Orędzie z Medziugorje 25 listopada 2017r.


Marija during an apparition
Drogie dzieci! W tym czasie łaski wzywam was do modlitwy. Módlcie się i szukajcie pokoju, dziatki. Ten, który przyszedł tu na ziemię, by wam dać swój pokój, bez względu na to, kim i czym jesteście. On – mój Syn i wasz brat, przeze Mnie wzywa was do nawrócenia, bo bez Boga nie ma dla was przyszłości ani życia wiecznego. Dlatego też wierzcie, módlcie się i żyjcie w łasce oczekując waszego osobistego z Nim spotkania. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

29 odpowiedzi na „Orędzie z Medziugorje 25 listopada 2017r.

  1. Leszek pisze:

    Trochę myśli do dzisiejszej św. Ewangelii wg Mt 25,31-46 o Sądzie Ostatecznym:
    MOŻE NIE WYJAŚNIŁEM DOBRZE. MOŻE MNIE NIE ZROZUMIELIŚCIE… …Oto Ja sam będę szukał Moich owiec i będę sprawował nad nimi pieczę… (Ez 34,11-12.5-17)
    Może nie wyjaśniłem dobrze. Może Mnie nie zrozumieliście.
    Nie powinniście sobie wyobrażać, co stanie się w tym nieuniknionym dniu. Chciałem raczej, żebyście skupili swoją uwagę na dniu, który w tej chwili przeżywacie. Nie na tym, który ma przyjść a Ja razem z nim w swojej chwale, ale na tym dniu, który jest! To dzisiaj Jestem głodny, bez pracy, czuję, że przytłacza Mnie samotność, jestem chory, wyrzucony na śmietnisko życia. To dzisiaj powinniście Mnie spotkać, rozpoznać, rozliczyć się ze Mną. Jesteście ciekawi, co się wydarzy, co uczynię z wami w Dniu Ostatecznym. Ja natomiast jestem ciekawy, co uczynicie dla Mnie dzisiaj, teraz…(Hbr 4,1.7)
    Bo w owym dniu już nie będziecie mogli Mi nic dać. Nie będzie już nic do zrobienia. Nie będzie żadnej niespodzianki. W tym dniu decyzja będzie już podjęta. Wszystko decyduje się w tym momencie. Ostatni termin. Spotkanie z wiecznością jest dzisiaj.
    Może nie wyjaśniłem dobrze. Może Mnie nie zrozumieliście.
    Sąd Ostateczny nie będzie odbywał się na niebie, pośród chmur, w otoczeniu aniołów. To tylko wizja i wasze wyobrażenia. I tak nie jesteście w stanie zrozumieć dzisiaj tej rzeczywistości i pełni Mojego majestatu i chwały. Sąd zaczyna się już tutaj na ziemi. Każdy dzień jest dniem Sądu Ostatecznego.
    Sąd nie wydarzy się po tym, jak zamkniecie oczy. Sąd będzie odbywał się wtedy, kiedy je otworzycie. Co więcej, niewybaczalną winą będzie brak szeroko otwartych oczu. Teraz zaś macie oczy szeroko zamknięte. Kiedy zamkniecie oczy naprawdę …, będzie już zbyt późno na refleksję, poprawę, powrót.. Wtedy już będzie tylko Sąd.

    Może nie wyjaśniłem dobrze. Może Mnie nie zrozumieliście.
    Jeśli chcecie odnaleźć swojego króla, nie powinniście szukać Mnie w triumfalnych gestach, wielkich ceremoniach, uroczystościach, manifestacjach na placach. Wielkie, pompatyczne parady Mnie nie interesują. Jeśli je lubicie, organizujcie je sobie. Pozwalam wam. Ale wiedzcie o tym, że Ja jestem gdzie indziej. Nie czytaliście tego, co napisał mój przyjaciel Ezechiel? Ja lubię inne zgromadzenia. Ja jestem tam gdzie ludzie gromadzą się w imię Moje. Ja jestem tam, gdzie jest coś zagubionego, angażuję się w poszukiwanie. Tam, gdzie jest ktoś zmęczony, zagubiony, tracący wiarę, pokornie zginający kolana, proszący o miłosierdzie. Jestem obok niego, w nim i razem z nim cierpię. Tam, gdzie jest chora lub zraniona owieczka, opiekuję się nią. Dlatego nie mam czasu, żeby uczestniczyć w waszych przepychankach. Tam, gdzie – zdawało by się – nic nie ma w człowieku, Ja jestem…
    Może nie wyjaśniłem dobrze. Może Mnie nie zrozumieliście.
    Pasuje do Mnie tytuł króla. Ale nie mam jego oblicza. Nie posiadam stylu waszych zwierzchników i im podobnych. Mam twarz biedaka, człowieka o innym kolorze skóry o każdym kolorze…, nędznika, tego, który jest bardzo daleko od was i tego, który znajduje się tuż obok was. Mam twarz człowieka!! Wasz król zostaje przyjęty i odrzucony za każdym razem, kiedy człowiek przyjmuje i odrzuca drugiego człowieka.

    Może nie wyjaśniłem dobrze. Może Mnie nie zrozumieliście.
    Nie mieszkam w tajemniczym pałacu, strzeżonym przez gwardie. Ja tam nie mieszkam! Aby do Mnie przyjść, nie musicie czuć się onieśmieleni drzwiami z brązu, które pozwalają wejść do trybunału. Ja zamieszkuję w drobinie białego chleba, Trwam zawsze w oczekiwaniu na was. Czekam, żeby ludzie stali się bardziej ludźmi i pytam dlaczego droga do konfesjonału zajmuje wam czasem kilka lat. Ja zamieszkuję głód, pragnienie, wykluczenie, wykorzystywanie, więzienie, szpital, szopę, desperację, samotność, ludzkie cierpienie, wygnanie. Moją świątynią, Moim królestwem jest nędza ludzi i biedne skołatane ludzkie serce.

    Może nie wyjaśniłem dobrze. Może Mnie nie zrozumieliście.
    Nie chodzi o to, abyście domyślali się, którym spośród głodnych mogę być. Który spośród ubogich najbardziej mnie przypomina? Który spośród więźniów jest tym „dobrym” niesprawiedliwie skazanym, że może posłużyć za wzór „skruszonego”? Który z chorych zasługuje na waszą szczególną uwagę z powodu sakramentów, bo jest gotowy je przyjąć, czy dziedzictwa, które jest gotowy wam zostawić? Nie! Jakikolwiek cierpiący, głodny, potrzebujący, jakikolwiek pozbawiony wolności czy zagrożony w swojej godności jest godzien waszej uwagi. Ja mówię o otwartym sercu i otwartych oczach. Wasz król, którego powinniście przyjąć, rozpoznać, czcić, nie jest dziełem obfitości nabytym po konkurencyjnej cenie…

    Może nie wyjaśniłem dobrze. Może Mnie nie zrozumieliście..
    Sądziłem, mówiąc o rzeczach, które przedstawił z Mego natchnienia Mateusz, że zrozumiecie, iż zapewniłem wam serię niesamowitych okazji, okazji nie do stracenia, możliwości do wykorzystania. Chciałem uczynić wszystko łatwiejszym, wskazując to Moje ubogie prze¬branie. Sądziłem, że będziecie czuli się uhonorowani, szczęśliwi, uprzywilejowani, rozpoczniecie współzawodnictwo, nie pozwolicie umknąć żadnej możliwości, żeby spotkać i rozpoznać waszego króla, a zatem nie stracicie spotkania z żadnym z waszych bliźnich, którzy cierpią głód, niedostatek, niesprawiedliwość, znajdują się w potrzebie…
    Tymczasem z bólem zauważam, że za każdym razem, kie¬dy napotykacie człowieka w potrzebie, który ma twarz waszego króla, bardzo ciężko wam się zatrzymać i poświęcić mu uwagę. Postrzegacie sytuacje jako przypadek. Odczuwacie czasem odrazę nie do przezwyciężenia, nie potraficie traktować go – traktować Mnie! – jak króla. W najlepszym przypadku staracie się zachować w miarę przyzwoicie i jeszcze uważacie się za bohaterów.
    Ja tylko chciałem wam wszystko ułatwić. Chciałem zdjąć z was strach przed Sądem Ostatecznym. Dałem wam możliwość uniknięcia tego Sądu, którzy jawi się dla was jako coś zatrważającego. Wszystko zależy od was.
    Nawet gdybym całkiem nie zrezygnował z Sądu, to z pewnością zredukowałbym go do zwykłej formalności. Chodziło tylko o potwierdzenie tego, co już było stwierdzone w fazie nauczania, na ziemi. Tymczasem widzę, że wy zbyt często podążacie ku zbawieniu krokiem skazanego…
    Może nie wyjaśniłem dobrze. Może Mnie nie zrozumieliście, że Ja, wasz król i sędzia, otworzyłem wam wszystkie drzwi, utorowałem wszystkie drogi, dałem wam wszystkie możliwości, żeby wyjść z honorem, „żeby popełnić czyn”.
    Może nie wyjaśniłem dobrze. Może Mnie nie zrozumieliście. Tak, jestem waszym królem. Ale…

    Polubienie

  2. Leszek pisze:

    Z „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księgi Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny (XIV w.), rozdz.«Nauka o Moście»:
    http://sienenka.blogspot.com/2011/01/dialog-sw-katarzyny-xxxix.html
    XXXIX – O trzecim napomnieniu, które nastąpi w dzień sądu [Ostatecznego, który będzie powtórzeniem indywidualnego sądu szczegółowego po śmierci ciała każdego człowieka na przestrzeni wieków, w różnym czasie historii Rodziny ludzkiej, bo jak mówi Pismo „postanowiono raz ludziom/człowiekowi raz umrzeć, a potem nastąpi sąd” (Hbr 9,27), ale w wymiarze powszechnym]
    Tak mówi Bóg Ojciec:
    Opowiem ci o trzecim napomnieniu (J 16,8), w ostatnim Dniu Sądu, to jest o Sądzie powszechnym, gdzie odnawia się i wzrasta cierpienie biednej duszy przez zjednoczenie jej z ciałem, pod nieznośnym potępieniem, które przygniata ją pomieszaniem i wstydem.
    Wiedz, że w ostatnim Dniu Sądu, gdy Słowo, Syn mój przyjdzie w Boskim Majestacie, aby oskarżyć świat Boską mocą, nie przyjdzie ubożuchny, jak wtedy, gdy się urodził z łona Panny w stajni, wśród zwierząt, lub kiedy umarł pomiędzy dwoma łotrami.
    Wtedy ukryłem moc moją w Nim, pozwalając, aby znosił cierpienia i męki jako człowiek: Jakoby boska natura moja oddzieliła się od natury ludzkiej, lecz pozwoliłem Mu cierpieć jako człowiekowi, aby zadość uczynić za winy wasze.
    Nie tak przyjdzie w ostatniej chwili. Przyjdzie z mocą sądzić świat, we własnej osobie. Odda każdemu, co należy (Hi 34,11; Ps 62,13) i nie będzie stworzenia, które by nie zaznało bojaźni (por. Mt 24,30).
    Nędznych potępieńców przejmie widok Jego tak wielką męką i tak wielkim przerażeniem, że język nie byłby zdolny wypowiedzieć tego.
    Sprawiedliwych natchnie czci pełną bojaźnią zmieszaną z weselem. Nie aby miał zmienić oblicze swoje, bo jest niezmienny; niezmienny według natury Boskiej, przez którą jest jednym ze Mną i niezmienny według natury ludzkiej, odkąd przywdział chwałę zmartwychwstania. Lecz strasznym okaże się oczom potępieńca, gdyż ten widzieć Go będzie wzrokiem przerażenia i mroku, jaki nosi w sobie.
    Oko chore widzi tylko ciemności w słońcu, które jest tak jasne, podczas gdy oko zdrowe widzi w nim światło. Nie jest to wina słońca, że jest inne dla ślepego, a inne dla widzącego, lecz wina oka, które jest chore (Mt 6,22n). Tak też potępieni ujrzą Syna Mego w ciemności, we wstydzie i w nienawiści, nie z winy Mego Boskiego Majestatu, w którym przyjdzie sądzić świat, lecz z winy swojej.

    Polubienie

    • Leszek pisze:

      Dopełnienie z „Końca Czasów” M. Valtorty. Pan Jezus:
      … rozkaz zgromadzi wszystkich żyjących na Ziemi w czasie ostatniej rozprawy z szatanem w trzecim jego ujawnieniu się (Ap 20,7-10) i wszystkich , których posiadała d czasu Adama aż do tego czasu… (z dyktanda zatyt. KRÓTKI OKRES POKOJU: DZIEŃ HOSANNY KOŚCIOŁA PRZED OSTATNIĄ MĘKĄ, napis. 11.XI.1943r.) i
      Maria Valtorta:
      Oto, co widzę dzisiaj wieczorem: … widzę Śmierć, która wyszła, nie wiem skąd. To szkielet, który się śmieje swoimi odkrytym i zębami i pustymi oczodołami. To królowa tego umarłego świata, owinięta swym całunem jak płaszczem. Nie ma kosy. Wszystko już zżęła.
      (…). orze swoim spojrzeniem i swoim rozkazem – jak lemieszem – bryły ziemi i te otwierają się co chwila, aż po kres widnokręgu. Równocześnie pruje fale mórz, na których nie widać żagli, i wody otwierają swe płynne otchłanie. Potem z bruzd gleby i z bruzd
      morskich powstają te białe elementy, które widziałam rozproszone, i łączą się. To
      miliony, miliony milionów szkieletów. Wychodzą na powierzchnię oceanów i stają na ziemi. Szkielety o różnych wysokościach: od maleńkich dzieci, których dłonie podobne są do małych zakurzonych pajączków, do ludzi dorosłych – aż po olbrzymów, których wielkość każe myśleć o jakichś istotach przedpotopowych. Są zdziwieni i drżący, podobni do tych, którzy budzą się nagle z głębokiego snu i nie mają orientacji, gdzie się znajdują. {Dalej jest opis przyoblekania się błogosławionych jak i potępionych w ciała – wedle Hi 10,11 i 19,25-27; Ez 37,1nn – dop. mój). … całe ciało powraca do życia, stając się jak nasze: identyczne, lecz różne w wyglądzie. Ciała błogosławionych/sprawiedliwych są prześliczne, doskonałe pod względem kształtu i barwy. Podobne do dzieł sztuki. Mają oczy śmiejące się, twarze pogodne, wygląd łagodny. Wychodzi z nich jasność, formując aureolę wokół
      ich postaci, od głowy do stóp, i promieniuje dokoła nich {Pan Jezus: … Dla naznaczonych Moją Krwią trąby powszechnego wezwania (1Kor 15,52) będą ponownie zapowiedzią wlania życia. Kości sprawiedliwych powstaną ze skib ziemi, w których spały od wieków, aby się przyoblec radością ciała doskonałego, gdyż nakarmionego Chlebem żywym, który zstąpił z Nieba dla was (J 6,51-53), oraz Winem wyciśniętym z żył Świętego… – z dyktanda zatyt. NAZNACZENI MOJĄ ŚWIĘTĄ KRWIĄ WEJDĄ DO MOJEGO JERUZALEM, napis. 7 grudnia 1943r.}. Inne ciała są okropne, nie z powodu rzeczywistych braków lub zniekształceń, ale z powodu wyglądu ogólnego, bardziej podobnego do dzikiego zwierzęcia niż do człowieka. Oczy posępne, twarz skurczona, wygląd zwierzęcy. Najbardziej jednak uderza mnie mrok wychodzący z tych ciał, powiększający siność otaczającej ich przestrzeni. Ci brzydcy
      – co, do których przeklętego losu nie mam wątpliwości, gdyż niosą przekleństwo wypisane na czołach – milczą, rzucając spojrzenia wystraszone i posępne, w dół i w górę, wokół siebie. Gromadzą się z boku, na poufny r o z k a z, którego nie rozumiem, ale który musiał być wydany przez kogoś i został dostrzeżony przez wskrzeszonych. Ci piękni też się gromadzą, uśmiechając się do siebie wzajemnie, patrząc z litością pomieszaną z przerażeniem na brzydkich. I śpiewają, prześliczni, śpiewają w chórze, powoli i spokojnie, błogosławiąc Boga. Nie widzę nic innego. Rozumiem, że ujrzałam końcowe zmartwychwstanie. (z dyktanda zatyt. KOŃCOWE ZMARTWYCHWSTANIE, napis. 29 stycznia 1944r.) oraz:
      Pan Jezus: … Śmierć, Moja ostatnia służąca na Ziemi, wykona swe ostatnie zlecenie, a potem i ona zostanie usunięta (1Kor 15,26). Nie będzie już śmierci. Tylko Życie wieczne. W szczęśliwości lub w grozie. Życie w Bogu albo życie w szatanie – dla waszego ja, ponownie złożonego z duszy i z ciała.
      Dopisek Marii Valtorty: Zapomniałam powiedzieć, że wszystkie ciała były nagie, lecz
      nie było żadnej zmysłowości, jak gdyby zło też umarło: w nich i we mnie.
      Poza tym ciała potępionych otaczała ciemność, a dla błogosławionych światło stanowiło
      szatę. To, co w nas jest zwierzęce, znikało wskutek emanacji wewnętrznego ducha,
      tego pana ciała – bardzo radosnego lub bardzo zrozpaczonego. z dyktanda zatyt. ZMIERZCH WSZECHŚWIATA, napis. 29 stycznia 1944r.)

      Polubienie

  3. Leszek pisze:

    Skoro Bóg uchylił rąbka tajemnicy, jak zmartwychwstaną i w jakim ciele ukażą się wszyscy umarli, złożeni w grobie ziemi (1Kor 15,35), to może jeszcze słowo Boga Ojca z „Dialogu… Księgi Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny: z rozdz. «Nauka o Moście»
    http://sienenka.blogspot.com/2011/01/dialog-sw-katarzyny-xli.html
    XLI – O chwale błogosławionych.
    … Pragnieniem błogosławionych jest widzieć chwałę Moją w was podróżnych pielgrzymach, którzy zawsze biegniecie do kresu śmierci. Pragnąc chwały Mojej, pragną zbawienia waszego, przeto zawsze modlą się do Mnie za was. Pragnienie to spełniam, choć tam, gdzie wy ciemni nie wierzgacie przeciwko miłosierdziu Mojemu (Pwt 32,15; Dz 26,14). Pragną też odzyskać swe ciało. Choć nie posiadają go obecnie, nie martwią się tym; radują się z góry pewnością, że posiądą je kiedyś. To, że go obecnie nie posiadają, nie smuci ich i nie umniejsza ich szczęśliwości. Nie doznają z tego powodu cierpienia.
    Nie myśl, że szczęśliwość ciała po zmartwychwstaniu przysporzy szczęśliwości duszy. Wynikałoby z tego, że dopóki dusza jest oddzielona od ciała, posiada szczęśliwość niedoskonałą. To być nie może, gdyż nie brak jej niczego do doskonałości. Nie ciało czyni duszę szczęśliwą, lecz dusza darzy ciało szczęśliwością; ona wzbogaci je własną obfitością, gdy w ostatni Dzień Sądu przyodzieje się własnym ciałem, które zrzuciła. (…).
    Jakaż rozkosz dla nich widzieć Mnie, który jestem wszelkim dobrem. O jaką radość czuć będą posiadłszy uwielbione ciało. Dobra tego dostąpią dopiero na Sądzie powszechnym, lecz teraz nie czują cierpienia. Niczego nie brak im do szczęśliwości, dusza jest pełna w sobie; ciało będzie uczestniczyć w tej szczęśliwości, jak ci rzekłem (por. 1 Kor 2,9).
    Cóż ci rzec o dobru, którego doznawać będą ciała uwielbione w uwielbionym człowieczeństwie Jednorodzonego Syna Mojego, dającym wam pewność waszego zmartwychwstania. Radować się będą na widok Jego ran zawsze świeżych, na widok blizn zawsze otwartych w Jego ciele, które wołają ustawicznie o miłosierdzie dla was do Mnie, najwyższego i wiecznego Ojca. Wszyscy weselić się będą podobieństwem z Nim. Oko ich będzie podobne do Jego oka, ręce ich do Jego rąk, całe ich ciało do ciała słodkiego Słowa, Syna Mojego. Będąc we Mnie, będą w Nim, który jest jednym ze Mną. Oko ich ciała będzie rozkoszować się w uwielbionym człowieczeństwie Słowa, Jednorodzonego Syna Mojego. (…). Ci nie czekają/będą czekać ze strachem sądu Bożego, lecz z weselem. Oblicze Syna Mojego nie wyda(je) się im strasznym, ani pełnym nienawiści, gdyż zmarli pełni miłości dla Mnie i życzliwości dla bliźniego.
    Widzisz więc, że oblicze Jego nie zmieni się w sobie, kiedy On przyjdzie z majestatem Moim sądzić świat, lecz zmieni się dla części tych, którzy będą przez Niego sądzeni. Potępionym ukaże się pełen nienawiści i surowości, zbawionym pełen miłości i miłosierdzia. cd(1)n

    Polubienie

  4. Leszek pisze:

    cd(1): słowa Boga Ojca z „Dialogu…”:
    http://sienenka.blogspot.com/2011/01/dialog-sw-katarzyny-xlii.html
    XLII – Jak po sądzie powszechnym wzrośnie męka potępionych.
    Opowiedziałem ci o godności sprawiedliwych, abyś lepiej zrozumiała nędzę potępionych. Bo drugą ich męką jest widok szczęśliwości sprawiedliwych. Widok ten wzmaga ich kaźń, jak w sprawiedliwych kara potępionych wzmaga radość z dobroci mojej. Bo światłość bardziej uwydatnia ciemność, a ciemność światło. Toteż dla potępionych będzie męką widok szczęśliwych; z przerażeniem czekają ostatniego dnia sądu, gdyż wiedzą, że będzie on dla nich wzmożeniem katuszy.
    Istotnie, gdy usłyszą straszliwy głos: Surgite mortui, venite ad iudicium (z przypisu: Powstańcie zmarli, stańcie przed sądem), dusza wróci z ciałem, które w sprawiedliwych będzie uwielbione, a w potępionych udręczone na wieki. Potępieni okryją się wstydem i hańba w obliczu mojej Prawdy i wszystkich błogosławionych. Robak sumienia toczyć wtedy będzie rdzeń drzewa, to jest duszę, i pożerać korę, to jest ciało. (…).
    W chwili śmierci dusza sama słyszy oskarżenie (na sądzie szczegółowym), lecz na Sądzie powszechnym odnosić się ono będzie jednocześnie do duszy i ciała; bo ciało było towarzyszem i narzędziem duszy, w czynieniu dobra i zła, wedle tego, co podobało się woli własnej (2Kor 5,10).
    Każdy czyn dobry i zły spełniany jest za pośrednictwem ciała. Toteż słusznie, córko Moja, dusze wybrane otrzymują chwalę i szczęście nieskończone z swymi ciałami uwielbionymi, aby odebrały nagrodę oboje za trudy, które razem poniosły dla Mnie (1Kor 15,58). Tak samo ciała złych będą dzielić ich męki wieczne, gdyż były narzędziem grzechu.
    Odświeżą się więc i wzrosną męki grzeszników, gdy z ciałem staną przed obliczem Syna Mojego. (…). Ujrzą szczodrobliwość i miłosierdzie jaśniejące w błogosławionych, którzy otrzymali owoc krwi Baranka; ujrzą wszystkie cierpienia, które znieśli i które zdobią ich ciała, jak haft suknię, nie przez moc ciała, lecz jako skutek pełni duszy, która odbija w ciele nagrodę swych trudów, gdyż było ono towarzyszem jej w pełnieniu cnoty. Patrząc na taką godność, której są pozbawieni, ci mieszkańcy ciemności czują, że rośnie ich męka i wstyd, gdyż na ciele ich udręczonym i umęczonym zjawia się piętno niegodziwości, które popełnili. Wtedy na głos straszliwy, który usłyszą:
    Idźcie przeklęci w ogień wieczny (Mt 25,41), pójdzie ich dusza wraz z ciałem, otoczona całym zaduchem ziemi, żyć z diabłami, bez pociechy nadziei, każda na swój sposób, wedle miary i rozmaitości popełnionych grzechów… cd(2)n

    Polubienie

  5. Leszek pisze:

    cd(2): z „Dialogu…”, z rozdz. «Nauka o Moście»:
    http://sienenka.blogspot.com/2011/01/dialog-sw-katarzyny-xliii.html
    XLIII – O pożytku pokus i jak każda dusza, w swych ostatnich chwilach, widzi przeznaczone jej miejsce chwały lub kary.
    … chcę, abyś wiedziała, co dzieje się w chwili śmierci z tymi, którzy w życiu poddali się władzy diabła. Nie z musu, bo nikt ich zmusić nie może, jak ci rzekłem, lecz dobrowolnie oddali się w ich ręce i nosili aż do śmierci haniebne jarzmo tej niewoli. W tej ostatniej chwili nie oczekują innego sądu, własne sumienie jest im sędzią i zrozpaczeni rzucają się w potępienie wieczne. U wrót śmierci czepiają się nienawiścią piekła, zanim się tam dostaną.
    Inaczej sprawiedliwi, którzy żyli w miłości i umierają w miłości. Gdy nadejdzie koniec życia, jeśli żyli dobrze w cnocie, oświeceni światłem wiary, widzą okiem wiary i doskonałą nadzieją w krwi Baranka dobro, które im przygotowałem, i obejmują je ramionami miłości, ściskając miłośnie Mnie, najwyższe i wieczne Dobro, w tej chwili śmierci. Tak kosztują życia wiecznego, zanim opuszczą powłokę śmiertelną, zanim dusza rozłączy się z ciałem.
    Inni, którzy przeżyli życie swoje i doszli do chwili śmierci z miłością ogólna, jako że nie osiągnęli tak wielkiej doskonałości, bo posiadają ją niedoskonale, ci dostępują miłosierdzia mojego przez to samo światło wiary i nadziei, które mieli doskonali. Z powodu jednak swej niedoskonałości, chwytają się miłosierdzia Mego. uważając, że miłosierdzie Moje jest większe, niż ich winy
    [w innym wypadku, jak o tym wcześniej mówi, Bóg Ojciec też w tym samym rozdz.. jest to nie odpuszczalny grzech przeciwko Duchowi Świętemu:
    http://sienenka.blogspot.com/2011/01/dialog-sw-katarzyny-xxxvii.html
    …Gdyby dusza w chwili śmierci ciała miała światło (Ps 36,2n), którego potrzeba, aby poznać winę swą i bolała nad nią, nie z powodu męki piekielnej, która po niej następuje, lecz dlatego, że obraziła Mnie, który jestem najwyższą i wieczną dobrocią, jeszcze znalazłaby miłosierdzie. Lecz jeśli przekroczyła próg śmierci bez światła, tylko z wyrzutami sumienia, bez nadziei w krwi, przejęta własnym cierpieniem, bolejąc nad swą zgubą, a nie z powodu obrazy Mojej: dochodzi do potępienia wiecznego. Wtedy sprawiedliwość Moja oskarża ją surowo za niesprawiedliwość i fałszywy sąd, nie tylko w ogólności za niesprawiedliwości i fałszywe sądy, których używała we wszystkich działaniach swoich, lecz także i przede wszystkim za szczególną niesprawiedliwość, którą popełniła w tej ostatniej chwili i za fałszywy sąd, który wydała, uważając, że nędza jej jest większa, niż miłosierdzie Moje. Oto grzech niewybaczalny, ani w tym życiu, ani w przyszłym. Dusza odtrąciła miłosierdzie Moje, wzgardziła nim i grzech ten jest cięższy, niż wszystkie inne grzechy, które popełniła (por. Mt 12,31n). Toteż rozpacz Judasza była bardziej obraźliwa dla Mnie i boleśniejsza dla Syna Mojego, niż jego zdrada. Więc dusza jest oskarżona za ten fałszywy sąd, że uważała grzech swój za większy, niż Moje miłosierdzie i przeto jest karana z szatanami i dręczona wiecznie z nimi…].
    Grzesznicy niegodziwi czynią przeciwnie. Widok miejsca, które jest im przeznaczone, napełnia ich rozpaczą i czepiają się go z nienawiścią, jak się rzekło. Tak jedni, jak i drudzy nie czekają na swój sąd; odchodząc z tego życia każdy otrzymuje miejsce swoje, jak ci rzekłem. Kosztują go i zajmują je, zanim rozstaną się z ciałem w chwili śmierci: potępieni przez nienawiść i rozpacz, doskonali przez miłość, światło wiary i nadzieję krwi, niedoskonali zaś przez miłosierdzie i tę samą wiarę, dochodzą do czyśćca.

    Polubienie

  6. Szafirek pisze:

    27 listopada – św. Wirgiliusz z Irlandii, biskup http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/11-27a.php3
    27 listopada – bł. Małgorzata Sabaudzka, zakonnica http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/11-27b.php3
    27 listopada – św. Franciszek Antoni Fasani, prezbiter http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/11-27c.php3
    27 listopada – bł. Bernardyn z Fossa, prezbiter http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/11-27d.php3

    Polubienie

  7. Gosia 3 pisze:

    Drogi Marcinie!
    wczoraj napisałam do Ciebie na pocztę. Nic nie odpowiedziałeś. Nikt Cię nie zmusza abyś był z nami na blogu. Ja Cię zapewniam , że nadal się modlę za Ciebie ale czy Ty na pewno tego chcesz?. Ponieważ martwię się o Ciebie to napisz chociaż czy żyjesz i nic przykrego Ci się nie przydarzyło.? Czy odmawiasz nadal z nami Nowennę ?
    Byłeś z nami tak długo i dlatego serce boli, że nie napiszesz ani jednego słowa.
    Pozdrawiam serdecznie. Szczęść Boże!

    Polubienie

  8. Mateusz pisze:

    Tomasz a Kempis
    O NAŚLADOWANIU CHRYSTUSA

    O TYM, JAK MAŁO JEST TYCH, CO MIŁUJĄ KRZYŻ JEZUSOWY
    1. Wielu ma dzisiaj Jezus tych, co kochają Jego Królestwo niebieskie, ale mało takich, którzy
    dźwigaliby Jego krzyż. Wielu ma spragnionych Jego pocieszenia, lecz mało pragnących
    dzielić z Nim ból. Wielu znajdzie przyjaciół do stołu, ale mało do postu.
    Wszyscy chcą się z Nim cieszyć, mało pragnie dla Niego i z Nim cierpieć. Wielu idzie za
    Jezusem do momentu łamania chleba, lecz niewielu aż do wychylenia kielicha męki. Wielu
    podziwia Jego cuda, mało postępuje za hańbą krzyża. Wielu kocha Jezusa, dopóki nie zjawią
    się trudności. Wielu Go chwali i błogosławi, dopóki otrzymuje od Niego jakieś łaski. Gdy zaś
    Jezus się ukryje i choć na chwilę ich opuści, skarżą się albo całkiem upadają na duchu.
    2. Kto kocha Jezusa dla Jezusa, a nie dla własnego zadowolenia, błogosławi Go i w męce, i w
    bólu serca tak samo, jak w uniesieniu radości. A nawet gdyby Jezus nigdy nie zechciał zesłać
    mu pociechy, i tak by Go zawsze chwalił i dziękował.
    3. O, jak wiele może czysta miłość Jezusa bez domieszki żadnego własnego dobra czy
    miłości! Czyż ci, co tylko samej pociechy szukają, nie powinni się nazywać płatnymi
    wyrobnikami? Czyż nie kochają bardziej siebie niż Chrystusa ci, co mają na oku tylko własną
    wygodę i korzyść? Gdzież jest ten, kto pragnie służyć Bogu za darmo?
    4. Rzadko spotyka się kogoś tak uduchowionego, aby był ogołocony ze wszystkiego. Któż
    znajdzie prawdziwie ubogiego duchem i wolnego od wszelkich przywiązań? Daleko on i
    bezgraniczna jego cena. Chociażby człowiek oddał całą swoją istotę – nic to jest. A choćby
    czynił wielką pokutę, i to mało. I choćby zdobył wielką wiedzę, jeszcze mu daleko. I choćby
    odznaczał się wielką cnotą i głęboką pobożnością, jeszcze wiele mu brak, a właściwie brak
    mu jednej rzeczy, najpotrzebniejszej. Jakiej? Aby, porzuciwszy wszystko, siebie także
    porzucił, z siebie samego się wyzuł całkowicie i nic nie zatrzymał dla siebie z miłości
    własnej. I niechby wiedział, że kiedy uczynił już wszystko, co powinien był uczynić, nie
    uczynił nic zgoła.
    5. Nie ceń sobie za bardzo tego nawet, co bardzo może być cenione, ale mów, żeś sługą
    nieużytecznym w prawdzie, jak mówi sama prawda: Gdy uczynicie wszystko, co wam
    rozkazano, mówcie: Słudzy my nieużyteczni. Wówczas będziesz naprawdę ubogi w duchu i
    nagi i będziesz mógł rzec z Psalmistą: Bom jest samotny i ubogi. A jednak któż jest bogatszy,
    kto możniejszy i bardziej wolny niż ten, kto siebie samego i wszystko swoje umiał porzucić i
    najgłębiej się poniżyć?

    Polubienie

  9. bozena2 pisze:

    O szacunku do każdej kruszynki Eucharystii.
    Chcąc pomagać wam w pełni, zostawiłem Żywą Pamiątkę, ofiarowałem wam możliwość uczestniczenia w Moim Bólu i Męce oraz Bolesnej Śmierci. Niedługo przed Moją Męką i Bolesną Śmiercią będąc w pełni świadomy tego co ma nastąpić, ustanowiłem w Wieczerniku Sakrament Kapłaństwa, nakazując by czynili to na Moją Pamiątkę, oraz Sakrament Eucharystii, Sakrament Mojej rzeczywistej Obecności w każdym kawałku Konsekrowanego Chleba i Wina. Czyniąc to na Moją Pamiątkę, Apostołowie i ich wszyscy następcy konsekrowani na kapłanów i biskupów, odprawiają Msze Święte jako Liturgię, która jest uosobieniem Mojej Gorzkiej Męki. Każdy uczestniczący w każdej Mszy Świętej jest obecny duchowo na Kalwarii, towarzysząc Mi z oddaniem w Mojej Bolesnej Męce i Śmierci. Za każdym razem po wypowiedzianych Słowach Konsekracji przez kapłanów wszystkich szczebli i wszystkich wieków, za sprawą Działania i Mocy Ducha Świętego, wstępuję z Moją Świętą Obecnością wraz z Moim Ojcem i Duchem Świętym w każdy Kawałek, w każdą Kruszynkę Konsekrowanego Chleba i Każdą nawet najmniejszą Kroplę Konsekrowanego Wina.

    Nie jest to symbol lub pamiątka jak twierdzą niektórzy, lecz My, Cała Trójca Święta jest obecna w każdej Postaci w sposób rzeczywisty. Kult i cześć, którą ludzie oddają dla Konsekrowanego Chleba i Wina nie jest bałwochwalstwem jak twierdzą niektórzy, lecz prawdziwą czcią oddawaną Trójcy Świętej obecnej w tej Substancji.

    Tajemnicą Bożą jest jak to czynię, by być w wielu miejscach jednocześnie. Jest to właściwość naturalna Boga Trójedynego. Tajemnice Boże pojmiecie dopiero w Niebie.

    Gdy człowiek godnie przyjmuje Moje Święte, Eucharystyczne Serce, Ja wraz z Ojcem i Duchem Świętym wchodzimy do wnętrza waszej duszy. Po połknięciu Świętych Postaci, tuż po przejściu Ich przez wasz przełyk, rozdziela się Bóstwo od Chleba i Wina. Postać fizyczna ulega strawieniu, wchłonięciu przez organizm, zaś Bóstwo Boga wypełnia i uświęca duszę.

    Dusza człowieka po przyjęciu godnym na kolanach i do ust Mojego Świętego Eucharystycznego Serca nabiera sił i mocy, bo wówczas mocna jest Mocą Trójcy Świętej. Rani Mnie wasza inna postawa niż klęcząca i do ust, z rąk kapłana i diakona. Gdy w innej postawie przyjmujecie Moje Święte Eucharystyczne Serce, to jest wam policzone, jako zniewaga Bożego Majestatu.

    Gdy ktoś przystępuje do Komunii Świętej świętokradzko, w stanie grzechu śmiertelnego, wtedy Trójca Święta wchodzi do wnętrza duszy, lecz jej nie może uświęcić, bo do tego by tak się stało, dusza człowieka musi być czysta, oczyszczona. Świętokradztwo takie, niezmiernie obciąża duszę na tyle, że zasługuje przez tę zniewagę na jezioro ognia i siarki. Nie oddziela się Bóstwo od Świętych Postaci jak twierdzą niektórzy, to jest nieprawda. Gdyby tak było, nigdy by nie nastąpiła jakakolwiek zniewaga Najświętszego Sakramentu, a tak niestety jest i obciąża to duszę śmiertelnie, a to grozi piekłem.
    https://viviflaminis-deogracias.pl.tl/2017.htm

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Witam Cię Bożenko2!
      W ostatnim przesłaniu z 24 listopada jest między innymi o tym co zamieściłaś a więc o tym , że w każdym małym okruszku Hostii konsekrowanej jest żywy i prawdziwy Pan Jezus z ciałem i krwią.
      Ponadto ks. mi dzisiaj również potwierdził że ten nowy Rok w Kościele Świetym, który zaczyna się zawsze w1 Niedzielę Adwentu a więc w tym roku 3 grudnia jest poświęcony
      DUCHOWI ŚWIĘTEMU.
      I wydaje mi się, że dlatego Pan Jezus przyszedł do nas z takim znakiem przed jego rozpoczęciem.
      Podobnego zdarzenia doznałam w listopadzie 1997 roku , kiedy to zobaczyłam w moim Kościele Parafialnym nad Biblią ogień DUCHA ŚWIĘTEGO lecz on wtedy nie płonął a teraz zapłonął intensywnie. Wydaje mi się , że zapłonie z wielką siłą i mocą. I to jest przed nami.

      Polubienie

      • bozena2 pisze:

        Tak Gosiu ,wszystko się składa, nawet jak cytowałam Benedykta XVI to tam też te dwa słowa: prawda i miłość….”Jest to ogień, który płonie, ale nie niszczy; przeciwnie, płonąc, odsłania najlepszą i najprawdziwszą stronę człowieka; sprawia, że niczym w procesie wytapiania wyłania się to, co w jego wnętrzu, jego powołanie do prawdy i do miłość…”
        https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/benedykt_xvi/homilie/zeslanie_23052010.html

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Tak Bożenko2! trwajmy w miłości i prawdzie a Duch Święty dokona w nas przemiany i dalej poprowadzi.
        Wcześniej było tak, że słowa w przesłaniach powtarzały się w tych orędziach do MBM a częściej wyprzedzały je w tym , często ostatnio w Ewangelii i w czytaniach a teraz nawet w tym co Wy wstawiacie.
        Szczęść Boże!

        Polubienie

  10. Szafirek pisze:

    28 listopada – św. Stefan Młodszy, męczennik http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/11-28a.php3
    28 listopada – św. Jakub z Marchii, prezbiter http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/11-28b.php3
    28 listopada – bł. Jakub Thomson, prezbiter i męczennik http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/11-28c.php3

    Polubienie

  11. bozena2 pisze:

    MOJE DZIECI, PONOWNIE WYKORZYSTUJEMY DUCHY O PODZIALE I BĄDŹ JEJ NAJBARDZIEJ ŚWIĘTYCH CHOROBÓW. SIŁA MOICH MIŁOŚCI ZNISZCZA TE DUCHY I WZMOCNIA SWOJE GOSPODARSTWA DOMOWE I RODZINY!

    21 LISTOPADA 2017 R. 1: 30 P.M.

    PILNE ZADANIE JEZUSA SACRAMENTOWANEGO DO LUDZKOŚCI

    Moje dzieci, niech pokój będzie z wami

    Mała, ideologia płci niszczy dzieciństwo i młodzież w wielu krajach. Ta doktryna o złym jest wpajana w przedszkolach, szkołach i szkołach; zatruwa się trucizna homoseksualizmu, lesbijstwa i innych zanieczyszczeń. Dzieci i młodzież uczą się, że nie ma płci, że rodzi się obojga płci, że można być jednocześnie mężczyzną i kobietą i vice versa. Całe to oszustwo ideologii płci prowadzi dzieci i młodzież do zachowań androgynicznych osobowości, tworząc w nich wątpliwości i konfuzje w ich seksualności.

    Pamiętajcie, co mówi moje Słowo: Bóg stworzył człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył, mężczyznę i niewiastę stworzył ich. (Genesis 1. 27) Stworzyłem mężczyzn i kobiety fizycznie, psychicznie i seksualnie, inaczej. Ustaliłem między nimi różnice morfologiczne, psychologiczne i seksualne; człowiek zawołał Adama i kobietę, którą wezwałem Ewę; w ten sposób dałem początek płci męskiej i żeńskiej.

    Stworzyłem ich mężczyznę i kobietę, pobłogosławiłem ich i rzekłem do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, zasiedlcie ziemię i ujarzmijcie ją. (Genesis 1. 28) Nie tworzyłem homoseksualistów ani lesbijek, homoseksualizmu i lesbijstwa, to dzieło złego; są to nieczyste duchy, które wchodzą w pokolenia na grzech sodomii, w które ponosili wasi przodkowie. Duchy te przechodzą z pokolenia na pokolenie, aż do pokolenia wyzwolonego poprzez modlitwę i egzorcyzm.

    Wszelka nieczystość seksualna w pokoleniach jest dziełem diabła. Mój przeciwnik zna ciebie i wie, że największą słabością człowieka jest ciało i to przez ciało wchodzą duchy nieczystości. Do tego czasu mój przeciwnik przez swoich wysłanników chce zaszczepić w dzieciństwie i młodości, wszystkie praktyki nieczystości seksualnych, z wezwaniem: Ideologia genderowa. Szuka tego, że w przyszłych społeczeństwach nie ma związków małżeńskich tworzonych przez mężczyznę i kobietę, zjednoczonych świętymi więzami małżeńskimi. Mój przeciwnik chce zniszczyć rodzinę złożoną z mężczyzny, kobiety i dzieci.

    Wraz z ideologią płci, którą wymyślili władcy i elity iluminackie, dąży się do zerwania więzi małżeństwa, która ma moje błogosławieństwo. Ponieważ wiedzą, że w tym powstaje pierwsze społeczeństwo stworzone przez Boga, z którego pochodzi wszelka siła duchowa, która jutro zniszczy z modlitwą plany i rządy mojego przeciwnika. Moc modlitwy rodzin, które mają moje błogosławieństwo, będzie dźwiękiem trąb, które zawalą się w tym końcu czasu, mury i moce złego ducha.

    Moje dzieci, pozostańcie zjednoczeni w modlitwie, miłując się i pomagając sobie nawzajem; budowanie domów z duchowych fortów, ponieważ zbliżają się dni wielkiej duchowej walki. Każda porażka i cierpienie, które macie, weźcie je z miłością i ofiarujcie je dla waszego nawrócenia i dla waszych rodzin. Mówię ci to, ponieważ mój przeciwnik zaczął atakować domy małżonków zjednoczone z moim błogosławieństwem. Tworzy podział i zamieszanie w rodzinach, aby je rozdzielić; Oto co mówi moje Słowo: Pięć zostanie podzielonych na jeden dom, trzech na dwa i dwóch na trzy. Zostanie on podzielony, ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu, matka przeciw córce, a córka przeciw matce, matka przeciw córce, a córka przeciw matce. (Łk 12, 52, 53)

    Módlcie się wtedy za wasze małżeństwa i rodziny; Post, modlitwa i pokuta będą antidotum, które wzmacnia twoje domy. Moje dzieci, Regenerujcie duchy podziału i zabierzcie je do Moich Świętych Ran. Moc moich ran zniszczy te duchy i wzmocni twoje domy i rodziny. Pamiętaj o tych instrukcjach, które ci daję, aby nic cię nie zaskoczyło. Mój pokój zostawiam ci, mój pokój daję ci.

    Pokutujcie i nawróćcie się, ponieważ Królestwo Boże jest blisko.

    Wasz Nauczyciel, Najświętszy Sakrament

    Uczyńcie moje orędzia moimi dziećmi, całą ludzkością
    http://www.mensajesdelbuenpastorenoc.org/mensajesrecientes.html

    Polubienie

  12. Mateusz pisze:

    Luiza Piccarreta „Dziewica Maryja w Królestwie Woli Bożej”

    „Ale mój ukochany Syn, będąc odrzuconym przez wielkich i utalentowanych, nie zatrzymał się, On nie mógł się zatrzymać, Jego Miłość
    wylewała się, żądając dusz. I otoczył się biednymi, zranionymi, słabymi, niedołężnymi, ślepymi, niemowami i wszystkimi innymi, dotkniętymi tyloma chorobami, gnębiącymi biedne stworzenia –
    wyobrażeniami wielkiego zła, jakie wyprodukowała ludzka wola. A kochany Jezus uzdrawiał ich wszystkich, pocieszając i nauczając każdego. I tak stał się przyjacielem, ojcem, lekarzem i nauczycielem biednych. Moje dziecko, można by powiedzieć, że to ci ubodzy pasterze składają
    c Mu wizytę, otrzymali Go w chwili narodzenia i
    że to biedacy towarzyszyli Mu do ostatnich chwil jego życia, tu na dole, aż do śmierci. Stało się tak,
    ponieważ biedacy nie posiadają złożonej natury, przywiązanej do własnego osądu i dlatego otrzymują więcej łask i więcej błogosławieństw. Są ulubieńcami mojego Syna do tego stopnia, że wybrał On biednych rybaków na Apostołów – kolumny przyszłego Kościoła. „

    Polubienie

  13. Mateusz pisze:

    O TYM, ŻE KAŻDĄ TROSKĘ TRZEBA ZAWIERZYĆ BOGU
    1. Synu, pozwól mi czynić z tobą, co zechcę; ja wiem, co dla ciebie dobre. Ty myślisz jak
    człowiek, tak czujesz, jak podpowiada ci twoje ludzkie serce. Panie, to prawda. Więcej
    troszczysz się o mnie, niż ja sam mógłbym się troszczyć o siebie. Bo niezbyt pewny jest ten,
    kto w Tobie nie złożył całej troski o siebie. Panie, byle tylko moja wola z całą mocą i
    słusznością należała do Ciebie, czyń ze mną, co się Tobie podoba. Bo wszystko, co mógłbyś
    ze mną uczynić, może być tylko dobre.
    2. Jeśli chcesz, abym pozostawał w ciemności, bądź pochwalony, a jeśli zechcesz
    wyprowadzić mnie na światło, także bądź pochwalony. Jeżeli raczysz mnie uradować, bądź
    pochwalony, a jeżeli zechcesz mojego cierpienia, bądź pochwalony. Synu, taka ma być twoja
    postawa, jeżeli chcesz być ze mną. Tak więc równie chętnie masz przyjmować cierpienie, jak
    i radość. Tak samo spokojnie musisz znosić biedę i ubóstwo, jak bogactwo i dostatek.
    3. Panie, chętnie przecierpię dla Ciebie wszystko, co zechcesz na mnie spuścić. Tak samo
    pragnę przyjmować z Twojej ręki dobro i zło, słodycz i gorycz, radość i smutek i za wszystko,
    co mnie spotyka, Tobie dziękować. Chroń mnie od grzechu, a nie ulęknę się śmierci ani
    piekła. Bylebyś nie odtrącił mnie na wieki i nie wymazał z księgi żywota, niestraszna mi
    będzie żadna udręka, jakakolwiek mnie spotka.

    Polubienie

  14. Szafirek pisze:

    29 listopada – bł. Maria Klementyna Anuarita Nengapeta, dziewica i męczennica http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/11-29a.php3
    29 listopada – błogosławieni męczennicy Dionizy i Redempt http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/11-29b.php3
    29 listopada – św. Saturnin, biskup http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/11-29c.php3

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s