez Twoje obfite łzy wyproś nam żal za grzechy,
Przez Twoje niesłychane cierpienia, uproś nam łaskę zdania się na wolę Bożą w dolegliwościach życia,
Przez Twoje Zjawienie i cuda wzmocnij wiarę i zgodę wzajemną w Twym narodzie,
Przez Twoje spojrzenia zwrócone ku Rzymowi, wzbudź w nas gorliwe przywiązanie do Kościoła katolickiego,
Przez Twoją niewysłowioną tkliwość spraw, abyśmy Ciebie coraz bardziej kochali,
Przez Twoją porywającą piękność spraw, abyśmy za niebem tęsknili,
Przez Twoje nowe Wniebowzięcie pociągnij nas wszystkich do Siebie,

Baranku Boży, który gładzisz, grzechy świata, przepuść nam Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

– Matko Bożka Saletyńska – Pojednawczyni grzeszników.
– Módl się nieustannie za nami, którzy się do Ciebie uciekamy.

Módlmy się:

Panie Jezu Chryste, Ty w nieskończonym miłosierdziu Swoim zesłałeś na saletyńską górę Najdroższą Swą Matkę, aby nas nakłaniała do spełniania chrześcijańskich obowiązków, spraw, abyśmy wzruszeni Jej łzami i poruszeni Jej napomnieniami, złagodzili przez naszą pokutę na ziemi Twój gniew sprawiedliwy i z Tobą w niebie królowali na wieki.
Amen.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

74 odpowiedzi na „Nowenna do Matki Bożej Saletyńskiej

  1. Gosia 3 pisze:

    Witam Was Kochani!
    Pewnie sądzicie , że coś za dużo ostatnio tych modlitw wstawiamy. Otóż 19 września minie 171 lat od objawień w La Salette. I tak się złożyło że my tego dnia jesteśmy akurat w połowie trwania naszej Nowenny Pompejańskiej. Tak dokładnie 19 września w tą Rocznicę kończymy część błagalną. Zachęcam Was w udziale w tej Nowennie bo można wstawić własną intencję – prośbę i będzie na pewno wysłuchana.
    Pozdrawiam serdecznie. Szczęść Boże! na te dni Waszej modlitwy.

    Polubienie

  2. Gosia 3 pisze:

    Dzień pierwszy Nowenny.
    Matko Saletyńska, powstrzymująca ramię Syna na nas rozgniewanego, módl się za nami!
    Amen.

    Polubienie

  3. Gosia 3 pisze:

    Bóg zapłać Marcinie , że odpowiedziałeś na to wezwanie.
    Muszę Ci napisać że pierwsza Matka Boża, która utworzyła się u mnie ze świeczki to data 9.09.2015, druga bardzo wyrażna 17.09.2016. A więc tuż przed rozpoczęciem Nowenny Saletyńskiej i w trakcie jej trwania.

    Polubienie

  4. Gosia 3 pisze:

    Sławku! odpisałam Ci pod układem Nowenn , tam gdzie się do nas odezwałeś.
    Pisz już na nowych wpisach. 🙂

    Polubienie

  5. Gosia 3 pisze:

    Matko Saletyńska, troszcząca się o nas, pomimo naszej niewdzięczności, módl się za nami!
    Amen.

    Polubienie

  6. Gosia 3 pisze:

    Dziewico Saletyńska, obiecująca liczne łaski tym, którzy się nawracają, módl się za nami!
    Amen.

    Polubienie

  7. Gosia 3 pisze:

    Marcinie!
    to do Ciebie z Nowenny Saletyńskiej co do wpisu z poprzedniego wpisu głównego :
    ” Matko, która nas powołujesz do gorliwego apostolstwa,” módl się za nami! a więc Ciebie też powołuje i to nie jest pychą głosić Ewangelię.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  8. Gosia 3 pisze:

    Przed chwilą dostałam wiadomość że ten Michał – tata 3 dzieci niestety wrócił z powrotem do szpitala i chyba umiera.
    Kto może niech się za niego pomodli.
    Ojcze Przedwieczny Ofiaruję Ci Ciało i Krew , Duszę i Bóstwo Najmilszego Syna Twojego a Pana naszego Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.
    Dla jego bolesnej męki miej Miłosierdzie dla Michała w tej jego godzinie umierania!

    Polubienie

  9. Gosia 3 pisze:

    Matko Saletyńska, lecząca wszelkie choroby, módl się za Michałem.
    Matko Saletyńska, Opiekunko biednych dzieci, módl się za dziećmi Michała.
    Matko Saletyńska, Pocieszycielko chorych i strapionych, módl się za Michałem i jego żoną.
    Matko Saletyńska, Nadziejo i Pociecho rozpaczających, módl się za Michałem i jego Rodziną.
    Amen.

    Polubienie

  10. Mariusz pisze:

    Leszek pisze: 17 września 2017 o 06:55 (Edycja)

    Jestem w drodze, za kilka min. mam pociąg. Ponieważ Mariusz nie zamieścił jeszcze czytań z dzisiejszej Niedzieli, 17.09 umieszczam moje rozważania do czytania z Mt 18,21-35:
    Św. Efrem, Dr Kościoła w jednym ze swych komentarzy biblijnych, napisał: „Jeśli słowa Pisma Świętego miałyby tylko jedno znaczenie, to odkryłby je już pierwszy tłumacz i inni słuchacze nie musieliby się już trudzić, aby ich poszukiwać (choć: Syr 39,1nn! – dop. mój), ani też (nie mieliby) radości odkrycia. Ale każde słowo naszego Pana ma swój kształt, a każdy kształt ma wiele członów, a każdy człon ma swe własne oblicze. Każdy rozumie wg swoich zdolności (choć te są przecież darem Ducha, wedle: Rz 12,6-8 i 1Kor 12,4.8-11; by 1P 4,10n! – dop. mój) i tłumaczy tak, jak mu jest dane”.
    Z uważnej lektury Pisma Św., szczególnie św. Ewangelii zauważyłem, Małgosiu czy inaczej dane mi było zrozumieć, a zarazem odkryć, że w zasadzie prawie wszystkie teksty, przypowieści odnoszą się do zbawczej męki i śmierci Pana naszego Jezusa Chrystusa. I tak się rzecz ma też czy np. w przypadku przypowieści (opartej na współczesnych Panu Jezusowi zwyczajach, prawach itp.) o nielitościwym dłużniku (Mt 18,21-35).
    Zapewne znacie Bracia i siostry tradycyjną interpretację tej przypowieści, którą można usłyszeć w Kościele na Mszach Św.
    Chciałbym przesłać „moją” poniższą interpretację tej przypowieści, w szczególności wątku przebaczania i rozumienia długów wyrażonych przez miarę pieniędzy, środków płatniczych:

    1. Piotr pyta Pana Jezusa ile razy powinien przebaczyć swemu bliźniemu, jeśli ten przeciwko niemu zawini, czy aż 7 razy? Pan mu odpowiada: nie aż 7, ale aż 77 razy.
    Te 77 razy tłumaczy się b. często tak, że przebaczać powinno się trzeba/zawsze, w każdej sytuacji. Owszem, to prawda, ale czy jest jakaś granica w przebaczaniu? Nie, takiej granicy nie ma, ale ma ona swoje apogeum. Czym ono jest, to pokazał na Sobie Samym i zarazem Sobą nasz Zbawiciel na krzyżu, gdy rzekł do Swego Ojca Niebieskiego:
    „Ojcze przebacz im , bo nie wiedzą co czynią” (wedle Łk 23, 34a).
    Pan Jezus tymi słowy wyraża gotowość przebaczenia tym wszystkim, którzy zgotowali mu taki los, przebacza im swoją własną śmierć, jednocześnie na ich usprawiedliwienie ukazuje Swemu Ojcu ich zaślepienie i nieświadomość czynu bogobójstwa, co nie znaczy wcale, że zdejmuje z nich odpowiedzialność za ich postępowanie, za winę, której się dopuścili. O tej nieświadomości ich czynu, czytamy w Dziejach Apostolskich, a mianowicie wtedy, gdy Piotr przemawiał do ludu w świątyni jerozolimskiej po cudownym uzdrowieniu w imię Jezusa Chrystusa chromego od urodzenia: „Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Wydaliście na stracenie i zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, co my jesteśmy świadkami…. A teraz wiem dobrze, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak i przełożeni/zwierzchnicy wasi. Lecz Bóg w ten sposób spełnił to, co był zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Chrystus będzie cierpiał” (por. Dz 13,27-30; 1Kor 2,8), że dla zbawienia Izraela (zob. Ps 130,8; Mt 1,21) będącego symbolem całej rodziny ludzkiej poniesie śmierć męczeńską na drzewie Krzyża, by mogło dokonać się dzieło naszego (wszystkich ludzi) zbawienia i odkupienia
    Pod przemożnym wpływem złego ducha, ale też i w nieświadomości tj. nie mając w sobie wiary w prawdę o Osobie Mesjasza Jezusa działał Szaweł, niszcząc Kościół, nastając na imię Jezusa, o czym mówią Dzieje Apostolskie, o czym też pisał on sam w swym 1-ym liście do Tymoteusza: „dostąpiłem jednak miłosierdzia Bożego, ponieważ działałem z nieświadomością/w nieświadomości, w niewierze/nie mając jeszcze wiary” (1Tm 1,13).
    O tej samej nieświadomości, za sprawą szatana i jej skutkach w odniesieniu ludzi (mających przekonanie, że Jemu służą) do Boga, mówił/mówi Pan Jezus w Ewangelii (a te Jego słowa są w każdym, też i a może zwłaszcza w naszym czasie, tj. w Końcu Czasów, cały czas aktualne) swoim uczniom w ten sposób: „Nadchodzi godzina, w której każdy kto was zabije (i bynajmniej nie chodzi tu tylko o zabójstwo na sposób fizyczny – dop. mój), będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. A uczynią to wam dlatego, że nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Powiedziałem wam to, abyście gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o tym, że Ja wam to mówiłem, abyście się nie załamali w wierze” (J 16,1-4).
    Doskonałą ilustracją znaczenia owego Jezusowego przebaczenia 77 razy (tj. nawet i własną śmierć z miłości i dla zbawienia bliźniego, który tą śmierć zadaje) jest postawa pełnego wiary i Ducha Świętego św. Szczepana, kamieniowanego za danie świadectwa prawdy o Osobie Jezusa Chrystusa, który za swoich zabójców, zaślepionych na prawdę, naśladując swego Boskiego Mistrza, modlił się tymi słowami: „Panie, nie poczytaj im tego grzechu!” (Dz 7,60). A skoro mowa o Mistrzu, to nie od rzeczy będzie jeszcze przytoczenie jakże znamiennych słów św. Piotra Apostoła:
    „Chrystus cierpiał także za was i zostawił wam/nam przykład/wzór, abyście/abyśmy szli jego śladami. Gdy mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie odgrażał się pomstą, ale sprawę swą oddawał Temu, który sądzi sprawiedliwie. On sam w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo krzyża, abyśmy obumarli dla grzechów żyli dla sprawiedliwości”(1P 2,21.23n; por. Rz 6,16-19).

    Echo takiego właśnie rozumienia liczby 77 w kontekście przebaczenia możemy znaleźć w takim oto dialogu między panem Andrzejem Kmicicem a Oleńką Billewiczówną w „Potopie” Henryka Sienkiewicza.:
    „Moja mościa panno! Chciałem jechać bez pożegnania, ale nie mogłem. Bóg raczy wiedzieć, kiedy wrócę i czy wrócę, bo i przygodę nie trudno. Lepiej nie rozstawajmy się z gniewem w sercu i z urazą, aby kara boska na które z nas nie spadła. …
    – Ja do waćpana nie chowam urazy… – rzekła po chwili.
    – Bodaj tego wszystkiego nie było – odrzekł Kmicic, Jakowyś zły duch wszedł miedzy nas i niby morzem nas rozdzielił. Ani tej wody przepłynąć, ani jej przebrnąć… Człek nie czynił tego, co chciał , nie szedł, gdzie zamierzył, jakby cos go popychało, aż i zaszliśmy oboje na bezdroże. Ale skoro mamy się z oczy stracić, toć lepiej choć z dalekości zakrzyknąć sobie: „Bóg prowadź”. Trzeba też waćpanie wiedzieć, że uraza i gniew to co innego. A żal co innego. Gniewum się wyzbył, ale żal we mnie siedzi … tak mi się zdaje, że lżej będzie i mnie i waćpanie, gdy się rozmówim. Waćpana masz mnie za zdrajcę… i to mnie najgorzej kole, bo jak zbawienia duszy mojej pragnę, tak nie byłem i nie będę zdrajcą
    – Już tak nie myślę!… – rzekła Oleńka.
    – Oj! Jakże to mogłaś myśleć choć godzinę.. toż mnie znałaś, że dawniej do swawoli byłem gotów: usiec, podpalić kogoś, zastrzelić, to co innego, ale zdradzić dla zysku, dla promocji – nigdy!… Brońże mnie Boże i sądź!… A czemu mnie potępiłaś?… A czemu wyrok wydałaś?… Bóg z tobą!… Wiedz o tym, żem nie zdrajca, nie sprzedawczyk. Bodajem zginął, jeżeli nim kiedy będę!… Wiedz, że niesłusznie mną pogardziła, niesłusznie na śmierć skazała…. To ci mówię pod przysięgą i na wyjezdnym, a mówię dlatego, ażeby zarazem powiedzieć: odpuszczam z serca, ale za to i ty mnie odpuść!
    Panna Aleksandra przyszła już zupełnie do siebie. – Co waćpan mówisz, żem cię niesłusznie posądzała, to prawda, i wina moja, którą wyznawam… i o przebaczenie proszę.
    Tu głos jej zadrżał i oczy niebieskie zaszły łzami, a on począł w- Odpuszczam! Odpuszczam! Ja bym ci i śmierć moją odpuścił!…
    – Niechże waćpana Bóg prowadzi i nawróci na prawdziwą drogę, abyś zszedł z tej, po której błądzisz.
    – Daj już pokój! daj już pokój!-zawołał gorączkowo Kmicic – aby znów niezgoda między nami nie powstała. Błądzę, czy nie błądzę, nie mów mi o tym! Każdy niech lepiej wedle sumienia idzie, a Bóg intencje osądzi. Lepiej, żem tu przyszedł, żem nie wyjechał bez pożegnania”.

    2. Sprawę darowania sobie win (choćby nie wiadomo, jakie one były), przebaczenia Pan Jezus zilustrował przypowieścią o niemiłosiernym, nielitościwym dłużniku. Ważne są w tej przypowieści cyfry, które Jezus w niej wymienia. Obrazują one moc przebaczenia, a zarazem są odniesieniem do historii Izraela, narodu wybranego, ale też i całej rodziny ludzkiej. W każdej przypowieści, a więc i w tej również jest ukryte odniesienie do męki i zbawczej śmierci Pana Jezusa na Krzyżu z miłości do i za nas grzeszników. I te cyfry w pieniądzu o tym mówią. Zatem przyjrzyjmy się im bliżej.
    Przed oblicze króla przyprowadzone dłużnika, który był mu winien ogromna, nie do spłacenia sumę w wys. 10.000 talentów (złota czy srebra). Gdzie mógł ten dłużnik, taki dług zaciągnąć?
    Ów dłużnik miał żonę, dzieci i mienie. Jest tu aluzja do faktu, że Bóg Stwórca wyprowadził z Adama i Ewę cały rodzaj ludzki, jak o tym czytamy w księdze Tobiasza: „Tyś, Boże stworzył Adama i stworzyłeś dla niego pomocną ostoję – Ewę, jego żonę i z obojga powstał rodzaj ludzki” (Tb 8,6; por. Rdz 5,1-2 i Syr 17,1-14). Ale wskutek nieposłuszeństwa nakazowi Bożemu, Adam i Ewa zostali wygnani z Raju/ogrodu Eden, zaciągając grzech pierworodny, który przeszedł na wszystkich ludzi (zob. Ps 51,7; Rz 5,12nn), zamykający sobie na wieczność całą drzwi Nieba, krainy wiecznej szczęśliwości i pokoju, dla którego to celu zostali stworzeni ludzie, by zająć w Niebie miejsce po upadłych aniołach. Tak o tym mówił Bóg Ojciec w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzynie ze Sieny: „Ja stworzyłem człowieka na obraz i podobieństwo Moje, aby posiadł życie wieczne, dzielił je ze Mną i kosztował najwyższej i wiecznej słodyczy, i dobroci Mojej. Przez grzech swój nie doszedł do tego celu i nie spełniła się prawda Moja. Bo grzech zamknął Niebo i bramę Mego miłosierdzia. … Człowiek nie wytrwał w stanie, w którym go postawiłem, przekroczył Mój nakaz i zasłużył na śmierć(por. Rz 5,18a) wieczną duszy i ciała” (z rozdz. ‚Dialog’) i „Niebo było zamknięte przez grzech Adama, który nie poznał godności swojej, nie rozważywszy, z jaka troskliwością i niewymowną miłością go stworzyłem. Popadł więc w nieposłuszeństwo, a z nieposłuszeństwa w nieczystość, przez pychę i upodobanie w niewieście, woląc przypodobać się i ustąpić towarzyszce swojej, niż usłuchać Mego rozkazu. Choć nie wierzył temu, co mu rzekła, wolał dopuścić się nieposłuszeństwa, niż ją zasmucić. Z tego nieposłuszeństwa wynikły wszystkie nieszczęścia. Ono wszczepiło w was jad wężowy” (z początku rozdz. „Opatrzność Boża’).
    I tak oto w Adamie i Ewie cała rodzina ludzka popadła w wieczną niewolę mocy ciemności za cenę sprzedanego następstwem nieposłuszeństwu Stwórcy szatanowi swego „pierworództwa” (na podobieństwo Ezawa: zob. Rdz 25,29-34; Hbr 11,16). W posiadaniu szatana był więc ów obciążający i oskarżający nas skrypt dłużny wspominany przez św. Pawła w Liście do Kolosan (2,14), w którym były zapisane nasze grzechy.
    Ów niebotyczny, ogromny, nie do spłacenia dług owemu dłużnikowi (ludzkości) nie został rozłożony na raty, nie ustalono jakiegoś terminu, w którym należałoby go spłacić, ale został mu całkowicie darowany, przez co zostało umorzone postępowanie karne.
    Swoją odpowiedź na pytanie Piotra o tym jak wiele razy powinien przebaczać, ilustruje Pan Jezus przypowieścią, w której również pojawiają się liczby: 10.000 talentów i 100 denarów.
    Nasuwa się pytanie, które trzeba by sobie postawić: dlaczego właśnie o takich liczbach mówi, takie właśnie wymienia Pan Jezus w kontekście sprawy przebaczania, udzielając odpowiedzi Piotrowi. Nie od rzeczy jest też godny zauważenia fakt, że tą przypowieść podaje tylko św. Mateusz apostoł, z zawodu celnik, mający przez wiele lat do czynienia z pieniędzmi różnej wartości. Co więc te liczby oznaczają w odniesieniu do przebaczenia? Jakie jest ich prawdziwe znaczenie? Spróbujmy zatem odpowiedzieć sobie na te pytania, by zarazem zrozumieć, co Pan Jezus chciał nam powiedzieć, przytaczając taką właśnie przypowieść.
    Otóż od razu narzuca się tu pewne porównanie, lepiej by powiedzieć odniesienie wzajemne do siebie tych liczb, tj. 7 do 100 denarów i 77 do 10.000 talentów. Ja myślę, że one oznaczają to samo, że między tymi dwoma parami liczb można postawić znak równości. A co oznaczają i jakie są ich wzajemne relacje – to stanowi udzielona odpowiedź przez Pana Jezusa.
    Zatem rozwikłajmy tą tajemnicę, nie bacząc na to, że wielu powie: „Po co wyważać już otwarte drzwi? To strata czasu. Co tu jeszcze nowego można powiedzieć, o czym by się miano dowiedzieć się, gdy już wszystko w tym temacie zostało powiedziane”. A jednak myślę, że warto „nad ukrytymi tajemnicami Pana się zastanawiać i wnikać w tajniki przypowieści” (wedle Syr 39,7.2n), dla dobra i pożytku naszych dusz (wedle Ef 4,29).
    Zróbmy takie jeszcze porównanie: jak się ma 100 denarów do 10.000 talentów.
    Otóż 1 talent to 6.000 denarów, a zatem 10.000 talentów to 60.000.000 denarów.
    Jeśli teraz owe porównanie przedstawimy w denarach, czyli 100: 60.000.000, to wyjdzie nam proporcja 1:600.000. A jaka jest wymowa liczby 600.000? Jeśli ją odniesiemy do historii narodu wybranego, to powie nam ona, że w takiej właśnie liczbie synów Izraela został on wyprowadzony z niewoli faraona (będącego figurą szatana) przez sługę Bożego, Mojżesza (Wj 12,37; Lb 11,21; Syr 16,10). Cyfra 1 – oznacza Mojżesza, figurę Mesjasza.
    Gdy nadeszła pełnia czasów na ziemi pojawił się zapowiadany przez Pisma, Mesjasz w Osobie Pana Jezusa Chrystusa, o którym wypowiedział proroctwo, ale nie od samego siebie arcykapłan Kajfasz do zebranych członków Wysokiej Rady: ÂŤWy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę/nie zdajecie sobie z tego sprawy, że lepiej jest dla nas, aby j e d en c z ł o w i e k umarł za naród, niż miałby zginąć/by został ocalony cały naródÂť (J 11,49 -51).
    I dodano dalej: …a nie tylko za swój naród, ale także po to, aby rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno (11,52). Kajfasz wypowiedział proroczą wielką prawdę o zbawczej śmierci Chrystusa Pana na Krzyżu za całą ludzkość – nie mając świadomości, że wyraża zamysł Boży.
    I ten jeden Człowiek, przez swoją śmierć na Krzyżu zbawił wszystkich ludzi, jako dzieci Bożych; wyprowadził już nie tylko naród wybrany, ale całą ludzkość z niewoli diabelskiej; złamał moc Złego, odebrał mocom ciemności będący w ich posiadaniu oskarżający nas zapis/skrypt dłużny, darowując/przebaczając nam umarłym (Ef 2,1nn) wszystkie winy (Kol 2,13c); wykupił nas przez swoją przelaną krew, mękę i Ofiarę krzyżową.
    Ten dług nie do spłacenia, spłacił za nas jeden Człowiek Jezus Chrystus! W następstwie czego dłużnik, któremu darowano ten dług, zaciągnął dług wdzięczności! I winien go spłacać pieniądzem miłości, o czym pisał św. Paweł (któremu została objawiona zakryta tajemnica Chrystusa: Kol 1,25-27) w Liście do Rzymian: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnia całe Prawo. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu” (Rz 13,8.10). Szczególną zaś formą duchowej miłości jest przebaczenie bliźnim zaciągających wobec nas (tak jak my wobec nich) długów win, krzywd, jak o tym pisał św. Paweł w Liście do Efezjan: „Przebaczajcie/darowujcie sobie, tak jak i Bóg pełen łaski, dobroci i miłosierdzia (Ps 86,5) wam przebaczył/darował w Chrystusie” (Ef 4,32; por. Kol 3,13).
    I tak się te rzeczy mają.mieć mogą .Pozdr. w Panu

    Polubienie
    Odpowiedz

    Polubienie

  11. Gosia 3 pisze:

    Witaj Leszku! Bóg zapłać że się w ogóle do nas odezwałeś. Pewnie przebywając na Warmii uczestniczyłeś w Uroczystościach w Gietrzwaldzie. Tak oglądając te Uroczystości myślałam sobie czy tam jesteś.
    Dzisiejsze Twoje tłumaczenie Ewangelii, skierowane do mnie imiennie to poczułam jakbyś osobiście do mnie skierował i dał mi reprymendę co do umiejętności przebaczania.
    Drogi Bracie w Chrystusie Panu! co do tego to raczej nie mam z tym większego problemu. Szybko zapominam i wybaczam a potem idę dalej bo wiem i mam to doświadczenie z przeszłości że myśli nienawiści i pomsty raczej szkodzą nam samym a nie naszym wrogom.
    Masz rację to 7 to = 100 a 77 = 10 000 a tak naprawdę należy przebaczać w nieskończoność .
    To tak jak u Boga 1 dzień jak 1000 lat a 1000 lat jak jeden dzień. I tylko natchnieni Duchem Św będą to rozumieli.
    Drogi Leszku! pozdrawiam serdecznie i Bóg zapłać za Twoje mądre rozważania.

    A jeszcze Ci napiszę , że nie wiem dlaczego miałam od kilku dni takie przynaglenie aby przeczytać Księgę Jeremiasza. Nie znalazłam na to czasu ale Bóg sam mi pomógł. Wstałam rano i akurat rano w tv 1 były transmitowane 2 odcinki filmu. Od tego zaczęłam swój dzień.
    Leszku mam do Ciebie takie pytanie bo na filmie do Jeremiasza przemówił starzeć z laską czy to był Mojżesz czy Bóg. Wiem że mówił do niego Pan Bóg ale zanim on mówił to ktoś go o tym uprzedził. Wybacz , że nie znam Pisma Świętego dokładnie ale ja zobaczyłam taką postać z laską podczas modlitwy gdy sfotografowałam podczas modlitwy świecę – 16 czerwca 2017 i mam to w komórce. W dniu gdy Kościół obchodzi Wspomnienie Św Augustyna zobaczyłam następną – jakiegoś Kapłana. Widać że to są postaci z odległych nam czasów bo mają charakterystyczne nakrycia głowy. To może Cię przerastać co piszę do Ciebie bo i mnie przerasta a nie mam w tej chwili na miejscu żadnego opiekuna duchowego.
    Proszę odpowiedz. 🙂

    Polubienie

  12. Gosia 3 pisze:

    Przepraszam to pierwsze nie 16 czerwca a 15 czerwca w Boże Ciało.

    Polubienie

  13. Marcin pisze:

    Szczęść Boże,

    Chciałem się z Wami podzielić tym, że miałem dzisiaj sen, ale bardzo dziwny. Przyśniło mi się byłem u mnie w domu w Polsce i spodziewaliśmy się przyjazdu do nas do domu Angeli Merkel. Czekaliśmy na jej przyjazd i przyjechała do nas. Potem się przebudziłem. Możliwe, że tak mi się przyśniło, że tutaj od jakiegoś czasu wisi wszędzie pełno plakatów i bilboardów w związku z wyborami teraz we wrześniu do Budestagu.

    Polubienie

  14. Szafirek pisze:

    18 września

    Święty Stanisław Kostka, zakonnik
    patron Polski

    Stanisław urodził się 28 grudnia 1550 r. w Rostkowie na Mazowszu (obecnie powiat przasnyski). Był synem Jana, kasztelana zakroczymskiego, i Małgorzaty z Kryskich (z Drobina). Krewni rodziny zajmowali eksponowane stanowiska w ówczesnej Polsce. Miał trzech braci: Pawła (+ 1607), Wojciecha (+ 1576) i Mikołaja, oraz dwie siostry, z których znamy imię tylko jednej, Anny. Historia nie przekazała nam bliższych szczegółów z lat dziecięcych Stanisława. Wiemy tylko z akt procesu beatyfikacyjnego, że był bardzo wrażliwy. Dlatego ojciec w czasie przyjęć, na których niekiedy musiał bywać także Stanisław, nakazywał gościom umiar w żartach, gdyż inaczej chłopiec może omdleć.
    Pierwsze nauki Stanisław pobierał w domu rodzinnym. W wieku 14 lat razem ze swoim bratem, Pawłem, został wysłany do szkół jezuickich w Wiedniu. Kostkowie przybyli do Wiednia w dzień po śmierci cesarza Ferdynanda, to znaczy 24 lipca 1564 r. Wiedeńska szkoła jezuitów cieszyła się wówczas zasłużoną sławą. Codziennie odprawiano Mszę świętą. Przynajmniej raz w miesiącu studenci przystępowali do sakramentu pokuty i do Komunii. Modlono się przed lekcjami i po nich. Na pierwszym roku wykładano gramatykę, na drugim „nauki wyzwolone”, na trzecim – retorykę.
    Początkowo Stanisławowi nauka nie szła zbyt dobrze. Nie otrzymał bowiem dostatecznego przygotowania w Rostkowie. Pod koniec trzeciego roku studiów należał już jednak do najlepszych uczniów. Władał płynnie językiem łacińskim i niemieckim, rozumiał również język grecki. Zachowały się zeszyty Stanisława z błędami poprawianymi ręką nauczyciela. Pozostały również notatki dotyczące problemów religijnych, jakie poruszano, aby chłopców przygotować także pod tym względem i umocnić ich w wierze katolickiej. Wolny czas Stanisław spędzał na lekturze i modlitwie. Ponieważ w ciągu dnia nie mógł poświęcić kontemplacji wiele czasu, oddawał się jej w nocy. Zadawał sobie także pokuty i biczował się. Taki tryb życia nie mógł się podobać kolegom, wychowawcy i bratu. Uważali to za rzecz niemoralną, a Stanisława za „dziwaka”. Usiłowali go przekonywać złośliwymi przycinkami „jezuity” i „mnicha”, a potem nawet biciem i znęcaniem skierować na drogę „normalnego” postępowania. Stanisław usiłował im dogodzić, dlatego nawet brał lekcje tańca. Nie potrafił się jednak w tym odnaleźć.
    W grudniu 1565 r. ciężko zachorował. Według własnej relacji, był pewien śmierci, a nie mógł otrzymać Komunii świętej, gdyż właściciel domu nie chciał wpuścić kapłana katolickiego. Wówczas sama św. Barbara, patronka dobrej śmierci, do której się zwrócił, w towarzystwie dwóch aniołów nawiedziła jego pokój i przyniosła mu Wiatyk. W tej samej chorobie zjawiła mu się Najświętsza Maryja Panna z Dzieciątkiem, które złożyła mu na ręce. Od Niej też doznał cudu uzdrowienia i usłyszał polecenie, aby wstąpił do Towarzystwa Jezusowego.

    Jezuici jednak nie mieli zwyczaju przyjmować kandydatów bez zezwolenia rodziców, a na to Stanisław nie mógł liczyć. Zdobył się więc na heroiczny czyn: zorganizował ucieczkę, do której się starannie przygotował. Było to 10 sierpnia 1567 r. Legenda osnuła ucieczkę szeregiem niezwykłych wydarzeń. O jej prawdziwym przebiegu dowiadujemy się z listu samego Stanisława. Za poradą swojego spowiednika, o. Franciszka Antonio, który był wtajemniczony w jego plany, Stanisław udał się nie wprost do Rzymu, gdzie byłby łatwo pochwycony w drodze, ale do Augsburga, gdzie przebywał św. Piotr Kanizjusz, przełożony prowincji niemieckiej. Spowiednik Stanisława stwierdza, że w drodze otrzymał on również łaskę Komunii świętej z rąk anioła, kiedy wstąpił do protestanckiego kościoła w przekonaniu, że jest to kościół katolicki. W Augsburgu nie zastał Piotra Kanizjusza, dlatego podążył dalej do Dylingi. Trasa z Wiednia do Dylingi wynosi około 650 km. W Dylindze jezuici mieli swoje kolegium. Tam Stanisław został przyjęty na próbę.
    Wyznaczono mu zajęcia służby u konwiktorów: sprzątanie ich pokoi i pomaganie w kuchni. Stanisław boleśnie przecierpiał tę decyzję. Ufając jednak Bogu, starał się wypełniać swoje obowiązki jak najlepiej. Po powrocie do Dylingi św. Piotr Kanizjusz bał się przyjąć Stanisława do swojej prowincji w obawie przed gniewem rodziców i ich zemstą na jezuitach w Wiedniu. Mając jednak od miejscowych przełożonych bardzo dobre rekomendacje, skierował go wraz z dwoma młodymi zakonnikami do Rzymu z listem polecającym do generała. Droga była długa i uciążliwa. Stanisław z towarzyszami odbywał ją przeważnie pieszo. Dotarli tam 28 października 1567 r.

    Stanisław został przyjęty do nowicjatu, który znajdował się przy kościele św. Andrzeja. Było z nim wtedy około 40 nowicjuszów, w tym czterech Polaków. Rozkład zajęć nowicjatu był prosty: modlitwy, praca umysłowa i fizyczna, posługi w domu i w szpitalach, konferencje mistrza nowicjatu i przyjezdnych gości, dyskusje na tematy życia wewnętrznego i kościelnego. Stanisław rozpoczął nowicjat pełen szczęścia, że nareszcie spełniły się jego marzenia. Ojciec jednak postanowił za wszelką cenę go stamtąd wydostać. Wykorzystał w tym celu wszystkie możliwości. Do Stanisława wysłał list, pełen wymówek i gróźb. Za poradą przełożonych Stanisław odpisał ojcu, że ten powinien raczej dziękować Bogu, że wybrał jego syna na swoją służbę. W lutym 1568 r. Stanisław przeniósł się z kolegium jezuitów, gdzie mieszkał przełożony generalny zakonu, do domu św. Andrzeja na Kwirynale, w którym pozostał do śmierci.
    Swoim wzorowym życiem, duchową dojrzałością i rozmodleniem budował całe otoczenie. W pierwszych miesiącach 1568 r. Stanisław złożył śluby zakonne. Miał wtedy zaledwie 18 lat. W prostocie serca w uroczystość św. Wawrzyńca (10 sierpnia) napisał list do Matki Bożej i schował go na swojej piersi. Przyjmując tego dnia Komunię świętą, prosił św. Wawrzyńca, aby uprosił mu u Boga łaskę śmierci w święto Wniebowzięcia. Prośba została wysłuchana. Wieczorem tego samego dnia poczuł się bardzo źle. 13 sierpnia gorączka nagle wzrosła. Przeniesiono go do infirmerii. 14 sierpnia męczyły Stanisława mdłości. Wystąpił zimny pot i dreszcze, z ust popłynęła krew. Była późna noc, kiedy zaopatrzono go na drogę do wieczności. Prosił, aby go położono na ziemi. Prośbę jego spełniono. Przepraszał wszystkich. Kiedy mu dano do ręki różaniec, ucałował go i wyszeptał: „To jest własność Najświętszej Matki”.
    Zapytany, czy nie ma jakiegoś niepokoju, odparł, że nie, bo ma ufność w miłosierdziu Bożym i zgadza się najzupełniej z wolą Bożą. Nagle w pewnej chwili, jak zeznał naoczny świadek, kiedy Stanisław modlił się, twarz jego zajaśniała tajemniczym blaskiem. Kiedy ktoś zbliżył się do niego, by zapytać, czy czegoś nie potrzebuje, odparł, że widzi Matkę Bożą z orszakiem świętych dziewic, które po niego przychodzą. Po północy 15 sierpnia 1568 r. przeszedł do wieczności. Kiedy podano mu obrazek Matki Bożej, a on nie zareagował na to uśmiechem, przekonano się, że cieszy się już oglądaniem Najświętszej Maryi Panny w niebie.

    Jego kult zrodził się natychmiast i spontanicznie. Wieść o śmierci świętego Polaka rozeszła się szybko po Rzymie. Starsi ojcowie przychodzili do ciała i całowali je ze czcią. Wbrew zwyczajowi zakonu ustrojono je kwiatami. Z polecenia św. Franciszka Borgiasza, generała zakonu, ciało Stanisława złożono do drewnianej trumny, co również w owych czasach było wyjątkiem. Także na polecenie generała magister nowicjatu napisał o Stanisławie krótkie wspomnienie, które rozesłano po wszystkich domach Towarzystwa Jezusowego. Ojciec Warszewicki ułożył dłuższą biografię Stanisława. W dwa lata po śmierci współbracia udali się do przełożonego domu nowicjatu, aby pozwolił im zabrać ze sobą relikwię głowy Stanisława. Kiedy otwarto grób, znaleziono ciało nienaruszone.
    Proces kanoniczny trwał jednak długo. W latach 1602-1604 Klemens VII zezwolił na kult. 18 lutego 1605 r. Paweł V zezwolił na wniesienie obrazu Stanisława do kościoła św. Andrzeja w Rzymie oraz na zawieszenie przed nim lampy i wotów; w 1606 r. ten sam papież uroczyście zatwierdził tytuł błogosławionego. Uroczystości beatyfikacyjne odbyły się najpierw w Rzymie w domu św. Andrzeja, a potem w Polsce. Był to pierwszy błogosławiony Towarzystwa Jezusowego. Klemens X zezwolił zakonowi jezuitów w roku 1670 na odprawianie Mszy świętej i brewiarza o Stanisławie w dniu 13 listopada. W roku 1674 tenże papież ogłosił bł. Stanisława jednym z głównych patronów Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litwy. Dekret kanonizacyjny wydał Klemens XI w 1714 r. Jednak z powodu śmierci papieża obrzędu uroczystej kanonizacji dokonał dopiero Benedykt XIV 31 grudnia 1726 r. Wraz z naszym Rodakiem chwały świętych dostąpił tego dnia również św. Alojzy Gonzaga (+ 1591). Jan XXIII uznał św. Stanisława szczególnym patronem młodzieży polskiej.
    Relikwie Świętego spoczywają w kościele św. Andrzeja na Kwirynale w Rzymie. Św. Stanisław Kostka jest patronem Polski (od 1671 r.) i Litwy, archidiecezji łódzkiej i warszawskiej oraz diecezji płockiej, a także Gniezna, Lublina, Lwowa, Poznania i Warszawy; oręduje także za studentami i nowicjuszami jezuickimi, a także za polską młodzieżą.

    Św. Stanisławowi Kostce przypisuje się zwycięstwo Polski odniesione nad Turkami pod Chocimiem w 1621 r. W tym dniu o. Oborski, jezuita, widział św. Stanisława na obłokach, jak błagał Matkę Bożą o pomoc. Król Jan Kazimierz przypisywał orędownictwu Świętego zwycięstwo odniesione pod Beresteczkiem (1651).

    W ikonografii św. Stanisław Kostka przedstawiany jest w stroju jezuity. Jego atrybutami są: anioł podający mu Komunię, Dziecię Jezus na ręku, krucyfiks, laska pielgrzymia, lilia, Madonna, różaniec.

    Polubienie

  15. Szafirek pisze:

    Ks. Dominik Chmielewski o dacie 23 września która ma rzekomo zapowiadać koniec świata

    W odpowiedzi na zapytania wielu słuchaczy dotyczących ” daty 23 września „, która ma rzekomo zapowiadać Koniec Świata i innych pytań, które są mi zadawane. Proszę jeszcze raz przeczytać znaczenie Wielkiego Znaku z Apokalipsy, tam nie ma nic o końcu świata, tylko o potężnej walce, która rozegra się w świecie widzialnym i niewidzialnym pomiędzy Niewiastą i Jej potomstwem, a smokiem piekielnym w kulminacyjnym okresie czasów ostatecznych. Znaki czasów ostatecznych to nie określanie dat końca świata:) Czasy ostateczne zaczęły się od Pięćdziesiątnicy. Znak Niewiasty obleczonej w słońce nie mówi o końcu świata, tylko o rozpoczęciu szczególnej duchowej walki ze smokiem piekielnym, o urodzeniu i aktywacji pokolenia Niewiasty do walki z mocami piekła, która to walka przyjmie charakter ostatniej próby, którą KKK określa w ten sposób: KKK 675 ” Przed przyjściem Chrystusa Kościół ma przejść przez końcową próbę, która zachwieje wiarą wielu wierzących (Por. Łk 18, 8; Mt 24, 12). Prześladowanie, które towarzyszy jego pielgrzymce przez ziemię (Por. Łk 21,12; J 15,19-20) odsłoni „tajemnicę bezbożności” pod postacią oszukańczej religii, dającej ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy. Największym oszustwem religijnym jest oszustwo Antychrysta, czyli oszustwo pseudomesjanizmu, w którym człowiek uwielbia samego siebie zamiast Boga i Jego Mesjasza, który przyszedł w ciele (Por. 2 Tes 2, 4-12; 1 Tes 5, 2-3; 2 J 7; 1 J 2, 18. 22).
    Warto sobie uświadomić, że to oszustwo psudomesjanizmu Antychrysta będzie też uaktywnieniem się wielu fałszywych proroków, którym uda się oszukać większość chrześcijan przez fałszywe znaki i cuda czynione nawet w imię Jezusa, ale do których to Jezus nie przyzna się na Sądzie Ostatecznym. Zwiedzeni chrześcijanie nie będą jak mówi św. Paweł już słuchać zdrowej nauki, ale będą wyszukiwać sobie nauczycieli głoszących nauczania, które łechcą ucho. To słowa św. Pawła. Smok będzie się posługiwał fałszywymi prorokami, żeby walczyli przeciwko Niewieście apokaliptycznej. Krótko mówiąc oszustwo Antychrysta to stworzenie fałszywego chrześcijaństwa i fałszywego Kościoła, gdzie fałszywi prorocy wśród fałszywych znaków i cudów, nienawidząc i walcząc z Niewiastą, postawią człowieka w miejsce Boga, ale w taki sposób, że jeśli to możliwe zwiodą nawet wybranych, przekonanych, że to nowe objawienie chrześcijaństwa. Warto też tu przypomnieć, że tak Pismo Święte, jak i KKK odrzuca protestancką interpretacje eschatologiczną, jakoby Kościół miał w mocy i autorytecie zapanować nad całym światem i w ten sposób przygotować go na przyjście Pana. Pismo Święte i KKK mówi wyraznie: KKK 677 ” Kościół wejdzie do Królestwa jedynie przez tę ostateczną Paschę, w której podąży za swoim Panem w Jego Śmierci i Jego Zmartwychwstaniu (Por. Ap 19, 1-9). Królestwo wypełni się więc nie przez historyczny triumf Kościoła (Por. Ap 13, 8) zgodnie ze stopniowym rozwojem, lecz przez zwycięstwo Boga nad końcowym rozpętaniem się zła (Por. Ap 20, 7-10), które sprawi, że z nieba zstąpi Jego Oblubienica (Por. Ap 21, 2-4). Triumf Boga nad buntem zła przyjmie formę Sądu Ostatecznego (Por. Ap 20, 12) po ostatnim wstrząsie kosmicznym tego świata, który przemija (Por. 2 P 3, 12-13).”
    Źródło: Ks. Dominik Chmielewski na fb.

    Polubienie

  16. Szafirek pisze:

    Jerzy Zięba do Jarosława Kaczyńskiego cz. 3 o końcu wolności Polaków

    Polubienie

  17. Mateusz pisze:

    Gosiu wysłałem Ci wiadomość na maila.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  18. Marcin pisze:

    Szczęść Boże,

    Niedawno jadąc kolejką miejską z pracy nim miałem przesiadkę na tramwaj w pewnym momencie wsiadł do przedziału jakiś czarnoskóry mężczyzna z taką kartką A4, gdzie było napisane po niemiecku żeby przeczytać w Biblii Księgę Jeremiasza rozdział od 10-18. On trzymał tak u góry tą kartkę i głośno mówił po niemiecku o Bogu i żeby przeczytać te rozdziały z tej Księgi Jeremiasza w Biblii. On chyba nie pochodził z Niemiec. Mówił po niemiecku ale miał inny akcent. Może był Afrykańczykiem albo pochodził z tamtych rejonów. Pomyślałem sobie czy to może jakiś kaznodzieja.
    Gosia wczoraj też pisała w komentarzu powyżej o Księdze Jeremiasza, że czuła takie przynaglenie aby przeczytać tą Księgę.

    Pozdrawiam.

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Witaj Kochany Marcinku!
      Z tym Jeremiaszem to naprawdę doznałam olśnienia bo rozpoznałam na filmie tego Starca z laską którego zobaczyłam podczas modlitwy w zapalonej świecy. To sam Pan Bóg do nas mówi. Miejmy się na baczności abyśmy nie pobłądzili w ostatniej chwili. Czuwajmy w modlitwie i nie śpijmy oraz nie grzeszmy, bo Bóg jest z nami.
      Serdecznie Cię pozdrawiam. 🙂

      Polubienie

      • Marcin pisze:

        Witaj Gosiu 🙂

        Może podzielisz się z nami tymi zdjęciami tych postaci, które wtedy tam zobaczyłaś jak fotografowałaś zapaloną świecę i tym słowami, które jakiś czas temu usłyszałaś, a które za poleceniem kapłana miałaś jeszcze przemodlić.

        Pozdrawiam.

        Szczęść Boże!

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Marcinie! napisałam do Ciebie na pocztę. Teraz idę się modlić i do tego odniosę się jutro jak Pan Bóg da. Bo ostatnio żyję na dużych obrotach.
        Dzisiaj miałam bardzo pracowity dzień. Po pracy przygotowywałam następne przesłanie i do tej pory nie miałam jak się pomodlić.
        Pozdrawiam serdecznie. Błogosławionej nocy dla wszystkich.:)

        Polubienie

      • Marcin pisze:

        Witaj Gosiu,

        Odpisałem Tobie na maila.
        Pozdrawiam serdecznie.

        Szczęść Boże!

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Marcinie!
        w odniesieniu do Twojej prośby napiszę w ten sposób. Podczas modlitwy bardzo często świeca świeci niesamowitym blaskiem lub koniec knota jest tak świecący ognistym żarem że wtedy po modlitwie postanawiam zrobić zdjęcie. Bardzo często wosk spływa i tworzy się Matka Boża. Gdy ja powiększę te zdjęcia to dosłownie czasami widzę całe Niebo. Kiedyś zamieściłam wam jak widziałam Matkę Bożą ze złożonymi do modlitwy rękoma. Wydaje mi się że wtedy Wy nic nie widzieliście i nikt nic nie napisał. Pomyślałam ,że pewnie to tylko dla mnie i nie będę robić z siebie nawiedzonej na blogu gdy czyta to wielu ludzi. Może to tylko dla mnie i jak chcesz to wyślę Ci to na prywatny adres i Ty powiesz mi czy coś widzisz. To samo mogę zrobić dla Mateusza. Mariuszkowi nie proponuję bo on ma ten problem ze wzrokiem.
        Przyznam szczerze że jak wysłałam Szafirkowi to ona stwierdziła , że nic nie widzi. Może to mnie zatrzymało.! Bo faktycznie bardziej widać to w komórce lub w aparacie a mniej gdy ja z tego zrobię zdjęcie aby komuś przekazać. Ja przed snem sobie to wyświetlam i tym się po modlitwie rozkoszuję.
        Jeśli chodzi o to zdanie co usłyszałam to ks. polecił abym napisała do tego recenzję lecz ja teraz przygotowałam przesłanie i na to mi już zabrakło czasu, bo szatan zabiera mi teraz bardzo czas. Ciągle posyła do mnie osobę aby mi go zabrać. Ubolewam nad tym a może to Pan Bóg tak chce . Tego do końca nie wiem.
        Serdecznie pozdrawiam.
        Szczęść Boże! dla wszystkich.

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Marcinie! Mateuszu! wysłałam Wam te zdjęcia z 15 czerwca 2017 roku – BOŻE CIAŁO!

        Polubienie

      • Marcin pisze:

        Gosiu,

        odpisałem Tobie na maila. A co do tamtego zdjęcia, które kiedyś tutaj zamieściłaś, na którym widziałaś Matkę Bożą ze złożonymi do modlitwy rękoma, ja też chyba wtedy dostrzegłem jak sobie dobrze przypominam, ale chyba nic wtedy nie pisałem. Myślę, że nieraz jest tak że inni też czasami widzą ale nic nie piszą. To wyglądało wtedy tak jakby popiersie Matki Bożej z welonem na głowie kiedy się modli ze złożonymi rękoma.

        Pozdrawiam.

        Szczęść Boże!

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Marcinie! odpiszę Ci jutro.
        Dobrej i błogosławionej nocy życzę Tobie i wszystkim.

        Polubienie

  19. Gosia 3 pisze:

    Mateuszu! odpisałam Ci. Zapomniałam hasła bo dawno tam nie wchodziłam i dlatego tyle to trwało.
    Również Cię pozdrawiam. Szczęść Boże! 🙂

    Polubienie

  20. Marcin pisze:

    „Ciało”

    Patrzy z lustra – coś się rusza,
    Nędzne ciało – nędzny obraz,
    Wzrok wpatrzony w duszy blask.
    Sama skóra,
    Rysy, kości,
    Nędzna rzecz,
    Odbita twarz.

    Wiją zmarszczki nieskończenie,
    Kłębi włos jeden przy drugim.
    Nieperfekcja,
    Ziemskie ciało;
    W ciepło spali,
    W chłód zamrozi.

    Z lat upływem bardziej wiotkie,
    Tak kalekie z nowym czasem.
    To rudera,
    Wrak młodości,
    Grube fałdy,
    Kruche kości.

    Brak mu skrzydeł,
    Grzęźnie w ziemi.
    Naga nędza,
    W grzechu mieni.

    Polubienie

    • Szafirek pisze:

      24.09.2014, 15:05 – Piękno człowieka, stworzonego na Żywy Obraz Boga, jest nie do opisania
      „…Piękno człowieka stworzonego na Żywy Obraz Boga, jest nie do opisania. Żaden mężczyzna, kobieta ani dziecko na tej ziemi nie może się równać z tym, co zostało stworzone, gdy Bóg wydał na świat Adama i Ewę. Grzech był ich upadkiem, a Lucyfer ich wrogiem. Wówczas ten idealny stan został zniszczony. Człowiek zbrukany grzechem nigdy nie odzyska ponownie tego doskonałego stanu dopóki wąż i ci wszyscy, którzy go czczą nie zostaną wygnani. Dopóki ten dzień nie nadejdzie, piękno ludzkiego ciała i duszy pozostanie splamione. …”

      Szczęść Boże! Marcinie 🙂

      Polubienie

    • KIELICH pisze:

      Marcinie bardzo ładny wiersz. Szczęść Boże 🙂

      Polubienie

  21. Szafirek pisze:

    03.10.2013, 22:35 – Gdy rozpoczyna się Ukrzyżowanie Mojego Kościoła na Ziemi, musicie uważać na wszystkie znaki, które zostały przepowiedziane

    Moja szczerze umiłowana córko, gdy rozpoczyna się Ukrzyżowanie Mojego Kościoła na Ziemi, musicie uważać na wszystkie znaki, które zostały przepowiedziane.
    Wrogowie Boga będą naśladować każdy aspekt Mojego Ukrzyżowania, począwszy od zbezczeszczenia Mojego Ciała. Kiedy zaciągnęli Mnie przed Moich katów, rozebrali Mnie do naga, żeby Mnie wyśmiać i zawstydzić. Następnie ubrali Mnie na czerwono – kolor kojarzony z bestią. Potem walczyli o to, kto ma wbić pierwszy gwóźdź w Moje Ciało. Następnie, jak dzikusy, szarpali Moje kończyny i rozciągali Moje Ramiona tak mocno, że wyrwali je z Moich Stawów, aby sprawić Mi dodatkowy ból. Abym bardziej cierpiał, wbili gwoździe w Moje Dłonie pod takim kątem, aby przeszły przez Moje Nadgarstki. Moje dwie Ręce wyciągali pod dwoma niewygodnymi kątami i wisiałem w bólu pod wyjątkowym kątem, co miało na celu doprowadzić Mnie do maksymalnego bólu i upokorzenia.
    Ciągnęli losy, aby ostatecznie ośmiu mężczyzn mogło przewodniczyć krwawym torturom zadawanym Mojemu Ciału. Skandowali przekleństwa, bili i uderzali Mnie, kopali Mnie w brzuch i ryczeli, jak dzikusy. Zhańbili Mnie na wszystkie sposoby, aby pokazać wszystkim, którzy byli świadkami Mojej śmierci na Krzyżu, że zostałem ukarany za Moje tak zwane nikczemne kłamstwa. Zamordowali Mnie, aby Mnie uciszyć i uniemożliwić, by Słowo Boże dotarło do dusz.
    Tak samo stanie się wkrótce. Moim wrogom nie wystarczy, że zmienią Obecność Mojej Eucharystii – jeszcze raz będą bezcześcili Moje Ciało. Zbezczeszczą Mnie w podobny sposób. Użyją czerwonego koloru; będą czynili gesty przed Moim Krzyżem i będą Mnie obrażali poprzez nowe rytuały. Tylko ci, którzy rozpoznają te znaki, dostrzegą, jak te świętokradztwa zostaną entuzjastycznie przedstawione światu, wśród wielkiej pompy i przepychu.
    Nowe homilie będą bezsensowne i wiele z nowej liturgii będzie pozbawione sensu. Ci, którzy znają Moje Nauczanie, będą świadomi mylących, nielogicznych i skomplikowanych stwierdzeń, które będą towarzyszyły wprowadzaniu nowego, zmienionego nauczania i dawnych wierzeń. Oni nie tylko zmylą dusze i wytworzą w nich wielki niepokój, będą oni pełni sprzeczności i kłamstw, które nigdy nie mogłyby pochodzić ode Mnie, Jezusa Chrystusa.
    Posiadacie Prawdę od czasu, gdy chodziłem po Ziemi. Teraz otrzymacie kłamstwa tak przygotowane, aby odwrócić się od Boga. Starajcie się stale zachowywać czujność, gdyż zostaniecie wchłonięci i zabrani pod fałszywą doktrynę. Doktryna ciemności, skrupulatnie planowana przez wiele lat, wkrótce na was zstąpi. Nigdy nie wolno wam przyjmować obietnic, które są sprzeczne z Moim Słowem. Kiedy zobaczycie, że takie rzeczy mają miejsce, będziecie wiedzieli, że zostały one przyniesione wam przez złego ducha, aby zniszczyć wasze szanse na wieczne zbawienie.
    Wasz Jezus

    Polubienie

  22. Szafirek pisze:

    03.03.2013, 11:45 – Mój Kościół na ziemi jest atakowany, a to oznacza, że Moje Ciało zostanie ponownie Ukrzyżowane, jak zostało przepowiedziane

    Moja szczerze umiłowana córko, nie bój się nasilających się ataków na ciebie, bo Ja Jestem z tobą w każdej chwili, aby cię wzmocnić. Smutno Mi to mówić, że będziesz cierpieć wiele obelg, z powodu określonego w czasie przebiegu wydarzeń w Moim Planie Zbawienia.
    Ponieważ jest to czas, w którym nie tylko gorliwi katolicy zostaną poddani próbie wiary i wierności Mnie, będzie to również największa próba dla wszystkich chrześcijan w każdej części świata.
    Tym, którzy oskarżają cię o herezję, to powiedz: Ja, Jezus Chrystus, nigdy bym nie skłamał, bo Ja Jestem Prawdą. Nigdy nie mógłbym was zwodzić, bo to nie byłoby możliwe. Pamiętajcie, że to jest Moje Ciało, którym jest Kościół. Mój Kościół na ziemi jest atakowany, a znaczy to, że Moje Ciało zostanie ponownie Ukrzyżowane, jak zostało przepowiedziane. Chcę przez to powiedzieć, iż Moje Ciało nie będzie już dłużej obecne od chwili, gdy Święta Eucharystia zostanie odrzucona przez duchownych w Stolicy Apostolskiej w Rzymie. To się urzeczywistni i musicie się od tego odwrócić.
    Proszę was o modlitwę za wszystkie dzieci Boże – wszystkie Moje wyświęcone sługi, w tym zwiedzionych fałszywych proroków. Ja jednak nigdy nie poproszę was o modlitwę za antychrysta, bo to nie jest możliwe.
    Obudźcie się wszyscy i posłuchajcie, co mam wam do powiedzenia. Nie wolno wam wpadać w panikę, rozpacz ani tracić nadziei, bo ta obrzydliwość będzie ostatnim cierpieniem, którego wszystkie dzieci Boże będą musiały doświadczyć i znieść, zanim powrócę.
    To będzie dzień Wielkiej Chwały, Wielkiej Radości, a Moje Przyjście przyniesie kres złu, które niszczy ziemię.
    Zamiast się bać, radujcie się. Powinniście z niecierpliwością wyczekiwać Mojego Powtórnego Przyjścia, gdyż przyniosę Nowy Raj, który wam obiecałem.
    Gdy nosicie Mój Krzyż, zawsze będzie to trudne. Czasy, w których teraz żyjecie, niosą ze sobą pewną formę ukrzyżowania, które dla większości chrześcijan będzie bardzo trudne do zniesienia – tak wielki będzie ich ból.
    Te biedne dusze, które nie wierzą, że mówię Prawdę w tych Orędziach, muszą zapytać siebie o to: Czy wierzycie w Pismo Święte i proroctwa, które ono zawiera? Czy wierzycie w antychrysta i objawienie na temat fałszywego uzurpatora, który zasiądzie na Stolicy Piotrowej dzięki oszustwom. Jeśli tak, to przyjmijcie fakt, że to właśnie jest czas kiedy te wydarzenia będą się odsłaniać na waszych oczach. Nie chodzi tu o przyszłość – to ma miejsce już teraz. Przyjmijcie to z odwagą i przyjdźcie do Mnie z pełną ufnością, bo was kocham. Musicie mieć oczy szeroko otwarte. Nie wolno wam uciekać od Prawdy.
    Obrzydliwość już się zaczęła. Kiedy odrzucacie Mój Kielich, uniemożliwiacie Mi ratowanie dusz, których pragnę, aby dopełnić Przymierze obiecane Mojemu Ojcu.
    Błogosławię was. Tęsknię za tym, by wasze serca się otworzyły, tak żebym mógł zabrać was do Mojego Chwalebnego Królestwa.
    Wasz Jezus

    Polubienie

  23. Szafirek pisze:

    27.03.2013, 23:15 – Wasze przejście z tego świata do Mojego Nowego Królestwa będzie bezbolesne, błyskawiczne i będzie tak nagłe, że ledwo zdążycie złapać oddech

    Moja szczerze umiłowana córko, przyjdźcie wszyscy i złączcie się ze Mną we wspomnieniu dnia, w którym otrzymaliście Wielki Dar Odkupienia.
    Wielki Piątek musi zostać zapamiętany jako dzień, gdy Bramy Raju zostały w końcu otwarte na przyjęcie dzieci Boga z ich wygnania od Niego. Moja Śmierć zapewniła wam przyszłość, jakiej nigdy byście nie mieli, gdyby Mój Ojciec nie wysłał Mnie jako Mesjasza.
    Moje Ciało zostało ukrzyżowane, ale Moja Śmierć przyniosła wam życie. Teraz, w czasie Mojego Powtórnego Przyjścia, Moje Ciało będzie przechodziło to samo Ukrzyżowanie – ale tym razem będzie cierpiał Mój Kościół, Moje Ciało Mistyczne. Musicie wiedzieć, że nigdy nie pozwolę, by ukrzyżowanie Mojego Kościoła zniszczyło wiarę dzieci Bożych. Zatem wzywam teraz każdego człowieka niezależnie od jego wyznania, koloru czy rasy, aby Mnie wysłuchał:
    Wkrótce doświadczycie wszystkich znaków na ziemi, które udowodnią wam, że jesteście stworzeniami Boga. Jeśli będziecie wzywać Miłosierdzia Bożego, to szybko się zorientujecie, że nigdy nie umrzecie. Dla was wszystkich, którzy uznajecie, że jesteście ukochanymi dziećmi Boga, przyszłość jest jasna. Zapraszam was, wasze rodziny i przyjaciół do udziału w Moim Królestwie i spożywania przy Moim Stole.
    Wasze przejście z tego świata do Mojego Nowego Królestwa będzie bezbolesne, błyskawiczne i będzie tak nagłe, że ledwo zdążycie złapać oddech, zanim ujawni się wam jego piękno. Jeśli kochacie Boga, proszę, nie obawiajcie się Mojego Powtórnego Przyjścia. Bóg was kocha. Ja was kocham. Trójca Święta obejmie ziemię i wszystkich, którzy akceptują Moją Rękę Miłosierdzia i ci, którzy okażą skruchę za swoje grzeszne życie, będą ocaleni.
    Ci spośród was, którzy są mocni w wierze, zostaną wzięci natychmiast. Dla tych, którzy pozostają w tyle, są pozbawieni wiary i którzy nie są w stanie dotrzeć do Mnie, czas będzie dłuższy.
    Wy, Moi wierni wyznawcy będziecie musieli pomóc słabym i tym, którzy są zagubieni. Moje Miłosierdzie jest tak wielkie, że dam tym wszystkim duszom, czas potrzebny do zabrania ich do życia wiecznego, które obiecałem wszystkim. Nigdy nie czujcie się przygnębieni, kiedy wszystko wydaje się beznadziejne, chociaż grzech nadal pożera słabe dusze. Musimy działać w jedności, aby uratować tych, którzy są tak daleko odsunięci ode Mnie, że prawie nic nie jest w stanie przyciągnąć ich w Moje Ramiona. Przez waszą wzajemną miłość, inne cuda zostaną dokonane, aby nawrócić te zagubione, dusze. Taka jest Moja Obietnica dla was. Modlitwa i to dużo modlitwy, będzie częścią waszej powinności względem Mnie, aby uratować te dusze od strasznego końca, który jest planowany przez szatana wobec dzieci Bożych, których on nienawidzi. Nie wolno mu oddać tych dusz.
    Mój Apel jest dla wszystkich. Te orędzia nie wykluczają żadnej religii. Są natomiast przekazywane z wielką miłością do każdego dziecka Boga, gdyż wszyscy jesteście równi w Jego Oczach.
    Trwajcie w pokoju i ufności w Bożą miłość.
    Wasz Jezus

    Polubienie

  24. Szafirek pisze:

    15.07.2014, 18:00 – Świat Mnie opuścił, jak przepowiedziano, a największej zdrady doznało Moje Ciało
    Moja szczerze umiłowana córko, świat Mnie opuścił, jak przepowiedziano, a największej zdrady doznało Moje Ciało. Moje Słowo jest rozrywane na strzępy, a wielu z tych, którzy mówią, że posiadają dużą wiedzę na temat Mojego Nauczania, będą obojętni na prześladowania, które zostaną zadane Mojemu Kościołowi. Tak jak zostałem przeklęty podczas Mojego Ukrzyżowania przez tych, którzy z dumą chwalili się swoją najwyższą znajomością Moich Dróg, tak samo potępią Mnie teraz po raz drugi, gdy przychodzę upomnieć się o Moje Królestwo.
    Niewdzięczne dusze, pozbawione prostoty i pokory, nigdy nie zaakceptują głosu tych, których uważają za niegodnych głoszenia Prawdy. Oni nigdy nie zaakceptują Prawdy, ponieważ gdy przyjmą fałsz w Moje Imię, w ich sercach nie będzie miejsca dla Ducha Bożego, by zalał ich dusze. Zamiast przygotować ludzkość na Moje Wielkie Miłosierdzie – Dzień, który obiecałem światu – oni odwrócą się plecami. Z powodu swoich dumnych i zatwardziałych serc, nie rozpoznają Bożych Znaków wysłanych po to, by otworzyć ich serca w gotowości dla Mnie. Będą też robić wszystko, co w ich mocy, aby powstrzymać Słowo Boże od dotarcia do każdego grzesznika na świecie i dlatego nigdy nie pozwolę im o tym zapomnieć.
    Ten, kto utraci dla Mnie jakąś duszę, utraci swoją własną. Ten, kto blokuje Moją Drogę nie będzie się miał dokąd zwrócić. Ten kto potępia wbrew Woli Boga, będzie potępiony. Czego naprawdę nauczyliście się ode Mnie, jeśli nie potraficie przypominać Prawdy Mojej Obietnicy ponownego przyjścia? Moje Królestwo przyjdzie na Ziemię, tak jak jest w Niebie i ci, którym nie udało się pojąć tego, co powiedziałem, nie będą nadal nic rozumieli. Zmarnują oni Łaski, jakie obecnie zsyłam i zabarykadują się w więzieniu o takiej ciemności, że zostaną oślepieni przez Moje Światło tego Wielkiego Dnia.
    Mój czas jest bliski i jest go tylko tyle, abym mógł was przygotować. Moja Miłość pozostaje tak Wielka, jak jest Miłosierna, ale wy sami także musicie sobie pomóc, gdyż nie jest łatwo stać się godnym Mojej Obietnicy Zbawienia.
    Wasz Jezus

    Polubienie

  25. KIELICH pisze:

    Dziękuję Szafirku za te Orędzia. Szczęść Boże 🙂

    Polubienie

  26. Szafirek pisze:

    „Egzorcysta: Kiedy Jan Paweł II całował ziemię, złe duchy nie wytrzymywały

    Ksiądz Marian Rajchel, egzorcysta z diecezji przemyskiej, opowiadał, że podczas jednego z egzorcyzmów demon wrzasnął: Ten Wasz PAPIEŻ!!! On tym pocałunkiem więcej nam szkody czyni niż WY WASZYMI egzorcyzmami! Jeden taki pocałunek gorszy niż 1500 egzorcyzmów. Dla nas to był tylko piękny gest – mówił ks. Marian. – Nie… to była miłość do tej ziemi i zły duch to dobrze odczytał.

    Chodziło o pocałunek, który Jan Paweł II składał na ziemi za każdym razem, gdy przybywał do jakiegoś kraju. Tego pocałunku nauczył się od św. Jana Marii Vianneya, proboszcza z Ars, który czynił to samo, przekraczając granicę parafii, do której został posłany. Innym razem, jak mówił egzorcysta, Zły nie wytrzymał: Najgorszy był dzień jego urodzenia… powtórnego, dla nieba. Na jego wezwanie ja pierzchnąć muszę.
    …”

    Polubienie

  27. Szafirek pisze:

    19 września

    Najświętsza Maryja Panna z La Salette

    W sobotę, 19 września 1846 r., Matka Najświętsza ukazała się dwojgu dzieciom pochodzącym z Corps w Alpach francuskich: jedenastoletniemu Maksyminowi Giraud i prawie piętnastoletniej Melanii Calvat, którzy pilnowali swoich krów na hali należącej do La Salette, na górze Planeau, na wysokości 1800 metrów. W kotlinie strumyka spostrzegli nagle kulę ognia – „jakby tam spadło słońce”. W oślepiającej jasności rozpoznali siedzącą kobietę z łokciami opartymi na kolanach i z twarzą ukrytą w dłoniach. Piękna Pani podniosła się i powiedziała do nich po francusku: „Zbliżcie się, moje dzieci, nie bójcie się, jestem tu po to, by wam opowiedzieć wielką nowinę”.
    Zrobiła następne kilka kroków w ich kierunku. Nabrawszy pewności, Maksymin i Melania zbiegli ze zbocza na dół. Piękna Pani cały czas płakała. Była wysoka i cała ze światła, ubrana jak miejscowe kobiety: w długą suknię, w wielki fartuch wokół bioder, w chustkę skrzyżowaną na piersiach i zawiązaną na węzeł na plecach, w czepek wieśniaczki. Szeroki, płaski łańcuch biegł brzegiem jej chusty. Inny łańcuch podtrzymywał na Jej piersi wielki krucyfiks. Pod ramionami krzyża, po prawej ręce Chrystusa, znajdowały się obcęgi, po lewej – młotek. Z postaci Ukrzyżowanego wypływała cała światłość, z której jest utworzona zjawa, światłość, która tworzyła iskrzący się diadem na czole Pięknej Pani. Róże otaczały wieńcem Jej głowę, obrębiały Jej chustę i zdobiły obuwie.
    Oto, co Piękna Pani powiedziała do pasterzy, najpierw po francusku: „Jeżeli mój lud nie zechce się poddać, będę zmuszona puścić ramię mojego Syna. Jest ono tak mocne i ciężkie, że dłużej nie mogę go podtrzymywać. Od jak dawna cierpię z waszego powodu! Chcąc, by mój Syn was nie opuścił, muszę Go nieustannie o to prosić, a wy sobie nic z tego nie robicie. Choćbyście nie wiedzieć, jak się modlili i co robili, nigdy nie zdołacie wynagrodzić trudu, którego się dla was podjęłam. Dałam wam sześć dni do pracy, siódmy zastrzegłam sobie – i nie chcą mi go przyznać. To właśnie czyni ciężkim ramię mojego Syna! Również woźnice przeklinają, mieszając z przekleństwami imię mojego Syna. To są dwie rzeczy, które czynią tak bardzo ciężkim ramię mego Syna. Jeżeli zbiory się psują, to tylko z waszej winy. Pokazałam wam to w roku ubiegłym na ziemniakach. Wy jednak nic sobie z tego nie robiliście. Przeciwnie, kiedy znajdowaliście zgniłe ziemniaki, przeklinaliście mieszając z przekleństwami imię mojego Syna. Będą się psuły nadal, a tego roku na Boże Narodzenie nie będzie ich wcale”.
    Słowo pommes de terre wprawiło w zakłopotanie Melanię. W gwarze, której się używało w tamtej okolicy, na ziemniaki mówiło się las truffas. Pasterka zwróciła się więc do Maksymina, ale Piękna Pani ją uprzedziła: „Nie rozumiecie tego, moje dzieci? Zaraz powiem wam to inaczej”.
    Piękna Pani powtórzyła ostatnie zdanie i prowadziła dalszą rozmowę w narzeczu z Corps: „si la recolta se gasta… Si ava de bla… Jeżeli macie zboże, nie trzeba go siać. Wszystko, co posiejecie, zje robactwo, a to, co wzejdzie, rozsypie się w proch przy młóceniu. Nastanie wielki głód. Zanim głód nadejdzie, dzieci w wieku poniżej siedmiu lat dostaną dreszczy i będą umierać na rękach trzymających je osób. Inni będą pokutować z powodu głodu. Orzechy zrobaczywieją, a winogrona zgniją”.
    W tym miejscu Piękna Pani powierzyła tajemnicę Maksyminowi, później – Melanii. Następnie powiedziała do obojga dzieci: „Jeżeli się nawrócą, kamienie i skały zamienią się w sterty zboża, a ziemniaki same się zasadzą. Czy dobrze się modlicie, moje dzieci?” – „Nie bardzo, proszę Pani!” – odpowiedzieli obydwoje. „Ach! Moje dzieci, trzeba się dobrze modlić wieczorem i rano. Jeżeli nie macie czasu, zmówcie przynajmniej Ojcze nasz i Zdrowaś, a jeżeli będziecie mogły – módlcie się więcej. W lecie ma Mszę świętą chodzi tylko kilka starszych niewiast. Inni pracują w niedzielę przez całe lato. W zimie, gdy nie wiedzą, co robić, idą na Mszę św. jedynie po to, by sobie drwić z religii. W czasie Wielkiego Postu jedzą mięso jak psy. Moje dzieci, czy nie widziałyście kiedyś zepsutego zboża?” – „Nie, proszę Pani” – odpowiedziały dzieci.
    Wówczas Piękna Pani zwróciła się do Maksymina: „Lecz ty, moje dziecko, musiałeś je kiedyś widzieć, w Coin, razem z twoim ojcem. Właściciel pola powiedział wówczas do twego ojca: «Chodźcie zobaczyć, jak moje zboże się psuje». Poszliście razem. Twój ojciec wziął dwa lub trzy kłosy w dłonie, pokruszył je i wszystko obróciło się w proch. Wracaliście później do domu. Kiedy byliście około godziny drogi od Crops, ojciec dał ci kawałek chleba, mówiąc: «Masz, dziecko, jedz jeszcze chleb w tym roku, bo nie wiem, czy go kto będzie jadł w roku przyszłym, jeżeli zboże będzie się dalej tak psuło». – „O tak, proszę Pani! – odpowiedział Maksymin – teraz sobie to przypominam. Przed chwilą o tym nie pamiętałem”. I Piękna Pani dokończyła, nie w gwarze, ale po francusku: „A więc, moje dzieci, ogłoście całemu mojemu ludowi”.
    Później przesunęła się naprzód, przekroczyła strumyk i nie oglądając się, powtórzyła z naciskiem: „A więc, moje dzieci, ogłoście to całemu mojemu ludowi”. Następnie wspięła się po krętym zboczu, które wznosi się w stronę Le Collet (mała przełęcz). Tam uniosła się do góry. Dzieci podbiegły do Niej. Ona spojrzała w niebo, potem ku ziemi. Zwrócona w kierunku południowo-wschodnim, „rozpłynęła się w świetle”. Potem zniknęła również światłość.

    Dnia 19 września 1851 r., po przeprowadzeniu dokładnych i surowych badań zdarzenia, świadków, treści orędzia i oddźwięku na nie, Philibert de Bruillard, biskup Grenoble, zawyrokuje w swoim orzeczeniu doktrynalnym, że „zjawienie Najświętszej Dziewicy dwojgu pasterzom 19 września 1846 r. na jednej z gór w łańcuchu Alp, położonej w parafii La Salette, posiada wszelkie znamiona prawdy i wierni mogą w nie wierzyć bez obawy błędu”.
    Dnia 1 maja 1852 r., w nowym orędziu, po zapowiedzeniu budowy sanktuarium na górze Zjawienia, biskup Grenoble dodał: „Jakkolwiek wielką rzeczą byłaby budowa sanktuarium, jest jeszcze coś ważniejszego: chodzi o sługi ołtarza, przeznaczonych do jego obsługi, do przyjmowania pobożnych pielgrzymów, do głoszenia im słowa Bożego, do sprawowania wśród nich posługi pojednania, do sprawowania dla nich czcigodnego sakramentu ołtarza i do wiernego rozdawania wszystkim tajemnic Bożych i duchowych skarbów Kościoła. Ci kapłani będą się nazywać Misjonarzami Matki Bożej z La Salette. Ich powołanie i istnienie będą – tak jak i Sanktuarium – wieczną pamiątkę miłościwego zjawienia się Maryi”.
    Pierwsi misjonarze wybrani zostali spośród kapłanów diecezjalnych przez biskupa Philiberta de Bruillard. Tej wspólnocie księży misjonarzy diecezjalnych biskup Grenoble nadał 5 marca 1852 roku tymczasowo projekt reguły, skopiowany z Konstytucji misjonarzy diecezjalnych z Lyonu, zwanych chartreux.
    Wśród kapłanów, którzy przejęli się duchem Zjawienia i oddali się na posługę pielgrzymów, od samego początku ujawniło się powołanie do życia zakonnego i jego potrzeba. Biskup J.M.A. Ginoulhiac zatwierdził w dniu 2 lutego 1852 roku regułę jako obowiązującą we wspólnocie misjonarzy diecezjalnych i nadał jej tytuł: Tymczasowe reguły Misjonarzy diecezjalnych Matki Bożej z La Salette. W tym samym dniu pierwsi misjonarze złożyli zgodnie z nadaną im i promulgowaną przez biskupa regułą trzy śluby zakonne: posłuszeństwa, ubóstwa i czystości na okres jednego roku. Ten dzień można uważać za dzień narodzenia Zgromadzenia Misjonarzy diecezjalnych Matki Bożej z La Salette.
    Po Soborze Watykańskim II saletyni podjęli zadanie rewizji i odnowy Konstytucji i Norm Kapitulnych, w duchu soborowym i według zachęt i wskazówek papieskich dotyczących odnowy życia zakonnego w świecie współczesnym. Praca ta jest owocem modlitwy i rozmyślania, wierności i doświadczeń wspólnot i zakonników wszystkich prowincji. Reguła życia Misjonarzy Matki Bożej z La Salette została zatwierdzona przez Stolicę świętą dekretem z dnia 6 czerwca 1985 r. „Misjonarze Matki Bożej z La Salette, których dom generalny znajduje się w Rzymie, mają za cel, obrany w świetle Zjawienia Matki Bożej z La Salette, być oddanymi sługami Chrystusa i Kościoła, aby się dokonała tajemnica pojednania” (z dekretu zatwierdzającego regułę).

    Polubienie

  28. Gosia 3 pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Najdroższa Nasza Matka Boża , która objawiła się w La Salette!
    Przed chwilą słuchałam że huragan nazwany ” Maria ” przybrał na sile i osiągnie 4 w skali siły 260 km/h i przemierza tą samą drogą co ten poprzedni. Przejdzie przez Karaiby, Dominikanę ,Porte Riko i zmierza w kierunku Gwadelupy. Jakby Matka Boża pokazuje przez nazwę huraganu i mówi: ” Ja dzieci ukazywałam Wam się w wielu miejscach a Wy nadal się nie nawracacie, nie modlicie się i nie pokutujecie. Bóg Ojciec się rozgniewał i pokazuje swoją moc i chce położyć kres grzechowi na świecie.
    Zobaczcie Kochani! Matka Boża w Polsce ukazała się w Gietrzwaldzie na Warmii i co się dzieje na Warmii – tonie w powodzi i płaczu poszkodowanych ludzi. To są wszystko znaki od Boga za grzechy , które wciąż popełniamy i ranimy nimi Boga. Módlmy się nadal Nowenną Saletyńską tak jak prosi Halinka przez cały m-c wrzesień i jak nas prosi Kapłan Boży.
    Przypominam Wam ,że dzisiaj ostatni dzień części błagalnej w naszych utworzonych Nowennach.
    Od jutra będziemy modlić się częścią dziękczynną.
    Wszystkich gorąco pozdrawiam. Szczęść Boże.
    Jeszcze chciałam dodać , że już mam przygotowane do publikacji nowe ( w sensie że wcześniej nie znane bo 2014) przesłanie oraz ksiądz nadesłał mi Nowennę do Aniołów, która rozpoczyna się od jutra.

    Polubienie

  29. Gosia 3 pisze:

    Szafirku! ja myślałam że Guadelupe w Meksyku ale pózniej załapałam , że to wyspa należąca do Francji.
    Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

  30. MariaF pisze:

    PSALM 91(90)1

    O Bożej opiece

    91
    1 Kto przebywa w pieczy Najwyższego
    i w cieniu Wszechmocnego mieszka,
    2 mówi do Pana: «Ucieczko moja i Twierdzo,
    mój Boże, któremu ufam».
    3 Bo On sam cię wyzwoli
    z sideł myśliwego
    i od zgubnego słowa2.
    4 Okryje cię swymi piórami
    i schronisz się pod Jego skrzydła:
    Jego wierność to puklerz i tarcza.
    5 W nocy nie ulękniesz się strachu
    ani za dnia – lecącej strzały,
    6 ani zarazy, co idzie w mroku,
    ni moru, co niszczy w południe3.
    7 Choć tysiąc padnie u twego boku,
    a dziesięć tysięcy po twojej prawicy:
    ciebie to nie spotka.
    8 Ty ujrzysz na własne oczy:
    będziesz widział odpłatę daną grzesznikom.
    9 Albowiem Pan jest twoją ucieczką,
    jako obrońcę wziąłeś sobie Najwyższego.
    10 Niedola nie przystąpi do ciebie,
    a cios nie spotka twojego namiotu,
    11 bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie,
    aby cię strzegli na wszystkich twych drogach4.
    12 Na rękach będą cię nosili,
    abyś nie uraził swej stopy o kamień.
    13 Będziesz stąpał po wężach i żmijach,
    a lwa i smoka będziesz mógł podeptać5.

    14 Ja go wybawię, bo przylgnął do Mnie;
    osłonię go, bo uznał moje imię.
    15 Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham
    i będę z nim w utrapieniu,
    wyzwolę go i sławą obdarzę.
    16 Nasycę go długim życiem
    i ukażę mu moje zbawienie.

    Polubienie

  31. Marcin pisze:

    Szczęść Boże,

    Dzisiaj znowu miałem sen, gdzie przyśniła mi się Angela Merkel. Bardzo dziwny sen. Nie będę o nim pisał. Może coś jest na rzeczy z tą kobietą.

    Pozdrawiam.

    Polubienie

  32. Gosia 3 pisze:

    Marcinku!
    napisz ja bardzo lubię czytać jak opisujesz swoje sny i ciekawe sytuacje , które Cię spotykają.
    Pozdrawiam serdecznie i wysłałam odpowiedz na pocztę.
    Miłego dnia, Szczęść Boże!

    Polubienie

    • Marcin pisze:

      Gosiu,

      Wysłałem Tobie przed chwilą maila. Bardzo dziwny ten sen i jednak go nie opiszę. Może tak mi się śni bo teraz ostatnio pełno wszystkiego tutaj o tych wyborach we wrześniu w Niemczech. Gdzie się nie ruszysz to wszędzie pełno plakatów i w ogóle, aż nie chce mi się patrzeć na te twarze na tych plakatach. To nie jest jednak tutaj mój kraj.

      Pozdrawiam.

      Polubienie

  33. Gosia 3 pisze:

    Chciałam zapytać czy ktoś ma stary Dzienniczek Św. Faustyny. Zaczęłam się zastanawiać jak to jest z tą modlitwą ” O krwi i wodo któraś wytrysnęła z Najświętszego Serca Jezusowego jako zdrój Miłosierdzia dla nas , ufamy Tobie”. Ostatnio słyszę w Radio Maryja że już z nie Najświętszego, to samo jak jest Koronka przez Radio Maryja w niedzielę ze Świątyni z Torunia pomija się Najświętszego a tylko jest w treści ” wytrysnęła z Serca „.
    Jak ta modlitwa została podyktowana przez Pana Jezusa Św Faustynie.? Pytam bo mam nowe wydanie i w nim jest z Serca, ale coś mi tutaj nie pasuje. Najpierw próbowano wcisnąć ” wypłynęła” zamiast wytrysnęła a teraz pomija się że Serce Jezusa jest Najświętsze ze wszystkich serc.
    Zwróciłam uwagę na to że raz prowadzący kapłan w Radio Maryja na początku Koronki pominął określenie Najświętsze a kapłan kończący jeszcze raz na końcu powtórzył 3 krotnie to zawołanie na końcu Koronki . Także tego dnia odmówiono tę modlitwę 6 krotnie i wtedy zwróciłam na to uwagę i sama się do siebie uśmiechnęłam, że młody kapłan na końcu to skorygował aby Jezusowi nic nie ujmować. ( 187) Sprawdzcie proszę u siebie.

    Polubienie

    • Mateusz pisze:

      U mnie w kościele parafialnym podczas modlitwy koronką w ogóle nie odmawiają kapłani na końcu ” O krwi i wodo któraś wytrysnęła z Najświętszego Serca Jezusowego jako zdrój Miłosierdzia dla nas , ufamy Tobie”.

      Polubienie

    • Szafirek pisze:

      Ja mam wydanie Dzienniczka z 1999r. i jest ta modlitwa bez „Najświętszego”.
      To co Gosiu napisałaś jeśli chodzi o radio Maryja,to tez to zauważyłam,że raz ostatnio tak było,że jeden ksiądz powtórzył na końcu tą modlitwę dodając ” z Najświętszego”.
      Szczęść Boże!

      Polubienie

  34. Lika pisze:

    Matko Boża z La Salette wysłuchałaś mnie Pani. Dzisiaj kończę nowennę i wiem to na pewno.
    Dziękuję Ci za ten cud, za rzecz prawie niemożliwą lecz nie dla Ciebie.
    Matko Boża Saletyńska , pojednawczyni grzeszników , módl się za nami!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s