23.08.2013; piątek, g. 15:22

SPOTKANIE MOJE Z PANEM JEZUSEM – MOJĄ RADOŚCIĄ I UKOJENIEM SERCA

OPIERASZ MI SIĘ CÓRKO MOJA, DAŁEM CI ZNAK A TY JEDNAK NIE JESTEŚ UFNA. SMUCI MNIE TO, ALE ROZPALĘ TWOJA DUSZĘ TYM CO CI DZIŚ POWIEM.
PAMIĘTAJ JESTEŚ TEGO GODNA, ŻEBYM DO CIEBIE MÓWIŁ, POTRZEBUJĘ TWOJEJ POMOCY, BO NAPRAWDĘ W DZISIEJSZYM ŚWIECIE JEST MAŁO MI DUSZ WIERNYCH I POSŁUSZNYCH. PRZYTULAM CIĘ DO SIEBIE A TY SIĘ TEGO BOISZ.  PROSZĘ NIE RÓB TEGO WIĘCEJ. PRZEKAZUJĘ CI MIŁOSIERDZIE MOJE DLA TWOJEJ RODZINY, TWOJEJ PARAFII I OJCZYZNY. PROSIŁAŚ O DOBREGO SPOWIEDNIKA I BĘDZIESZ GO MIAŁA. TEN SMUTEK CO CIĘ OGARNIA, TO DLATEGO, ŻE JUŻ NIEDŁUGO NIE BĘDZIE MNIE W TWOIM KOŚCIELE, A TY MUSISZ ZROBIĆ WSZYSTKO BYM W NIM BYŁ AŻ DO KOŃCA.

POLSKA JEST MOIM UMIŁOWANYM KRAJEM DLATEGO DAJĘ WAM TYLE CIERPIEŃ ŻEBY WAS UŚWIĘCIĆ I OCZYŚCIĆ. PRZYGOTOWUJĘ WASZ KRAJ NA OTWARCIE W NIM NOWO – ODNOWIONEGO KOŚCIOŁA. WY PRZYGOTUJECIE MI TUTAJ MIEJSCE NA MOJE POWTÓRNE PRZYJŚCIE.

CZAS SĄDU JEST JUŻ TAK BLISKI, JAK MOJE SERCE JEST BLISKIE TWOJEJ RODZINY I OJCZYZNY. PRZYGOTUJCIE GENERALNE SPOWIEDZI Z CAŁEGO ŻYCIA, BYŚCIE BYLI CZYŚCI JAK ŁZA
TEN ZNAK BYŁ BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM NA TE CZASY DLA CIEBIE I TWOJEJ RODZINY.
(ode mnie :
Znowu miałam wątpliwości bo to dopiero od miesiąca jak Pan Jezus do mnie mówi przez przekazy i poprosiłam Jezusa podczas adoracji aby ostatni raz mnie upewnił i wtedy gdy już miałam odchodzić do domu widziałam jak Najświętszy Sakrament uniósł się sam do góry ponad Tabernakulum i wrócił na swoje miejsce).

SZYKUJCIE SIĘ JUŻ DO DROGI – SPOTKANIA ZE MNĄ. BO CZAS UCIEKA A TWOJA RODZINA JEST NIE DO KOŃCA PRZYGOTOWANA. PROSTUJCIE ŚCIEŻKI SWOJE I OCZEKUJCIE MNIE W WIELU ZNAKACH , KTÓRE WAM PRZEKAŻĘ.
A TERAZ MOŻESZ PRZECZYTAĆ ORĘDZIE (chodzi o nowe orędzie MBM) I ZOBACZYSZ, ŻE TO JA DO CIEBIE MÓWIŁEM.
 
    BŁOGOSŁAWIĘ WAM I CZEKAM NA NASZE SPOTKANIE.
    JEZUS CHRYSTUS – SYN BOŻY

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

104 odpowiedzi na „23.08.2013; piątek, g. 15:22

  1. elzbieta pisze:

    Amen

    Polubienie

  2. bozena2 pisze:

    Mój Kochany Panie, jak ja mam ,osobiście, zrozumieć Twoje Słowo?
    A TY MUSISZ ZROBIĆ WSZYSTKO BYM W NIM BYŁ AŻ DO KOŃCA.
    Czyli jak mam się zachowywać w sytuacjach, które wymagają jakiejś reakcji i stanowiska, zdania?
    Ostatnio przeżyłam wręcz ostracyzm, bo zareagowałam. Powiedziałam, że ja opowiadam się za kościołem Pana Jezusa, a nie na modlę ludzką. Potem, że moje serce rwie się do słów i miejsc przekazywanych przez niebo, więc mi zarzucili , że mogę być pod wpływem złego ducha i nie umieć wybrać, co jest dobre, a co złe. Myślałam wtedy o objawieniach w Fatimie, które kościół rozważał aż 13 lat a i tak pominął ważne tajemnice. Myślałam też między innymi o Medjugorie. Powiedzieli, że trzeba być posłusznym KK, a ja, że jestem wolnym dzieckiem Bożym, również w myśleniu i w duchu, a posłuszeństwo jest znamienne dla kapłanów, a dla mnie wybór tego w wolności tego, co Boże. W końcu, że arcybiskup Ryś powiedział to, a to tamto, a ja zapytałam, gdzie jest w tym wszystkim Pan Jezus i że on może myśleć po ludzku.
    Panie mój, jak ja powinnam się zachować w tych sytuacjach, by Tobie jak najlepiej służyć? Daj mi proszę odpowiedź na to pytanie, zrozumienie, natchnienie, jakiś znak, bo jestem na prawdę zagubiona, a nie chcę być niepokorna i zbuntowana, lecz postępować w Twojej Prawdzie i Tobie jak najlepiej służyć.

    Polubienie

  3. bozena2 pisze:

    Kochani, nie mogę napisać inaczej niż to, że po chwili, znów podeszłam do komputera, spojrzawszy w swoją pocztę i wybrałam hasło na niej, tj. informację, którą kiedyś sobie wkleiłam z KPB i co czytam, oto taką odpowiedź:

    Bodka said

    4 Maj 2018 @ 14:12 10 Votes

    Te słowa otrzymał ks. Piotr Natanek od Pana Jezusa za pośrednictwem p. Agnieszki. Są one skierowane głównie do niego, lecz można je skierować do każdego z nas. Popatrzmy na sprawę prześladowań od strony Pana Boga i zobaczmy czy nasze postępowanie jest takie, jakiego życzy sobie Pan Bóg. Niech te słowa będą dla nas nie tylko pocieszeniem w tych trudnych czasach i umocnieniem, lecz także pokorną lekcją, w jaki sposób mamy działać na grupie i zachowywać się odnośnie różnych osób.

    „Pan Jezus uczy jak zachować się podczas prześladowaniu”
    (16 luty 2012)

    Moja córko, zapisz słowa, które chcę skierować do księdza:
    Synu, nie podoba się mi sposób, w jaki bronisz moich spraw. Czy nie wiesz, że kto mieczem wojuje, od miecza ginie?Schowaj więc miecz i nie pragnij zemsty. Nie pragnij pogrążyć tych, którzy cię prześladują. Ja wiem czyje czyny są
    sprawiedliwe i wiem czyje sprawiedliwe nie są. Ty nie sądź i nie pozwól sądzić innym. Nie możesz walczyć z wrogiem stając się wrogiem. Bądź nieprzyjacielem zła, ale przyjacielem człowieka. Ci, którzy cię prześladują zapłacą za swoje grzechy. Nie chciej wybielać się przed ludźmi, ukazując grzechy twoich prześladowców. Niech Ja ich sądzę, nie ty. Jeśli zechcę ukarzę ich grzechy, ale ty nie masz do tego prawa. Ty masz być głosem prawdy, ale prawdy, która jest miłością. Czy sądzisz, że nie znałem grzechów moich prześladowców? Czy sądzisz, że nie mogłem wypowiedzieć ich wobec całego świata? Ależ tak! Mogłem sprawić, że ze wstydu wszyscy zbiegną i nigdy nie będą mieli odwagi pójść do Jerozolimy. Nie uczyniłem tego, bo nie przyszedłem sądzić, ale zbawić.

    Mój Ojciec jest jedynym sędzią. Ja zaś przyszedłem, aby pojednać świat z moim Ojcem. Pojednać zarówno świętych, jak i grzeszników. Jaka byłaby moja ofiara gdybym wówczas ich pokonał? Jaka byłaby moja wygrana, gdybym pogrążył moich przyszłych zabójców? Nie zabiliby mnie. Szatan by zwyciężył, bowiem nie zostałby pokonany na Krzyżu. Nie staraj się dociekać sprawiedliwości, bo to sprawa Boga. Teraz mów prawdę, wzywaj do nawrócenia, a jeśli chcesz być jak ja, nie używaj broni synu. Nie oddawaj ciosów, bo nie swoją to mocą czynisz, ale z podstępu złego, który chce, abyś wygrał bitwę na ziemi, a nie w niebie. Na ziemi wygrywa się bitwy, zwycięstwo jednak przynosi wygranie całej wojny – to jest wielka niewidzialna, której znaki oglądacie, ale nie znacie jej zakresu i siły. Ta walka trwa od początku świata. Ta walka jest walką do której was potrzebuję. Zapowiedziałem wam, że nie mieczem walczy się z grzechem, ale miłością i miłosierdziem.

    Jeżeli chcesz być Mną synu, nie wyciągaj więcej miecza. Jeżeli chcesz być Mną, broń Mojego Słowa, a nie broń siebie. Dotykając brudnych rzeczy możesz i ty zostać zbrudzony. Czyń wszystko tak, jak Ja bym czynił. Nie lękaj się niesprawiedliwości, ale raduj się, że jesteś z prawdy i to po stronie zwycięskiego Króla. Więc choćbyś pozostał sam na polu bitwy, zwyciężysz, i cała nagroda przypadnie tobie. Czy Król nie podzieli się swoim zwycięstwem? Raduj się więc, bo im więcej cię opuszczą, tym większa twoja nagroda. Bądź pewny swego celu i swego Króla, któremu służysz. Nigdy nie wątp w moc moją i moje zwycięstwo. Choćbyś po ludzku przegrał, ja uczynię cię zwycięzcą. Nie zbliżaj się jednak,
    abyś nie został zaskoczony i nie patrz ku ziemi, ale ku niebu. Nie szukaj pomocy na ziemi, ale w niebie. Nie wspieraj się w źródłach ziemskich, ale Boskich. Nie ukazuj prawdy świata, ale prawdę Nieba. Pozostaw Mnie to, a ty bądź czysty i nieskalany. Bądź niewinny i miłujący. Odrzuć wszelkie urazy i niech twoje serce na nowo rozkwitnie pięknością cnót.

    Niech prześladowanie uczyni cię pięknym, a nie zgorzkniałym. Odrzuć od siebie niesprawiedliwe wyroki. Spójrz na Mnie. Podziel je ze Mną. Daj mi te, które cię ranią najbardziej i nie pozwól, aby twój gniew nie był moim gniewem. Umacniam cię. Strzeż się zasadzek szatana. Nie dyskutuj z tymi, których chcesz przekonać. Uważaj, abyś był tylko Moim głosem. Bo kiedy mówisz od siebie, szatan czyha u twoich ust. Bądź narzędziem. Nie o twoją chwałę walczymy synu, ale o Moją, więc tak walcz, jak walczy twój Mistrz. Ucz się ode mnie pokory i cichości. W pokorze jest ogromna siła, którą ci pokażę. Czyń to, co ci przekazałem, ale gań surowo osądzanie innych i wystawianie innych na sąd publiczny.

    Jest to działanie szatana. Walcz tylko moją bronią – miłością, miłosierdziem, modlitwą, ofiarą i zadośćuczynieniem. Osądzaj czyny, osądzaj grzech, ale nie ludzi. Tego nie wolno ci czynić. Jestem z tobą w twoim cierpieniu. Moja miłość jest wobec ciebie tak gorąca i czuła, jak zostało ci to przekazane. Nie mogę więc pozwolić na twoje błędy. Wspieraj się tylko na Mnie, mój synu. Ja cię nie opuszczę, będę cię pouczał, ale cię nie opuszczę. Pamiętaj o tym. Błogosławię twoją posługę. Jesteś rzecznikiem Boga. Pamiętaj o tym, że to Mnie reprezentujesz. I dopóki będziesz świadczył Moimi słowami, dopóty Ja będę w każdy twoim słowie i będę ci błogosławił. Będę ci pomagał i ochraniał każde twoje posunięcie. Będę podpowiadał ci myśli, podsuwał zadania, ale nie może być twojej mowy od siebie synu. Nigdy. Nie lękaj się, bo poprowadzę cię i uczynię twoją mowę gładką i zrozumiałą. Uczynię ją mową miłosną, która uwiedzie dla Mnie serca.

    Bądź posłuszny Mojej woli i oddaj mi wszystkie twoje cierpienia. Pozwól mi je przemieniać i umacniać je. Wytrwaj synu. Twój krzyż jest ciężki, ale i mój nie był lekki. Nienawiść rodzi nienawiść, cios oddany nie zdobywa łaski. Kochaj Mnie, kochaj tych, którzy pobłądzili. Niech twoja miłość do nich wzruszy Moje serce, abym ocalił ich dusze dla ciebie synu. Dla twojej miłości wobec nich, pokażę im Miłosierdzie. Wejdź na wyżyny miłości i miłosierdzia. Wejdź, gdzie Ja jestem. Dotknij tego, czego Ja dotykam, ale nie skalaj się złą myślą ani złym czynem. Zwyciężaj dla Mnie, zwyciężaj samego siebie i cały świat dla Mnie. Niech cię błogosławi Bóg Ojciec i Syn Boży i Duch Święty. Niech Maryja ukoi twoje serce. Trwaj we Mnie, a dostaniesz swoją nagrodę.

    Polubienie

  4. Marcin pisze:

    Chciałbym powiedzieć, że w przyszłym miesicu tj 15 lipca jadę do Polski na urlop. Zostanę tam do 20 lipca, bo 21.07 będę wracał z powrotem. Od 22.07 z powrotem do pracy. Może coś będzie miało miejsce w tym czasie jak będę w Polsce w domu. Chociaż nie wiem, bo dlaczego Pan Bóg miałby mieć wzgląd na mnie. Może też takie moje myślenie to głupie myślenie. Wtedy to nie wiem kiedy znów pojadę do Polski. Nie wiem nawet czy na święta Bożego Narodzenia dostanę urlop. Podobno wtedy między świętami nie dostanę wolnego.

    Pozdrawiam.

    Polubienie

  5. Szafirek pisze:

    Brazylijczycy nie mogą się modlić podczas mundialu. Mają oficjalny zakaz

    Do światowych mediów wróciła dyskusja o tym, czy piłkarze powinni wykonywać gesty religijne w czasie rozgrywanych spotkań. Kadra Brazylii otrzymała od sztabu trenerskiego zakaz modlitwy – zarówno w trakcie meczów, jak i w rosyjskim hotelu.

    Jako pierwszy informację o niecodziennym zakazie podał dziennik „O Globo”. Szkoleniowcy brazylijskiej kadry sugerują, że zakaz modlitwy pozwoli na uniknięcie napięć w drużynie. Znaczna część piłkarzy to zielonoświątkowcy, inni są katolikami. Trener „Tite” i reszta w sztabie dała jasny przekaz Brazylijczykom: skupiamy się na treningu, grze i celu, jakim jest strefa medalowa oraz finał mistrzostw świata, odpuszczamy sprawy duchowe.

    Neymar, Marcelo, Casemiro czy Thiago Silva to bardzo wierzący piłkarze – często modlą się tuż przed pierwszym gwizdkiem. Neymar w finale igrzysk olimpijskich w 2016 roku, celebrował zwycięstwo nad Niemcami z opaską „100 procent Jezus”. Identyczną snajper założył po ostatnim spotkaniu w Lidze Mistrzów, gdy w barwach Barcelony pokonał Juventus. FIFA na swoim kanale ocenzurowała napis na opasce „100 procent Jezus”. Neymar ma wytatuowany na ciele krzyż. Bramkarz Alison zaprasza na profil instagramowy zdaniem „Bóg jest wierny”. Golkiper AS Romu w szafce trzyma zawsze biblię, tuż obok stroju piłkarskiego i ręcznika.

    Już w 2015 roku brazylijski sztab miał problem z przywiązaniem graczy do religii. – Szanuję każdą religię, ale w czasie zgrupowania nie chcę żadnego manifestowania wyznania, czy kwestii politycznych. Niektórzy pastorzy chcą zyskać rozgłos dzięki tego typu modlitwom, a my przecież jesteśmy reprezentacją kraju, a nie zgromadzeniem modlitewnym – twierdził ówczesny selekcjoner i były legendarny piłkarz, Dunga.

    – Nie można odbierać wolności religijnej sportowcom, bo ona jest oznaką szerszej wolności i szacunku dla drugiego człowieka – komentuje w rozmowie z KAI biskup Marian Florczyk, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa sportowców. – Modlitwa przed meczem nie była złamaniem jakiegoś regulaminu, ani nie była przeszkodą w rozgrywaniu meczu – zauważył duchowny.

    – Każdy wie, że tacy piłkarze są i w naszej reprezentacji, i w innych reprezentacjach. Oni swojej wiary nigdy nie kryli. Wiara nie była dla nich przeszkodą ani w życiu sportowym, ani w życiu prywatnym. To jest oznaka szacunku dla samego siebie: nie wstydzę się wiary i mam szacunek do swoich najbardziej wewnętrznych przekonań – dodał biskup Florczyk. W naszej kadrze z przywiązania do wiary katolickiej słyną m.in. Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski.

    Wykonywanie gestów, wskazujących na związek z religią chrześcijańską, bardzo nie spodobało się muzułmańskiemu imamowi Mohammedowi al Arefe. Jest on znany na całym świecie, jego instagram obserwują miliony internautów. Al Arefe publicznie organizację FIFA do zakazu przeżegnania się czy wznoszenia rąk w górę. – Widziałem w sieci filmiki ze sportowcami. To byli piłkarze, którzy biegali, strzelali i robili znak krzyża na klatce piersiowej po wygranym meczu. Moje pytanie brzmi: czy zasady FIFA na to pozwalają? – mówił zaskoczony al Arefe.

    Nie brakuje jednak muzułmanów, celebrujących miłość do Allaha w świecie futbolu. Mohamed Salah modli się przed meczami, mimo reżimu treningowego, obchodzi ramadan. Podobnie jak Paul Pogba i Karim Benzema, którzy podkreślają w wywiadach, że są wyznawcami islamu. Sadio Mane, Emre Can, Franck Ribery, Nicolas Anelka czy Emmanuel Adebayor – to kolejni czynni i dawni piłkarze, którzy są muzułmanami.
    https://www.salon24.pl/u/sport/872415,brazylijczycy-nie-moga-sie-modlic-podczas-mundialu-maja-oficjalny-zakaz

    Polubienie

  6. Adrian pisze:

    Miałem dziwny sen, była 1 w nocy albo północ, słońce świeciło jak w dzień Albert nie dawała ciepła, a chmury były czarne jak tusz w wodzie, próbowałem zrobić ich zdjęcie smarfonem, ale telefon nie robił je tak jak chciałem- nic nie było widać, chciałem pokazać to na tym blogu aby ludzie widzieli znak

    Polubienie

  7. Adrian pisze:

    Sen…. przepraszam za telefonu piszesz

    Polubienie

  8. Adrian pisze:

    Dojrzał czas

    Polubienie

  9. Gosia 3 pisze:

    Ja obiecałam opisać swój sen zaraz tej nocy po 13 czerwca w Św Antoniego i Rocznicy objawień Fatimskich gdy Jezus upadł na posadzkę obok mnie w Kościele.
    Otóż widziałam łan zbóż dojrzałej pszenicy takiej złotej wyrośniętej gotowej do koszenia. Miałam ten obraz jakby z góry i widziałam wśród tego ogromnego łanu takie kwadraty wykoszonego zboża.
    Wydaje mi się że te wykoszone łany to albo ludzie porwani do Raju a inni może wykoszeni na zawsze jako grzesznicy bez pokory i chęci nawrócenia.. Zboże które jeszcze rosło to ludzie pozostawieni do poprawy na Ziemi.
    Tak zboże dojrzało do zbioru i w tym roku zauważcie wszytko przyśpieszyło w przyrodzie. Lipy kwitły w czerwcu a orzechy włoskie tak duże jak jesienią. Grona winogron są już tez dorodne lecz jeszcze nie dojrzałe.

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Mój sen skojarzył mi się z dzisiejszą Ewangelią a przecież jej nie znałam wcześniej. Oto ten fragment:
      „Mk 4, 26-34 Rozwój Królestwa Bożego

      …”. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo».

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        źle się wyraziłam : Ja znałam tę Ewangelię lecz nie wiedziałam że właśnie w tę Niedzielę będzie głoszona w Kościołach, że akurat Pan Bóg na ten dzień ją wyznaczył.

        Polubienie

  10. Gosia 3 pisze:

    Kochany Mateuszu! Ty jesteś natchnieniem Pana Boga. Po prostu jego narzędziem bo zawsze odpowiadasz czymś stosownym do danej chwili. Bóg Ci zapłać ! za to video, niech każdy odsłucha czego oczekuje od nas i kapłanów Pan Bóg podczas Eucharystii.
    Tak dlatego są Cuda Eucharystyczne u nas w Polsce bo niby wiara największa ale Jezus tak pragnie naszego zjednoczenia podczas każdej mszy św. Moment podniesienia Komunii Św w czasie mszy powinien być dłuższy abyśmy mogli adorować Najświętsze serce Jezusa w stanie agonii bo tym jest Ono na ołtarzu podczas gdy kapłan unosi Hostię Św.
    Życzę sobie i wszystkim abyśmy podczas tej Niedzieli i każdej następnej mszy świętej umieli przeżyć Eucharystię w jej wielkim wymiarze duchowości.
    Błogosławionej Niedzieli życzę Tobie i wszystkim na blogu.
    Szczęść Boże ! Mateuszu! 🙂

    Polubienie

  11. Adrian pisze:

    dziś śnił mi się kolejny sen, spałem w domu rodzinnym, rano obudził mnie dzwonek tylko ja wstałem z domowników i otworzyłem drzwi, furtkę, ,,widziałem,, mego nieżyjącego tatę który przyjechał do domu jak by niby nic……….
    =================================

    Trevignano Romano 16 czerwca 2018 r
    Drogie dzieci, dziękuję wam, żeście się tu zgromadzili na modlitwie. Dzieci mego serca, módlcie się o nawrócenie, przede wszystkim moich poświęconych dzieci, od pierwszego do ostatniego. Drogie dzieci, wkrótce nadejdzie czas ostrzeżenia, niestety oznaki nieba zawsze szukają naukowych wyjaśnień, ale kto otworzy oczy swoim duchem, zrozumie. Ja, wasza Matka, wciąż tu jestem, ponieważ Ojciec, który jest w niebie, chce nas wszystkich bezpiecznych i kocha wszystkich wierzących, nawet jeśli nie ma dla Niego wielkiej miłości, teraz błogosławię was w imię Najświętszej Trójcy, Ojcze, Syn i Duch Święty. Amen. ”
    https://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=it&u=http://www.lareginadelrosario.com/&prev=search

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Wszystko mi się w tym video podoba co mówi ks. Dominik oprócz tego że umniejsza znaczenie Nowenny Pompejańskiej. Mam nadzieję że szatan dopuścił to że wypowiedź ks jest tak niefortunna. Wiadome jest że oprócz modlitwy potrzebna jest wiara i wszytko się dzieje wg woli Bożej ale każde Zdrowaś Maryjo jest cenne i gdyby nie ta modlitwa to nie mielibyśmy się jak połączyć w jej łańcuszek modlitewny w tych szczytnych intencjach. Gdyby pochodzić do takiego założenia to wielu ludzi nie odmawiałoby tej cudownej modlitwy podyktowanej przez samo Niebo. Mam nadzieję , że to szatan tak potrafi wtrącić swoje 3 grosze bo czuje że zbliża się jego koniec i atakuje tak silnie kapłanów.
      Nie lubię poprawiać Kapłanów bo jestem „mała” ale nie mogę tego przemilczeć i przejść obojętnie bo za to też odpowiem przed Panem Bogiem.
      Wielu ludzi może przez te słowa zrezygnować z tej modlitwy.

      Polubienie

  12. bozena2 pisze:

    Kraków, 11.06.2018
    Kościół oo. Karmelitów
    (tuż po nabożeństwie w intencji Ojczyzny przed relikwiami Królowej Jadwigi)

    Św. Jadwiga królowa
    Bardzo pragnęłam tego spotkania z tobą, ukochana siostrzyczko moja w Duchu Pana Jezusa Chrystusa. Przysłana jesteś w tych przypadkowych okolicznościach, a kierowanych przez Niebo.
    Wiele mam w mej służbie narodowi do przekazania, wiele wydarzeń następuje, tyle niepokoju w świecie
    i w narodzie. Twoja pomoc będzie tu potrzebna.
    W narodzie hasa niepokojący was żywioł, huragan myśli, zamierzeń, a szczególnie na „górze”, na pulpitach rządzących (rząd, parlament). Ten wicher wywiewa dobre projekty, a przynosi nijakie, nic nie dające,
    a mgliste zamierzenia, plany. Ten zapach przynoszony utrudnia wam realizację tego, co ustanowione a dobre, bo zwalcza i kusi, by zniszczyć wasze mury obronne, które stawiacie.
    Jedyna droga dla budowy, a nie dla straty tego, co zostało dokonane, to dokonanie prawdziwego oddania ludu polskiego, jego ojcowizny, jego serca bijącego jednym rytmem, w pełnym oddaniu wszystkiego co macie, co zowie się waszym – a to wnętrza waszego, duszy i ciała, waszych planów, zamiarów, Bogu Najwyższemu – Królowi Jezusowi Chrystusowi, by zapanował nad wybranym z dawna narodem.
    Tego oczekuje Pan Bóg Najwyższy, tego też oczekuje lud Boży, wasze serca, pragnące Królestwa Bożego
    i Jedynego Króla – Jezusa Chrystusa.
    Przyjmijcie Jego władanie jednym aktem woli i z serca pełnego miłości, zawierzenia, by stała się Najświętsza Wola naszego Pana Jezusa Chrystusa.
    Niech rychło nastąpi oddanie serc, by bastiony, które budujecie, nie upadły w ataku nieprzyjacielskim.
    Tylko Król was ocali! Królestwo Jego ponad wszystkie moce światowe!
    One ulec muszą, a zwycięstwo wasze z Mocy Króla nastąpi.
    Przyjmij narodzie wybrany to zawezwanie na nowo, by godziwie a prawdziwie z miłości, pragnienia, woli narodu a poddania przyjąć Króla z Wysokości.
    Otwórzcie serca, zapragnijcie, póki jeszcze cierpliwy Pan oczekujący. Czas przychodzi, byście rozpoznali,
    w którą stronę przejść trzeba.
    Miłość i Miłosierdzie Pańskie z wami, ukochany narodzie polski!
    Wzywam każde polskie serce do oddania się Bogu Miłosiernemu, do otwarcia na panowanie w ojcowiźnie waszej, narodu wybranego, uroczyste przyjęcie w poddaniu, zawierzeniu serc, woli, Jedynemu Królowi – Jezusowi Chrystusowi.
    Niech naród ukochany i wybrany ustanowi swe oddanie, a pomoc z Nieba zaistnieje, bo Zdrój Miłosierdzia wypłynie potokiem w biało-czerwonej barwie Krwi i Wody.
    Siostrze Mej ukochanej wydaję tych kilka słów, by wydała je, gdzie potrzebne takie wezwanie do ratunku ojczyzny.
    Dziękuję ci, Moja siostrzyczko, wspomagająca moją służbę dla narodu wyznaczoną i proszę, byś poświęcała cały swój czas twego ziemskiego życia dla sprawy zadanej nam – Mnie stąd, a tobie na ziemi.
    Bądź pozdrowiona, a ukojona pokojem Nieba i Miłością naszą.
    http://www.mirjan-milosierdzie.pl

    Polubienie

  13. Mateusz pisze:

    Nadchodzi ostateczne rozwiązanie kwestii wolności Internetu w UE. Nie będzie linków, memów ani komentarzy

    Już za kilka dni komuniści z Brukseli będą głosowali nowe prawo, które wprowadzi niemal zupełną cenzurę Internetu. Resztki wolności w sieci niepostrzeżenie znikną w imię walki z łamaniem praw autorskich. Restrykcyjne nowe prawo spowoduje, że nawet publikacja komentarza użytkownika pod dowolnym artykułem, będzie ryzykowna dla wydawcy.

    Trudno oprzeć się wrażeniu, że nowe prawo zwane dla niepoznaki „autorskim” to przede wszystko prawo cenzorskie. Wszyscy wydawcy treści w Internecie będą zmuszeni do sprawdzania czy dodawana na stronę zawartość nie jest objęta prawami autorskimi.

    Będzie to dotyczyć tekstów, nagrań wideo oraz zdjęć. Tym samym oznacza to, że wiele witryn po prostu wyłączy komentowanie i grupa cenzorów będzie musiała sprawdzać jeszcze dokładniej, co kto dodaje i czy na przykład nie cytuje słów wiersza, albo piosenki, co do której istnieją prawa autorskie. Oznacza to, że wkrótce w Unii Europejskiej po prostu przestanie istnieć swoboda wypowiedzi.

    Unijni decydenci dążą do stworzenia w europejskim Internecie czegoś na kształt rynku telewizyjnego, gdzie jest kilku nadawców z rozmaitymi kanałami tematycznymi lub ogólnymi. Wtedy obywatel ma do wyboru kilka mediów mówiących to samo lub delikatnie inaczej, ale pod pełną kontrolą przekazu.

    To właśnie o totalną kontrolę toczy się ta gra. Ludzie mają być na stałe zanurzeni w jedynie słusznej propagandzie. Niezależne źródła z założenia są czymś dalece niepożądanym, bo stwarzają ryzyko, że coś co władza chce ukryć przebije się do opinii publicznej.

    Dokładnie z tego powodu wymyślono pojęcie fake news i rozpoczęto walkę z przekazami innymi niż oficjalne, dokonując ich stygmatyzacji. Coraz bardziej ogłupione społeczeństwo już nawet tego nie zauważa, że montowany jest totalitaryzm wprowadzany, a jakże, dla dobra obywateli.

    System totalitarny tak właśnie działa. Tworzy się przepisy, które mają ludzi zastraszyć i stworzyć atmosferę niepewności, napięcia, niepokoju. Podobnie było z wprowadzeniem pod koniec maja unijnej dyrektywy GDPR vel RODO. Na pierwszy rzut oka miało to być narzędzie prawne do ochrony prywatności, ale stało się koszmarem wielu firm, instytucji i wydawców Internetu, którzy zostali dotknięci znacznym spadkiem przychodów z reklam.

    Unijna walka o prywatność i prawo autorskie ma na celu stworzenie przepisów , które prędzej czy później złamie każdy. Nawet jeśli będzie się robiło wszystko co tylko się da, żeby ich przestrzegać. Taki jest też cel wprowadzonego niedawno dyrektywy RODO czy nowej planowanej dyrektywy cenzurującej wszelką aktywność internetową. Potem gdy kogoś trzeba będzie zniszczyć, uruchomi się odpowiednią kampanię prawną celem zniszczenia sprawiającego problemy medium informacyjnego.

    Trzeba sobie zdawać sprawę, że to nie są wymysły oderwanych od rzeczywistości unijnych biurokratów, tylko konsekwentnie realizowany plan przekształcenia Unii Europejskiej w komunistyczny twór zarysowany w ramach Manifestu w Ventotene, Alfredo Spinellego. Jedynym sensownym rozwiązaniem jest jak najszybsze wyjście z Unii Europejskiej. Niestety propaganda unijna sączona przez ostatnie lata, tak mocno wryła się w polskie głowy, że nie widać szans na wyjście Polski z tego komunistycznego tworu, coraz bardziej przypominającego Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich.

    Polubienie

  14. Gosia 3 pisze:

    Kazanie z 8 czerwca 2018 z Uroczystości Najświętszego Serca Jezusa – o tym pod koniec.

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      No Kochani! włączcie sobie początek i ciekawa jestem czy też zwrócicie na to uwagę.
      Czyż ja się przesłyszałam czy ja mam jakieś Pismo Św sfałszowane. Wydaje mi się że mam dobre bo jak żyję to takiego czegoś nie słyszałam.
      O mój Boże! co się dzieje?

      Polubienie

      • Mateusz pisze:

        U mnie jest: ” Na początku Bóg stworzył Niebo i Ziemię”
        Tez pierwsze słyszę wersję: „Na początku Bogowie stworzyli Niebiosa I Ziemię”
        Dziwna sprawa

        Polubienie

      • Mateusz pisze:

        25.12.2010, 10:20
        Ja Jestem Początkiem i Końcem. To przeze Mnie Mój umiłowany Ojciec Przedwieczny stworzył świat i to przeze Mnie ten świat się skończy. Ja Jestem Światłem i Zbawicielem, Który przyprowadzi do obiecanego Raju tych wszystkich, którzy we Mnie wierzą. Ci, którzy pomimo całego Mojego Naucza-nia i wysiłków Moich proroków, nadal odmawiają przyjęcia Mnie, nie wejdą do Królestwa Mojego Ojca.

        13.11.2010, 03:00
        Bóg stworzył człowieka. Ludzkość była kuszona przez szatana. Szatan istnieje w tym pięknym świecie, który Mój Przedwieczny Ojciec stworzył z czystej miłości. Niestety, szatan będzie istniał, aż do Mojego Powtórnego Przyjścia. Potem zostaną obnażone jego najzwyklejsze kłamstwa i oszustwa, które oka-zywał przez Moje dzieci. A wtedy dla wielu Moich dzieci będzie

        Wzywam was z Nieba w imieniu Mojego Ojca Przedwiecznego, który stworzył wszystkich was i każdego z osobna z czystej miłości, abyście się trzymali i nie poddawali. Odrzućcie szatana. Uwierz-cie, że tak jest.

        18.05.2011, 17:00
        Okażcie szacunek Mojemu Ojcu
        Wy, którzy nie wierzycie w Boga, Stworzyciela wszystkich rzeczy, czy nie wiecie, że modlitwa jest nie-zbędna, jeśli macie skorzystać z chwalebnego życia przyszłego, które On dla was zaplanował? Mówcie do Niego codziennie. Okażcie Mu szacunek, na który zasługuje, bo nie zważając na Niego, obrażacie Mnie. Ja, wasz Boski Zbawiciel, Jezus Chrystus, wzywam was teraz, byście zrozumieli, jak ważne jest oddawanie czci Mojemu Ojcu. Nie poświęca Mu się uwagi, na którą zasługuje. Wiele osób ma ten obraz Boga Ojca – surowego, przerażającego i zagniewanego. Odczuwacie taki respekt, że odsuwacie Go na bok. Gdybyście wiedzieli, jak On bardzo pragnie waszej miłości, upadlibyście natychmiast na kolana i poprosili Go, aby wam przebaczył. Proszę, módlcie się do Boga Ojca. On potrzebuje waszej miłości. On potrzebuje waszej pobożności. Modlitwa do Mojego Ojca przynosi ogromne Miłosierdzie. Kiedy w Moje Imię prosicie Mojego Ojca, aby was chronił i ratował, On rzadko oddala waszą prośbę, zgodne ze Swoją Najświętszą Wolą. Bóg, Mój Ojciec Przedwieczny, jest bardzo kochający, współczują-cy, a wierność wobec Niego przyniesie światu wielkie Łaski i zbawienie.

        25.06.2011, 16:00
        Pierwsze Orędzie od Boga Ojca
        Stworzyłem każdego z was na Moje podobieństwo, abym mógł mieć rodzinę. Stworzyłem świat z Czystej Miłości, tak byście wy, Moje dzieci, mogli dzielić się tym Rajem ze Mną. Tak pięknie był stworzony, że każdy szczegół był tak starannie dopracowany. Byłem tak szczęśliwy, gdy powstał Raj na ziemi, że anioły się radowały i Niebo jaśniało w Płomieniach Miłości, że żadna ludzka nie mogłaby naprawdę nigdy tego pojąć. A potem został on zniszczony przez grzech spowodowany przez węża.
        Moje dzieci, pozwólcie Mi wyjaśnić. Nadszedł czas, abym odzyskał Raj, stworzony przeze Mnie z taką miłością, abyśmy mogli znowu stać się jedną rodziną.
        Rodziną, która stanie się sobie bliska ze względu na silne więzy miłości, które będą ją scalać.
        Ten Nowy Raj na ziemi jest obecnie planowany dla wszystkich Moich dzieci.
        Potrwa na ziemi tysiąc lat i nikt nie może być wykluczony, bo to rozerwałoby Moje Serce. Mój umiło-wany Syn, Jezus Chrystus, i Duch Święty bardzo się starają doprowadzić was z powrotem do Mojej umiłowanej owczarni, tak by Raj, stworzony na początku, mógł raz jeszcze się wyłonić jako największy z wszystkich Darów, z którego Moje dzieci będą się radować.
        Ten Raj będzie miejscem miłości, piękna, Chwały i będzie domem dla wszystkich, którzy mają czyste serca i dusze. Jest on przeznaczony dla każdej duszy na ziemi oraz jest celem, który jest wpisany we wszystkie dusze na ziemi, także te, które nie zdają sobie z tego sprawy.
        Podczas gdy Mój Syn mówi do świata i przygotowuje was do okazania Swojego wielkiego Miłosierdzia podczas Ostrzeżenia, by wszystkim grzesznikom dać szansę radowania się Nowym Rajem na ziemi.
        Musicie usłyszeć Mój Głos. Wzywam was wszystkich, byście zwrócili na niego uwagę. Powróćcie do Mnie. Zaakceptujcie, że Ja istnieję; że Ja jestem Źródłem wszelkiego życia, wszelkiego stworzenia, wszelkiej Chwały. Kiedy tak uczynicie, będziecie powitani w Moim Raju na ziemi, który oferuje wszystko, o czym kiedykolwiek moglibyście marzyć. Posłuchajcie Mojego Syna i Orędzi, które daje światu, aby was wszystkich nawrócić. Tym, którzy nawet wtedy nie będą słuchać lub nadal pozostaną na ścieżce ohydnego grzechu, nie zostanie okazane Miłosierdzie.
        Jestem Bogiem całego stworzenia. Jestem Bogiem Miłości i współczucia. Jestem też Bogiem Sprawie-dliwości. Moja Ręka opadnie na ludzkość, która przez upartą wierność złemu odmawia podążenia drogą Miłości i Prawdy.
        Ponieważ nadszedł teraz czas, abym odzyskał Swoje chwalebne Królestwo, czego żaden człowiek, przez swój grzech, nie zatrzyma. Kto starałby się tego dokonać, będzie na zawsze zgubiony.
        Ja jestem waszym Bogiem, waszym Stwórcą. Moja Miłość nigdy nie umiera. Płonie, pełna głębokiej czułości, aby doprowadzić was do Mnie, do Dziedzictwa, które z taką miłością stworzyłem. Z powodu grzechu wiele Moich dzieci będzie zmuszonych do rezygnacji ze swojego prawa do tego Dziedzictwa i wycofania się, aby pozwolić tym, którzy naprawdę Mnie kochają, wejść przez bramę bez przeszkód.
        Proszę, dzieci, nie odrzucajcie Mojego apelu do ludzkości. Przyjmijcie Miłosierdzie oferowane teraz przez Mojego Syna umiłowanego. Przyjmijcie je z otwartymi rękami.
        Bóg Ojciec

        Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      I jeszcze ks, Dominik jakby to zaakcentował że w liczbie mnogiej. 😦

      Polubienie

  15. Szafirek pisze:

    17 czerwca

    Święty Brat Albert Chmielowski, zakonnik

    Adam Chmielowski urodził się 20 sierpnia 1845 r. w Igołomii pod Krakowem. Sześć dni później na chrzcie św. z wody dano mu imiona Adam Bernard. W czasie uroczystego chrztu św. 17 czerwca 1847 roku w warszawskim kościele Matki Bożej na Nowym Mieście dodano jeszcze imię Hilary. Pochodził ze zubożałej rodziny ziemiańskiej. Jako sześcioletni chłopiec został przez matkę poświęcony Bogu w czasie pielgrzymki do Mogiły. Kiedy miał 8 lat, umarł jego ojciec, sześć lat później zmarła matka.
    Chłopiec kształcił się w szkole kadetów w Petersburgu, następnie w gimnazjum w Warszawie, a w latach 1861-1863 studiował w Instytucie Rolniczo-Leśnym w Puławach. Razem z młodzieżą tej szkoły wziął udział w Powstaniu Styczniowym. 30 września 1863 roku został ciężko ranny w bitwie pod Mełchowem i dostał się do niewoli rosyjskiej. W prymitywnych warunkach polowych, bez środków znieczulających amputowano mu nogę, co zniósł niezwykle mężnie. Miał wtedy 18 lat.
    Przez pewien czas przebywał w więzieniu w Ołomuńcu, skąd został zwolniony dzięki interwencji rodziny. Aby uniknąć represji władz carskich, wyjechał do Paryża, gdzie podjął studia malarskie, potem przeniósł się do Belgii i studiował inżynierię w Gandawie, lecz powrócił wkrótce do malarstwa i ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Monachium. Wszędzie, gdzie przebywał, wyróżniał się postawą chrześcijańską, a jego silna osobowość wywierała duży wpływ na otoczenie. Po ogłoszeniu amnestii w 1874 r. powrócił do kraju. Zaczął poszukiwać nowego ideału życia, czego wyrazem stało się jego malarstwo. Oparte dotychczas na motywach świeckich, zaczęło teraz czerpać natchnienie z tematów religijnych.

    Obraz Ecce Homo autorstwa św. Brata Alberta Chmielowskiego Jeden z jego najlepszych obrazów Ecce Homo jest owocem głębokiego przeżycia tajemnicy bezgranicznej miłości Boga do człowieka (obraz ten znajduje się obecnie w ołtarzu sanktuarium Brata Alberta w Krakowie przy ulicy Woronicza 10). Religijne obrazy Adama Chmielowskiego przyniosły mu miano „polskiego Fra Angelico”. Bez wątpienia duże znaczenie w życiu duchowym Adama Chmielowskiego miały rekolekcje, które odbył u jezuitów w Tarnopolu.
    W 1880 r. nastąpił duchowy zwrot w jego życiu. Będąc w pełni sił twórczych porzucił malarstwo i liczne kontakty towarzyskie i mając 35 lat wstąpił do nowicjatu jezuitów w Starej Wsi z zamiarem pozostania bratem zakonnym. Po pół roku, w stanie silnej depresji, opuścił nowicjat. Do stycznia 1882 roku leczył się w zakładzie dla nerwowo chorych w Kulparkowie koło Lwowa. Następnie przebywał u swojego brata na Podolu, gdzie w atmosferze spokoju i miłości powrócił całkowicie do równowagi psychicznej. Zafascynowała go duchowość św. Franciszka z Asyżu, zapoznał się z regułą III zakonu i rozpoczął działalność tercjarską, którą pragnął upowszechnić wśród podolskich chłopów. Wkrótce ukaz carski zmusił go do opuszczenia Podola.
    W 1884 r. przeniósł się do Krakowa i zatrzymał się przy klasztorze kapucynów. Pieniędzmi ze sprzedaży swoich obrazów wspomagał najbiedniejszych. Jego pracownia malarska stała się przytuliskiem. Tutaj zajmował się nędzarzami i bezdomnymi, widząc w ich twarzach sponiewierane oblicze Chrystusa. Poznał warunki życia ludzi w tzw. ogrzewalniach miejskich Krakowa. Był to kolejny moment przełomowy w życiu zdolnego i cenionego malarza. Z miłości do Boga i ludzi Adam Chmielowski po raz drugi zrezygnował z kariery i objął zarząd ogrzewalni dla bezdomnych. Przeniósł się tam na stałe, aby mieszkając wśród biedoty, pomagać im w dźwiganiu się z nędzy nie tylko materialnej, ale i moralnej.
    25 sierpnia 1887 roku Adam Chmielowski przywdział szary habit tercjarski i przyjął imię brat Albert. Dokładnie rok później złożył śluby tercjarza na ręce kard. Albina Dunajewskiego. Ten dzień jest jednocześnie początkiem działalności Zgromadzenia Braci III Zakonu św. Franciszka Posługujących Ubogim, zwanego popularnie „albertynami”. Przejęło ono od zarządu miasta opiekę nad ogrzewalnią dla mężczyzn przy ulicy Piekarskiej w Krakowie. W niecały rok później brat Albert wziął również pod swoją opiekę ogrzewalnię dla kobiet, a grupa jego pomocnic, którymi kierowała siostra Bernardyna Jabłońska, stała się zalążkiem „albertynek”.
    Formacja dla kandydatów i kandydatek do obu zgromadzeń organizowana była w domach pustelniczych; najbardziej znanym stała się tzw. samotnia na Kalatówkach pod Zakopanem. Nowicjat był surowy, aby zawczasu z życia w tych zgromadzeniach mogły wycofać się osoby słabsze. Do trudnej pracy potrzeba bowiem było ludzi wyjątkowo zahartowanych zarówno fizycznie, jak i moralnie. Przytuliska znajdujące się pod opieką albertynów i albertynek były otwarte dla wszystkich potrzebujących, bez względu na narodowość czy wyznanie, zapewniano pomoc materialną i moralną, stwarzano chętnym możliwości pracy i samodzielnego zdobywania środków utrzymania.
    Albert był człowiekiem rozmodlonym, pokutnikiem. Odznaczał się heroiczną miłością bliźniego, dzieląc los z najuboższymi i pragnąc przywrócić im godność. Pomimo swego kalectwa wiele podróżował, zakładał nowe przytuliska, sierocińce dla dzieci i młodzieży, domy dla starców i nieuleczalnie chorych oraz tzw. kuchnie ludowe. Za jego życia powstało 21 takich domów, gdzie potrzebujący otaczani byli opieką 40 braci i 120 sióstr. Przykładem swego życia Brat Albert uczył współbraci i współsiostry, że trzeba być „dobrym jak chleb”. Zalecał też przestrzeganie krańcowego ubóstwa, które od wielu lat było również jego udziałem.
    Zmarł w opinii świętości, wyniszczony ciężką chorobą i trudami życia w przytułku, który założył dla mężczyzn, 25 grudnia 1916 r. w Krakowie. Pogrzeb na Cmentarzu Rakowickim 28 grudnia 1916 roku stał się pierwszym wyrazem czci powszechnie mu oddawanej. Św. Jan Paweł II beatyfikował go 22 czerwca 1983 r. na Błoniach krakowskich, a kanonizował 12 listopada 1989 r. w Watykanie. Jest patronem zakonów albertynek i albertynów, a w Polsce także artystów plastyków.
    Postacią brata Alberta, artysty, który porzucił sztukę dla służby Bogu, był zafascynowany Karol Wojtyła już w latach swojej młodości. Tej postaci poświęcił dramat „Brat naszego Boga”, napisany w latach 1944-1950. Sztukę zaczęto wystawiać w polskich teatrach zaraz po wyborze kard. Wojtyły na papieża. W 1997 r. na jej podstawie powstał film w reżyserii Krzysztofa Zanussiego pod tym samym tytułem.

    W ikonografii św. Albert przedstawiany jest w szarobrązowym płaszczu zakonnym. Ramieniem otacza ubogiego.

    17 czerwca – św. Alina z Forest, męczennica
    17 czerwca – św. Grzegorz Barbarigo, biskup

    18 czerwca – św. Elżbieta z Schönau, dziewica i zakonnica
    18 czerwca – bł. Hosanna z Mantui, dziewica

    Polubienie

  16. Gosia 3 pisze:

    
    06.07.2012, 16:15 – Jedna trzecia ziemi zostanie zniszczona, gdy aniołowie ześlą ogień z czterech stron Nieba
    Moja szczerze umiłowana córko, pewien okres czasu został przewidziany na to, aby Moje Święte Orędzia do świata, mogły być usłyszane przez każdą duszę, młodych i starych z każdego narodu.
    Wiele dzieci Bożych w pełnej gotowości będzie pilnie słuchać Moich poleceń, jeśli tylko będą miały dostęp do tych orędzi.
    Musicie wiedzieć, że zmiany już się rozpoczęły, jak zostało to przepowiedziane, gdzie rośliny nie będą więcej przynosić owoców, jak dawniej, a pory roku nie będą już takie same.
    Zmiany te pochodzą z ręki Mojego Ojca Przedwiecznego, gdyż wprowadza On nowe prawa na ziemię, które zostaną zauważone przez każdego.
    Nic na świecie oparte na prawach natury nie pozostanie takie jak kiedyś.
    Poziom mórz podniesie się, wody wyleją, ziemia zadrży, a gleba stanie się jałowa.
    Ojciec mój nałoży wielką karę, aby zatrzymać rozprzestrzenianie się grzechu, który jest dla Niego źródłem wielkiego cierpienia.
    Te narody, które sprzeciwiają się Jego Prawom będą wiele cierpieć. Wkrótce zrozumieją, że ich grzechy nie będą dłużej tolerowane i zostaną ukarani.
    Zostaną ukarani, aby powstrzymać przenoszenie tej zarazy na inne dusze, a jeśli nie zejdą ze swoich złych dróg, zostaną do tego zmuszeni za sprawą boskiej interwencji.
    Moja córko, musisz teraz szybko rozgłaszać Moje Słowo, gdyż Ostrzeżenie przybliża się.
    Wiele narodów musi otrzymać Księgę Prawdy, aby mogły przygotować się do Mojego Powtórnego Przyjścia.
    Moje Powtórne Przyjście nastąpi po Ostrzeżeniu.
    Kary wykonane przez aniołów z Nieba z rozkazu Mojego Ojca, będą przebiegać etapami. Będą one wzrastać, gdy grzech będzie się wzmagał.
    Bitwa się rozpoczęła, a wczesne jej etapy można zauważyć w wielu krajach.
    Wszyscy odczujecie skutki niszczących zmian klimatu, które spadną na ziemię jęczącą w bólu z powodu upodlenia grzechem.
    Drżenie wzrośnie i naród po narodzie ucierpi według plamy grzechu, który uszkadza jego rdzeń.
    Przywódcy, którzy pójdą za antychrystem, nie uciekną przed okiem Mojego Ojca i zostaną zniszczeni.
    Mój Ojciec ukarze tych, którzy będą teraz sprawować złe rządy, aby ocalić Jego dzieci z ich złej ręki.
    On nie będzie stać i się przyglądać, jak Jego dzieci są niszczone przez przywódców, którzy idą za antychrystem, który obecnie pozostaje w ukryciu.
    Jedna trzecia ziemi zostanie zniszczona, gdy aniołowie ześlą ogień z czterech stron Nieba.
    Wtedy wielu zrozumie, że coś jest nie tak, i że jest to spowodowane gniewem Mojego Ojca.
    Jednak wiele osób nadal nie wyciągnie z tego nauki. Po Ostrzeżeniu wielu nawróci się. Jednak wielu z nich nie nawróci się nawet wtedy, gdy zostanie im ukazany stan ich dusz.
    Będą oni dalej ubóstwiać fałszywe atrakcje, uważając, że to ziemia im je oferuje. Tylko, że tym razem ich pożądliwości i te bożki materialne będą czczone jeszcze bardziej nieprzyzwoicie i bezbożnie. Wszystkie ich grzechy, widoczne dla wszystkich, którzy będą mogli zobaczyć, czym one są, będą tak odrażające, że nieliczne dzieci Boże będą w stanie znieść ich widok.
    Każdym odrażającym grzechem będą się popisywać publicznie z pogardą dla Boga.
    Każde działanie będzie poniżać grzesznika do takiego poziomu, że będą zachowywać się oni jak zwierzęta.
    Cały szacunek dla ludzkiego ciała zniknie, a każda zła żądza będzie pokazywana światu i będzie można ujrzeć brak wstydu w ich duszach.
    To są więźniowie szatana. Wszyscy z nich są dziećmi Bożymi, ale tracą swoje dusze na rzecz bestii.
    Kary są częścią Bożych planów oczyszczenia ziemi, aby oczyścić zarówno grzesznika, jak i ziemię po której chodzicie.
    Dopiero wtedy, gdy ziemia zostanie oczyszczona może nastąpić Moje Powtórne Przyjście.
    Módlcie się Moi wyznawcy o odwagę i męstwo, aby stawić czoła tym karom.
    Nigdy ich się nie obawiajcie, gdyż ty, Moja Armio będziesz modlić się za nich, ich narody i pomagać w oczyszczaniu, które jest potrzebne do nawrócenia ludzkości.
    Pieczęć Boga Żywego będzie chronić was wszystkich i każdego z osobna.
    To z powodu miłości, jaką Ojciec darzy wszystkie Swoje dzieci, które musi ukarać, gdyż w przeciwnym wypadku nieświadomie pomaszerują do bram piekieł.
    Wasz Jezus

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      20 czerwca w Garabandal
      Czerwiec 19, 2018/Dodaj komentarz

      Nadszedł 20 czerwca.IMG_5181

      ( Fot. dom Conchity )

      Prowadziliśmy nasze codzienne życie tak samo jak przedtem. ( opowiada Conchita )

      Ludzie nadal robili te same komentarze, chociaż rzeczy się zmieniły. Powiedzieli, że w najlepszym razie była to nasza wyobraźnia. Ponieważ nie widzieliśmy niczego w dniu 19 czerwca, myśleli, że Anioł nie pojawi się ponownie. Ale nie wiedzieli, co nam się przydarzyło w nocy – czego nikomu nie powiedzieliśmy.

      Po południu 20, pozostałe trzy dziewczyny i ja zrobiliśmy nasze obowiązki i poszliśmy do szkoły. Kiedy wróciliśmy do naszych domów, powiedzieliśmy matkom, że będziemy się modlić w Calleja.

      Moja matka powiedziała, że ​​nie wolno mi, że gdybym chciał się pomodlić w Calleja, powinienem pójść do Kościoła.

      Moja matka, a także rodzice, bracia i siostry pozostałych dziewcząt, martwili się. Mieli bardzo wielki konflikt, ponieważ nawet jeśli byli skłonni uwierzyć w prawdę, również uważali, że jest odwrotnie.

      Kiedy mówiłam mojej matce, te trzy dziewczyny przyjechały do ​​mojego domu: Loli, Jacinta i Mari Cruz, i krzyczeli:

      ─ „Proszę, Señora, pozwól Conchicie odejść. Zostaw ją!”

      ─ Ale dlaczego chcecie pójść zrobić z was głupców?

      ─ Powiedzieliśmy w tym samym czasie:

      ─ „Nie zrobimy z siebie głupców! Będziemy się modlić i zobaczyć, czy przyjdzie Anioł! „

      ─ Nie, Conchita nie idzie. Możesz iść, jeśli chcesz, zawołała moja matka. Odeszli, ale bardzo powoli, dopóki nie można ich było już zobaczyć z powodu ściany na drodze. Pozostałem, bardzo smutny.

      Moja matka nagle zmieniła zdanie i głośnym głosem:

      ─ Loli, powiedz innym dziewczynom, żeby przyjechały tutaj.

      Wkrótce przybyli, a moja matka im powiedziała:

      ─ „Jeśli zrobisz to, co ci powiem, pozwolę Conchicie odejść”.

      Byli bardzo szczęśliwi i odpowiedzieli:

      ─ Tak, zrobimy to!

      ─ Wy, troje, idźcie teraz sami, jakbyście tam grali, nic nikomu nie mówiąc. Kiedy przybędziesz do Calleja, Conchita pójdzie potajemnie, aby nikt tego nie zauważył.

      Poszli, ale trochę się przestraszyli, ponieważ myśleli, że moja matka żartuje, więc poszli bardzo powoli. Powiedziałem im:

      ─ Idź, a potem przyjdę!

      Po chwili moja mama pozwoliła mi odejść, a ja poszedłem i stwierdziłem, że są zmartwieni, ponieważ się spóźniłem. Kiedy byliśmy razem, byliśmy bardzo szczęśliwi i przybyliśmy do Calleja, gdzie zaczęliśmy odmawiać różaniec.

      Kiedy skończyliśmy, Anioł nie przyszedł. Postanowiliśmy udać się do Kościoła. A kiedy wstaliśmy – klęczeliśmy – widzieliśmy bardzo jasne światło otaczające naszą czwórkę. Nie widzieliśmy nic poza światłem. I krzyczeliśmy ze strachem. Wtedy jasne światło zniknęło i poszliśmy do naszych domów, bo była już dziewiąta trzydzieści. Nie poszliśmy do Kościoła, ponieważ było już bardzo późno. Nikomu nic nie powiedzieliśmy, kiedy dotarliśmy do naszych domów.

      Kapłan z wioski ostrzegł nas, że jeśli znów coś zobaczymy, powinniśmy mu szybko powiedzieć, ale ten ksiądz mieszka w wiosce o nazwie Cossío, oddalonej o siedem kilometrów od naszej wioski. Nasi rodzice nie pozwoliliby nam pójść do Cossío samotnie po tym, jak powiedzieliśmy im, że chcemy porozmawiać z księdzem. Przez te wszystkie dni w Calleja nie było nikogo oprócz piątki: Anioł, Loli, Mari Cruz, Hiacynta i ja.

      CD. nastąpi

      Polubienie

  17. Gosia 3 pisze:

    19 czerwca w Garabandal
    Czerwiec 18, 2018/Dodaj komentarz

    dzień 19 czerwca 1961 ( tłumaczone translatorem z dzienniczka Conchity)

    IMG_5145

    Kiedy wstaliśmy, ludzie zaczęli rozmawiać:

    ─ Te cztery dziewczyny coś widziały, skoro miały taki wyraz twarzy …!

    Inni odpowiedzieli:

    ─ To mógł być jeden z tych wielkich ptaków, ponieważ było ciemno!

    Inni powiedzieli:

    ─ A może jakiś mały chłopiec zaskoczył ich, podczas gdy oni … Albo oni śnili …!

    Cóż, każdy miał własny pomysł na ten temat. To był dzień, w którym nie rozmawiali o niczym innym. Poprosili nas o opisanie tego, co widzieliśmy. I bardzo zadowoleni z pięknej postaci, z radością im to powiedziałam, ponieważ byli ludzie, którzy wątpili, że to prawda. Powiedzieliśmy, jak był, jak był ubrany, bardzo wspaniale …

    Większość ludzi śmiała się z nas; ale było to dla nas takie samo, ponieważ wiedzieliśmy, że to prawda. Rozmawialiśmy o dziesiątej rano, kiedy poszliśmy do szkoły.

    Kiedy przybyliśmy do szkoły, zapytała nas nauczycielka:

    ─ Moje dzieci, czy jesteście pewni tego, co powiedzieliście wczoraj?

    Odpowiedzieliśmy w tym samym czasie:

    ─ Tak, Señora. Widzieliśmy anioła!

    Pozostałe dzieci ze szkoły otaczały nas i były zdumione tym, co mówiliśmy. Działaliśmy tak samo, jak zawsze, bez żadnych przeszkód.

    Kiedy opuściliśmy szkołę, każdy poszedł do jej własnego domu. Ale tego dnia Jacinta i Mari Cruz poszli razem i spotkali się z proboszczem, ks. Valentín Marichalar. [Jest pastorem sąsiedniej wioski, Cossío, a także opiekunem San Sebastián de Garabandal. Przez jakiś czas w przeszłości dobrze znały dziewczyny i ich rodziny. Jego stosunek do objawień był jednocześnie silny i pytający. Można powiedzieć, że miał zdecydowaną wewnętrzną pewność w nadprzyrodzeniu tych zjawisk, a jednocześnie miał bardzo ostrożną rezerwę i wzorową dyskrecję wobec ludzi, którzy przybyli do Garabandal.] Bardzo zaniepokojony, powiedział do nich:

    Spójrz tutaj, spójrz tutaj! Czy to prawda, że ​​widziałeś anioła? Odpowiedzieli razem:

    Tak, Ojcze, to prawda!

    ─ Nie wiem … Nie wiem, czy się mylicie … odpowiedział im.

    Uśmiechając się, powiedzieli mu:

    ─ Nie. Nie bój się, że widzieliśmy anioła! Potem poszli do swoich domów.

    Proboszcz obejrzał się, żeby zobaczyć, gdzie mnie znajdzie. Znalazł mnie w pobliżu mojego domu, bardzo się zdenerwował i powiedział mi:

    ─ Conchita, bądźmy szczerzy – co widziałaś ostatniej nocy?

    Wyjaśniłem mu wszystko … słuchał bardzo uważnie i w końcu powiedział do mnie:

    ─ Cóż, jeśli zobaczysz dziś Anioła, zapytaj go kim jest i dlaczego nadchodzi; zobacz, na co on odpowiada.

    Powiedziałem, że zrobię to, co powiedział, a ksiądz odszedł i poszedł do domu Loli, żeby sprawdzić, czy nasze historie się zgadzają. Szedłem dalej w kierunku mojego domu.

    Loli odpowiedziała tak samo jak reszta z nas. I dlatego był coraz bardziej pod wrażeniem, ponieważ cała czwórka zgodziła się na wszystko. W końcu powiedział:

    ─ Dobrze, poczekamy dwa lub trzy dni, żeby zobaczyć, co ci powie i czy nadal będziesz widział tę postać, którą nazywasz Aniołem. ksiądz dodał:

    ─ Potem pójdę do biskupa. [To był Doroteo Fernández, były biskup pomocniczy diecezji, który służył w czerwcu 1961 r., Kiedy zaczęły się objawienia i był administratorem apostolskim diecezji Santander . W następnym roku dr Eugenio Beitia Aldazabal został mianowany tytularnym biskupem Santander SE; śledził historię objawień od 1962 do 1965 roku i podał najważniejsze z czterech not, które pochodziły od władzy kościelnej. To było nota z 8 lipca 1965 roku. Jego rezygnacja, z powodów zdrowotnych, została przyjęta. Pozostał jednak w diecezji jako administrator apostolski do sierpnia 1965 roku. Nowy tytularny biskup, SE Vicente Puchol, nie wydał oficjalnej wypowiedzi o objawieniach.]

    Jak zwykle, kiedy wróciliśmy do domu, zjedliśmy, a potem poszliśmy do szkoły o drugiej po południu. W moim domu zrobili małą naprawę. Poszedłem do domu kobiety, od której kupujemy mleko i powiedziała do mnie:

    Czy to prawda, że ​​widziałeś anioła? Czy to po prostu coś, co ludzie mówią?

    Odpowiedziałam:

    ─ To pewne, że widzieliśmy Anioła!

    Nadal mnie pytała:

    Jak go widziałeś?

    Wyjaśniłem to jej w taki sposób, że słuchała bardzo uważnie. A potem uśmiechając się, powiedziała do mnie:

    ─ Ponieważ mam dobrą opinię o tobie, wierzę, że widziałeś Anioła, ale inni: Nie!

    Wtedy powiedziałem jej:

    ─ Ale wszyscy czterej widzieliśmy go – Loli, Jacintę, Mari Cruz i mnie!

    W ogóle mi nie odpowiedziała. Kiedy wróciłem do domu z mlekiem, powiedziałem do mojej matki:

    ─ Mamo, będę się modlił w calleja! Zostało to usłyszane przez kamieniarza o imieniu Pepe Díez, [José Diez-Cantero, zwany Pepe Diez, jest sołtysem wioski i jednym z głównych świadków pierwszych objawień, takich jak cud widzialnej komunii, którą Conchita otrzymał 18 lipca 1962 r.], Który pracował nad naprawą w domu, a także przez mojego brata, Aniceto Gonzáleza, który mu pomagał. Wtedy Pepe powiedział śmiejąc się:

    ─ Tak, tak, pozwól jej odejść. Dlaczego nie pozwolić jej się modlić?

    Mój brat sprzeciwiał się temu:

    ─ Conchita, nie powinieneś iść! Ludzie będą się śmiać z ciebie i dla nas. Będą mówić, że mówisz, że widzisz anioła. I że kłamiesz.

    Ale oczywiście nalegałem, żebym poszła do matki, a gdy to się stało, pozostałe trzy dziewczyny przyszły i zadzwoniły do ​​mnie.

    Moja matka była zdenerwowana i powiedziała:

    ─ O mój Boże, jakie kłopoty zrobiliście wszyscy?

    Powiedzieliśmy jej:

    ─ Żaden rodzaj!

    Wtedy moja matka, wątpiąc, czy to prawda i chcąc pozostać w spokoju, pozwoliła mi odejść. Byliśmy bardzo szczęśliwi i udaliśmy się do tego miejsca zwanego „Calleja” (Mały kawałek nieba) [„Mały kawałek nieba”: wyrażenie to Conchita podkreśla w oryginalnym tekście swojego pamiętnika. Wydaje się to aluzją do faktu, że większość pierwszych objawień Anioła i Dziewicy miała miejsce w tym miejscu.]

    Kiedy ludzie nas zobaczyli, zapytali:

    ─ Gdzie idziesz? Odpowiedzieliśmy:

    ─ Modlić się w Calleja!

    Ale ludzie śmiali się z nas i mówili: [Ludzie: na początku, jak wyjaśniła Conchita, tylko sąsiedzi we wsi uczestniczyli w ekstazach. Wkrótce przybyli ludzie z sąsiednich wiosek, a następnie ludzie z całej prowincji, a także ludzie z całego świata Hiszpania i obcokrajowcy. Na 18 października 1961 r tłum osiągnął liczbę 5.000 – znaczną liczbę, ze względu na izolację tej wsi i wielką trudność w jej dostępie (sześć kilometrów trudnej drogi, którą nie wszystkie samochody mogły podróżować)].

    ─ Dlaczego nie pójdziesz do Kościoła, aby się modlić, skoro będzie lepiej?

    I odpowiadaliśmy na nie w tym samym czasie:

    ─ Ponieważ Anioł pojawił się tam wczoraj, i zobaczymy, czy znowu nam się pojawi.

    Nazwali to miejsce „Calleja” i kiedy tam dotarliśmy, zaczęliśmy się modlić. Ludzie patrzyli na nas, ale młodzi chłopcy ukryli się w zbożu i koło nas i rzucali kamieniami.

    Powiedzieliśmy im, żeby nie rzucali w nas kamieniami, ale śmiali się i dalej rzucali kamieniami. Byliśmy tam, modląc się różańcem i czekaliśmy przez jakiś czas, by zobaczyć, czy Anioł nadchodzi. Niebo było bardzo pochmurne i było bardzo wietrznie.

    Gdy nadszedł popołudnie, poszliśmy do kościoła, ale w drodze spotkaliśmy nauczyciela, który zapytał nas:

    ─ Czy poszedłeś już dziś do Calleja?

    ─ Tak, odpowiedzieliśmy, ale byliśmy bardzo smutni, ponieważ nie widzieliśmy Anioła. [Fakt widzenia lub niewidzenia Wizji jest niezależny od pragnień dziewcząt. Objawienie jest przyczyną i źródłem mistycznych zjawisk. Zostało to potwierdzone w Garabandal, gdzie wola widzących była nieskuteczna w zmianie niczego w rozwoju wydarzeń.]

    Ona dodała:

    ─ Czy wiesz, dlaczego nie przyszedł? Na pewno dlatego, że jest tak pochmurnie.

    To było o osmej trzydzieści w nocy. Poszliśmy odwiedzić Najświętszy Sakrament i wtedy każdy z nas poszedł do naszych własnych domów.

    Kiedy przyjechałem, mama zapytała mnie:

    ─ Widziałeś anioła?

    Powiedziałem, że nie widzieliśmy go dzisiaj. Potem kazała mi jak zwykle wykonywać swoją pracę; zjedliśmy obiad, a potem poszedłem spać na za piętnaście dziesiąta . Ponieważ nie mogłem spać, zacząłem się modlić. I wtedy usłyszałem głos, który powiedział mi:

    ─ „NIE MARTW SIĘ, ZOBACZYCIE MNIE PONOWNIE.” [To zdanie jest podkreślone w oryginalnym tekście.]

    Jak powiedzieli mi następnego dnia, pozostałe trzy dziewczyny również usłyszały ten głos.

    Byłam zmartwiony, gdy usłyszałem ten głos i nadal modliłem się bardzo długo, aż zasnąłem.

    Wszystko to wydarzyło się 19 czerwca 1961 roku.

    Polubienie

  18. Gosia 3 pisze:

    A wszystko to wydarzyło się równo 57 lat temu. 🙂

    Polubienie

  19. Gosia 3 pisze:

    No za chwilę zaczyna się mecz. Moje wnuki już ubrane w koszulki biało czerwone z napisem na jednej : A kto wygra ? Na drugiej koszulce odpowiedz: POLSKA! POLSKA! POLSKA! Ten mały też ma jakieś body biało-czerwone.
    A Wy Kochani! kibicujecie? Ja to bardzo lubię oglądać i mam nadzieję że Pan Bóg nam dopomoże i wygramy. Ważne abyśmy wygrali naszą walkę , że dobrze przygotujemy Panu Jezusowi podnóżek na Jego Przyjście. Ale to tylko gra , komu się bardziej poszczęści ten wygra ale miło by było się i tą wygraną pocieszyć :). Niech Pan Bóg błogosławi naszym piłkarzom! Amen.!!!!!

    Polubienie

    • Marcin pisze:

      Jeśli chodzi o mnie to ja nie kibicuję nikomu i w ogóle nie oglądam. W dużej mierze rozchodzi się w tym całym sporcie o wielkie pieniądze. Ciekaw jestem czy zgodzili by się ci piłkarze tak grać za najniższą albo chociaż za średnią krajową. Wątpię. Kiedyś przed laty chyba nie było w sporcie takiego ..parcia na pieniądze.. jak jest teraz. Szkoda mi też tego Lewandowskiego. Co pieniądze z nim uczyniły. Jakiś czas temu w interniecie on i jego kobieta chwalili się wystrojem wnętrz jednego ze swoich apartamentów i zauważyłem że stał tam posąg buddy 😦 Szkoda słow na ten cały sport w obecnych czasach. Wszędzie tylko widzą pieniądze. Taka jest niestety prawda.

      Pozdrawiam.

      Polubienie

      • Marcin pisze:

        Żal mi tych wszystkich ludzi dla których pieniądze są bożkiem. Co oni też poczną jak nie będzie pieniędzy albo jak pieniądz straci wartość. Będą chyba oni odbierać sobie życie bo nie zniosą bytu bez pieniędzy do których tak się przyzwyczaili. Będzie leżał trup na trupie i będzie to żałosny widok.

        Polubienie

      • Mateusz pisze:

        Zgadzam się z Marcinem, choć mecz oglądam tak dla zasady. Szkoda że Polacy tak się nie fascynują Panem Bogiem jak teraz meczami reprezentacji.

        Polubienie

      • Mateusz pisze:

        Lepiej się pomodlić za tych piłkarzy bo nawet nie wiadomo czy będzie im dane wszystkim przeżyć Ostrzeżenie

        Polubienie

  20. Mateusz pisze:

    29.09.2012
    Moja szczerze umiłowana córko, dlaczego tak wielu ludzi na świecie uważa, że ich śmiertelność jest nieograniczona?
    Tak wielu ludzi dzisiaj obsesyjnie goni za sławą i własną chwałą. Tak wielu tych, którzy pragną wiel-kiego uznania i sukcesu i osiągają go jest uwielbianych przez tych, którzy uważają, że to jest zaszczy-tem, do którego muszą dążyć i który ich zaspokoi.
    Bardzo niewiele czasu poświęca się na to, co się naprawdę liczy. Depczą innych, aby dostać to, czego chcą, bo ich nienasyconym pragnieniem jest błyszczeć w chwale przed światem.
    Ich próżność jest podsycana przez świat rozrywki, mediów, gdzie przyklaskuje się ich dążeniu do sa-modoskonalenia.
    Do tego właśnie dziś dążą zwykli ludzie. Otwarcie podziwiają takie ambicje i staje się to jak religia. Ubóstwiają tych, którzy dotarli tak wysoko, a potem przystępują do naśladowania ich życia.
    Nigdy nie zastanawiają się nad tym, że te sprawy pozbawione są prawdziwego znaczenia.
    Nigdy też nie zatrzymają się by zadać sobie pytanie: „Czy to jest to, co ma wypełnić moje życie?”
    W większości przypadków nie wierzą w Boga, ponieważ gdyby tak było, wiedzieliby jak niemiłe jest w Oczach Boga szukanie pochlebstw w ten sposób.
    Kiedy człowiek stale szuka uznania, pochwał i ma obsesję na punkcie wizerunku prezentowanego światu, nie rozumie, jak krótka jest ta droga. Z czasem ona dobiegnie końca, a wtedy stwierdzą, że są puści, bez miłość, którą by mogli się dzielić z innymi.
    Poświęcają tak wiele czasu na miłość własną, że nie ma u nich miejsca na jakąkolwiek inną miłość. Stawiają potrzeby własne przed potrzebami innych. Zrobią wszystko, włącznie z popełnieniem czy-nów, które obrażają Boga, aby osiągnąć własną chwałę.
    Temu pokoleniu powiedziano tyle kłamstw na temat sposobu, w jaki mają przeżyć swoje życie. Są zachęcani przez świat, który uważa, że korzyści materialne, sława, kultura i ambicja, które przyniosą wielki podziw, to najważniejsze rzeczy, do których należy dążyć.
    Jak niewiele wiedzą. Jak bardzo będą wstrząśnięci, gdy odkryją, jak bardzo się mylili.
    Ludzi, którzy prowadzą takie życie, czeka rozczarowanie, kiedy ich pożądliwości nie zostaną zaspoko-jone. Żadne działanie mające na celu przyniesienie im więcej przyjemności, z powodu obsesyjnej am-bicji własnej, nie przyniesie im spokoju.
    Módlcie się, aby wkrótce ludzie uświadomili sobie, że dążenie do sławy i własnej chwały zaspokaja tylko na krótki czas. Jest tylko jeden cel, do którego należy dążyć, jest to stosowanie się do Nauk Pa-na.
    Gdy tak będziecie czynić, osiągniecie spokój.
    Możecie nadal korzystać z wielu przyjemności na świecie, ale zrozumiecie, co się naprawdę liczy.
    Tak wielu młodych ludzi przyjmuje te wartości tak, jak postrzegają je inni. Naciski, aby prowadzić swoje życie realizując te same dążenia, co podziwiane przez nich gwiazdy, szkodzą ich duszom.
    Zamyka ich na to, co rzeczywiście jest miłe Bogu.
    Zamyka na Prawdę.
    Tylko Prawda da im poczucie spełnienia i przyniesie im pokój, miłość, radość i szczęście.
    Ja Jestem tym życiem, o które się starają.
    We Mnie, znajdą życie w Chwale.
    Tej Chwały muszą poszukiwać.
    Jeśli zwrócą się do Mnie, wówczas będą żyć w Wielkiej Chwale w Nowym Raju.
    To jest jedyna chwała, która przyniesie im nieopisaną radość.
    Wasz Jezus

    Polubienie

  21. Gosia 3 pisze:

    Ja to nawet tych bogaczy tak surowo nie osądzam ale wydaje mi się że któryś ostatnio reklamował piwo i przede wszystkim Pan Bóg nie błogosławi Polsce bo nie było prawidłowej Intronizacji.
    Ciekawa jestem czy któryś z tych piłkarzy o niej słyszał. Ciekawe? albo o Ostrzeżeniu.
    😦
    Ale oceniając ten mecz to wygrana nie jest wynikiem umiejętności lecz faktycznie uważam że Pan Bóg tak chciał. Bo Polacy strzelili bramkę którą pięknie wypracowali w akcji a Senegal fuksem zdobył 2 bramki nie wynikające z żadnej umiejętności lecz Polacy jakby strzelili sobie na początku dwa samobóje. Czyli jak Pan Bóg zechce to pobłogosławi komu zechce i tak ma być.
    Ja widziałam jak Senegalczycy odśpiewywali swój Hymn, każdy rękę miał na Sercu czyli w Sercu swoją Ojczyznę a miłość do Ojczyzny jest bardzo ważna.

    Polubienie

    • Mateusz pisze:

      Katolicka Polska ani raz nie była mistrzem świata – Niemcy kilkukrotnie.

      Polubienie

      • Mateusz pisze:

        Pan Bóg chce żebyśmy się skupiali na rzeczach najistotniejszych i wybija nam z głowy te mało znaczące.

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Mateuszu! bo to jest tak tam gdzie już wiara wybita, Kościoły zamienione na bary i dyskoteki, to rządzi szatan i jeszcze takiemu narodowi pomaga w wygrywaniu abyśmy zwątpili w moc Boga.
        A od nas Polaków gdzie Kościoły w miarę pełne Pan Bóg pokazuje jak łaska zostaje zatrzymana bo oczekuje od nas więcej i jeszcze w nas ma nadzieję , że jak powróci to znajdzie wiarę. Wciąż czeka na prawidłową Intronizację, tak mi się przynajmniej wydaje.

        Polubienie

    • Marcin pisze:

      Myślę, że sport – tak żeby sobie samemu trochę prywatnie go pouprawiać, poćwiczyć jest jak najbardziej w porządku. No ale napewno nie to co reprezentuje dzisiejszy świat sportu w mediach. Z drugiej strony trzeba uważać aby takie uprawianie sportu dla samego siebie nie przerodziło się w nałóg, zniewolenie, obsesję na tym punkcie bo różnie to z tym bywa.

      Polubienie

  22. Gosia 3 pisze:

    Poza tym uważam że w dzisiejszym świecie lepiej dziecku wypełnić czas sportem i trochę zmęczyć fizycznie aby nie miało czasu na wysiadywanie w laptopie czy bezczynnie na trzepaku bo nie każdy jest od razu powołany do świętości czy kapłaństwa. Oczywiście opowiadanie o Panu Bogu, nauka modlitw na pierwszym miejscu i msza Św w niedzielę. Trudno jest małym dzieciom np wytłumaczyć że nie długo będzie Oświetlenie Sumień.
    Ja nawet marzyłam sobie aby mój wnuczek został ministrantem ale jak ma tak trafić aby ks, zatrzymywał go przy Ołtarzu gdy jest udzielana Komunia Św to porzuciłam te myśli. Smutne to bardzo bo niestety u nas to trudno znaleźć taki Kościół bez ranienia Jezusa.
    Powtórzę jednak za ks. Natankiem : Mój Kościele co oni Tobie uczynili?

    Polubienie

    • MariaF pisze:

      A mój wnuczek został ministrantem z czego jestem bardzo dumna. Pięknie trzyma patenkę jak kapłan rozdaje Komunię Św. Niedawno bardzo uroczyście był przyjęty /promowany/ do grupy ministrantów. Ale tak szybko to nie było. Ja pytałam go, czy chce zostać ministrantem to odpowiedział, że nie. Teraz, dwa lata po I Komunii Św. powiedział do rodziców, że już dojrzał i chce służyć Panu Jezusowi przy ołtarzu. Bardzo nas ucieszyło takie dojrzałe podejście młodego człowieka. Nawet jak ktoś zapyta go o cokolwiek, to mówi, że się musi zastanowić , żeby udzielić odpowiedzi. Jest bardzo rozsądny i pobożny.
      Pozdrawiam.
      Szczęść Boże!

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        MarioF!
        to i takiego dużego wnuczka też masz? No to wam gratuluję że taka pociecha dla Kościoła Św rośnie. Ale widocznie Twoja córka wiedziała ,że oddaje dziecko w dobre ręce.
        Moja córka niestety nawet do swojej Parafii nie chodzi na mszę św tylko dojeżdza kilka kilometrów z trójką dzieci do innego Kościoła. I podobnie ja robię. Ale teraz córka zmienia miejsce zamieszkania i będzie przynależeć do innej Parafii, to i nam się może uda.
        Przykre że muszę o tym pisać i wcale bym tego nie chciała. Ale chyba widzę więcej niż inni bo po prostu od kilku lat zaczęłam szukać Pana Boga i go adorować w Najświętszym Sakramencie i Jezus mi odpowiedział.

        Polubienie

  23. Mateusz pisze:

    Więcej niż tylko gra. Może już nawet religia?

    Piłka Nożna zmienia się na naszych oczach. Już dawno przestała być tylko i wyłącznie rozrywką dla mas. Piłka stała się z czasem najpopularniejszym sportem świata, ogromnym światem biznesu, przestrzenią oddziałującą na miliony ludzi na całym świecie. Dla wielu jest więcej niż tylko grą. Często słyszymy maksymę: futbol to moja religia.

    Tylko futbol…

    Młodych zawodników uczy się podporządkowania całego swojego życia futbolowi. Roy Keane, legenda reprezentacji Irlandii i Manchesteru United w jednym z wywiadów mówi dziewczynce chcącej zostać piłkarzem: „trzymaj się z dala od chłopców”. W innym wywiadzie z kolei zaznacza, że narodziny dziecka jednego z zawodników nie są powodem absencji na zgrupowaniu reprezentacji. „Przecież to jego żona rodzi, a nie on. Nie rozumiem jego nieobecności”.

    Powyższe przykłady, pewnie nieco przerysowane i skrajne, oddają jednak ducha podejścia do piłki nożnej w dzisiejszych czasach. Niektórzy powiedzą, że przecież ten sport uczy wartości takich jak: praca zespołowa (jeden za wszystkich, wszyscy za jednego), walka do końca, poświęcenie, pracowitość, i wiele innych. Prawda. Jednak są to echa czasów słusznie (lub nie) minionych. Wraz z komercjalizacją tego sportu, wartości zdają się wyparowywać z futbolu w tempie jednostajnie przyspieszonym.

    Młodzi adepci sztuki kopanej jeżeli wybiją się spośród tysięcy konkurentów, jeżeli otrzymają już profesjonalny kontrakt w poważnym klubie to zderzają się z sytuacją, w której „złapali Boga za nogi”. 18-latek otrzymuje pieniądze, o których jego rówieśnicy mogą tylko pomarzyć. Poziom płac piłkarzy osiągnął już takie rozmiary, że komentatorzy wskazują już na kryzys MOTYWACJI wśród młodych zawodników, którzy na początku swojej kariery żyją w przeświadczeniu, że osiągnęli wszystko.

    A to odbija się nie tylko na boiskowej postawie. Co najistotniejsze, odbija się to na życiu prywatnym. A jak wiemy, na życie młodych zawodników skierowane są oczy ich fanów z całego świata. Możemy mnożyć przykłady zawodników, którym do głowy uderzyła przysłowiowa „sodówka”. Pieniądze, kluby, kobiety, czasem nawet narkotyki, hazard – wszystko doprowadza nie tylko do przekreślenia kariery, ale także „życia prywatnego”.

    Francuski obiecujący młody piłkarz wyjechał do największego klubu z Anglii, gdzie otrzymał gigantyczne pieniądze. Zaczęły się zabawy i bogate życie nocne – efekt – rozwód i porzucenie żony i dwójki dzieci. Legenda jednego z angielskich klubów, najbardziej utytułowany walijski piłkarz. Przez lata ukrywał romans z ŻONĄ BRATA. I nie chodzi tutaj o napiętnowanie kogokolwiek. Każdy popełnia błędy i nie rzucamy w nikogo kamieniem, sami nie będąc bez grzechu. To co budzi trwogę, to specyficzne podejście świata futbolu. Dopóki stajesz na wysokości zadania, fani wybaczą ci wszystko. Możesz zdradzać, balować, przegrywać pieniądze w kasynie. Na końcu liczy się tylko i wyłącznie twój ostatni mecz.

    Futbol już dawno przestał być także grą dla prawdziwych facetów. Coraz częściej jesteśmy świadkami wyczynów boiskowych „aktorów” po lekkim dotknięciu reagujących jakby dostali niemal prawym sierpowym. Wszystko po to, by naciągnąć sędziego na odgwizdanie faulu. Skuteczność tej metody spowodowała, że zasad fair play przestrzega coraz mniej zawodników.

    Czarne korki Diego Maradony

    Do legendy przeszło już uwielbienie jakie otrzymuje od swoich argentyńskich rodaków Diego Armando Maradona. W swoim kraju ma on status niemal „świętego”, a w Neapolu znajduje się jego „kapliczka”. Zatrważający jest także fakt powstania „Kościoła Maradony” (his. Iglesia Maradoniana). Maradona – nie ma co do tego wątpliwości – był piłkarzem wybitnym. Kiedy niemal w pojedynkę zdobywał mistrzostwo świata albo włoskie scudetto, cały świat szalał na jego punkcie. Szał i podziw dla jego umiejętności poszły jednak zdecydowanie za daleko…

    Problem nie zakończył się wraz z odejściem na emeryturę „boskiego Diego”. Każde nowe pokolenie piłkarzy ma swojego „Maradonę” – czy jest to Ronaldinho, Zidane, Messi, Cristiano Ronaldo, problem przebóstwiania piłkarzy będzie istniał zawsze. Coraz mniej dziwić będą zatem wizyty stadionowe zamiast na niedzielnej Mszy, nadawanie imion dzieciom na cześć wybitnych piłkarzy czy wierność klubowi wyrażona w niczym nieuzasadnionej nienawiści wobec kibiców rywala.

    Jest nadzieja?

    Świat futbolu nie jest pozbawiony także rzeczy pięknych, dobrych i zasługujących na szacunek. Piłkarze biorący udział w licznych kampaniach charytatywnych czy solidarność wyrażana w chwilach tragedii jest czymś niezwykle istotnym i pięknym. W świecie piłki nożnej nie brakuje też miejsca na świadectwo wiary. Przed finałowym spotkaniem na mundialu w 2002 r., część zawodników reprezentacji Brazylii modliła się na płycie boiska nosząc koszulki z napisem „Należę do Jezusa” (ang. I belong to Jesus). Piłkarze tacy jak Kaka, Lucio czy Ze Roberto otwarcie wyrażali swoje przywiązanie do wiary na oczach milionów widzów na całym świecie.

    Świadectwem na rzecz życia jest także historia portugalskiego gwiazdora Cristiano Ronaldo. Jego matka wyznała, że bezskutecznie chciała dokonać aborcji. Jej decyzję zablokował lekarz i zmusił matkę do urodzenia. Gdyby nie stanowcza decyzja lekarza – podjęta WBREW woli matki, dzisiejszy świat piłki byłby dużo uboższy. Historia Portugalczyka jest przykładem dla świata, że każde życie jest bezcenne i niesie ze sobą ogromny potencjał.

    Należy jednak zauważyć, że kampanie mające na celu powszechną sekularyzację piłki osiągają znaczny sukces. Na tegorocznym mundialu piłkarze reprezentacji Brazylii dostali zakaz wykonywania jakichkolwiek gestów religijnych przed i po meczach. Świat futbolu nie uchronił się także przed wpływami homopropagandy. Amerykańska Federacja Piłkarska świętuje co roku „Miesiąc dumy” np. poprzez przygotowanie piłkarskich trykotów w tęczowych barwach. Władze angielskiej Premiership co roku włączają się w kampanie na rzecz ruchów LGBT poprzez… nakazywanie zawodnikom zakładania na ręce tęczowych opasek.

    To tylko gra!

    Nawet jeżeli kochamy futbol, nawet jeżeli kibicujemy naszej drużynie całe życie, nawet jeżeli będziemy wspierać naszą reprezentację na rosyjskim mundialu, musimy pamiętać – to tylko gra! Nie wszystko kończy się na futbolu. A jeżeli pracujemy w tej branży, nie wolno nam zapomnieć że nasz życiowy mecz toczy się w duszach, a jego ostateczny wynik zdecyduje o naszym zabawieniu. Więc – jak mówił śp. Kazimierz Górski – dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe! A z futbolu nauczmy się jednego dla dobra naszego życia wiecznego – walczmy o zbawienie do ostatniej minuty naszego życia, bo po końcowym gwizdku wyniku już nie zmienimy.

    Piotr Relich

    Polubienie

  24. Mateusz pisze:

    Włoski minister spraw wewnętrznych konta Franciszek: „moim papieżem jest Benedykt”
    We wrześniu 2016, elokwentny włoski polityk, Matteo Salvini, pokazał się przed dziennikarzami z t-shirtem krytykującym modernizm papieża Franciszka i propagandę pro-imigracyjną.

    W międzyczasie Salvini został wicepremierem i ministrem spraw wewnętrznych Włoch.

    Na t-shircie umieszczony jest nadruk przedstawiający Jorge Bergoglio i slogan “Il mio Papa è Benedetto” – “moim papieżem jest Benedykt”.

    Jeszcze w 2016 Salvini na Twitterze napisał: „nie zapomnimy nauczania papieża Benedykta XVI”.

    Polubienie

  25. Gosia 3 pisze:

    Oto ta reklama piwa o której mówiłam z naszym trenerem drużyny. A co to za Planeta Warka.?
    I tak oto mamy wynik dążenia do tej Planety ciemności upojenia alkoholowego.
    Oczywiście ja tego nie reklamuję tylko chcę pokazać jakie mamy wartości przekazywane narodowi polskiemu.

    Polubienie

  26. Gosia 3 pisze:

    Nie wiem jak to się stało może Maryja zasłoniła tę reklamę.
    Nie będę wobec tego na naszym blogu wstawiała tej reklamy. Wpiszcie sobie w Google : Planeta Warka – Biało – Czerwoni

    Polubienie

  27. Mateusz pisze:

    Maria Consolata Betrone (ur. 6 kwietnia 1903; zm. 18 lipca 1946) – Służebnica Boża Kościoła katolickiego, włoska klaryska kapucynka.

    Urodziła się wielodzietnej rodzinie. Mając 13 lat, w 1916 roku, usłyszała głos „Czy chcesz należeć cała do mnie?”, na co odpowiedziała „Jezu, tak”. W 1924 roku, mając 21 lat wstąpiła do klasztoru klarysek kapucynek. Była mistyczką; miała wizje i rozmawiała z Jezusem Chrystusem. Mistyczne przeżycia pisała w dzienniku. Zmarła w opinii świętości, a obecnie trwa jej proces beatyfikacyjny.

    Sługa Boża s. Konsolata Betrone
    klaryska-kapucynka

    Orędzie miłości Serca Jezusa do świata

    Orędzie miłości Serca Jezusa do świata jest zaproszeniem do kroczenia pro­stą drogą zawierzenia i miłości.

    Jezus powiedział: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa niebieskiego (Mt 18,3).

    Powiedział też: Wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie (Mt 11,25-26).

    Droga dziecięctwa duchowego to Maleńka Droga Miłości, wskazana przez Jezusa. Droga ta jest wyrażona w modlitwie:

    Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze!

    Nie jest to tylko akt strzelisty, ale droga duchowa, prowadząca do wewnętrznej komunii z Bogiem. Chcę, aby fala miłości unosiła się z ziemi do nieba – powiedział Jezus do s. Konsolaty. Ty musisz wydeptać tę drogę; pewnego dnia będziesz musiała służyć jako przykład. Tak jak dzisiaj świat patrzy na św. Tereskę, tak miliony małych dusz całego świata będą patrzeć na ciebie.

    IdĽ za Mną poprzez nieustanny akt miłości – zachęca Jezus – dzień po dniu, godzina po godzinie, minuta po minucie; o wszystkim innym ja pomyślę i o wszystko się zatroszczę. Żyj życiem całkowitego zdania się na Boga… Ty troszcz się jedynie o to, by Mnie kochać i ratować dla mnie dusze.

    Ty myśl tylko o Mnie, a Ja będę myślał o tobie, aż do najmniejszych szczegółów.

    Nie myśl już więcej o sobie, o swojej doskonałości, świętości do zdobycia, o swoich brakach, o swoich obecnych i przeszłych upadkach. Nie! To Ja będę myślał o twoim uświęceniu, o twojej świętości. Ty myśl tylko o Mnie i o duszach; o Mnie, aby Mnie kochać; o ludziach, aby ich zbawić.

    Widzisz, Konsolato, świętość jest zapomnieniem o sobie samej we wszyst­kim: w myślach, pragnieniach i słowach. Pozwól działać Mnie. Ty kochaj Mnie tylko…

    Siostra Konsolata całym swoim sercem angażowała się, by na Miłość Jezusa odpowiedzieć nieustanną miłością. W swoim Dzienniczku napisała: Poprzez nieustanny akt miłości, moje serce żyje, bijąc w Boskim Sercu, i żyć tam będzie na wieki w radości bez granic… l czuję, że ten akt miłości skupia mnie nieustannie na Nim.

    Kierownik duchowy i spowiednik sługi Bożej s. Konsolaty Betrone, o. Lorenzo Sales, z czasem, poruszony do głębi przesłaniami Jezusa, sam zapragnął iść Maleńką Drogą Miłości, na którą, jako kapłan, pociągnął wiele dusz. On też otrzymał misję zainicjowania Dzieła Maleńkich Dusz. Napisał też akt zawie­rzenia, który sam codziennie gorliwie odmawia i który proponował Maleńkim Duszom:
    O, Jezu, który masz upodobanie w małych i pokornych sercem i objawiasz im tajemnice swojej miłości, uczyń także i mnie duszą małą i pokorną i objaw mi również, dla dobra dusz tajemnicę Twojej miłości. Ty, o Jezu, który dla jednego aktu miłości cały oddajesz się duszy, oddaj się także i mnie, gdyż pragnę żyć miłością dla Ciebie. Amen.

    Siostrę Konsolatę paliło pragnienie, aby jak najwięcej dusz weszło na Maleńką Drogę Miłości. W swoim Dzienniczku zapisała: Przed Jezusem uro­czyście wystawionym w Najświętszym Sakramencie objęłam myślą Maleńkie wszystkich wieków, i wszystkie – uprzedzająco – poświęciłam Sercu Jezusa, prosząc Go o ukrycie ich w głębi Jego Najświętszego Serca i strzeżenie ich tam, aby żadna z nich nie zginęła; aby potem zanurzył je w swoich Bo­skich płomieniach, pozwalając wszystkim umrzeć z miłości do Niego… A Maryja będzie je ochraniać, będzie mieć w nich upodobanie i będzie je trzymać pod swoim płaszczem, tak jak to robi z Konsolatą…

    Maleńkie będą bardzo kochały Matkę Bożą, ponieważ nieustanny akt miłości, jaki składają Jezusowi, jest darem także dla Najświętszej Panny…

    Jezus zapewniał s. Konsolatę:

    ● Jedno: Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze!, wynagradza tysiąc bluĽnierstw. Nie trać czasu! Każdy akt miłości to uratowana dusza!
    ● Pamiętaj, że jeden akt miłości decyduje o wiecznym zbawieniu jakiejś duszy. Miej zatem wyrzuty sumienia, tracąc choćby jeden taki akt.
    ● Każdy akt miłości trwa przez całą wieczność.
    ● Kochaj Mnie, a będziesz szczęśliwa. Im bardziej Mnie będziesz kochać, tym szczęśliwszą będziesz.
    ● Chcę, aby cały świat wiedział, że Ja jestem Bogiem Miłości, przebaczenia i miłosierdzia.

    Orędzie miłości, które dociera do nas przez s. Konsolatę Betrone, klaryskę kapucynkę z Turynu, nabiera znaczenia Ewangelii na nasze czasy, Ewangelii miłości, nadziei i miłosierdzia na czasy nienawiści, rozpaczy, materializmu, hedonizmu, beznadziei i neopogaństwa. Jest ratunkiem i zaradczym środkiem, ofiarowanym przez Boga miłości zagubionemu człowiekowi.

    Orędzie to zapowiada nadzieję, ponieważ tylko miłość może uratować ludzkość i świat od klęski (Jan Paweł II).

    Informacje o otrzymanych łaskach za wstawiennictwem
    sługi Bożej s. Konsolaty Betrone można przesłać pod adres:
    Siostry Klaryski Kapucynki
    ul. Ks. Kard. E. Dalbora 10, 63-400 Ostrów Wlkp.
    kapucynkiostrow@poczta.onet.pl

    Na temat maleńkiej drogi miłości i Orędzia Serca Jezusa do świata
    zostały już wydane dwie książki:

    1. o.Lorenzo Sales, Orędzie miłości Serca Jezusa do świata,
    Wyd. DEHON, Kraków 2002;

    2. o.Lorenzo Sales, Traktat o maleńkiej drodze miłości,
    Wyd. DEHON, Kraków 2007.

    Książki te są dostępne w Wydawnictwie lub u Sióstr Klarysek Kapucynek, pod podanym wyżej adresem.

    „Kiedy twoje ostatnie Jezu, Maryjo, kocham Was, ratujcie dusze zostanie wypowiedziane, Ja je wezmę i poprzez świadectwo twojego życia przekażę milionom dusz, które, choć grzeszne, przyjmą je i pójdą za tobą prostą drogą zawierzenia i miłości, i wszyscy będą Mnie kochać. Chcę, by fala miłości wzniosła się z ziemi ku Niebu!”
    (Jezus do Sł. Bożej s. M. Konsolaty)

    „Tylko miłość może uratować ludzkość i świat od klęski”.
    (Jan Paweł II, 17.09.1993)

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Witaj Mateuszu!
      ja ten , krótki akt strzelisty podyktowany przez Pana Jezusa

      Marii Consolata Betrone (ur. 6 kwietnia 1903; zm. 18 lipca 1946) – Służebnica Boża Kościoła katolickiego, włoska klaryska kapucynka zamieściłam już pod słowem Bożym do modlitwy. Pan Jezus już dawno temu zaplanował że my we dwoje tę modlitwę rozpowszechnimy. Wiesz o co mi chodzi? W nawiasie daty urodzenia i śmierci siostry Consolaty data Twoich i moich urodzin ). 🙂 🙂 Czy ja dobrze zapamiętałam Twoją datę urodzin. ?
      Serdeczne pozdrawiam. Niech Ci Pan Bóg błogosławi!

      Polubienie

      • Mateusz pisze:

        Tak też zwróciłem uwagę na to że to są nasze daty urodzin 🙂 Niezwykłe jak Bóg to wszystko w naszym życiu zaplanował i daje znaki w różny sposób. To daje przekonanie i pociechę że cokolwiek nas jeszcze spotka w życiu to jest już w panach Bożych i On nad tym wszystkim czuwa.
        Pozdrawiam 🙂 Szczęść Boże!

        Polubienie

      • Mateusz pisze:

        Oczywiście chciałem napisać: „w planach Bożych”

        Polubienie

  28. Gosia 3 pisze:

    Najdłuższe zaćmienie Księżyca od stu lat. Będzie widoczne z Polski
    wczoraj 11:30
    FACEBOOK | 78
    TWITTER | 0
    E-MAIL
    KOPIUJ LINK
    2 SKOMENTUJ
    Najdłuższe od stu lat zaćmienie Księżyca będzie można podziwiać już 27 lipca. Księżyc zaćmi się całkowicie, a cały spektakl będzie można oglądać z terytorium Polski.
    Najdłuższe zaćmienie księżyca od stu lat widoczne będzie z Polski Foto: Shutterstock
    Najdłuższe zaćmienie księżyca od stu lat widoczne będzie z Polski
    2
    ‹ wróć

    Najdłuższe od stu lat zaćmienie Księżyca rozpocznie się o 21:30 w piątek 27 lipca i potrwa niemal dwie godziny. Dokładnie przez 1 godzinę, 42 minuty i 57 sekund będziemy mogli podziwiać znikający i pojawiający się znów Księżyc.

    Data pełni i zaćmienia księżyca zbiega się z apogeum, a więc momentem, gdy Księżyc jest najbardziej oddalony od Ziemi.
    Najdłuższe zaćmienie Księżyca. Co zobaczymy?

    Tegoroczne zaćmienie Księżyca będzie jednym z trzech, które można będzie zaobserwować. Wśród nich będą również dwa słoneczne. O godzinie 23:13 zakończy się faza całkowita, a chwilę później Księżyc zacznie znów się pojawiać – czyli wychyli się z cienia rzucanego przez Ziemię.

    Najlepszymi miejscami do obserwowania tego niezwykłego zjawiska będzie Daleki Wschód i azjatycka część Rosji. Jednak w Polsce również będziemy mogli zobaczyć pełnię widowiska.

    Warto zapamiętać datę najdłuższego od stu lat zaćmienia Księżyca, ponieważ następne tak długie, będzie miało miejsce dopiero w 2123 roku!

    Jak podaje TVP Info, w tym wieku zdarzą się w sumie 143 zaćmienia Księżyca, w tym aż 85 całkowitych.

    Polubienie

  29. Gosia 3 pisze:

    DZISIEJSZE SŁOWO BOŻE!
    Może jeszcze raz zacytuję:
    „1. czytanie

    Syr 48, 1-14 Pochwała Eliasza i Elizeusza

    Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził ogień.
    Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że tobie jest równy?
    Ty, który ze śmierci wskrzesiłeś zmarłego i słowem Najwyższego wywiodłeś go z krainy umarłych. Ty, który zaprowadziłeś królów na zgubę, zrzucając z łoża okrytych chwałą.
    Ty, któryś na Synaju otrzymał rozkaz wykonania kary, i na Horebie wyroki pomsty. Ty, który namaściłeś królów jako mścicieli i proroka, następcę po sobie.
    Ty, który zostałeś wzięty w skłębionym płomieniu, na wozie o koniach ognistych. O tobie napisano, żeś zachowany na czasy stosowne, by uśmierzyć gniew przed pomstą, by zwrócić serce ojca do syna i pokolenia Jakuba odnowić.
    Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy.
    Gdy Eliasza zakrył wir powietrzny, Elizeusz został napełniony jego duchem. Za dni swoich nie lękał się żadnego władcy i nikt nie osiągnął nad nim przewagi. Nic nie było zbyt wielkie dla niego i w grobowym spoczynku ciało jego prorokowało. Za życia czynił cuda i przy śmierci jego działy się rzeczy przedziwne.

    Oto Słowo Boże ”
    Z tego czytania można zrozumieć że prorok Eliasz przekazał swojego Ducha Św prorokowania Elizeuszowi i chyba Janowi Chrzcicielowi , tak się zastanawiam czy Duch Św Eliasza poprzez Elizeusza i od Jana Chrzciciela nie został teraz przekazywany na czasy ostateczne i działa swoją mocą w innym proroku. Za życia czynił cuda i przy jego śmierci działy się rzeczy przedziwne. O Eliaszu wszak napisano , że zachowany na czasy stosowne czyli wg mnie na te czasy by uśmierzyć gniew Boga , by zwrócić serce Ojca do Syna i pokolenia Jakuba odnowić. Co to znaczy pokolenia Jakuba odnowić ? to znaczy aby odnowić wiarę wśród Chrześcijan ażby Kościół który umiera podnieść ze zgliszcz . O tym mówią orędzia MBM że Eliasz i Enoch powrócą. Ale czy w swoim wcześniejszym ciele?
    Mnie się wydaje że będzie to Duch Eliasza ale w innym ciele i on zostanie zabity jak mówi księga Apokalipsy w Objawieniu Św Jana Ap.11 razem z drugim świadkiem.

    Może przypomnijmy sobie bo nawiązuje to do dzisiejszego czytania:
    Dwaj świadkowie

    11
    1 Potem dano mi trzcinę podobną do mierniczego pręta,
    i powiedziano:
    «Wstań i zmierz1 Świątynię Bożą i ołtarz,
    i tych, co wielbią w niej Boga.
    2 Dziedziniec2 zewnętrzny Świątyni pomiń zupełnie i nie mierz go,
    bo został dany poganom,
    i będą deptać Miasto Święte czterdzieści dwa miesiące3.
    3 Dwom moim Świadkom4 dam władzę,
    a będą prorokować obleczeni w wory, przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni».
    4 Oni są dwoma drzewami oliwnymi i dwoma świecznikami,
    co stoją przed Panem ziemi.
    5 A jeśli kto chce ich skrzywdzić,
    ogień wychodzi z ich ust i pożera ich wrogów.
    Jeśliby zechciał ktokolwiek ich skrzywdzić,
    w ten sposób musi być zabity.
    6 Mają oni władzę zamknąć niebo,
    by deszcz nie zraszał dni ich prorokowania,
    i mają władzę nad wodami,
    by w krew je przemienić,
    i wszelką plagą uderzyć ziemię,
    ilekroć zechcą.
    7 A gdy dopełnią swojego świadectwa,
    Bestia5, która wychodzi z Czeluści, wyda im wojnę, zwycięży ich i zabije.
    8 A zwłoki ich [leżeć] będą na placu wielkiego miasta,
    które duchowo zwie się: Sodoma i Egipt,
    gdzie także ukrzyżowano ich Pana6.
    9 I [wielu] spośród ludów, szczepów, języków i narodów przez trzy i pół dnia7 ogląda ich zwłoki;
    a zwłok ich nie zezwalają złożyć do grobu.
    10 Wobec nich mieszkańcy ziemi cieszą się i radują;
    i dary sobie nawzajem będą przesyłali,
    bo ci dwaj prorocy mieszkańcom ziemi8 zadali katuszy.
    11 A po trzech i pół dniach
    duch życia z Boga w nich wstąpił
    i stanęli na nogi9.
    A wielki strach padł na tych, co ich oglądali.
    12 Posłyszeli oni donośny głos z nieba do nich mówiący:
    «Wstąpcie tutaj!»
    I w obłoku wstąpili do nieba,
    a ich wrogowie ich zobaczyli10.
    13 W owej godzinie nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi
    i runęła dziesiąta część miasta,
    i skutkiem trzęsienia ziemi zginęło siedem tysięcy osób11.
    A pozostali ulegli przerażeniu
    i oddali chwałę Bogu nieba.

    Zwróciłam też uwagę na te słowa Apokalipsy , są bardzo znamienne:
    „Dziedziniec2 zewnętrzny Świątyni pomiń zupełnie i nie mierz go,
    bo został dany poganom,
    i będą deptać Miasto Święte czterdzieści dwa miesiące”

    Deptać tak deptać Najświętsze Ciało i Krew Pana Jezusa i Pan Jezus w polskich Kościołach jest już deptany co pokazał Jezus jak upadł na posadzkę w Najświętszym Sakramencie bo nie było patenki. To jest u nas Zamach na Eucharystię o którym mówi o. Pelanowski i nie trzeba czekać na zmianę słów konsekracji aby zobaczyć ohydę spustoszenia.
    O mój Boże! wybacz bo nie wiedzą co czynią wilki w owczych skórach.

    Polubienie

    • Leszek pisze:

      Ponad godzinę temu oglądałem na żywo w TV TRWAM moment rozdawania Komunii Św. obecnych wiernych katolików szwajcarskich i innych chrześcijan (czy oni też przyjmowali Komunię tego nie wiem) w czasie Mszy Św. pod przewodnictwem pap. Franciszka w Pałacu wystaw i kongresów w Genewie odprawianej z okazji 70-cia powstania Światowej Rady Kościołów. Nikt nie klękał, nie przyklękał; wszyscy których pokazywała kamera przyjmowali od kapłanów Komunię na rękę bądź na stojąco do ust.
      A na koniec, tuż po udzieleniu końcowego błogosławieństwa (oczywiście wszyscy, przyjęli je na stojąco), pap. Franciszek schodząc z tronu/podwyższenia, na którym siedział potknął się i byłby całkiem upadł, gdyby nie szybka reakcja otaczających go, asystujących mu kapłanów. Jakże to wymowna scena. To kolejne już potknięcie (m.in. pamiętne i b. wymowne było też potknięcie na Jasnej Górze)

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Leszku! tak wymowne bo ja jeszcze nie widziałam aby sam pap. Franciszek klęczał przed Panem Jezusem utajonym w Najświętszym Sakramencie i zdaje mi się że przed Matką Bożą w Częstochowie też nie klęczał. Jako głowa Kościoła powinien dać ten przykład i wzór do naśladowania – uwielbienia na kolanach całej Trójcy Świętej i Matki Boga, chociaż ten jeden raz.
        Widocznie Pan Bóg chce mu ugiąć jego kolana ale on pewnie uznaje to za zwykłe potknięcie. Lecz dzieci Boże inaczej to odczytują.

        Polubienie

      • Leszek pisze:

        Na krótkim 15-o sek. filmiku widać wyraźnie, że „siła wyższa” rzuciła papieża na kolana przed krzyżem stojącym na ołtarzu: https://gloria.tv/video/3KtMHAYtVK7TBc4nNPN64SzBz

        Polubienie

    • MariaF pisze:

      Bóg zapłać Gosiu za to rozważanie.

      Polubienie

  30. Gosia 3 pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Matka Boża , która schodzi codziennie do Medjugorje!
    Wczoraj po modlitwie wieczorowej Pan Bóg poprowadził mnie do tego video powyżej. Kochani teraz jestem pewna że ta zmiana czasu przez człowieka z zimowego na letni bardzo się Panu Bogu nie podoba. Otóż nie wiem czy pamiętacie jaki znak Pan Bóg przekazał nam 21 kwietnia 2018 roku w sobotę. A ze środy/czwartek na 3 dni wcześniej 18/19 kwietnia miałam w nocy przekaz : ” DLA WAS ZNAK – SOBOTA GODZ.15″
    I ja Wam pisałam o tym na blogu że ponieważ czas został zmieniony to my Koronkę i nawet Anioł Pański odmawiamy nie w tym czasie co ustalił Pan Bóg obiecując łaski z Nieba lecz o godzinę wcześniej. No to jak my te łaski mamy otrzymywać.
    Posłuchajcie w tym video co mówi ta kobieta i to w 1 minucie . Otóż mówi że objawienia trwają codziennie od 37 lat o tej samej porze czyli o 17:40 a w czasie letnim o godzinę póżniej czyli o 18:40 i nie jest ważne miejsce lecz ważny jest czas.
    Gdy ja to usłyszałam to zrozumiałam że abym miała jeszcze większe zjednoczenie z Bogiem to muszę go posłuchać i modlić się w lecie tak jak Pan Bóg mi przekazał.
    Ja nikogo do niczego nie nakłaniam ale to moja decyzja którą Wam przekazuję. Lubiłam się modlić z Radio Maryja bo tam czytany Dzienniczek i oczywiście go wysłucham ale moja modlitwa będzie teraz o prawdziwej godzinie łask.
    Ty Mariuszku! wstawiaj o tej co wstawiałeś aby każdemu dać wolny wybór ponieważ nie mamy prawa nic nikomu narzucać.
    Ja od dzisiaj odmawiam Anioł Pański o 13 a Koronkę o 16 a Wy Kochani sami zdecydujcie.
    Czy pamiętacie kiedy był czas zmieniany bo chyba zaraz po tym Pan Bóg zainterweniował bo dba o swoje dzieci aby obsypywać je łaskami z Nieba.
    Szczęść Boże!

    Polubienie

    • mariusz2015 pisze:

      Witaj Gosiu,
      Wyobraź sobie, że właśnie skończyłem oglądać ten filmik na kanale. Mam takie same wnioski. Niebo ma jeden czas i łaski z nim związane. To oznacza, że koronkę będę wstawiał o godz. 15:00, a modlił się z mamą o 16.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Szczęść Boże!

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Witaj Mariuszku!
        Zauważ wczoraj wieczorem 21 czerwca minęło równo dwa miesiące jak Pan Bóg w sobotę 21 kwietnia 2018 dał nam ten znak. I ja nadal modliłam się tak jak Wy o dotychczasowej 15 po zmianie czasu razem z Radio Maryja. Zlekceważyłam ten przekaz od Pana Boga ale Pan Bóg nie obraził się na nas bo jesteśmy zwykłymi niedowiarkami ale przysłał mi Matkę Bożą abyśmy uwierzyli że to on w łaskawości swojej do nas mówi. Pan Bóg używa różnych narzędzi tym razem tej kobiety z video aby nam to przekazała. Poza tym ona sama mówi że to co robi obecnie jest jej Misją i pewnie my też mamy Mariuszku swoją Misję.
        Najpierw przed godz 24 sama obejrzałam to video i od razu wiedziałam co mi Bóg powtarza ale ja Wam zamieściłam już to video po północy. Ale szatan na mnie za to się zemścił bo gdy wyłączyłam laptopa i poszłam jeszcze do kuchni zauważyłam że coś brzęczy. Patrzę a po mojej kuchni lata ta ogromna mucha co znosi ” jajka ” na żywności. Latała pod sufitem a ja z mopem ją próbowałam złapać. I tak siadłam załamana i mówię do Pana Boga : Jezu daj mi ją złapać bo rano gdy mąż wstanie do pracy to wpuści mi ją niechcący do lodówki.
        W pewnym momencie zupełnie gdzieś się schowała. Po westchnieniu do Boga wróciłam do kuchni i zapaliłam tylko światełko od okapu a ona natychmiast siadła przy nim i ja ją ” trach”. Niestety przez to poszłam spać po 1 w nocy ale ” szatana ” zabiłam.
        Bo tak to odczytuję że to on się tak zemścił za to co zamierzałam Wam dzisiaj napisać aby spływała na Was łaska w godzinie Miłosierdzia.

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Mariuszku! pozdrawiam również Cię serdecznie i życzę Ci wiele łask z modlitwy.
        Tymczasem za chwile o 13 idę się modlić na Anioł Pański podarowany nam w ” czasie ” miłym Bogu.
        Szczęść Boże!

        Polubienie

      • mariusz2015 pisze:

        Gosiu,
        Tak zauważyłem, że są osoby na blogu u nas które ogólnie mają jakąś misję tutaj do spełnienia. Tak kochana patrzę na blog Bronka to myślę sobie, że dobrze iż z nas taka mała, ale misyjna i rozmodlona drużyna. A co do szatana, pocieszę Cię bo tylko kto nic dobrego nie robi ma od niego spokój.
        Szczęść Boże!

        Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Jeszcze odnośnie tego co napisałam. Gdy teraz o 13 odmawiałam swoje modlitwy mówię do Jezusa : Panie Jezu no co ja robię nie jestem posłuszna Kościołowi Świętemu bo inaczej się modlę niż cały Kościół. Wszyscy Koronkę będą odmawiać o 15 a ja o 16.
      Usłyszałam odpowiedź odrzucać godzinę Miłosierdzia – prawdziwą godzinę łask jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. Odrzucać łaskę gdy znam już kiedy jej prawdziwa godzina i prawdziwy czas podarowany przez Pan Boga.
      Przyznam , że jestem tym bardzo rozbita i jeszcze muszę to skonsultować z księdzem.
      Módlmy się aby Kościół to zmienił.

      Polubienie

    • Szafirek pisze:

      To ostatnia zmiana czasu? ”Jesteśmy, można powiedzieć, o krok”
      24.03.2018 21:33

      Jesteśmy o krok od tego, by przegłosować projekt likwidacji zmiany czasu. Na komisji poparły go wszystkie kluby, teraz wszystko zależy od dobrej woli marszałka Sejmu, abyśmy mogli przejść do drugiego czytania i go przegłosować – mówił w środę szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz. …

      https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/To-ostatnia-zmiana-czasu-PSL-wnioskuje-o-likwidacje-czasu-zimowego

      Polubienie

  31. Szafirek pisze:

    21 czerwca – św. Alojzy Gonzaga, zakonnik
    21 czerwca – Najświętsza Maryja Panna Opolska
    21 czerwca – Najświętsza Maryja Panna z Góry Iglicznej, Przyczyna naszej radości
    21 czerwca – św. Rajmund z Barbastro, biskup

    22 czerwca – święci Jan Fisher, biskup, i Tomasz More, męczennicy
    22 czerwca – św. Paulin z Noli, biskup

    Polubienie

    • Leszek pisze:

      Z listu św. Tomasza More’a do swojej ukochanej córki, Małgorzaty, napisanego w więzieniu.
      Z całą nadzieją zdaję się na Boga
      Moja Małgorzato, jestem zupełnie świadom przewinień mego przeszłego życia, zasłużyłem przeto w pełni na opuszczenie przez Boga. Jednakże nie przestaję ufać w Jego nieskończoną dobroć. Bo też łaska Jego umacniała mnie aż dotąd; ona to dała mi odwagę znieść raczej utratę wszystkiego niż przysięgać wbrew sumieniu. Ona też zaleciła Królowi łagodność wobec mnie, tak iż dotąd nie pozbawił mnie niczego prócz wolności (czym zresztą ze względu na duchowe korzyści, jakie stąd spodziewam się odnieść, Jego Majestat wyświadczył mi większe dobrodziejstwo niż wszelkimi hojnie ofiarowanymi mi przedtem zaszczytami i dobrami). Ta sama więc łaska albo powstrzyma Króla, aby nie czynił mi nic złego więcej, albo będzie mi ustawicznie dodawać siły, abym wszelkie próby zniósł cierpliwie, odważnie i z radością.
      Moje cierpienie, połączone z zasługami krwawej Męki Chrystusa (która pod każdym względem przewyższa wszystko, co mogę wycierpieć), złagodzi przeznaczoną dla mnie karę w czyśćcu, a dzięki Bożej łaskawości powiększy zasługę na niebo.
      Nie chcę powątpiewać w dobroć Boga, moja Małgorzato, chociaż zdaję sobie sprawę z mej ułomności i niestałości. Gdyby więc przyszła na mnie taka rozterka i trwoga, iż będę o krok od upadku, wówczas wspomnę na świętego Piotra, który z powodu braku wiary od jednego uderzenia wichru zaczął tonąć, i zrobię tak jak on. Będę wzywać Chrystusa: „Panie, ratuj mnie”. Ufam, że wtedy wyciągając rękę podtrzyma mnie i nie pozwoli mi zginąć.
      A gdyby Pan dopuścił, iżbym w dalszym ciągu naśladując Piotra upadł, przysięgał i zaprzysięgał (niechaj Pan w swym miłosierdziu odsunie to jak najdalej ode mnie, a taki postępek niechaj przyniesie mi raczej szkodę niż wyratowanie), to ufam, iż zwróci ku mnie wzrok pełen łaskawości i podźwignie mnie, abym na nowo wyznał swoje grzechy i uspokoił sumienie; ufam także, iż zdołam mężnie znieść karę i hańbę z powodu takiego grzechu.
      Krótko mówiąc, moja Małgorzato, jestem zupełnie pewien, iż Bóg nie opuści mnie bez mojej winy. Toteż z całą ufnością i nadzieją zdaję się całkowicie na Niego. A jeśliby nawet zezwolił mi zginąć z powodu moich grzechów, zostanie we mnie uwielbiona przynajmniej Jego sprawiedliwość. Ufam jednak mocno, iż Boża łaska ustrzeże moją duszę i sprawi, aby wielbione było we mnie raczej Jego miłosierdzie niż sprawiedliwość.
      Bądź zatem dobrej myśli, moja Córko, i zanadto się o mnie nie troskaj; cokolwiek przydarzyłoby mi się na tym świecie. Nic nie może się zdarzyć, czego by Bóg nie zechciał. Cokolwiek zaś On chce, choćby nam się wydawało złe, w rzeczywistości jest najlepsze.
      (źródło: Liturgia Godzin, 22 czerwca, tom III, II czytanie, str. 1251/1252; Pallottinum 1987)

      Polubienie

      • Leszek pisze:

        O historii św. Tomasza More’a: zob. film (wpisać ten tytuł filmu w Google) zatyt. „Oto jest głowa zdrajcy” (96 min.)

        Polubienie

    • Leszek pisze:

      Z Małego Dziennika (wpis z podaniem linku dot. tego tematu oczekuje od g. 17.57 na moderację; więc jeśli ktoś wcześniej zobaczyć zdjęcie tego listu, pod którym jest poniższy tekst niech wpisze w Google słowa: „Czy to już ohydne spustoszenie w miejscu świętym”. Od siebie dodam, że nie o takie spustoszenie tu chodzi!)
      Tego chcą i do tego dążą wrogowie Kościoła, wrogowie Boga i praw jego. To wiemy.
      Gdzie zaś jesteśmy my, którzy milczeniem, zgodą, wyznawaniem politycznej poprawności „nie osądzajmy”, zabijamy prawdę, niszczmy Boski porządek rzeczy? Czy jesteśmy jak groby pobielane?
      Jest czas, by temu złu powiedzieć nie, także w Polce, wszędzie tam, gdzie być może teraz zaczyna się to niewinnie podczas mszy św, od śpiewów, tańców i podskoków, od zgiełku i hałasu instrumentów muzycznych, podczas kiedy Bóg przemawia do nas w ciszy.
      Kto ma odwagę powiedzieć NON POSSUMUS właśnie dziś?

      Polubienie

  32. Mateusz pisze:

    Co?! Szokujące słowa papieża o Komunii dla protestantów

    Papież Franciszek podczas konferencji prasowej na pokładzie samolotu mówił o Komunii świętej dla protestantów. O tej wypowiedzi pisze się wiele, bo nagłówki brzmią pięknie: papież potwierdził, że to za jego wiedzą i wolą zablokowano interkomunię. Problem w tym, że papież przyznał, iż tak naprawdę… zgadza się z niemieckim pomysłem, a blokada dotyczyła czegoś zupełnie innego!

    O co chodzi? W lutym tego roku episkopat Niemiec większością 2/3 głosów przyjął tekst, w którym pozwala się, by Komunię świętą otrzymywali ci protestanci, którzy mają za małżonka katolika, a którzy podzielają katolicką wiarę w Eucharystię oraz mają ,,palącą potrzebę” przystępowania wspólnie z mężem czy żoną do Eucharystii.

    Przeciwko temu zaprotestowało jednak kilku biskupów, bo uważali, że episkopat niemiecki nie ma prawa podejmować takiej decyzji. Sprawa trafiła do Watykanu i rzeczywiście, na początku czerwca Kongregacja Nauki Wiary wydała dokument, w którym ocenia tekst niemiecki jako ,,niedojrzały do publikacji”.

    Wspaniale, ale problem w tym, że papież Franciszek… nie ma w ogóle nic przeciwko samemu dopuszczaniu do Komunii świętej protestantów! Oto, co powiedział podczas konferencji prasowej.

    ,,[Kodeks Prawa Kanonicznego] przewiduje decyzję biskupa diecezji, a nie Konferencji Episkopatu. Dlaczego? Bo to, co zostaje zaaprobowane przez Konferencję Episkopatu od razu staje się powszechne.
    I to był problem w dyskusji. Nie tyle sama treść, ale właśnie to.
    Przysłali dokument, były dwa czy trzy spotkania przeznaczone na dialog i wyjaśnienia. I abp Ladaria wysłał list, ale z mojego upoważnienia. Nie zrobił tego z własnej inicjatywy. Powiedziałem mu: «lepiej zrobić kolejny krok i powiedzieć, że dokument nie jest jeszcze dojrzały – o tym jest mowa w liście – i że trzeba to jeszcze zbadać». Potem było jeszcze jedno spotkanie i będą to jeszcze badać. Myślę, że będzie to dokument orientacyjny, aby każdy biskup diecezjalny mógł robić to, na co prawo kanoniczne mu pozwala. Nie było to zaciągnięcie hamulca, lecz skierowanie sprawy na dobrą drogę”.

    Jak referują media watykańskie, papież miał jeszcze powiedzieć,
    że dokument Niemców gdy idzie o treść ,,został dobrze przygotowany”, bo jest ,,dość restrykcyjny”
    i nie przewiduje otwarcia na wszystkich.

    W KPK czytamy, że owszem, protestant może przystępować do Komunii, ale wówczas gdy:
    – zachodzi ryzyko śmierci lub inna nagląca okoliczność;
    – nie ma dostępu do duszpasterza własnej denominacji.

    Szczegółowe ustalenia mają wydawać poszczególni biskupi, dodaje KPK.

    Widać wyraźnie, że to, co proponują Niemcy, a z czym zgadza się papież… nie jest zgodne z KPK. Bo przepisy mówią o WYJĄTKOWYM przystępowaniu przez protestantów do Komunii, gdy wierzą w Eucharystię, gdy jest naprawdę paląca potrzeba, gdy nie mają własnego kapłana.

    Tymczasem w Niemczech chodzi o REGULARNE I STAŁE przystępowanie protestanckich małżonków do Komunii. Mówiąc krótko chodzi o to, by protestant, który nie uznaje wielu fundamentalnych prawd Kościoła katolickiego, chodził do Komunii jakby był katolikiem, choć nim nie jest. Dlatego, że ma katolicką żonę/męża i ,,bardzo chce” przystępować do Eucharystii.

    Owszem, w Niemczech to się już dzieje, protestanci przyjmują tam Komunię od dawna. Oczywiście nie chodzą do spowiedzi, bo jak miałoby to być możliwe? Ale do Stołu Pańskiego są dopuszczani. Biskupi powszechnie to tolerują. I papież wydaje się również to akceptować.

    Przypomnijmy, że w roku 2015 był obecny w zborze luterańskim w Rzymie (Christuskirche). Tam luteranka pytała Ojca Świętego, czy może przyjmować Komuni razem ze swoim mężem. Papież jej nie zabronił, ale kazał szukać odpowiedzi przed Bogiem i ,,iść naprzód”.

    Wielu kardynałów i biskupów mówiło, że takie spojrzenie to po prostu niedopuszczalny błąd. Wymieńmy tylko trzy nazwiska –
    były szef Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Müller, arcybiskup Utrechtu i prymas Holandii kard. Willem Eijk, były przewodniczący Papieskiej Rady Cor Unum kard. Paul Cordes.
    Dla nich wszystkich interkomunia jest niemożliwa nie dlatego, że ma o niej decydować episkopat czy biskup; jest niemożliwa, bo nauczanie Kościoła na nią nie pozwala, bo taka jest natura Komunii świętej – znaku jedności z Kościołem. Nie mogą przystępować do niej regularnie osoby, które w tej jedności nie są.

    A jednak Niemcy uznali, że protestanccy małżonkowie katolików owszem, Komunię przyjmować mogą. Papież Franciszek mówi na konferencji prasowej, że nie jest to dla niego problem.

    A dla Pana Jezusa

    Polubienie

  33. Mateusz pisze:

    Nowenna przed uro­czy­sto­ścią Krwi Chrystusa 1 lip­ca.

    Panie Jezu Chryste,kiedy w czter­dzie­ści dni po swo­im zmar­twych­wsta­niu wra­ca­łeś do Ojca, kaza­łeś swo­im uczniom, razem zgro­ma­dzo­nym, ocze­ki­wać na zesła­nie Ducha Świę­tego. Przez dzie­więć dni trwa­li na modli­twie, aby otrzy­mać dar ponad wszyst­kie dary, aby stać się praw­dzi­wymi Apo­sto­łami. Ufa­jąc, że i nam dzi­siaj udzie­lisz swo­ich darów i bło­go­sła­wień­stwa, pro­simy Cię:

    Oświeć nasz rozum i oczyść ser­ce, aby­śmy dobrze umie­li się modlić. Jak Apo­sto­łom, udziel i nam łaski trwa­nia na modli­twie wraz z Maryją. Ona jest prze­cież Słu­żeb­nicą Pań­ską i „Wszech­mocą bła­ga­ją­cą”.

    Panie, Ty powie­dzia­łeś: „pro­ście, a będzie wam dane; szu­kaj­cie, a znaj­dzie­cie; kołacz­cie, a otwo­rzą wam”. Zachę­ceni Twoim sło­wem, przy­cho­dzimy dzi­siaj do Cie­bie, aby z ufno­ścią przed­sta­wić ci nasze proś­by.

    (chwi­la ciszy)

    Jezu, ufa­my Two­jej miło­ści i Two­jemu miło­sier­dziu, któ­re oka­za­łeś nam przez swo­ją naj­droż­szą Krew. Zawsze z cier­pli­wo­ścią pochy­la­łeś się nad bied­nymi i cho­rymi, nad wzgar­dzo­nymi i grzesz­ni­kami. Jak otar­łeś łzy wdo­wy z Nain, wysłu­cha­łeś proś­by set­nika i nagro­dzi­łeś ufność Marty, tak i nas obdarz rado­ścią dozna­nej od Cie­bie pomo­cy.

    Lecz jeśli nasze pra­gnie­nia nie są zgod­ne z Twoją wolą, umoc­nij naszą wia­rę. Z Tobą chce­my mówić: „Ojcze, nie moja, lecz Twoja wola niech się sta­nie”. Wzbudź w nas ufność, ze Twoje pla­ny wzglę­dem nas są naj­lep­sze, choć nie zawsze je rozu­mie­my.

    Dzię­ku­jemy Ci już teraz za to w wszyst­ko, co dla nas przy­go­to­wa­łeś, bo Ty jesteś Miło­ścią, i wszyst­ko, co nam dajesz albo na nas dopusz­czasz, słu­ży nam dla nasze­go uświę­ce­nia.

    Amen.
    Lita­nia do Naj­droż­szej Krwi Chrystusa

    Kyrie, elej­son. Chry­ste, elej­son. Kyrie, elej­son.
    Chry­ste, usłysz nas. Chry­ste, wysłu­chaj nas.
    Ojcze z nie­ba, Boże, zmi­łuj się nad nami.
    Synu, Odku­pi­cielu świa­ta, Boże, zmi­łuj się nad nami.
    Duchu Święty, Boże, zmi­łuj się nad nami.
    Święta Trójco, Jedyny Boże, zmi­łuj się nad nami.

    Krwi Chry­stusa, Jed­no­ro­dzo­nego Syna Ojca Przed­wiecz­nego, wybaw nas.
    Krwi Chry­stusa, wcie­lo­nego Słowa Bożego,
    Krwi Chry­stusa, nowe­go i wiecz­nego Przy­mie­rza,
    Krwi Chry­stusa, przy kona­niu w Ogrójcu spły­wa­jąca na zie­mię,
    Krwi Chry­stusa, try­ska­jąca przy biczo­wa­niu,
    Krwi Chry­stusa, bro­cząca spod cier­nio­wej koro­ny,
    Krwi Chry­stusa, prze­lana na krzy­żu,
    Krwi Chry­stusa, zapła­to nasze­go zba­wie­nia,
    Krwi Chry­stusa, bez któ­rej nie ma prze­ba­cze­nia,
    Krwi Chry­stusa, któ­ra poisz i oczysz­czasz dusze w Eucha­ry­stii,
    Krwi Chry­stusa, zdro­ju miło­sier­dzia,
    Krwi Chry­stusa, zwy­cię­ża­jąca złe duchy,
    Krwi Chry­stusa, męstwo Męczen­ni­ków,
    Krwi Chry­stusa, mocy Wyznaw­ców,
    Krwi Chry­stusa, rodzą­ca Dzie­wice,
    Krwi Chry­stusa, osto­jo zagro­żo­nych,
    Krwi Chry­stusa, ochło­do pra­cu­ją­cych,
    Krwi Chry­stusa, pocie­cho pła­czą­cych,
    Krwi Chry­stusa, nadzie­jo poku­tu­ją­cych,
    Krwi Chry­stusa, otu­cho umie­ra­ją­cych,
    Krwi Chry­stusa, poko­ju i sło­dy­czy serc naszych,
    Krwi Chry­stusa, zadat­ku życia wiecz­nego,
    Krwi Chry­stusa, wyba­wie­nie dusz z otchła­ni czyść­co­wej,
    Krwi Chry­stusa, wszel­kiej chwa­ły i czci naj­god­niej­sza,
    Baranku Boży, któ­ry gła­dzisz grze­chy świa­ta, prze­puść nam, Panie.
    Baranku Boży, któ­ry gła­dzisz grze­chy świa­ta, wysłu­chaj nas, Panie.
    Baranku Boży, któ­ry gła­dzisz grze­chy świa­ta, zmi­łuj się nad nami.

    K. Odku­pi­łeś nas, Panie, Krwią swo­ją.
    W. I uczy­ni­łeś nas kró­le­stwem Boga nasze­go.

    Módlmy się. Wszech­mo­gący, wiecz­ny Boże, Ty Jed­no­ro­dzo­nego Syna swe­go usta­no­wi­łeś Odku­pi­cie­lem świa­ta i Krwią Jego dałeś się prze­bła­gać, † daj nam, pro­simy, god­nie czcić zapła­tę nasze­go zbawie­nia i dzię­ki niej dozna­wać obro­ny od zła docze­snego na zie­mi, * aby­śmy wie­ku­istym szczę­ściem rado­wali się w nie­bie. Przez Chry­stusa, Pana nasze­go. Amen.

    Polubienie

  34. Gosia 3 pisze:

    Mateuszu! Bóg zapłać ! że wstawiłeś. Jak masz całą Nowennę to podeślij Mariuszkowi na główny wpis. Ja nawet wczoraj szukałam u nas na blogu w Archiwum ( pamiętam że już odmawialiśmy) i nie mogłam jej odnaleźć a tym razem ks. mi nie przysłał nowej.
    Serdecznie pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

  35. Gosia 3 pisze:

    Mateuszu! Bóg zapłać! a Mariuszka bardzo bym prosiła aby tę Nowennę zamieścił na wpisie głównym jutro. Ale oczywiście od dzisiaj zaczynamy się już modlić. My odmawialiśmy tę Nowennę kiedyś podyktowaną przez Gabriela Amortha – głównego egzorcystę Watykanu ( niestety już nie żyje) ale jak szukałam to ona jest 7 – dniowa i nie wiem dlaczego. Ale to już nie ważne , bardzo dobrze że zamieściłeś.
    Szczęść Boże! 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s