Św. Paweł, Apostoł Jezusa Chrystusa [cz. 1 i 2]

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

70 odpowiedzi na „Św. Paweł, Apostoł Jezusa Chrystusa [cz. 1 i 2]

  1. MariaF pisze:

    Obiecuję wam, że prześladowania będą krótkie i że będziecie chronieni.
    Ponieważ przekazuję teraz Pieczęć Mojej Miłości i Ochrony.
    Zdołacie z nią ujść uwadze tych, którzy spowodują niedolę w waszych krajach.
    Moja Pieczęć jest Moją obietnicą zbawienia. Moja Moc wzrośnie poprzez was dzięki tej Pieczęci i żadna krzywda was nie spotka.
    Jest to cud, dzieci, i tylko ci, którzy oddają Mi pokłon, swojemu Panu i Stworzycielowi wszystkich rzeczy, jak małe dzieci z miłością w swoich sercach dla Mnie, mogą być pobłogosławieni tym Boskim Darem.
    Powstańcie teraz i przyjmijcie Moją Pieczęć, Pieczęć Boga Żywego. Odmawiajcie tę Modlitwę Krucjaty 33 – O uznanie Mojej Pieczęci i przyjęcie jej z miłością, radością i wdzięcznością.

    O mój Boże, mój kochający Ojcze, przyjmuję z miłością i wdzięcznością Twoją Boską Pieczęć Ochrony.
    Twoja Boskość obejmuje moje ciało i duszę na wieczność.
    Chylę się w pokornym dziękczynieniu i ofiaruję Ci moją głęboką miłość i wierność, mój ukochany Ojcze.
    Błagam Cię, chroń mnie i moich bliskich tą szczególną Pieczęcią. Ślubuję moim życiem służyć Ci na wieki wieków.
    Kocham Cię, drogi Ojcze.
    Pocieszam Cię w tych czasach, drogi Ojcze.
    Ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego na przebłaganie za grzechy świata i dla zbawienia wszystkich Twoich dzieci. Amen”.
    Pieczęć Boga Żywego, Modlitwę Krucjaty 33, trzeba nosić zawsze przy sobie w jakiejkolwiek formie (treść tej Modlitwy) i mieć w swoich domach. Pieczęć należy odmawiać codziennie. Ona nas chroni, nasze ciała i dusze, i żadna krzywda nie stanie się tym, którzy mają Pieczęć. Nie wolno jej sprzedawać i powinna być dostępna dla każdego.

    Polubienie

  2. Gosia 3 pisze:

    Z tą dzisiejszą Ewangelia przyszła do nas Elżbieta kilka dni temu, która nie zna dobrze ortografii ale zna tę Ewangelię i to w oczach Pana ma większy wymiar niż cała poprawna pisownia razem wzięta ”
    Mt 5, 13-16 Wy jesteście światłem świata

    Jezus powiedział do swoich uczniów:
    «Wy jesteście solą dla ziemi…..”
    CHWAŁA TOBIE CHRYSTE!

    Polubienie

  3. Szafirek pisze:

    „Piękny czas”

    Maj i czerwiec,
    to piękne miesiące,
    kiedy cały czas,
    świeci dla nas słońce.

    To sam Pan Jezus,
    w Najświętszym Sakramencie,
    nawet gdy słonka brak,
    na nieba firmamencie.

    On czeka na nas w kościele,
    w cudownej Monstrancji,
    ze złotymi promieniami,
    ogarnia nas Swymi,
    świętymi ramionami.

    Gdy śpiewamy Jemu i Jego Mamie,
    wspaniałe, piękne,
    z serca litanie.

    I w procesjach,
    za Tobą Jezu idziemy,
    kwiaty najpiękniejsze ,
    pod Twe stopy sypiemy.

    Chcemy zawsze Panie,
    iść Twymi śladami,
    Jezu najukochańszy,
    bądz zawsze z nami!
    09.06.2018r.

    Polubienie

    • Mateusz pisze:

      „Wprowadza rozłam tam gdzie zło uśpiło dobro” czyli rozumiem że chodzi o rozłam w kościele. No ciekawe…Co tym myślicie?

      Polubienie

      • Mateusz pisze:

        piątek, 24 maja 2013 roku, godz. 21.50

        Moja szczerze umiłowana córko, wszędzie, gdzie Mój Głos będzie słyszany, w każdym miejscu i w każdej świątyni przeznaczonej do czczenia Boga, nastąpi rozłam. Mimo iż wielu będzie oddawać hołd Mnie, Mojemu Nauczaniu, Mojemu Kościołowi, to gdy usłyszą Mój Głos wzywający teraz do uwagi, zatkają uszy.

        Mój Głos spadnie na głuche i uparte dusze. Mój Głos, Moje Słowo i Moje wezwanie zostaną odrzucone w gniewie i wyplute, gdy po raz ostatni jestem prześladowany na ziemi. To jest ostatnie wezwanie, aby przed Moim Powtórnym Przyjściem przyciągnąć dzieci Boże do Mojego Łona, a jednak wielu ludzi zdezorientowanych przez kłamstwa rozpowszechniane przez demony odwróci się i odrzuci Moje Miłosierdzie.

        Zostanę odrzucony po raz drugi przez tych, którzy mieszkają w domu Boga, kapłanów i tych wszystkich, którzy nie przyjmują Prawdy. Wkrótce wszyscy ujrzą ostateczną zniewagę Mojego Imienia. Ci z was, którzy zatykają uszy i chodzą z opaskami na oczach, wreszcie zobaczą Prawdę, która jest wam dawana w tym czasie.

        Nie mogę dokonać podziału wewnątrz Mojego Kościoła, bo wtedy zaprzeczałbym samemu Sobie. Moje Ciało to Kościół i On nigdy nie może umrzeć, ale umrą ci z niego, którzy Mnie odrzucą. Tak jak zostałem odrzucony po raz pierwszy, tak i tym razem będą próbowali Mnie zniszczyć, zanim przyjdę przynieść ostateczne zbawienie obiecane człowiekowi.

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        „„Wprowadza rozłam tam gdzie zło uśpiło dobro” .
        Faktycznie Mateuszu! dobrze to zauważyłeś. Nie wiem czy ks. chodzi o Kościół jednak samo stwierdzenie że prorok wprowadza rozłam tam gdzie jest dobro nawet przesłonięte złem jest nieprawdą. Bo gdy nawet do dobra zakradnie się zło to jednak nadal pozostaje czymś pozytywnym u swojego źródła. A żaden prorok nic nie burzy lecz buduje głoszoną prawdą choćby najbardziej bolesną dla odbiorcy.
        Ja jestem tylko ciekawa kto jest autorem tych przytaczanych słów przez ks. Natanka. Czy to są przekazy do Agnieszki?.

        Polubienie

      • Mateusz pisze:

        Wygląda na to że do Agnieszki.
        A tutaj Bóg zwraca się do ks. Natanka: „Mój współodkupicielu”
        26:40

        Polubienie

  4. Gosia 3 pisze:

    Szafirku!
    piękny wiersz na chwałę Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie i Matki Bożej w majowych nabożeństwach. C U D O W N Y.
    Pozdrawiam! 🙂

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Kochani! dlaczego ja to Wam wstawiłam o rosyjskim poecie i wizjonerze Władimirze Sołowjowiu, otóż o tym wspomina ks. prof. Skrzypczak w ” Warto rozmawiać”.
      Bardzo mądry ksiądz.

      Polubienie

  5. Gosia 3 pisze:

    Mateuszu!
    Bóg zapłać że wstawiłeś – właśnie sobie obejrzałam. 🙂

    Polubienie

  6. Szafirek pisze:

    13 czerwca

    Święty Antoni z Padwy,
    prezbiter i doktor Kościoła

    Ferdynand Bulonne urodził się w Lizbonie w 1195 r. Pomiędzy 15. a 20. rokiem życia wstąpił do Kanoników Regularnych św. Augustyna, którzy mieli swój klasztor na przedmieściu Lizbony. Spędził tam dwa lata, po czym przeniósł się do klasztoru w Coimbrze, które to miasto, obok Lizbony, było drugim, najważniejszym ośrodkiem życia religijnego i kulturalnego kraju. Tam zdobył gruntowne wykształcenie teologiczne i w roku 1219 otrzymał święcenia kapłańskie.
    W rok potem Ferdynand był świadkiem pogrzebu pięciu franciszkanów zamordowanych przez mahometan w Maroko. Przy tej okazji po raz pierwszy usłyszał o duchowych synach św. Franciszka z Asyżu i natychmiast wstąpił do nich w Olivanez, gdzie osiedlili się przy kościółku św. Antoniego Pustelnika. Z tej okazji Ferdynand zmienił swoje imię na Antoni. Zapalony duchem męczeńskiej ofiary, postanowił udać się do Afryki, by tam oddać swoje życie dla Chrystusa. Jednak plany Boże były inne. Antoni zachorował śmiertelnie i musiał wracać do ojczyzny. Jednakże na Morzu Śródziemnym zastała go burza i zapędziła jego statek na Sycylię. W roku 1221 odbywała się w Asyżu kapituła generalna nowego zakonu. Antoni udał się tam i spotkał się ze św. Franciszkiem (+ 1226). Po skończonej kapitule oddał się pod władzę brata Gracjana, prowincjała Emilii i Romanii, który mu wyznaczył erem w Montepaolo w pobliżu Forli. Czas tam spędzony Antoni wykorzystał na pogłębienie życia wewnętrznego i dla swoich studiów. Ze szczególnym zamiłowaniem zagłębiał się w Pismo święte. Równocześnie udzielał pomocy duszpasterskiej i kaznodziejskiej. Sława jego kazań dotarła niebawem do brata Eliasza, następcy św. Franciszka. Ten ustanowił go generalnym kaznodzieją zakonu.
    Odtąd Antoni przemierzał miasta i wioski, nawołując do poprawy życia i pokuty. Dar wymowy, jego niezwykle obrazowy i plastyczny język, ascetyczna postawa, żar i towarzyszące mu cuda gromadziły przy nim tak wielkie tłumy, że musiał głosić kazania na placach, gdyż żaden kościół nie mógł pomieścić słuchaczy. W latach 1225-1227 udał się z kazaniami do południowej Francji, gdzie z całą mocą zwalczał szerzącą się tam herezję katarów (albigensów). Kiedy powrócił do Italii, na kapitule generalnej został wybrany ministrem (prowincjałem) Emilii i Mediolanu. W tym czasie napisał Kazania niedzielne. W roku 1228 udał się do Rzymu, by załatwić pilne sprawy swojej prowincji. Z tej okazji papież Grzegorz IX zaprosił go z okolicznościowym kazaniem. Wywarło ono na papieżu tak silne wrażenie, że nazwał Antoniego „Arką Testamentu”. Papież polecił mu wówczas, by wygłaszał kazania do tłumów pielgrzymów, którzy przybywali do Rzymu. Na prośbę kardynała Ostii Antoni napisał Kazania na święta. Wygłosił tam także kazania wielkopostne.
    Po powrocie do swojej prowincji udał się do Werony, gdzie władcą był znany z okrucieństw i tyranii książę Ezelin III. Był on zwolennikiem cesarza i w sposób szczególnie okrutny mścił się na zwolennikach papieża. Do niego wtedy należała także Padwa. Antoni wiedział, że naraża własne życie, miał jednak odwagę powiedzieć władcy prawdę. Ku zdumieniu wszystkich tyran nie śmiał go tknąć i wypuścił cało.
    Święty Antoni z Padwy Antoni obdarzony był wieloma charyzmatami – miał dar bilokacji, czytania w ludzkich sumieniach, proroctwa. Wykładał filozofię na uniwersytecie w Bolonii. W roku 1230 na kapitule generalnej zrzekł się urzędu prowincjała (ministra) i udał się do Padwy. Był zupełnie wycieńczony, zachorował na wodną puchlinę. Opadając z sił, zatrzymał się w klasztorku w Arcella, gdzie przy śpiewie O gloriosa Virginum wieczorem w piątek, 13 czerwca 1231 roku, oddał Bogu ducha mając zaledwie 36 lat.
    Jego pogrzeb był wielką manifestacją. Pochowano go w Padwie w kościółku Matki Bożej. W niecały rok później, 30 maja 1232 roku, papież Grzegorz IX zaliczył go w poczet świętych. O tak rychłej kanonizacji zadecydowały rozliczne cuda i łaski, jakich wierni doznawali na grobie św. Antoniego. Komisja papieska stwierdziła w tak krótkim czasie 5 uzdrowień z paraliżu, 7 wypadków przywrócenia niewidomym wzroku, 3 głuchym słuchu, 2 niemym mowy, uzdrowienie 2 epileptyków i 2 wypadki wskrzeszenia umarłych. Kult św. Antoniego rozszedł się po całym świecie bardzo szybko. Grzegorz IX bullą Cum iudicat w 1233 roku wyznaczył dzień jego dorocznej pamiątki na 13 czerwca. Sykstus V w 1586 r. włączył jego święto do kalendarza powszechnego Kościoła. Na życzenie króla Hiszpanii Filipa V Innocenty XIII w roku 1722 ustanowił 13 czerwca świętem dla całej Hiszpanii i podległej jej wówczas Ameryki Południowej. W Padwie zainicjowano praktykę czczenia w każdy piątek śmierci św. Antoniego i we wtorek jego pogrzebu. W 1946 r. Pius XII ogłosił go doktorem Kościoła.
    Św. Antoni Padewski jest patronem zakonów: franciszkanów, antoninek oraz wielu bractw; Padwy, Lizbony, Padeborn, Splitu; dzieci, górników, małżeństw, narzeczonych, położnic, ubogich, podróżnych, ludzi i rzeczy zaginionych. Na miejscu grobu św. Antoniego – Il Santo – wznosi się potężna bazylika, jedno z najbardziej popularnych sanktuariów w Europie. Przeprowadzone w 1981 r. badania szczątków Świętego ustaliły, że miał 190 cm wzrostu, pociągłą twarz i ciemnobrązowe włosy. Na kolanach wykryto cienkie pęknięcia, spowodowane zapewne długim klęczeniem.

    W ikonografii św. Antoni przedstawiany jest w habicie franciszkańskim; nieraz głosi kazanie, czasami trzyma Dziecię Jezus, które mu się według legendy ukazało (podobnie jedynie legendą jest jego kazanie do ryb czy zniewolenie muła, żeby oddał cześć Najświętszemu Sakramentowi, by w ten sposób zawstydzić heretyka). Jego atrybutami są: księga, lilia, serce, ogień – symbol gorliwości, bochen chleba, osioł, ryba.

    Polubienie

    • Szafirek pisze:

      „Dlaczego tego dnia błogosławione są dzieci, święcone białe lilie i rozdawany chleb? Jak wyjaśnia o. gwardian- św. Antoni miał szczególne nabożeństwo do Dzieciątka Jezus, w ikonografii bardzo często jest przedstawiany właśnie z Dzieciątkiem Jezus. Św. Antoni jest także patronem dzieci. W uroczystość św. Antoniego tradycyjnie święcimy białe lilie, które później wierni zabierają do swoich domów. To symbol czystości- dodaje o. gwardian. W niektórych rejonach jest zwyczaj używania płatków z poświęconych lilii do leczenia różnych chorób. Tak jest np.: w Radecznicy, to jedyne sanktuarium św. Antoniego, w którym objawił się ten święty- zauważa o. Stanisław Górka. 13 czerwca, w uroczystość św. Antoniego, do której przygotowywaliśmy się przez 9 tygodniową nowennę rozdawane są w radomskim kościele Ojców Bernardynów po każdej Mszy świętej małe chlebki. Święty Antoni był bardzo wrażliwy na potrzeby innych, w ikonografii także często jest przedstawiany z bochenkiem chleba. Uczy nas przez to otwartości na potrzebujących. W wielu kościołach jest zbierana ofiara na potrzebujących to tzw. Chleb św. Antoniego. Jak dodaje o. Stanisław Górka także w radomskim kościele mamy taką puszkę, zebrane w niej ofiary przeznaczane są na istniejącą od 2000 roku przy klasztorze kuchnię dla ubogich. Korzysta z niej dziennie ok. 300 osób potrzebujących- mówi o. gwardian. Św. Antoni żył w latach 1195- 1231, był kapłanem najpierw w zakonie kanoników regularnych św. Augustyna, a później w zakonie franciszkanów. Jest doktorem Kościoła, patronem osób i rzeczy zaginionych, opiekunem dzieci, narzeczonych, położnic, ubogich i podróżnych. Miał szczególny dar wymowy, był cenionym kaznodzieją. Jego proces kanonizacyjny był najkrótszym w historii Kościoła i trwał mniej niż rok.”

      Polubienie

  7. Gosia 3 pisze:

    Uwaga na Antychrysta!

    Mikołaja Jaroszenki 1892 Włodzimierz Sołowiow (1853-1900) – teolog rosyjski, filozof, poeta, historyk, prawnik, wizjoner i mistyk, przyjaciel Dostojewskiego, obywatel świata, wreszcie polonofil. U schyłku życia Sołowiow głosił pogląd, że Królestwo Boże pr

    Dwudziesty wiek będzie naznaczony wojnami, krwawymi rewolucjami i walkami bratobójczymi. Pod koniec tego wieku narody europejskie, przekonane o krzywdach, jakie wyrządziła im wzajemna rywalizacja, powołają Stany Zjednoczone Europy.

    Ekumenista
    Antychryst wreszcie okaże się wspaniałym ekumenistą, zdolnym do dialogu „w natchnionych, pięknych słowach”. Zwoła przedstawicieli wszystkich wyznań chrześcijańskich „na sobór powszechny, który odbędzie się pod jego przewodnictwem”. Jego działalność będzie zmierzać do poszukiwania porozumienia między wszystkimi na drodze przyznawania najbardziej upragnionych przywilejów. „Ale skoro nie możecie pogodzić się między sobą – przemówi do przybyłych na ekumeniczne zebranie – to mam nadzieję, że ja pogodzę wszystkie wasze stronnictwa, okazując im jednakową miłość i gotowość, by zadośćuczynić autentycznemu pragnieniu każdego z nich”. Ziści ten plan, gwarantując katolikom ziemską władzę papieża, prawosławnym budując instytut gromadzący i przechowujący cenne sprzęty liturgiczne, należące do tradycji wschodniej, dla protestantów zaś powołując do istnienia szczodrze finansowane centrum wolnych studiów biblijnych.

    Ów zewnętrzny i „ilościowy” ekumenizm powiedzie mu się niemalże idealnie. Masy chrześcijan zaangażują się na jego rzecz. Tylko grupka katolików, niewielka liczba prawosławnych oraz kilku protestantów zdoła się oprzeć urokowi Antychrysta. Tym uda się osiągnąć ekumenizm prawdy, gromadząc się w jednym Kościele i uznając prymat Piotrowy. „Tak – opowiada Sołowjow – dokonało się zjednoczenie Kościołów wśród ciemnej nocy, na wysokim i ustronnym miejscu. Ale nocna ciemność rozświetliła się nagle jasnym blaskiem i wielki znak ukazał się na niebie: Niewiasta obleczona w słońce, księżyc pod jej stopami, a na Jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu”.

    Wiara łatwo przyswajalna
    Nadejdą dni, powiada Sołowjow, kiedy to w samym łonie chrześcijaństwa będzie się podchodziło w taki sposób do wydarzenia zbawczego – które można przyjąć wyłącznie na drodze trudnego, odważnego, konkretnego i rozumnego aktu wiary – iż będzie ono zamieniane na całą serię „wartości”, łatwych do sprzedania na światowych rynkach. Takiego ryzyka musimy się strzec. Nawet jeśliby takie chrześcijaństwo, w którym mówi się wyłącznie o łatwo przyswajalnych „wartościach”, zdołało otworzyć nam na oścież drzwi na salony, na społeczne i polityczne wiece czy do programów telewizyjnych, nie możemy, a wręcz nie wolno nam, wyrzec się chrześcijaństwa „Jezusa Chrystusa”, chrześcijaństwa, w którego centrum znajduje się „skandal” krzyża i wstrząsająca rzeczywistość zmartwychwstania Pańskiego. To zagrożenie – chciałbym dodać – w dzisiejszym społeczeństwie nie jest wcale wydumane. Ksiądz Divo Barsotti wyraził opinię, iż w wielu propozycjach, inicjatywach i przemówieniach, mających miejsce w naszych wspólnotach, Jezus Chrystus służy jedynie za pretekst, by zajmować się czymś innym.
    Ukrzyżowany i zmartwychwstały Syn Boga, jedyny Zbawiciel człowieka, nie da się zastąpić całą serią słusznych przedsięwzięć i dobrych pomysłów, dostosowanych do dominującego w świecie sposobu myślenia. On jest „skałą”, jak sam wyraźnie powiedział o sobie, my zaś zbyt rzadko mamy odwagę to powtarzać: kto ufa, na niej będzie budował, kto się sprzeciwia, o nią się roztrzaska. „Kto upadnie na ten kamień, rozbije się, a na kogo on spadnie, zmiażdży go” (Mt 21,44).
    1 2 3

    Polubienie

  8. Gosia 3 pisze:

    1 STRONA
    Przepraszam tamto powyżej to druga strona artykułu. Proszę czytać od tej strony czyli 1.
    Władimir Sołowjow miał wizję o Antychryście i ten wątek poruszył Benedykt XVI w swojej książce
    Jezus z Nazaretu.

    Mikołaja Jaroszenki 1892 Włodzimierz Sołowiow (1853-1900) – teolog rosyjski, filozof, poeta, historyk, prawnik, wizjoner i mistyk, przyjaciel Dostojewskiego, obywatel świata, wreszcie polonofil. U schyłku życia Sołowiow głosił pogląd, że Królestwo Boże pr

    Dwudziesty wiek będzie naznaczony wojnami, krwawymi rewolucjami i walkami bratobójczymi. Pod koniec tego wieku narody europejskie, przekonane o krzywdach, jakie wyrządziła im wzajemna rywalizacja, powołają Stany Zjednoczone Europy.

    Taką wizję roztacza Sołowjow w swoim ostatnim dziele „Trzy dialogi i opowieść o Antychryście”, opublikowanym na Wielkanoc 1900 r.

    Poznaj Antychrysta
    Antychryst był – mówi Sołowjow – „przekonanym spirytualistą”. Wierzył w dobro, a nawet w Boga, lecz „dawał pierwszeństwo przed Nim sobie”. Był ascetą, naukowcem, filantropem. Dawał „wiele znakomitych przykładów powściągliwości, bezinteresowności i dobroczynności”. Dzieło, które przysporzyło mu światowej sławy i uznania, miało tytuł „Otwarta droga do powszechnego pokoju i pomyślności”. „Łączą się tu szlachetny szacunek dla dawnych tradycji i symbolów z szerokim i śmiałym radykalizmem społeczno-politycznych postulatów i wskazań, nieograniczona wolność myśli z najgłębszym zrozumieniem dla wszelkiej mistyki, absolutny indywidualizm z gorącym oddaniem dobru wspólnemu, najwznioślejszy idealizm zasad przewodnich z pełną życiową konkretnością praktycznych rozwiązań”. Co prawda niektórzy wierzący ludzie dopytywali się, czemu nie ma w nim wzmianki o Chrystusie, lecz inni odpowiadali: „Skoro treść dzieła jest przeniknięta chrześcijańskim duchem czynnej miłości i wszechogarniającej życzliwości, to czegóż więcej chcecie?”.

    „Początkowo nie czuł nawet do Jezusa wrogości”. Potrafił docenić Jego dobrą wolę i wzniosłe nauczanie. Trzech spraw nie był jednak w stanie zaakceptować. Przede wszystkim Jego podejścia do kwestii moralnych. „Chrystus jako moralista – twierdził – dzielił ludzi na dobrych i złych, ja połączę ich za pomocą dóbr jednakowo potrzebnych dobrym i złym”. Nie zgadzał się z „Jego absolutną jedynością”. Jest jednym z wielu; albo lepiej – rozważał w sobie – był moim poprzednikiem, ponieważ to ja jestem doskonałym i ostatecznym zbawcą, i oczyściłem Jego przesłanie z tego, co nie jest do przyjęcia dla dzisiejszego człowieka. Zwłaszcza nie mógł znieść tego, że Chrystus żyje. Toteż histerycznie powtarzał: „Nie ma Go wśród żywych, nie ma i nie będzie. Nie zmartwychwstał, nie, nie, nie! Zgnił, zgnił w grobie…”.
    To, co w wizji Sołowjowa wydaje się najoryginalniejsze i najbardziej zaskakujące, to fakt przypisania Antychrystowi zalet pacyfisty, ekologa i ekumenisty.

    Pacyfista i ekolog
    W drugim roku swego panowania jako rzymski i światowy władca będzie mógł obwieścić: „Narody świata! Spełniły się obietnice! Wieczny powszechny pokój nastał”. Właśnie w tym względzie dojrzewa w nim przekonanie o wyższości nad Synem Bożym: „Chrystus przyniósł miecz – ja przyniosę pokój”.
    By lepiej zrozumieć myśl Sołowjowa na ten temat, warto przytoczyć to, co wypowiada on ustami Pana Z. – rozmówcy, za którym ukrywa się autor: „Chrystus przyszedł, by przynieść na ziemię prawdę, lecz ona, podobnie jak i dobro, przede wszystkim wprowadza podziały”. „Istnieje bowiem – wyjaśnia Sołowjow – pokój dobry, pokój chrześcijański, oparty na podziale, jaki Chrystus wniósł w świat, a ściślej mówiąc, na oddzieleniu dobra od zła, prawdy od kłamstwa. Istnieje również pokój zły, pokój światowy, bazujący na wymieszaniu się czy też zewnętrznej jedności tego, co wewnątrz jest w stanie wzajemnej wojny”. Wojna – jak tłumaczy – z całą pewnością jest złem, lecz trzeba zgodzić się, że zarówno w życiu jednostek, jak i narodów istnieją sytuacje, gdy na podłą przemoc nie wystarczy odpowiedzieć pouczeniami czy dobrym słowem. Możemy stwierdzić za Sołowjowem, że ideały pokoju czy braterstwa stanowią bezsprzeczne i obowiązkowe wartości chrześcijańskie, niemniej za takie nie można uznać pacyfizmu ani też teorii non-violence, które na poziomie społecznym zbyt często prowadzą do nadużyć władzy i skazania na bezbronność maluczkich i słabych, pozostawionych na łaskę ludzi możnych i nieprawych. Antychryst będzie również ekologiem lub przynajmniej miłośnikiem zwierząt. „Nowy władca ziemi był przede wszystkim litościwym filantropem – i nie tylko filantropem, lecz także filozofem. Sam, będąc wegetarianinem, zakazał wiwisekcji, wprowadził surowy nadzór nad rzeźniami i popierał na wszelkie sposoby towarzystwa opieki nad zwierzętami”.
    1 2 3

    Polubienie

  9. Gosia 3 pisze:

    3 STRONA

    Nie ma chrześcijaństwa bez Chrystusa
    Ponad wszelką wątpliwość chrześcijaństwo jest zdecydowanie „wydarzeniem”. To wydarzenie proponuje i niesie pewne niezaprzeczalne „wartości”. Nie wolno z miłości do dialogu rozmieniać chrześcijańskiego wydarzenia na ciąg powszechnie uznawanych wartości. Nie można też lekceważyć prawdziwych wartości jak czegoś, co wolno pominąć. Potrzeba zatem rozróżnienia. Istnieją wartości absolutne, lub, jak mówią filozofowie, transcendentalia. Są nimi np. prawda, dobro i piękno. Kto je dostrzega, szanuje i kocha, ten dostrzega, szanuje i kocha Jezusa Chrystusa, nawet jeśli o tym nie wie albo uznaje się za niewierzącego, ponieważ w gruncie rzeczy Chrystus jest prawdą, sprawiedliwością i pięknem.

    Istnieją też wartości względne, jak kult solidarności, umiłowanie pokoju, szacunek do przyrody, postawa dialogiczna itd. Te zasługują na bardziej szczegółową ocenę, by ustrzec się dwuznaczności w wyjaśnianiu. Solidarność, pokój, przyroda, dialog mogą stać się dla niechrześcijanina konkretną okazją do początkowego i nieformalnego zbliżenia się do Chrystusa i Jego tajemnicy. Lecz jeśli w jego oczach zaczynają być absolutyzowane, aż do oderwania się od swych obiektywnych korzeni, lub, co gorsza, przeciwstawiane są głoszeniu wydarzenia zbawczego, wówczas zmieniają się w podżeganie do idolatrii i przeszkodę na drodze do zbawienia. Podobnie, w przypadku chrześcijanina, te same wartości – solidarność, pokój, przyroda, dialog – mogą dostarczyć cennych impulsów w uwiarygodnieniu całkowitego i żarliwego przylgnięcia do Jezusa, Pana wszechświata i historii.

    Lecz jeśli chrześcijanin, z zamiłowania do otwierania się na świat czy też dla dobrego sąsiedztwa ze wszystkimi, zacznie rozcieńczać wydarzenie zbawcze w zachwycie i podążaniu za tymi wtórnymi celami, wnet zamknie sobie drogę osobistej więzi z ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Synem Bożym, z czasem pocznie gustować w grzechu apostazji (odstępstwa), a w końcu odnajdzie się po stronie Antychrysta. Chrześcijaństwo bez Chrystusa i bez Dobrej Nowiny o prawdziwym i osobistym zmartwychwstaniu jest jak pusta przestrzeń. Poza Chrystusem jako konkretną Osobą, żywą rzeczywistością i wydarzeniem, istnieje jedynie ludzka „pustka” i rozpacz. W Chrystusie, który jest pełnią Ojca, człowiek odnajduje swoje spełnienie i jedyną nadzieję.

    Tekst pochodzi z książki kard. G. Biffiego, Le cose di lass. Esercizi spirituali con Benedetto XVI, Ed. Cantagalli, Siena 2007. Copyright Edizione Cantagalli 2007.

    Rekolekcje dla papieża
    Na prośbę Benedykta XVI kard. Giacomo Biffi wygłosił w 2007 r. rekolekcje wielkopostne dla pa- pieża i jego współpracowników. Mówił o Antychryście. Nikt się nie spodziewał, że temat wywoła bardzo żywą i emocjonalną reakcję opinii publicznej i sprowokuje skrajne komentarze, zwłaszcza we włoskiej prasie.

    Jedni kpili: „O kim mówi Biffi? Pewnie o Bushu lub Berlusconim albo o jakimś antyklerykale”. Filippo Ceccarelli z „La Repubblica” dworował sobie: „Antychryst mógłby ukryć się za plecami pacyfisty lub ekologa albo ekumenisty. Na liście kard. Biffiego zabrakło tylko geja”. Szybko jednak zaczęto sobie zdawać sprawę, że chodzi o coś, co odnosi się do życia Kościoła, coś w rodzaju podstępnego konia trojańskiego, wprowadzonego do chrześcijańskiej wspólnoty. Oto jedna z katechez kard. Biffiego – o Antychryście według Sołowjowa.
    1 2 3

    Polubienie

  10. Mateusz pisze:

    Mocne zapiski z dzienników Alicji Lenczewskiej: „powiedz dzieciom Moim, że ataki zła spiętrzają się coraz bardziej…”

    Pan Jezus mówił: „Dziecko Moje, powiedz dzieciom Moim, że ataki zła spiętrzają się coraz bardziej i nikt na tej ziemi nie jest na tyle osłonięty, aby nie musiał angażować wszystkich swoich sił, żeby ocaleć od niszczącej mocy zła”

    CZAS STAWANIA W PRAWDZIE

    Jest czas selekcji, czas stawania w Prawdzie i konieczności opowiedzenia się, po czyjej jest się stronie: Boga czy szatana. Im kto otrzymał wznioślejsze powołanie ode Mnie, tym większego wysiłku wymaga wybór pomiędzy tym, co oferuje świat, a w nim szatan, a tym, co zgodne jest z Moją wolą zawartą w Ewangelii.

    Nie można, będąc świadomie przy Mnie, deklarując Mi wierność, jednocześnie iść na jakiekolwiek ustępstwa na rzecz grzechu, który zawsze ma swoje korzenie w szatanie. Podobnie na ustępstwo na rzecz słabości natury i pokus świata. A ponieważ nawałnica zła przelewa się przez świat – ocalenie jest tylko w modlitwie, pokucie i czynach miłosierdzia wobec braci tak samo zagrożonych w duszy swojej.

    Aby nie dać się zwieść szatanowi, trzeba trwać w stanie łaski uświęcającej, w stanie modlitwy i nieustającego wzywania Mojego Imienia, tkwić w Kościele, żyjąc pełnią darów Moich tam otrzymywanych.

    Nie trzeba się lękać, ale trzeba ze wszystkich sił przylgnąć do Ran Moich i wołać o Miłosierdzie Moje w godzinie sądu nad światem, jaka trwa i zmierza do ostatecznego rozstrzygnięcia. To rozstrzygnięcie odbywa się w sercu każdego człowieka i każdy wydaje wyrok na siebie swoją decyzją wyboru z chwili na chwilę i swoją postawą wobec braci.

    Rzeczy drobne, czyny pozornie mało znaczące prowadzą coraz głębiej w jedną z dwu stron: w stronę Boga albo w stronę szatana, który, jak pająk, swą zdobycz oplątuje coraz ciaśniej nićmi ułudy i zaślepienia tych, którzy nie są Mi wierni w codzienności swojej” (3 kwietnia 1994 roku, Wielkanoc).

    UKRYWAM SIĘ, ABY NIE ZNIEWOLIĆ WSPANIAŁOŚCIĄ MOJEGO DARU

    „Pragnę dla was waszego szczęścia, jakiego nikt z ludzi nie jest w stanie sobie wyobrazić i przeczuć. Cała historia ludzkości i historia każdego człowieka tak jest prowadzona przeze Mnie, abyście otrzymali przygotowanie do zjednoczenia się ze Mną w wieczności. Teraz możecie stykać się ze Mną w modlitwie, w medytacji nad Moim życiem, Słowem, znakami, jakie wam dałem i nieustannie daję. Znakiem najbardziej wymownym jest Moja obecność w Eucharystii. Jestem ukryty w Hostii i przez Jej spożycie następuje spotkanie duszy ze Mną żywym i prawdziwym, choć ukrytym dla umysłu i zmysłów ciała.

    Poznawać Mnie i dotykać można sercem kochającym i ufnym – sercem dziecka. Im większa wiara i miłość, tym zjednoczenie ze Mną mocniejsze i poznanie głębsze.

    Strzeż się bezmyślnego i obojętnego przyjmowania Mnie w Komunii św. Jest to wielki grzech i profanacja Mojej Miłości i Mojego Daru zrodzonego we Krwi Golgoty.

    Dziecko Moje, jakże bardzo muszę się ukrywać, aby nie spalić twej duszy ogniem Mojej Miłości i aby nie zabić twojego ciała mocą Mej Ojcowskiej czułości. A przecież tak bardzo kocham i pragnę być kochany” (3 kwietnia 2002 roku).

    STRATEGIA DZIAŁANIA SŁUG SZATANA

    „Celem działania sług szatana w świecie jest zwiedzenie jak największej liczby dusz i wtrącenie ich do czeluści Złego. Działania ich obejmują wszystkie dziedziny życia ludzkiego od narodzin do ostatnich chwil na tym świecie. Obejmują wszystko, co stworzył Bóg, aby zniszczyć, zniekształcić i rzucić pod nogi Lucyfera żądnego władzy i zemsty na Bogu i Jego stworzeniach.

    Zatem trzeba odsłaniać wybranym dzieciom Moim główne aspekty i przejawy działania Złego.

    Święty Paweł powiedział, że główna walka od stworzenia świata toczy się na poziomie pierwiastków duchowych. Działanie zewnętrzne zła służy zwycięstwu nad duszami ludzkimi, które otrzymały życie wieczne i przeznaczone są do życia w Bogu. Życie na ziemi jest przygotowaniem do życia wiecznego, a jednocześnie wolnym wyborem jakości tego życia w zjednoczeniu z Bogiem albo z szatanem.

    Ja posługuję się Miłością i Prawdą, bo nimi jestem, i prowadzę ku jedności. Mój wróg posługuje się nienawiścią i kłamstwem, które są istotą jego jestestwa, i prowadzi ku rozbiciu. Trzeba zatem przyodziać pełną zbroję duchową, o której mówi św. Paweł (Ef 6,10-18), i odrzucić wszystko, co ma choćby pozór zła.

    Dziedziny życia, które szczególnie są atakowane, to: serce, umysł i ciało.

    Serce przez pychę, próżność, zawziętość, lęk, odrzucenie duchowości, wulgarność, egoizm.

    Umysł przez głupotę, powierzchowność, ułudę, kłamstwo, nieufność, ciemnotę.

    Ciało przez uznanie go za najwyższą wartość. Ciało kobiety – przez jego komercjalizację i uznanie go za źródło uciech.

    Działania szatańskie obejmują:

    Kulturę, sztukę (muzyka, plastyka, literatura), modę, zainteresowania, styl życia, hierarchię wartości (kult materii).

    Religię – w jej miejsce wprowadza się religie pogańskie z kultem szatana docelowo, a pośrednio sekty, zabobony, okultyzm, magię itp., satanizm jako kult tzw. dobrego boga, którym jest Lucyfer.

    Stosunki społeczne – kontrola i zniewolenie ludzi, globalizm, manipulacja świadomością, powszechna nędza, elita władzy i bogactwa, grabież.

    Ubóstwienie człowieka – jego możliwości, decydowanie o życiu (stwarzanie i uśmiercanie), dobru i złu.

    Lecz także odczłowieczanie człowieka przez odarcie go z godności dziecka Bożego, przez poniżanie, upodlanie, gloryfikację zwierząt, manipulowanie i sadyzm.

    Polubienie

  11. Gosia 3 pisze:

    KOCHANI!
    DZISIAJ PAN BÓG ODPOWIEDZIAŁ MI BARDZO MOCNYM ZNAKIEM CO DO INTENCJI W KTÓREJ MODLIŁAM SIĘ ZA WSTAWIENNICTWEM ŚW ANTONIEGO. PISAŁAM WAM O TYM.
    NIE WIEDZIAŁAM ŻE TEN ZNAK BĘDZIE AŻ TAKI BOLESNY DLA MNIE. OGARNĄŁ MNIE PŁACZ W KOŚCIELE PO KOMUNII ŚWIĘTEJ. DECYZJA NALEŻY DO KAPŁANA , CZY WAM O TYM NAPISZĘ.

    Polubienie

  12. Mateusz pisze:

    Z orędzi do Mirjan

    Kraków, 11.06.2018
    Kościół oo. Karmelitów
    (tuż po nabożeństwie w intencji Ojczyzny przed relikwiami Królowej Jadwigi)

    Św. Jadwiga królowa
    Bardzo pragnęłam tego spotkania z tobą, ukochana siostrzyczko moja w duchu Pana Jezusa Chrystusa. Przysłana jesteś w tych przypadkowych okolicznościach, a kierowanych przez Niebo.
    Wiele mam w mej służbie narodowi do przekazania, wiele wydarzeń następuje, tyle niepokoju w świecie
    i w narodzie. Twoja pomoc będzie tu potrzebna.
    W narodzie hasa niepokojący was żywioł, huragan myśli, zamierzeń, a szczególnie na „górze”, na pulpitach rządzących (rząd, parlament). Ten wicher wywiewa dobre projekty, a przynosi nijakie, nic nie dające,
    a mgliste zamierzenia, plany. Ten zapach przynoszony utrudnia wam realizację tego, co ustanowione a dobre, bo zwalcza i kusi, by zniszczyć wasze mury obronne, które stawiacie.
    Jedyna droga dla budowy, a nie dla straty tego, co zostało dokonane, to dokonanie prawdziwego oddania ludu polskiego, jego ojcowizny, jego serca bijącego jednym rytmem, w pełnym oddaniu wszystkiego co macie, co zowie się waszym – a to wnętrza waszego, duszy i ciała, waszych planów, zamiarów, Bogu Najwyższemu – Królowi Jezusowi Chrystusowi, by zapanował nad wybranym z dawna narodem.
    Tego oczekuje Pan Bóg Najwyższy, tego też oczekuje lud Boży, wasze serca, pragnące Królestwa Bożego
    i Jedynego Króla – Jezusa Chrystusa.
    Przyjmijcie Jego władanie jednym aktem woli i z serca pełnego miłości, zawierzenia, by stała się Najświętsza Wola naszego Pana Jezusa Chrystusa.
    Niech rychło nastąpi oddanie serc, by bastiony, które budujecie, nie upadły w ataku nieprzyjacielskim.
    Tylko Król was ocali! Królestwo Jego ponad wszystkie moce światowe!
    One ulec muszą, a zwycięstwo wasze z Mocy Króla nastąpi.
    Przyjmij narodzie wybrany to zawezwanie na nowo, by godziwie a prawdziwie z miłości, pragnienia, woli narodu a poddania przyjąć Króla z Wysokości.
    Otwórzcie serca, zapragnijcie, póki jeszcze cierpliwy Pan oczekujący. Czas przychodzi, byście rozpoznali,
    w którą stronę przejść trzeba.
    Miłość i Miłosierdzie Pańskie z wami, ukochany narodzie polski!
    Wzywam każde polskie serce do oddania się Bogu Miłosiernemu, do otwarcia na panowanie w ojcowiźnie waszej, narodu wybranego, uroczyste przyjęcie w poddaniu, zawierzeniu serc, woli, Jedynemu Królowi – Jezusowi Chrystusowi.
    Niech naród ukochany i wybrany ustanowi swe oddanie, a pomoc z Nieba zaistnieje, bo Zdrój Miłosierdzia wypłynie potokiem w biało-czerwonej barwie Krwi i Wody.
    Siostrze Mej ukochanej wydaję tych kilka słów, by wydała je, gdzie potrzebne takie wezwanie do ratunku ojczyzny.
    Dziękuję ci, Moja siostrzyczko, wspomagająca moją służbę dla narodu wyznaczoną i proszę, byś poświęcała cały swój czas twego ziemskiego życia dla sprawy zadanej nam – Mnie stąd, a tobie na ziemi.
    Bądź pozdrowiona, a ukojona pokojem Nieba i Miłością naszą.

    Polubienie

  13. wema pisze:

    Czy umieszczanie nie swojego filmu nie jest kradzieżą? Dotyczy to też praw autorskich audio i video.

    Polubienie

  14. Gosia 3 pisze:

    Mariuszku! ja podobnie uważam, no to czemu ma służyć ten film w internecie? Autor opracował go z pobudek religijnych aby służył ludziom do krzewienia wiary czy do celów zarobkowych.?
    Wydaje mi się że ten film miał już swoją emisję w TV, to każdy mógł sobie go nagrać.
    Próba zastraszenia?
    Oj nie ładnie, nie ładnie tak pisać na blogu. Pan Bóg to wszytko widzi.

    Polubienie

  15. elzbieta pisze:

    ks dr Nowakowski dwa dni temu ,,Fronda,, zaproponowal Intronizacje CHRYSTUSA KRÓLA na 100lecie odzyskania Niepodleglosci Polski wgdl Rozalii Celakówny moze sie uda piszmy do Episkopatu wysylajmy mejle do kancelari Prezydenta ,Premiera itd zróbmy wszystko jezeli PAN BÓG pozwoli moze sie uda

    Polubienie

  16. elzbieta pisze:

    zróbmy wszystko co chce PAN JEZUS

    Polubienie

  17. Szafirek pisze:

    14 czerwca

    Błogosławiony Michał Kozal, biskup i męczennik

    Michał Kozal urodził się 25 września 1893 r. w Nowym Folwarku pod Krotoszynem. Był synem Jana, oficjalisty dworskiego, i Marianny z Płaczków. Po ukończeniu szkoły podstawowej, a później gimnazjum w Krotoszynie, wstąpił w 1914 roku do seminarium duchownego w Poznaniu, gdzie ukończył tzw. kurs teoretyczny. Ostatni rok studiów, zwany praktycznym, ukończył w Gnieźnie. Tam też otrzymał święcenia kapłańskie w dniu 23 lutego 1918 roku. Planował, że podejmie studia specjalistyczne, ale po nagłej śmierci ojca musiał zapewnić utrzymanie matce i siostrze. Był wikariuszem w różnych parafiach. Odznaczał się gorliwością w prowadzeniu katechizacji, wiele godzin spędzał w konfesjonale, z radością głosił Słowo Boże, dużo się modlił. Był wyrozumiały, uczynny i miłosierny wobec wiernych.
    W uznaniu dla jego gorliwej posługi kapłańskiej i wiedzy zdobytej dzięki samokształceniu, kardynał August Hlond mianował go w 1927 ojcem duchownym seminarium w Gnieźnie. Okazał się doskonałym przewodnikiem sumień przyszłych kapłanów. Alumni powszechnie uważali go za świętego męża. Dwa lata później został powołany na stanowisko rektora seminarium. Obowiązki pełnił do roku 1939, kiedy Pius XI mianował go biskupem pomocniczym diecezji włocławskiej i biskupem tytularnym Lappy (na Krecie). Konsekrację biskupią otrzymał 13 sierpnia 1939 roku z rąk księdza biskupa Karola Radońskiego w katedrze włocławskiej.
    We wrześniu 1939 roku nie opuścił swojej diecezji, którą zarządzał po wyjeździe z kraju biskupa diecezjalnego. Jego nieustraszona, pełna poświęcenia postawa stała się wzorem zarówno dla duchowieństwa, jak i dla ludzi świeckich. Niemcy aresztowali go 7 listopada 1939 roku. Najpierw wraz z alumnami seminarium i kapłanami został osadzony w więzieniu we Włocławku. Od stycznia 1940 r. do 3 kwietnia 1941 r. internowano go w klasztorze księży salezjanów w Lądzie nad Wartą. Po wywiezieniu z Lądu, więziony był w obozach w Inowrocławiu, Poznaniu, Berlinie, Halle, Weimarze i Norymberdze. Wszędzie ze względu na swoją niezłomną postawę, rozmodlenie i gorliwość kapłańską doznawał szczególnych upokorzeń i prześladowań.
    Od lipca 1941 roku był więźniem obozu w Dachau, gdzie tak jak inni kapłani pracował ponad siły. Doświadczał tu wyrafinowanych szykan, ciesząc się w duchu, że „stał się godnym cierpieć zelżywości dla imienia Jezusowego”. Chociaż sam był głodny i nieraz opuszczały go siły, dzielił się swoimi racjami żywnościowymi ze słabszymi od siebie, potrafił oddać ostatni kęs chleba klerykom. Odważnie niósł posługę duchową chorym i umierającym, a zwłaszcza kapłanom. W styczniu 1943 roku ciężko zachorował na tyfus; gdy był już zupełnie wycieńczony, przeniesiono go na osobny „rewir”.
    26 stycznia 1943 roku został uśmiercony zastrzykiem z fenolu. Umarł w zjednoczeniu z Chrystusem ukrzyżowanym. Mimo prób ocalenia jego ciała przez więźniów, zostało ono spalone w krematorium. Po bohaterskiej śmierci sława świętości biskupa Kozala utrwaliła się wśród duchowieństwa i wiernych, którzy prosili Boga o łaski za jego wstawiennictwem. Zaraz po wojnie zaczęto zabiegać o beatyfikację. Św. Jan Paweł II podczas uroczystej Mszy świętej 14 czerwca 1987 roku w Warszawie przed Pałacem Kultury i Nauki – zamykającej II Krajowy Kongres Eucharystyczny – dokonał beatyfikacji biskupa Michała Kozala. Papież powiedział w homilii: „Tę miłość, którą Chrystus mu objawił, biskup Kozal przyjął w całej pełni jej wymagań. Nie cofnął się nawet przed tym najtrudniejszym: «Miłujcie waszych nieprzyjaciół» (Mt 5, 44). Niech będzie jednym jeszcze patronem naszych trudnych czasów, pełnych napięcia, nieprzyjaźni i konfliktów. Niech będzie wobec współczesnych i przyszłych pokoleń świadkiem tego, jak wielka jest moc łaski Pana naszego Jezusa Chrystusa – Tego, który «do końca umiłował»”.

    W ikonografii bł. Michał przedstawiany jest w stroju biskupim lub w pasiaku więziennym. Jego atrybutami są: mitra, fioletowy trójkąt i numer obozowy 24544.

    Polubienie

  18. Szafirek pisze:

    „Niepoprawni romantycy”

    Niepoprawni romantycy,
    gdzieś ukryci w swoich domach,
    zaplątani w ziemskiej nici,
    uciekają w Nieba stronę.

    Nikt ich uczuć nie rozumie,
    czas zabija ich marzenia,
    serca giną w wielkim tłumie,
    ledwo łapiąc życia tchnienia.

    W myślach pięknych pogrążeni,
    nie chcą żyć, tym życia życiem,
    zatopieni w nie z tej ziemi,
    są w Miłości trochę skrycie.

    Bo Miłości tej nikt dzisiaj,
    przyjąć nie chce na tej ziemi,
    a z Miłości tej na świecie,
    wszyscy ludzie są stworzeni…

    Biegną z trudem w stronę Nieba,
    niepoprawni romantycy,
    ludzie kochający Boga,
    chrześcijanie,katolicy…

    14.06.2018r.

    Polubienie

  19. Mateusz pisze:

    Australia: trwa batalia o tajemnicę spowiedzi. Czy nowe prawo złamie sumienia księży?

    Australijskie władze przyjęły 7 czerwca prawo penalizujące księży na terytorium należącym do stołecznej Canberry, jeżeli ci nie będą chcieli złamać tajemnicy spowiedzi w sprawach dotyczących nadużyć seksualnych. Nowa legislacja budzi wiele wątpliwości szczególnie wśród tamtejszego episkopatu.

    W Australii toczy się batalia o sakrament spowiedzi. Od marca przyszłego roku na Terytorium Stołecznym wejdzie w życie prawo, na którego podstawie księża mogą zostać postawieni przed sądem za podtrzymywanie tajemnicy spowiedzi w sprawach odnoszących się do nadużyć seksualnych.

    – Prawo to jest niedojrzałe i nierozsądne, powodowane najwyraźniej chęcią karania Kościoła katolickiego bez właściwego zbadania następstw tej decyzji – powiedział abp Mark Coleridge, przewodniczący Konferencji Episkopatu Australii. Metropolita Brisbane obawia się także, że nowe prawo może spowodować efekt domina i sprowokować podobną legislację w innych stanach.

    Hierarcha zwraca uwagę, że prawo jest skonstruowane na hipotetycznym wyobrażeniu o spowiedzi, które nie rozumie rzeczywistości tego sakramentu jako uprzywilejowanego spotkania między penitentem i Bogiem.

    Z kolei abp Goulburn Christopher Prowse stwierdza, że władze depczą wolność religijną stawiając siebie jako ekspertów w sprawie spowiedzi nie poprawiając zarazem bezpieczeństwa dzieci. – Czy osoba dopuszczająca się nadużyć seksualnych wyspowiadałaby się księdzu wiedząc, że ten zgłosi ją na policję? – pyta abp Prowse. Wskazuje, że jeżeli tajemnica spowiedzi zostanie zniesiona, automatycznie zniknie ta możliwość, iż osoba, która w czasie spowiedzi zostanie przekonana do dobrowolnego zgłoszenia się na policję naprawdę to uczyni.

    Polubienie

  20. Gosia 3 pisze:

    Witaj Mateuszu!
    Jak wstawiałam to tak sobie pomyślałam , czy Pan Bóg nam to pokaże że modlitwa za Australię i Nową Zelandię jest tak bardzo potrzebna i pilna. I długo nie czekaliśmy na odpowiedz.
    Jezu ufam Tobie!

    Polubienie

  21. Mateusz pisze:

    Bł. ks. Michał Sopoćko: O olbrzymich pożytkach Komunii duchowej

    Obecnie wiele osób zostaje pozbawionych Komunii Świętej w miejscach odległych od kościołów i kapłanów, np. w więzieniach, przy pracy na wakacjach itp. Mimo to może korzystać z błogich skutków wyżej wymienionych przez przyjmowanie Komunii duchowej. Komunia duchowa polega na gorącym pragnieniu przyjęcia Pana Jezusa z pobudki miłości napełniającej serce. Ta Komunia pragnienia, zwana Komunią duchową, jest niezmiernie pożyteczna dla duszy, gdyż wzbudza w niej pociąg do rzeczy Boskich i do życia doskonałego, daje moc do ćwiczenia się cnotach i przynosi niekiedy więcej korzyści niż Komunia sakramentalna przyjęta z mniejszą miłością. Nadto ma tę samą korzyść, że można przyjmować ją codziennie w każdej chwili dnia i nocy, w każdym miejscu, a szczególnie przy nawiedzeniu Przenajświętszego Sakramentu.

    Sposób przyjęcia duchowej Komunii jest następujący:
    W danej chwili skupiamy się i przenosimy się przed tabernakulum z Przenajświętszym Sakramentem. Wzbudzamy akt wiary, nadziei, miłości i żalu, uwielbienia i pragnienia. Wyobrażamy sobie, że kapłan podaje nam Przenajświętszy Sakrament. Przyjmujemy w duchu z wielką pokorą i uszanowaniem oraz miłością ufną, a następnie odprawiamy dziękczynienie jak po Komunii sakramentalnej. Właśnie w czasie takiej Komunii duchowej s. Faustyny anioł Pański trzynaście razy zasilał ją sakramentalnie w chorobie, zaznaczając przez to, jak miła jest Bogu ta praktyka, którą służebniczki Miłosierdzia Bożego będą stosować i zachęcać inne dusze dobrej woli ku temu.

    Bł. Ks. Michał Sopoćko

    Polubienie

  22. Mateusz pisze:

    ISIS wzywa do przeprowadzenia zamachów podczas Mundialu w Rosji. „Zabijcie ich wszystkich!”

    Terroryści z ISIS opublikowali przed piłkarskimi mistrzostwami świata plakaty wzywające wszystkich dżihadystów do przeprowadzenia zamachów podczas rozpoczętego w czwartek Mundialu w Rosji.

    Na jednym z opublikowanych przez tzw. Państwo Islamskie plakatów widać płonący stadion w Soczi, na którym rozgrywane będą mecze Mistrzostw Świata. Na innym zaś znajduje się logo tegorocznego Mundialu, które przecinają „islamskie noże”. Całość jest okraszona hasłem po francusku: „Zabijcie ich wszystkich”.

    Na kolejnych dwóch plakatach znajdują się bojownicy ISIS. Jeden z nich jest wyposażony w bomby znajduje się przed stadionem Łużniki w Moskwie. Drugi zaś trzyma w rękach kałasznikowa i oświadcza, że „terror się rozpocznie”.

    To kolejne tego typu wezwania Państwa Islamskiego. W maju terroryści nawoływali na plakatach do zamordowania Argentyńczyka Lionela Messiego i Portugalczyka Cristiano Ronaldo poprzez odcięcie ich głów.

    Portal tvp.info przypomina, że w kwietniu ubiegłego roku 14 osób zginęło w zamachu bombowym w metrze w Petersburgu. Do ataku przyznało się ISIS, które oświadczyło, że atak był odpowiedzią na rosyjskie naloty w Syrii.

    „Szacuje się, że kilka tysięcy obywateli Federacji Rosyjskiej, głównie z azjatyckich i kaukaskich republik, walczyło na Bliskim Wschodzie po stronie Państwa Islamskiego. Eksperci oceniają, że około 2,4 tys. dołączyło do tej organizacji, wielu miało wrócić potajemnie do Rosji. Przed mistrzostwami rosyjskie służby postawiono w stan najwyższej gotowości, z wielu miast usunięto też obywateli m.in. Kirgizji”, podaje tvp.info.

    Polubienie

  23. Mateusz pisze:

    środa, 11 lutego 2015 roku, godz. 15.16

    Nadchodzi Dzień pierwszego zmartwychwstania i ci, którzy Mnie nie przyjmują, zostaną odrzuceni na wieczność. W obecnym czasie Mój gniew jest wielki, a gdybyście mogli zobaczyć zszarzałe i ściemniałe dusze tych, których serca są letnie, to byście się popłakali. Niestety, większość dusz pozostaje w ciemności i gdybyście to zobaczyli, umarlibyście z powodu wstrząsu – taki jest stan dusz ludzi.

    Polubienie

  24. Szafirek pisze:

    14 czerwca – św. Metody Wyznawca, patriarcha
    14 czerwca – bł. Gerard z Clairvaux, mnich

    14 czerwca – Elizeusz, prorok

    Elizeusz to jeden z proroków Starego Testamentu. Był synem zamożnego wieśniaka, Szafata, który posiadał co najmniej dwanaście par wołów. Abel-Meholah, skąd pochodził, Euzebiusz i inni utożsamiali z Tell-Abu Sifri, położonym na zachodnim brzegu Jordanu. Żył w IX wieku przed Chrystusem. Około roku 860 przed Chrystusem Eliasz wezwał go do swego boku. Elizeusz był początkowo jego sługą. Potem, jak nam to opisuje 2 Krl 2, przejął po nim sukcesję. Gdy Eliasz był zabierany do nieba, upadł jego płaszcz. Elizeusz wówczas go podjął, otrzymując siłę i dar prorocki Eliasza. Stało się to za panowania Ochozjasza. Wkrótce Elizeusz towarzyszy już wyprawie przeciw Moabowi. Dynastii Achaba nie sprzyja, popiera natomiast Jehu, za którego panowania jego znaczenie wzrosło. Podobnie działo się za Joachaza (814-798 przed Chr.). Zmarł w czasie rządów Joasza, a więc na początku VIII stulecia.
    W Drugiej Księdze Królewskiej, w rozdziałach 2-13, znajdujemy liczne relacje o jego czynach. Nie zebrano ich w porządku chronologicznym i nie posiadają jednolitego charakteru. Ukazuje się w nich nade wszystko jako cudotwórca – i to cudotwórca, o którym, gdyby nie epizod z niedźwiedziami rozszarpującymi dzieci (2 Krl 2, 23-24), można by powiedzieć słowami Ewangelii, że „przeszedł, dobrze czyniąc”. Jest doradcą królów. Jorama podtrzymuje moralnie w czasie wojny z Syrią. Interweniuje, aby wynieść na tron Jehu, choć nie namaszcza go sam na króla. W czasie klęsk za Joasza jest duszą patriotycznego oporu; Joasz zwie go nawet swym ojcem. Ów patriotyzm w sposób ścisły łączy z żarliwym jahwizmem. Jest świadom jego uniwersalistycznego znaczenia. W duchu tego uniwersalizmu wytycza szlaki, na które wstąpi potem prorok Amos.
    W pamięci pokoleń przetrwał przede wszystkim dzięki swej mocy cudotwórczej. Płaszczem Eliasza uderzył wody Jordanu, które rozstąpiły się na ten znak. Uczynił zdatnymi do picia wody źródła jerychońskiego. Ocalił od śmierci na pustyni wojsko izraelskie, gdy pomodlił się i wytrysnęła dla nich woda. Syryjski dowódca Naaman został przez Elizeusza oczyszczony z trądu. Dzięki swojej modlitwie dokonał wiele innych spektakularnych cudów. Jego niezwykłe czyny będą fascynować wielu. Znajdą też swe echa w chrześcijańskiej literaturze hagiograficznej, poniekąd również w legendzie o relikwiach proroka, przenoszonych do Aleksandrii czy Rawenny. Trafia do chrześcijańskich kalendarzy. Grecy umieścili go tam osobno pod dniem 14 czerwca oraz razem z innymi prorokami pod dniem 20 lipca. Natomiast Martyrologium Rzymskie wspomina go – z powołaniem się na św. Hieronima – w pierwszym z tych terminów.
    Zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego (nr 61), „patriarchowie i prorocy oraz inne postacie Starego Testamentu byli i zawsze będą czczeni jako święci we wszystkich tradycjach liturgicznych Kościoła”. Najbardziej znanymi postaciami Starego Testamentu, uznawanymi za osoby święte, są – oprócz Elizeusza – także Abraham, Mojżesz, Dawid i Eliasz, ponadto często również Adam i Ewa.
    http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/06-14d.php3

    Polubienie

  25. Szafirek pisze:

    15 czerwca

    Błogosławiona Jolenta, księżna, zakonnica

    Węgierskie imię Jolenta (Johelet) jest tylko jedno w wykazach hagiograficznych. Otrzymała to imię zapewne dla pamięci ciotki, królowej aragońskiej (+ 1251). Sama Błogosławiona była najczęściej jednak nazywana za życia Heleną. Według Jana Długosza imię Helena mieli nadać Jolencie Polacy, a księżna chętnie je przyjęła.
    Jolenta urodziła się w 1244 r. w Ostrzyhomiu jako ósme z rzędu dziecko węgierskiego króla Beli IV i Marii z cesarskiego rodu Laskarisów. Z jej najbliższej rodziny aż 4 osoby dostąpiły chwały ołtarzy: obie jej siostry – św. Kinga i św. Małgorzata Węgierska, ciotka – św. Elżbieta i stryjenka – bł. Salomea.
    Ówczesnym zwyczajem jako kilkuletnia dziewczynka Jolenta przybyła do Krakowa na dwór swej siostry, św. Kingi, żony Bolesława Wstydliwego, i tu się wychowywała. Bela IV miał bowiem w planie wydać ją za kogoś z książąt piastowskich. W 1256 r. zaręczył się z Jolentą książę kaliski, Bolesław. Miała wówczas 12 lat, podczas gdy książę liczył wówczas lat 35. Uroczysty ślub odbył się jednak dopiero dwa lata później za specjalną dyspensą papieską, gdy Jolenta miała lat 14. Ślubu udzielił biskup krakowski, Prandota. Z małżeństwa tego urodziły się trzy córki: Jadwiga, Elżbieta i Anna.
    Jolenta była wzorową żoną i matką. Swoją postawą wywierała wielki wpływ na otoczenie. W życie domowe wprowadziła klimat ładu, spokoju, szczerej pobożności i miłości. Wpływ księżnej tak dalece udzielił się mężowi, że potomność nadała mu przydomek Pobożnego. Jednak o jej udziale w zręcznej polityce męża wiadomości nie mamy. W roku 1257 zmarł książę Wielkopolski, Przemysł I, i prawem spadku cały ten obszar przeszedł pod panowanie Bolesława. Kochający książę Bolesław wciągał do swoich rządów także bł. Jolentę. W dokumentach podpisuje się nieraz sformułowaniem „umiłowana małżonka, pani Jolenta”. Książę okazał się nie tylko doskonałym organizatorem i administratorem książęcych dzielnic kaliskiej i wielkopolskiej, ale również dobrym opiekunem Kościoła. Sprowadził franciszkanów do Kalisza, Gniezna, Obornik, Pyzdr i Śremu; uposażył w trzy wsie klaryski w Zawichoście, gdzie ksienią była wówczas bł. Salomea; powiększył także uposażenie cystersek w Ołoboku i benedyktynów w Mogilnie. Czynił to nie bez udziału żony. Jolenta chętnie opiekowała się także biednymi i chorymi.
    Po śmierci męża w kwietniu 1279 r. i szwagra, męża św. Kingi, Bolesława Wstydliwego, zwolniona już od obowiązków rodzinnych, postanowiła oddać się wyłącznie zbawieniu własnej duszy. Wraz z siostrą Kingą wstąpiła do klasztoru klarysek w Starym Sączu. Po śmierci Kingi przeniosła się w 1284 r. do klarysek w Gnieźnie. Nie wiemy, czy piastowała urząd ksieni (przełożonej), czy też wolała zostać zwykłą siostrą. Nekrolog z Lądu podaje jako datę jej śmierci w opinii świętości dzień 17 czerwca 1298 roku. Jej grób zasłynął wkrótce łaskami i cudami i stał się miejscem pielgrzymek.
    Jolenta musiała jednak długo czekać na swojego hagiografa. Dopiero w roku 1631 prymas polski, Jan Wężyk, wyznaczył komisję kanoniczną dla kościelnego procesu. Wtedy też dokonano otwarcia jej grobowca i przełożenia jej śmiertelnych szczątków do nowej trumienki. Zaczęto prowadzić księgę łask. Pierwszy żywot Jolenty ukazał się dopiero w roku 1723. W 1775 r. generał franciszkanów wyznaczył osobnego prokuratora dla sprawy tej beatyfikacji w osobie o. Franciszka Cybulskiego. Napisał on i ogłosił drukiem Życie i cuda wielkiej sługi Bożej Jolenty. Równocześnie król Stanisław August Poniatowski wniósł do Rzymu prośbę o formalną beatyfikację. Odbyła się ona 14 czerwca 1827 r. Leon XII wyznaczył na dzień święta Jolenty 17 czerwca (obecnie – 15 czerwca). Na skutek trudności, jakie stawiał ówczesny rząd pruski, uroczystości beatyfikacyjne mogły się odbyć w Wielkopolsce dopiero w roku 1834. Z tej okazji relikwie bł. Jolenty przeniesiono do kaplicy klarysek.
    Jolenta jest patronką archidiecezji gnieźnieńskiej oraz miasta Kalisza.

    W ikonografii bł. Jolenta przedstawiana jest w habicie klaryski. Czasami klęczy obok św. Kingi.

    15 czerwca – św. Wit, męczennik
    15 czerwca – św. Bernard z Menthon, zakonnik
    15 czerwca – św. Maria Michalina od Najświętszego Sakramentu, dziewica

    Polubienie

  26. Gosia 3 pisze:

    Niech będzie pochwalony Przenajświetszy Sakrament – Prawdziwe Ciało, Krew , Dusza i Bóstwo Pana Jezusa Chrystusa!
    Poniżej jest fragment mojego komentarza z 9 czerwca 2018 roku z dnia Uroczystości Niepokalanego Serca Maryi z godziny Miłosierdzia Bożego – 15:01. Możecie sprawdzić cały komentarz jest pod ostatnim orędziem Matki Bożej z Medjugorje:

    „Otóż we wtorek i środę byliśmy z mężem na wyjeździe i ja tam zaczęłam odmawiać tę Nowennę jednak z 1 dniowym opóżnieniem. 5 czerwca odmówiłam więc dwie modlitwy z 4 i 5. Ale tam jest intencja osobista. I napiszę Wam jak była moja intencja. Poprosiłam Św Antoniego aby dał mi jakiś znak czy na blogu nikogo nie wprowadzam w błąd co do tego co tutaj przekazuję bo boję się bardzo Pana Boga aby nikogo nie sprowadzić na złą drogę.
    Zaczęłam go prosić:” Św Antoni zanieś moją prośbę do Jezusa i pomóż w tym rozeznaniu. ”

    Była szybka odp – to światło złote w moim mieszkaniu ale ja nadal się w tej sprawie modliłam a po skończonej nowennie 12 czerwca a 13 czerwca w dniu Św Antoniego byłam najpierw na Nabożeństwie do Najświętszego Serca Jezusowego a potem na mszy świętej. I nadal św Antoniego prosiłam gdy ks. wymieniał modlitwy wiernych.
    Do tego Kościoła do którego chodzę czasami, to jest to Parafia mojej znajomej. I tam źle się dzieje i część przesłań od Jezusa jest tam skierowanych w bardzo ważnej sprawie. Nie będę tego dłużej ukrywać . Na razie nie napiszę co najbardziej boli Pana Jezusa ale Pan Jezus wczoraj realnie pokazał jak upada w tym Kościele i jest deptany. Pamiętajcie co oglądaliśmy na video u ks. Chmielewskiego jak na posadzce jest deptany przez ludzi i ministranta wychodzącego z jakąs chorągwią podczas Nabożeństwa Majowego w Kościołach polskich ( no mam nadzieję że nie we wszystkich ).
    Gdy jestem w tym Kościele to zauważyłam ,że pomimo nadmiaru ministrantów przy Ołtarzu do Komunii Św wychodzi jeden lub dwóch ministrantów a kapłanów jest np 4 których podaje nam Jezusa w NS. Ja zawsze idę tam gdzie jest Kapłan , któremu towarzyszy ministrant z patenką. Są dni kiedy w ogóle ich nie ma. I wtedy przyjmuję Jezusa i przepraszam za ten grzech w tym Kościele. 13 czerwca w dniu św Antoniego i Rocznicy objawień Fatimskich ( podwójne Świeto) Kapłan z ministrantem był jeden a księży udzielających Komunię chyba 4 lub 5. Chyba 6 wolnych ministrantów siedziało w Ołtarzu przyglądającym się rozdzielania wśród wiernych Komunii Św. I nie wiem co się stało, że Bóg mnie zatrzymał i kazał w tym dniu podejść do najbliższego kapłana – Proboszcza tej parafii i uklękłam obok kobiety którą miałam po prawej swojej ręce. Kapłan udzielając tej kobiecie Komunii upuścił Hostię Św i ona upadła na posadzkę obok mnie. Słyszałam jak Jezus uderzył o Kielich i i upadł tak jak niósł Krzyż na Golgotę. Patrzałam na Jezusa leżącego na tej posadzce i serce mało mi nie pękło. Kobieta postawiła znak Krzyża na Jezusie leżącym na posadzce i podając Kapłanowi Hostię , zapytała co mam zrobić. Ksiądz wziął od niej i podał jej do ust i jeszcze jabby do niej miał uwagę że za mało język wysunęła. Pomyślałam a gdzie Księże Proboszczu jest patenka? aby uchronić Jezusa przed upadkiem. Nie ma wytłumaczenia dla Ciebie – ministranci siedzą bezczynnie przy Ołtarzu.
    Przyjęłam Komunię Św w kolejności po tej kobiecie i wróciłam do ławki gdzie ogarnęła mnie rozpacz serca i cichy płacz współczujący Jezusowi. Czy tak powinien postąpić Kapłan z Jezusem?
    Znam odpowiedź bo jeden Kapłan mi już odpowiedział. A tego nie wie taki dojrzały kapłaństwem Proboszcz. Przecież podczas Cudu Eucharystycznego w Legnicy było tak samo jednak ks. postąpił zgodnie z procedurami kościelnymi.
    Teraz wiecie dlaczego Jezus zaczął mówić do mojej znajomej i odpowiedział tym znakiem mnie i wam że do nas mówi.
    Przyznam, że źle się z tym poczułam że aż tak Panu Jezusowi też nie ufam że do nas mówi i takim realnym upadkiem pokazał nam jak jest w niektórych polskich Kościołach.
    Wieczorem dziękowałam Św Antoniemu że odkrył prawdę do końca w tym Kościele i być może chciał dokonać Cudu Eucharystycznego bo za jego wstawiennictwem zanosiłam do Boga Ojca w Trójcy Św swoją modlitwę. Ale to zostało zatrzymane.
    Mówię do Ciebie : Jezu ufam Tobie! a wystawiam Cie na próbę za co Cię bardzo przepraszam, że aż taki znak swojego upadku pokazałeś mi ale przyznam że w większości prosiłam też o to dla Was bo ja wierzę że Jezus tutaj z nami jest. Oto moje świadectwo i proszę uwierzcie mi że tak się stało jak opisuję.
    Przypadkiem też nie było , że na 3 dni wcześniej przed Świętem Antoniego kupiłam sobie książkę O cudach eucharystycznych ale o tym napiszę Wam później. Opiszę też sen – wizję którą miałam w nocy bezpośrednio po tym Święcie 13 czerwca.
    Pamiętajcie o tym ,że wszytko co Wam tutaj przekazuję jest prawdą .
    Ostrzeżenie jest tak blisko jak nigdy wcześniej. Bo jeśli wśród Księży nie ma wiary to co mówić wśród ludzi. A Pan Jezus zapytał czy ja choć znajdę wiarę gdy po Was przyjdę.? Tak Panie Jezu jeszcze znajdziesz ale proszę już nie zwlekaj.

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Jak napisałam Wam w książce którą nabyłam Eucharystia źródłem życia , którą zakupiłam kilka dni temu opisane są między innymi 133 Cuda Eucharystyczne. Ja nie wiedziałam że tam odnajdę coś czego nie wiedziałam. Otóż nasz Św Jan Paweł II był w bezpośredniej obecności Cudu Eucharystycznego , który miał miejsce 31 października 1995 roku w Rzymie. Teraz może zacytuję Wam początek tego Rozdziału :
      str 12.
      CUD EUCHARYSTYCZNY W OBECNOŚCI ŚW. JANA PAWŁA II W RZYMIE W 1995
      ” Podczas mszy świętej odprawianej w Rzymie w prywatnej Kaplicy przez papieża Jana Pawła II w dniu 31 X 1995 roku Julia Kim z Południowej Korei otrzymała Komunię Św i wydarzył się cud Eucharystyczny. Świeża krew pojawiła się na Hostii w ustach Julii, która od niej pęczniała . Chwilę później krew była widoczna w ustach Julii także wokół Hostii.
      Przez ten cud została ujawniona całą prawda o Eucharystii , która jest Rzeczywistą obecnością Żyjącego Jezusa z jego Ciałem , Krwią , Duszą i Bóstwem. Papież natychmiast udał się do Julii i złożył świadectwo cudu . Pobłogosławił Julię i osoby jej towarzyszące . Papież więc był świadkiem cudu Eucharystycznego . Cud ten został sfilmowany: Papież i Julia z otwartymi ustami. Świadkami tego cudu eucharystycznego byli również: Biskup Roman Danylak z Toronto ( Canada ) oraz biskup Domnic Su Sibu ( Malezja) . Napisali dla Julii świadectwa , wyrażając wiarę w autentyczność tego cudu. ten cud w obecności papieża w Rzymie to już dwunasty cud eucharystyczny Julii Kim. Koreanka ta nazywała się wcześniej Hong-Sun Yoon. Po przyjęci chrztu św przyjęła imię Julia a Kim jest nazwiskiem jej męża.”
      Dalej historia bardzo ciekawa tej kobiety która kiedyś była protestantką. Jeśli chcecie to fragmentami przepiszę Wam ten jeden krótki rozdział i poznacie jej historię.
      Jednak do czego ja zmierzam ja zamierzałam kupić inną książkę tego autora ks. Józefa Dubika , który był świadkiem cudu w Medjugorje i widzenie to opisał w książce pt. ” Widziałem cudowny znak z Nieba” ale widocznie miałam zakupić tą książkę.
      Szukając w internecie okazuje się że historia Julii Kim jest znana i nawet odnalazłam jej zdjęcia z krwawiącą Komunią Św w ustach jednak o tym że świadkiem był nasz Jan Paweł II to nigdzie tego nie znalazłam. Dlaczego my w Polsce nie możemy obejrzeć tego filmiku gdzie nasz Papież z Julią w jednym Kadrze. Powiem wam co czuję bo wszytko na końcu rozegra się o Krew Pańską aby nas oszukać że nie ma jej w Hostii i trzeba ją jeszcze maczać Krew we Krwi. I miałam napisać dokończenie wizji Ojca Pelanowskiego po co właściwie Jezus daje nam te Cuda Eucharystyczne i jest ich wciąż tak dużo ? A ile byłoby ich więcej gdyby ich nie zatrzymano. Prawda?. Krew Jezusa Chrystusa leży na posadzkach naszych polskich Kościołów i my tą wylaną na Krzyżu Krew za nasze grzechy i nasze zbawienie depczemy nie zdając sobie z tego sprawy. To teraz Kochani zdajcie sobie z tego sprawę i wynagradzajcie Panu Jezusowi za to ogromne jego upokorzenie i Krzyżowanie bo ta Krew nas odkupiła by dać nam życie wieczne. Nie trzeba zmieniać słów konsekracji by Jezusa nie było na mszy św ale mu robimy jeszcze coś bardziej gorszego na naszych mszach ciągle depczemy jego Przenajświętszą Krew. Ona płynie od Ołtarza na posadzce przez nawy Kościołów i wynosimy ją na butach na bruk. O mój Boże! przebacz bo nie wiedzą co czynią.

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        To odnalazłam w internecie dotyczące tej kobiety :
        http://www.duchprawdy.com/julia_kim_cud_eucharystyczny_w_watykanie_28_02_2010.htm Julia Kim

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Jutro zajrzyjcie do linka będzie zdjęcie Julii Kim z Hostią krwawiąca w jej ustach ale na temat tego cudu w obecności Św Jana Pawła II nic nie znalazłam. NIC – CISZA

        Cud Eucharystyczny w Watykanie
        28 luty 2010r
        Julia Kim z Naju

        Julia Kim Watykan Cud Eucharystyczny

        Podczas spotkania modlitewnego w Naju 24 listopada 2009, upamiętniającego piętnastą rocznicę przybycia do Naju, ówczesnego Nuncjusza Apostolskiego w Korei, arcybiskupa Giovanniego Bulaitisa, Matka Najświętsza pouczyła Julię, że powinna odwiedzić Arcybiskupa Giovanniego Bulaitisa. Będąc w Naju stał się on świadkiem dwóch cudownych zdarzeń eucharystycznych w tym samym dniu.
        Julia Kim Watykan Cud Eucharystyczny

        26 lutego 2010 Julia Kim razem z o. Alojzym Changiem oraz kilkoma pomocnikami odbyła podróż do Rzymu. Mieli oni ze sobą hostię, która krwawiła 16 października 2006 r. oraz przesłania Jezusa i Jego Błogosławionej Matki (z 15 i 16 października 2006) dla Ojca Świętego.
        Julia Kim Watykan Cud Eucharystyczny

        Kiedy Julia i jej towarzysze odwiedzili Arcybiskupa Bulaitisa 27 lutego 2010, arcybiskup zapytał Julię, jakie ma plany w tej podróży. Julia odpowiedziała, że będzie posłuszna arcybiskupowi, kiedy powie jej, co ona ma robić w Rzymie. Arcybiskup stwierdził, że przed dwoma dniami odczuł natchnienie Matki Najświętszej, podczas modlitwy, że to Julia coś mu przekaże. Arcybiskup powiedział też Julii, że usłyszał, jak Matka Najświętsza mówiła, że ostatnio, 24 listopada 1994, to on otrzymał Eucharystię dzięki Julii, a tym razem to on ma dać jej Eucharystię. Zatem postanowił zaprosić wszystkich na niedzielną Mszę św. do kaplicy, w swoim miejscu zamieszkania.

        Niezwykłe zjawisko, o jakim wspomniał arcybiskup Bulaitis polegało na tym, że od strony krzyża na język Julii spadła hostia. Cud ten wraz z podpisami świadków jest zrelacjonowany w bogato ilustrowanej kolorowymi zdjęciami ksiażce o Naju pt. „Moje Serce jest Arką Zbawienia” (str. 268-269).

        O godzinie 10 w dniu 28 lutego 2010, arcybiskup Giovanni Bulaitis i o. Alojzy Chang sprawowali Eucharystię. Podczas komunii, arcybiskup dał Julii hostię umoczoną w Najświętszej Krwi. Julia modliła się, potem przywołała jedną z osób towarzyszących jej i otwarła usta. Pomocnik był zaskoczony i poprosił, żeby arcybiskup podszedł bliżej. Kapłan zobaczył, że hostia zmieniła się w widoczny sposób w ciało i krew na języku Julii. Był zaskoczony. Poprosił cztery siostry zakonne, które także uczestniczyły w tej Mszy św., by przyszły i zobaczyły ten cud.

        Świeża krew pojawiała się na hostii, która od niej pęczniała. W chwilę później krew była widoczna w ustach Julii także wokół hostii. Arcybiskup obserwował każdą zmianę nie odwracając oczu, choćby na chwilę. Stwierdził, że przez ten cud została ujawniona cała prawda o Eucharystii, która jest Rzeczywistą Obecnością Żyjącego Jezusa z Jego Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem, ukrytymi pod postacią chleba i wina.

        Na koniec arcybiskup poprosił Julię, aby spożyła hostię. Choć Julia bardzo pragnęła, aby ją zachowano, uczyniła to przez wzgląd na posłuszeństwo arcybiskupowi.

        Arcybiskup nalał wody do cyborium i poprosił Julię o jej wypicie. Gdy to uczyniła obejrzał jej jamę ustną, aby sprawdzić, czy nie ma tam jakichś ran. Puryfikaterzem wytarł usta Julii, jednak na jego lnianym płótnie nie było żadnego śladu krwi.

        Wszystkie kroki przedsięwzięte przez arcybiskupa były jak najbardziej właściwe i przemyślane, zgodne z procedurami podejmowanymi przez pasterzy w Kościele dla jasnej i prawdziwej oceny, czy znak, jakiego był on świadkiem był nadprzyrodzony czy też nie.

        Orędzie Najświętszej Maryi Panny otrzymane przez Julię Kim w Rzymie 28 lutego 2010

        Posłuszna Najświętszej Maryi Pannie, która 24 listopada 2009 powiedziała mi: “Odwiedź arcybiskupa Giovanniego Bulaitisa”, przybyłam do Rzymu w nocy, 26 lutego 2010. Towarzyszył mi o. Alojzy Chang i cztery inne osoby.

        Rano następnego dnia, 27 lutego, w sobotę, my i pani Cecylia Pohl z Niemiec odwiedziła Jego Ekscelencję arcybiskupa Giovanniego Bulaitisa w jego oficjalnej siedzibie. Arcybiskup powiedział nam, że otrzymał od Błogosławionej Matki podczas modlitwy dwa dni wcześniej, następujące słowa: “Usłyszysz kilka słów od Julii. 24 listopada 1994, otrzymałeś Eucharystię dzięki Julii, ale tym razem to ty powinieneś dać Eucharystię jej.” Arcybiskup zaprosił nas w niedzielę na Mszę św. Był to dzień 28 lutego.

        Eucharystia sprawowana przez arcybiskupa Giovanniego Bulaitisa i o. Alojzego Changa, rozpoczęła się punktualnie o godzinie 10 w kaplicy, w jego siedzibie. Podczas gdy modliłam się po komunii św., poczułam, że Hostia w moich ustach stawała się większa. Poprosiłam Petera Kima siedzącego obok mnie, by spojrzał. Peter był zaskoczony i zrelacjonował Arcybiskupowi, co zobaczył. Jego Ekscelencja, o. Chang, cztery siostry zakonne oraz przybysze z Korei i Niemiec zobaczyli cud miłości: Eucharystia zmieniła się w krew.

        Po zaobserwowaniu, co się stało arcybiskup poprosił, abym połknęła hostię. Miałam nadzieję, że zostanie ona zachowana, ale spożyłam ją, okazując posłuszeństwo arcybiskupowi. Wtedy Jezus i Matka Najświętsza ukazali mi się i pobłogosławili wszystkie osoby w kaplicy.

        Najświętsza Panna powiedziała:

        „Giovanni, mój szczególnie umiłowany synu, na którego mogę spojrzeć bez bólu! Tak bardzo kocham cię Ja i mój Syn Jezus. Zostałeś wezwany do Naju w 1994 roku jako reprezentant Papieża i Ja zawsze byłam z tobą, na każdym kroku. Chroniłam cię od śmierci i troszczyłam się o ciebie.

        Mój ukochany synu, szczególnie wybrany! Pan Bóg, który ma klucze do śmierci, piekła i Nieba, jest Alfą i Omegą, jest początkiem i końcem, prawda? Pan Bóg umarł, ale żyje, oddycha, dlatego ujrzałeś hostię poruszającą się w ustach Julii. Bóg będzie obecny przez całą wieczność.

        Pan Bóg zaczął dawać cuda eucharystyczne, kiedy spadła hostia z góry, od krzyża w Naju, dla ciebie, dzisiaj zaś jest dzień kiedy to za twoim pośrednictwem dokonał się ostatni cud. Nie niepokój się, ale rozmy-ślaj o Wszechmogącym i wcielaj Jego słowa w życie.

        Podział w Kościele staje się coraz poważniejszy i liczne dusze wpadają w bagno i brną w nim. Nawet pasterze, którzy są powołani, aby dawać innym poznać Boga, są duchowo ślepi i głusi. Mówią o pokoju, choć są świadkami katastrof, które zdarzają się w różnych miejscach w świecie. Krytykują błędy innych, a pozostają ślepi wobec własnych błędów. Dlatego Serce Matki stało się tak niespokojne i drży i dlatego sprawiłam, że doszło do tego spotkania. Pośpiesz się więc, aby pomóc w uznaniu Naju możliwie najszybciej, aby liczne dusze mogły okazać skruchę i doznać ocalenia. Mój Syn Jezus, który posiada Boską Naturę, powinien otrzymać całą moc, potęgę, cześć, chwałę. Jednak Moje dzieci rzadko Go przyjmują pod postacią chleba, w którym ukrywa się cała Jego potęga, godność, boskość, i ludzka natura dla uratowania wszystkich biednych dzieci na świecie, które zeszły z dobrej drogi. Dlatego mój Syn Jezus nosi koronę cierniową zamiast królewskiej korony nawet dzisiaj i pozwolił na twoje spotkanie z Jego Miłością dla uratowania tych dusz, które mają ludzkie twarze, ale zwyrodniałe umysły.

        Giovanni, mój szczególnie ukochany synu! Nie ma już czasu na wahanie lub zwlekanie, trzeba się śpieszyć, wytężyć siły i umysł, iść do Papieża i do kardynała Ivana Diasa, mówiąc o substancjalnej obecności Jezusa w Eucharystii. Przesłania o tym muszą zostać wprowadzone w życie.

        Wy wszyscy, których wybrałam, wiecie dobrze, że Bóg daje pomyślność i powodzenie, ale może również was wyniszczyć. Musicie się więc zjednoczyć w wielkiej miłości i uwieczniać Paschalne Tajemnice Ostatniej Wieczerzy i Zmartwychwstania, wasza sytuacja przypomina Apostołów, których Bóg wybrał osobiście dla zbawienia świata, gromadząc ich w Wieczerniku i dając im misję uzupełnienia Jego męki własnym męczeństwem. Moją niewidzialną obecnością, zbuduję na nowo miejsca wyniszczone przez szatana, z twoją pomocą. Tryumf dokona się mimo zaciętej walki tych ostatnich czasów. Tak, ujrzysz z pewnością tryumf mojego Niepokalanego Serca, kiedy mój Syn Jezus powróci na ten świat, a ciebie, który podążyłeś za Mną i dawałeś Mnie poznać innym otoczy chwała w Chrystusie.”

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Wstawiałam tego linka chyba po to abym coś zauważyła. Tutaj jest taki opis Cudu z 28 lutego 2010 . Oto fragment:
        ” O godzinie 10 w dniu 28 lutego 2010, arcybiskup Giovanni Bulaitis i o. Alojzy Chang sprawowali Eucharystię. Podczas komunii, arcybiskup dał Julii hostię umoczoną w Najświętszej Krwi.”
        W książce tego fragmentu nie ma i inaczej jest opisany ten Cud, są opisane inne cuda gdzie Hostia spadała wprost z Krzyża w Kościele do ust Julii także maczania Hostii w krwi nie było a Krew w ustach i na Hostii i tak się pojawiała.
        I dlaczego nic nie wiemy o Cudzie w obecności Św Jana Pawła II. ? Dlaczego?

        Polubienie

  27. Gosia 3 pisze:

    Tutaj jest odpowiedź co należało zrobić z Hostią Św, która upadła na posadzkę.

    Polubienie

  28. Szafirek pisze:

    „Miłością jest Jezus”

    Każdy chce się czuć kochany,
    czy od taty czy od mamy,
    czy masz żonę,czy masz męża,
    to uczucie wciąż zwycięża.

    Żeby czuć się najważniejszym,
    takim w czyimś sercu pierwszym,
    być tulonym i chwalonym,
    zawsze szybko pocieszonym.

    By strumienie łez ocierał,
    swe ramiona ktoś otwierał,
    kiedy smutek Cię ogarnie,
    lecz nie zawsze ktoś przygarnie.

    Tak już człowiek jest stworzony,
    w serce jego cierń włożony,
    tylko Ty jedynie możesz,
    ranę tę zapełnić Boże.

    Ty prawdziwą Miłość dajesz,
    gdy w krąg pusto,Ty zostajesz,
    tylko Ty wierności wieżą,
    gdy Ci serce swe powierzam.

    Tylko Ty się szybko zjawiasz,
    Swej Miłości moc objawiasz,
    kiedy smutek, kiedy łzy,
    jesteś Jezu tylko Ty….

    Nie ma więc nic prawdziwszego,
    w Imię Ojca i Syna i Ducha świętego,
    nie zastąpi NIKT, Miłości,
    która jest na Wysokości!

    15.06.2018r.

    Polubienie

  29. Gosia 3 pisze:

    BARDZO TO SMUTNE!

    Polubienie

  30. Gosia 3 pisze:

    Ks. Glas wspomina też o Lourdes i stąd może te powodzie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s