XVIII NP – Układ Nowenn

NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS I MARYJA NASZA MATKA ZBAWIENIA!

DZISIAJ KOCHANI ROZPOCZYNAMY JUŹ NASTĘPNĄ XVIII NOWENNĘ POMPEJAŃSKĄ. MAMY ZA SOBĄ 1458 DNI STAŁEJ NIEPRZERWANEJ MODLITWY A 18 LUTEGO MINIE RÓWNO 4 LATA JAK ROZPOCZĘLIŚMY TĄ PIĘKNĄ MODLITWĘ NA PROŚBĘ PANA JEZUSA. WSZYSTKIM KTÓRZY MODLĄ SIĘ ZE MNĄ OD SAMEGO POCZĄTKU BARDZO DZIĘKUJĘ I GRATULUJĘ WYTRWAŁOŚCI A TYM , KTÓRZY Z NAMI SĄ OD NIE DAWNA RÓWNIEŻ BARDZO DZIĘKUJĘ BO JAK WIEMY OSTATNI BĘDĄ PIERWSZYMI A PIERWSI OSTATNIMI. CHOCIAŻ WYDAJE MI SIĘ ŻE TO POWIEDZENIE PANA JEZUSA NIE KONIECZNE JEST W TYM PRZYPADKU ADEKWATNE DO TEJ SYTUACJI A PAN JEZUS Z KAŻDEGO Z NAS JEST BARDZO ZADOWOLONY, ŻE TAK MU ZAUFAŁ I TAK GORĄCO MODLIMY SIĘ W SPRAWACH DUCHOWYCH DOTYCZĄCYCH CAŁEGO KOŚCIOŁA ŚWIĘTEGO I NASZEJ OJCZYZNY.
PO UWADZE LESZKA POSTANOWIŁAM ZMIENIĆ 3 INTENCJĘ ZA KAPŁANÓW I BRZMI ONA AKTUALNIE W TEN SPOSÓB:

„BOŻE OJCZE W TRÓJCY ŚWIĘTEJ BŁAGAM OKRYJ NAJDROŻSZĄ KRWIĄ CHRYSTUSA WSZYSTKICH KAPŁANÓW , KTÓRZY NIEZMIENNIE GŁOSZĄ TWOJĄ EWANGELIĘ I PROWADZĄ OWCE DO WIECZNEGO ZBAWIENIA. UDZIEL ŁASKI WSZECHMOCNEJ POZNANIA PRAWDY CAŁEMU EPISKOPATOWI POLSKIEMU, ZDEJM BIELMO Z OCZU BŁĄDZĄCYM KAPŁANOM , WSPOMAGAJ W SWEJ LITOŚCI MIŁOSIERNEGO NAJŚWIĘTSZEGO SERCA CIERPIĄCYCH I PRZEŚLADOWANYCH KAPŁANÓW .”

WCZORAJ OTRZYMAŁAM BŁOGOSŁAWIEŃSTWO OD KAPŁANA A JA PRZEKAZUJĘ JE OD SIEBIE DLA WAS, DLA KAŻDEGO UCZESTNIKA NOWENNY. NIECH WAM PAN BÓG BŁOGOSŁAWI W IMIĘ OJCA I SYNA I DUCHA ŚWIĘTEGO AMEN.
 

Nowenna nr 1 Intronizacja

Część pierwsza — Tajemnice Radosne
Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie MARIA F
Nawiedzenie świętej Elżbiety MARYSIA Z WROCŁAWIA
Narodzenie Pana Jezusa BRYZA
Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni MARIUSZ
Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni HALINKA

Część druga — Tajemnice Światła (nieobowiązkowe)
Chrzest Pana Jezusa w Jordanie BARBARA
Cud w Kanie Galilejskiej BARBARA
Głoszenie królestwa i wzywanie do nawrócenia BARBARA
Przemienienie Pańskie na górze Tabor MILLKA ( MARTA M)
Ustanowienie Eucharystii MILLKA ( TOMASZ M)

Część trzecia — Tajemnice Bolesne
Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu JOLA (ZOSIA2)
Biczowanie Pana Jezusa MAŻ JOLI
Cierniem ukoronowanie KRZYSZTOF
Dźwiganie krzyża na Kalwarię ANDRZEJ
Ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa SZAFIREK

Część czwarta — Tajemnice Chwalebne
Zmartwychwstanie Pana Jezusa KIELICH
Wniebowstąpienie Pana Jezusa BEATKA 1
Zesłanie Ducha Świętego BASIA Z KANADY
Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny BEATKA 2
Ukoronowanie Maryi na Królową nieba i ziemi GOSIA 3

Nowenna nr 2 Intronizacja
Część pierwsza — Tajemnice Radosne
Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie MATEUSZ
Nawiedzenie świętej Elżbiety MATEUSZ
Narodzenie Pana Jezusa MATEUSZ
Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni LUCYNA
Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni GRAŻYNA

Część druga — Tajemnice Światła
Chrzest Pana Jezusa w Jordanie LEOPOLD
Cud w Kanie Galilejskiej DANUTA Z.
Głoszenie królestwa i wzywanie do nawrócenia LEOPOLD ( LESZEK )
Przemienienie Pańskie na górze Tabor LEOPOLD
Ustanowienie Eucharystii TERESKA

Część trzecia — Tajemnice Bolesne
Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu JANINA
Biczowanie Pana Jezusa JAN
Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa MARIA ( KASIA )
Dźwiganie krzyża na Kalwarię MARIA
Ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa MARIA ( PIOTR )

Część czwarta — Tajemnice Chwalebne
Zmartwychwstanie Pana Jezusa MARTA
Wniebowstąpienie Pana Jezusa ELŻBIETA
Zesłanie Ducha Świętego MARCIN
Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny ELŻNIETA
Ukoronowanie Maryi na Królową nieba i ziemi SŁAWIK (WANDA Z)

Nowenna nr 3 Dogmat Maryjny

Część pierwsza — Tajemnice Radosne
Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie BRYZA
Nawiedzenie świętej Elżbiety MARIUSZ
Narodzenie Pana Jezusa LUCYNA
Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni MATEUSZ
Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni DANUTA Z

Część druga — Tajemnice Światła
Chrzest Pana Jezusa w Jordanie MILLKA (ZOSIA2)
Cud w Kanie Galilejskiej TERESKA ( LEOPOLD
Głoszenie królestwa i wzywanie do nawrócenia MARLENKA
Przemienienie Pańskie na górze Tabor BARBARA
Ustanowienie Eucharystii KRZYSZTOF

Część trzecia — Tajemnice Bolesne
Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu BASIA Z KANADY
Biczowanie Pana Jezusa MARIA ( LESZEK )
Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa GRAŻYNA
Dźwiganie krzyża na Kalwarię WANDA Z
Ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa GOSIA 3

Część czwarta — Tajemnice Chwalebne
Zmartwychwstanie Pana Jezusa SZAFIREK
Wniebowstąpienie Pana Jezusa KIELICH
Zesłanie Ducha Świętego MONI
Wniebowzięcie Najświętszej Maryi MARTA
Ukoronowanie Maryi na Królową nieba i ziemi ELŻBIETA

Nowenna nr 4 W intencji Kapłanów

Część pierwsza — Tajemnice Radosne
Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie ZOSIA
Nawiedzenie świętej Elżbiety IRENKA
Narodzenie Pana Jezusa MARIUSZ
Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni DANUTA Z
Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni BRYZA ( MATEUSZ)

Część druga — Tajemnice Światła
Chrzest Pana Jezusa w Jordanie TERESKA
Cud w Kanie Galilejskiej MILLKA (ZOSIA2)
Głoszenie królestwa i wzywanie do nawrócenia MILLKA ( WANDA Z)
Przemienienie Pańskie na górze Tabor LUCYNA
Ustanowienie Eucharystii BARBARA ( LEOPOLD )

Część trzecia — Tajemnice Bolesne
Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu MARIA
Biczowanie Pana Jezusa GRAŻYNA
Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa GOSIA 3 ( LESZEK) (BOŻENA)
Dźwiganie krzyża na Kalwarię RYSZARD
Ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa ŻONA SŁAWIKA

Część czwarta — Tajemnice Chwalebne
Zmartwychwstanie Pana Jezusa MAMA SŁAWIKA ( ELŻBIETA)
Wniebowstąpienie Pana Jezusa BASIA Z KANADY
Zesłanie Ducha Świętego KIELICH ( ELŻBIETA )
Wniebowzięcie Najświętszej Maryi SZAFIREK
Ukoronowanie Maryi na Królową nieba i ziemi MARTA

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

91 odpowiedzi na „XVIII NP – Układ Nowenn

  1. Halina pisze:

    Panie Boże zapłać!
    Gosiu zmieniłam modlitwę za kapłanów na tę nową.
    Uważam,że dotyczy ona zarówno kapłanów jak i nas wszystkich wierzących w Pana Boga.

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Tak Halinko! zgadza się bo wśród świeckich są Ci co głoszą prawdziwą Ewangelię , Ci co błądzą i Ci co cierpią i są prześladowani za wiarę.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Z Panem Bogiem i z Maryją. 🙂

      Polubienie

  2. Gosia 3 pisze:

    Polubienie

  3. Leszek pisze:

    Z przeniesienia:
    Wczoraj już w Kościele była czytana św. Ewangelia o uzdrowieniu przez Pana Jezus głuchoniemego (Mk 7,31-37).
    W „Poemacie Boga-Człowieka” M. Valtorty, w Księdze 4-ej, cz. 1 (pkt 29) opisujące okoliczności tego wydarzenia i same wydarzenie jest napisane, że ów głuchoniemy o imieniu Lewi, był niemy i głuchy od urodzenia:

    Click to access Maria_Valtorta-POEMAT_BOGA-CZLOWIEKA.pdf


    … ..Melchiasz szybko powraca z młodym głuchoniemym i z jego rodzicami, i… z
    przynajmniej połową [mieszkańców] wioski… Matka nieszczęśnika oddaje cześć Jezusowi i błaga Go. «Dobrze, będzie jak chcesz» – [mówi Jezus.]
    Ujmuje za rękę głuchoniemego. Odciąga go nieco na bok. Staje w pewnej odległości od tłoczącego się tłumu, który apostołowie, z litości dla zranionej ręki, usiłują odepchnąć. Jezus przyciąga do Siebie głuchoniemego. Wkłada mu palce wskazujące do uszu [z pewnego komentarza biblijnego: ‚Palec prawej ręki włożył do jednego ucha, a lewej do drugiego, oznaczając tą ceremonią, że on otwiera i jakby przedziurawia palce uszy głuche i zamknięte’] , a językiem dotyka jego lekko uchylonych warg [z komentarza: ‚stosownie użył Chrystus tego obrzędu; ślina bowiem zwilża język i czyni go obrotnym i sposobnym do mówienia’].
    Potem zaś, podnosząc oczy ku ogarniętemu mrokiem niebu, tchnie na twarz głuchoniemego i woła pełnym głosem: «Otwórzcie się!» I pozwala mu odejść. Młodzieniec patrzy na Niego przez chwilę, a tłum szepcze.
    To wstrząsające widzieć przemianę twarzy głuchoniemego. Najpierw była apatyczna i smutna, a potem – zaskoczona i uśmiechnięta.
    Podnosi ręce do uszu, zasłania je, odejmuje… Przekonawszy się, że słyszy, otwiera usta i woła:
    «Mamo! Słyszę! O! Panie, bądź uwielbiony!» (7,35)
    Tłum ogarnia jak zwykle entuzjazm, a jest on tym większy, że stawiają sobie pytanie: «Jakże on może mówić, skoro od urodzenia nie usłyszał jeszcze żadnego słowa?
    Cud w cudzie! Rozwiązał mu język i otwarł uszy, a równocześnie nauczył go mówić.
    Niech żyje Jezus z Nazaretu! Hosanna Świętemu, Mesjaszowi!»… (str. 1084)

    Św. Grzegorz Wielki, papież tak mówił, o symbolice śliny:
    „Ślina symbolizuje nam mądrość otrzymaną z ust Odkupiciela w Boskich słowach. ślina przecież spływa z głowy do ust. Gdy zatem tą mądrością, którą jest On sam, zostaje dotknięty nasz język, natychmiast staje się zdolny do głoszenia Ewangelii”.

    W końcowym wierszu tej Ewangelii, tak czytamy: „I pełni zdumienia mówili: «Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę» (7,37; por. Dz 10,38).

    Jeszcze może inne odniesienie do cudu uzdrowienia z głuchoty i niemoty od urodzenia Lewiego.
    Dla zainteresowanych: proszę przeczytać mój wpis w poz. 8-ej pod adresem:
    https://dzieckonmp.wordpress.com/2017/07/02/oredzie-dla-mirjany-z-2-lipca-2017-roku/,
    gdzie jest opisana historia uzdrowienia młodej głuchoniemej od urodzenia dziewczyny w portugalskiej ubogiej wiosce o nazwie Casal de Santa Maria, w której miało miejsce objawienie Matki Bożej w 1400r., wyprzedające w swym podobieństwie Objawienie w Fatimie w ponad 500 lat później.

    Polubienie

  4. Gosia 3 pisze:

    TO CO POWIEDZIAŁA MATKA BOŻA W AKITA SPEŁNIA SIĘ NA NASZYCH OCZACH : ” WYSTĄPI KARDYNAŁ PRZECIW KARDYNAŁOWI, BISKUP PRZECIW BISKUPOWI” I TO W NASZYM POKOLENIU SIĘ URZECZYWISTNIA”
    TO DZIEJE SIĘ TUTAJ I TERAZ I KTOŚ JESZCZE WĄTPI W TO ŻE TO CZASY OSTATECZNE W KTÓRYCH PRZYSZŁO NAM WŁAŚNIE ŻYĆ I TEGO DOŚWIADCZYĆ.

    Polubienie

    • Leszek pisze:

      Gosiu-3! O tym co napisałaś powyżej, mówią też i inne objawienia dane przez Pana Jezusa i Maryję m.in. w „Prawdziwym Życiu w Bogu” V. Ryden, Orędziach Matki B. do Jej umiłowanych synów, Kaplanów).
      Co do Akity. W poprzednim n-rze (6/19 z 10 lutego) tygodnika katolickiego „Gość Niedzielny”, na str. 18-21 został zamieszczony b. interesujący artykuł Pana red. Bogumiła Łozińskiego zatyt. „Maryja płacze nad światem”, w swej treści przypominający historię objawień Matki Bożej, Niewiasty obleczonej w słońce (Ap 12,1) w japońskim Akita, objawień, które nic a nic nie straciły na swej aktualności, ale na naszych oczach się wypełniają.
      Matka Boża, w dwóch Orędziach do Jej umiłowanych synów, Kapłanów, nawiązuje w ten oto sposób, do swoich objawień w Akita:
      1. z Orędzia nr 362, zatyt. «Dlaczego znowu płaczę»:
      … W tej podróży – wypełnionej nadzwyczajnymi łaskami pochodzącymi z Mojego Niepokalanego Serca i zstępującymi na dusze Moich najmilszych synów oraz wszystkich Moich dzieci – przyprowadziłam cię dziś w to błogosławione przeze Mnie miejsce, przed figurę przypominającą tajemnicę Mojego współodkupienia.
      Byłam pod Krzyżem Jezusa. Jestem pod krzyżem niesionym przez każdego z Moich synów. Jestem pod krzyżem niesionym dziś przez Kościół i przez całą tę biedną, grzeszną ludzkość.
      Jestem prawdziwą Matką i prawdziwą Współodkupicielką. Sprawiłam, że z oczu tej figury płynęły cudowne łzy – ponad 100 razy i przez wiele lat.
      Dlaczego znowu p ł a c z ę?
      P ł a c z ę, ponieważ ludzkość nie przyjmuje Mojego macierzyńskiego zaproszenia do nawrócenia i do powrotu do Pana. Nadal podąża z uporem drogą buntu przeciw Bogu i Jego Prawu miłości (por. Rz 13,8-10). Pan jest otwarcie odrzucany, znieważany, przeklinany. Gardzi się waszą Niebieską Mamą i publicznie się Ją ośmiesza. Moje nadzwyczajne wezwania nie są słuchane. Nie wierzy się w znaki, które daję w Moim ogromnym bólu.
      Nie kocha się swego bliźniego. Każdego dnia ktoś targa się na jego życie i na jego dobra. Człowiek staje się coraz bardziej zepsuty, bezbożny, złośliwy i okrutny.
      Kara większa niż potop ma właśnie spaść na tę biedną, zdeprawowaną ludzkość. Ogień zstąpi z Nieba i to stanie się znakiem, że Boża sprawiedliwość określiła już godzinę Swego wielkiego ujawnienia się.
      P ł a c z ę, ponieważ Kościół ciągle idzie drogą podziału, utraty prawdziwej wiary, odstępstwa, błędów, które coraz bardziej są rozpowszechniane i przyjmowane. Obecnie urzeczywistnia się to, co przepowiedziałam w Fatimie, co objawiłam właśnie tu w trzecim przesłaniu danym jednej z Moich małych córek. Również dla Kościoła nadszedł moment wielkiej próby, ponieważ niegodziwy człowiek zajmie miejsce w jego łonie i ohyda spustoszenia wejdzie do Świętej Świątyni Boga.
      P ł a c z ę, ponieważ dusze Moich dzieci w wielkiej liczbie potępiają się i wpadają do piekła.
      P ł a c z ę, ponieważ zbyt mało jest tych, którzy przyjmują Moje zaproszenie do modlitwy, wynagradzania, cierpienia i ofiary.
      P ł a c z ę, ponieważ mówiłam do was, a wy Mnie nie posłuchaliście. Dawałam wam cudowne znaki, a nie wierzyliście Mi. Objawiałam się wam uporczywie i stale, lecz wy nie otwarliście przede Mną drzwi waszych serc. (…).
      Z tego miejsca zwracam się z nim dziś znowu do wszystkich narodów ziemi. Przygotujcie się na przyjęcie Chrystusa we wspaniałości Jego chwały, ponieważ właśnie nadchodzi wielki dzień Pana. (Akita, 15.09.1987) cd(1)n

      Polubienie

    • Leszek pisze:

      cd(1): 2. z Orędzia nr 501 zatyt. «Przyczyna Mojej wielkiej boleści»:
      … Wszyscy Moi biedni synowie – którzy żyją jeszcze pogrążeni w ciemności pogaństwa i nie znają Prawdy Ewangelii – są przyczyną Mojej wielkiej boleści.
      W tym wielkim narodzie (chodzi o Japonię – dop. mój) prawie wszyscy znajdują się jeszcze daleko od wiary w Jezusa Chrystusa, który przyszedł na świat, aby być waszym jedynym Zbawicielem i waszym jedynym Odkupicielem.
      Jestem Mamą również dla wszystkich pogan – zatroskaną i zaniepokojoną o ich zbawienie. Troszczę się o kiełki życia i dobroci w ich sercach; pomagam im zachować Prawo, które Pan wyrył w głębinach serca każdego człowieka (por. Rz 2,14n). Pobudzam ich umysły do pragnienia Prawdy i w ten sposób łagodnie prowadzę ich na spotkanie z Moim Synem Jezusem. Ich pełne i całkowite przylgnięcie do Ewangelii będzie nadzwyczajnym dziełem Mojego Niepokalanego Serca.
      Mój Kościół jest przyczyną Mojej wielkiej boleści. We wszystkich częściach świata przechodzi on przez bolesne i krwawe Getsemani wielkiego ucisku. Widziałeś, Mój mały synu, że i tu w Japonii Kościołowi zagraża utrata wiary. Dzieje się tak z powodu coraz powszechniejszego i bardziej podstępnego szerzenia się błędów. Jego jedność jest rozrywana przez kontestację i opozycję wobec Papieża (JP II) i jego powszechnej posługi Nauczycielskiej. Szerzące się grzechy i świętokradztwa zaciemniają świętość Kościoła.
      Z tego powodu jest on jakby sparaliżowany i osłabiony w porywie ewangelizacyjnym.
      Zatwardziałość waszych serc i niezdolność do przyjęcia wszystkiego, o co wasza Niebieska Mama was prosi, jest przyczyną Mej wielkiej boleści. Ileż razy mówiłam, a nie słuchano Mnie. Dawałam niezwykłe znaki Mojej matczynej ingerencji, a nie wierzono Mi. Iluż zamknęło przede Mną drzwi swego serca i nie chciało Mnie przyjąć w swoim życiu jako Mamy! Właśnie w tym narodzie dałam niezwykły znak sprawiając, że ponad 100 razy popłynęły obficie łzy z oczu jednej z Moich figur – przedstawiającej Mnie jako Matkę Siedmiu Boleści pod Krzyżem Mojego Syna Jezusa.
      Dałam wam także trzy orędzia dla ostrzeżenia was przed wielkimi niebezpieczeństwami, na jakie się narażacie.
      Ogłaszam wam obecnie, że nadszedł czas wielkiej próby, gdyż w tych latach wszystko, co wam przepowiedziałam, zrealizuje się.
      Odstępstwo i wielka schizma w Kościele mają się właśnie dokonać, a wielka kara – jaką wam w tym miejscu przepowiedziałam – znajduje się już u waszych drzwi. Ogień z Nieba zstąpi i wielka część ludzkości zostanie zniszczona. Ci, którzy przeżyją, będą zazdrościć umarłym, bo wszędzie pojawi się zniszczenie, śmierć i ruina.
      Dlatego też jeszcze jeden raz chciałam, abyś tu był, Mój mały synu. Musisz powiedzieć wszystkim, że godzina kary nadeszła i że powinniście jak najszybciej wejść do bezpiecznego schronienia Mojego Niepokalanego Serca, aby się uchronić i ocalić… (Tokio, 15.09.1993) cd(2)n

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        LESZKU!
        BÓG CI ZAPŁAĆ, ŻE TY TO ZAMIEŚCIŁEŚ BO OSTATNIO PO SPOTKANIU Z PEWNYM KAPŁANEM ( KTÓREGO BARDZO POWAŻAM) MIAŁAM PEWNĄ ROZTERKĘ CO DO MARYI JAKO WSPÓŁODKUPICIELKI.
        STARSZY KAPŁAN TWIERDZI , ŻE NIE MOŻE BYĆ TAKIEGO DOGMATU O WSPÓŁODKUPICIELCE TYLKO JAKO POŚREDNICZCE BO TO JEZUS CHRYSTUS JAKO BÓG ODKUPIŁ TYLKO I WYŁĄCZNIE ŚWIAT BO WYLAŁ KREW NA KRZYŻU ZA NAS A MARYJA NIE JEST BOGIEM.
        JA PRZYTOCZYŁAM KSIĘDZU ORĘDZIA Z AMSTERDAMU TO NIE ODNIÓSŁ SIĘ DO NICH A PRZECIEŻ KOŚCIÓŁ JE UZNAŁ TO NIC NIE ROBIMY WBREW KOŚCIOŁOWI.
        UWAŻAM ŻE JESTEŚMY W WIELKIM ZAMĘCIE KOŚCIOŁA. JA NIE CHCIAŁABYM KOGOKOLWIEK WPROWADZIĆ W BŁĄD I NAWET MIAŁAM ZMIENIĆ TĄ 2 INTENCJĘ.
        MODLIŁAM SIĘ DO JEZUSA ABY DAŁ MI ŚWIATŁO NA TO A CHRYSTUS POWIEDZIAŁ: PIERWSZY MATERIAŁ JAKI PRZECZYTASZ ODNOŚNIE TEGO DA CI ODPOWIEDŹ.
        CYTUJĘ CO WSTAWIŁEŚ:
        „1. z Orędzia nr 362, zatyt. «Dlaczego znowu płaczę»:
        … W tej podróży – wypełnionej nadzwyczajnymi łaskami pochodzącymi z Mojego Niepokalanego Serca i zstępującymi na dusze Moich najmilszych synów oraz wszystkich Moich dzieci – przyprowadziłam cię dziś w to błogosławione przeze Mnie miejsce, przed figurę przypominającą tajemnicę Mojego WSPÓŁODKUPIENIA.
        Byłam pod Krzyżem Jezusa. Jestem pod krzyżem niesionym przez każdego z Moich synów……

        Bardzo Ci dziękuję. Niech Ci Pan Bóg błogosławi.

        Polubienie

    • Leszek pisze:

      cd(2): W tym maryjnym artykule zwróciłem uwagę, na fakt, że z cudownej figurki Maryi, z Jej oczu wypływały 101 razy łzy [Maryja: ‚Sprawiłam, że z oczu tej figury płynęły cudowne łzy – ponad 100 razy i przez wiele lat. … w tym narodzie dałam niezwykły znak sprawiając, że ponad 100 razy popłynęły obficie łzy z oczu jednej z Moich figur – przedstawiającej Mnie jako Matkę Siedmiu Boleści pod Krzyżem Mojego Syna Jezusa’].

      Na początku rozdz. «Nauka o łzach», Bóg Ojciec w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św. Katarzyny ze Sieny (XIV w.), mianowicie:
      http://sienenka.blogspot.com/2011/05/nauka-o-zach-lxxxix.html
      LXXXIX – O różnicy łez w związku z różnymi stanami duszy.
      Wiedz, że każda łza pochodzi z serca: gdyż żaden organ ciała nie współczuje tak z sercem, jak oko. Gdy serce cierpi oko wykazuje to natychmiast. (por. Syr 22,19)…

      W tej cyfrze 101, musi być zawarta jakaś tajemnica? Dlaczego tak myślę?
      Mam przed sobą, dwum-cznik katolicki „Miłujcie się!”, n-r 11-12/2000, gdzie na str. 11-13 jest artykuł ks. Mieczysława Piotrowskiego TChr, zatyt. ‚Zatroskane oczy Maryi’.
      We wstępie tego artykułu, jest to napisane:
      Latem 1796 r. francuskie wojska, pod wodzą Napoleona Bonaparte, przygotowywały się do inwazji na państwo kościelne i zajęcia Rzymu. Z niezwykle bogatej dokumentacji, przechowywanej w archiwum Kurii Rzymskiej, dowiadujemy się, że w tym właśnie czasie miał miejsce niezwykły fenomen. Było to zjawisko obserwowane przez setki tysięcy ludzi, katolików, wyznawców innych religii, niewierzących. 101 obrazów Matki Bożej w Rzymie, oraz 21 w innych miejscowościach prowincji rzymskiej, w cudowny sposób „ożywiło się”. Matka Boża na obrazach poruszała oczami, wargami, płakała.
      Całość tego artykułu (w którym, kilka razy pojawia się liczba 101) można przeczytać na str.: http://www.fronda.pl/a/tak-maryja-chronila-wlochow-przed-barbarzynstwem-napoleona,67394.html

      Polubienie

  5. Szafirek pisze:

    16 lutego – św. Daniel, męczennik https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-16a.php3
    16 lutego – św. Juliana, dziewica i męczennica https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-16b.php3
    16 lutego – bł. Piotr z Castelnau, mnich i męczennik https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-16c.php3

    Polubienie

  6. Mateusz pisze:

    ks. Wlodzimierz Vladimir Malota na facebooku:

    Jaka to jest religia???

    Pokój jako owoc braterstwa…
    To Chrystus – Książe Pokoju
    już nie jest potrzebny do pokoju???

    I jakaś „Arka Braterstwa”,
    do której mają wejść wszystkie religie,
    by sobie wspólnie płynąć…
    Gdzie płynąć???!
    Gdzie płynąć bez Chrystusa???!!!

    To On już nie jest „Drogą, Prawdą i Życiem”???

    Jeśli się dziś (natychmiast!) nie obudzimy,
    jeszcze jako katolicy,
    to jutro obudzimy się
    jako masoni
    i wyznawcy „jednej światowej FAŁSZYWEJ religii”.
    I będzie to przebudzenie w piekle.

    Kto ma resztkę działającego rozumu
    i jakąś odrobinkę sensus fidei,
    niechże ich niezwłocznie użyje!

    Polubienie

  7. Gosia 3 pisze:

    SŁUCHAJCIE TEGO CO MÓWI PAN….BĄDŹCIE LUDŹMI BŁOGOSŁAWIEŃSTW…
    GŁOŚCIE KERYGMAT: ” PRZYBLIŻYŁO SIĘ DO WAS KRÓLESTWO BOŻE”
    WYDAJE MI SIĘ ŻE NIE MAM JEDNAK PRAWA WAM TEGO GŁOSIĆ BO JESTEM NĘDZARKĄ JESZCZE TROCHĘ PRZYWIĄZANĄ DO TEGO ŚWIATA I BRAKUJE MI TEJ IDEALNOŚCI O KTÓREJ MÓWI KSIĄDZ ŁUKASZ.
    ALE ZARYZYKUJĘ I PRZEKAZUJĘ BO NAPRAWDĘ PIĘKNIE KS. MÓWI.
    EWANGELIA Z 14 LUTEGO ALE KAŻDEGO DNIA AKTUALNA.

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      WITAM WAS KOCHANI!
      GDY DZISIAJ W NOCY ZAMIESZCZAŁAM WAM TE SŁOWA „SŁUCHAJCIE TEGO CO MÓWI PAN….BĄDŹCIE LUDŹMI BŁOGOSŁAWIEŃSTW…” NAD KAZANIEM TEGO KS , NIE ZNAŁAM DZISIEJSZEJ EWANGELII
      Ewangelia Łk 6, 17.20-26
      Błogosławieni ubodzy, biada bogaczom

      Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

      Jezus zszedł z Dwunastoma na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu.

      On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:

      «Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.

      Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.

      Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. …. I DALEJ DOCZYTAJCIE.
      JA ZA SWOJEGO PROBOSZCZA MODLĘ SIĘ I ON SWOJĄ HOMILIĘ DZISIAJ ZAKOŃCZYŁ SŁOWAMI: ” BĄDŹCIE LUDŹMI BŁOGOSŁAWIEŃSTW…”
      I NA DODATEK PROSIŁ ABY KAŻDY PRZECZYTAŁ MANIFEST KARDYNAŁA MULLERA.
      ALBO TO DUCH ŚWIĘTY TAK DZIAŁA ALBO PROBOSZCZ CZYTA NASZEGO BLOGA.
      JEZU UFAM TOBIE!

      Polubienie

      • Marcin pisze:

        Ten co ma mało albo prawie nic, jest bardziej skory do pomocy i dzielenia się z innymi niż ten co ma dużo. Czy to jest normalne? Nie, to nie jest normalne. To jest chore.
        Niedługo wszyscy będą mieli po równo.

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Marcinie! masz rację tak przeważnie jest i są bardziej wyczuleni na czyjaś krzywdę . Ale nie można tego uogólniać bo i ludzie bogaci potrafią się dzielić i czasami są lepsi od tych biednych , którzy często mają zawiść i zazdrość w sercu.
        Panu Bogu to się nie podoba aby komuś zazdrościć.
        A to że nie długo będą mieli wszyscy równo to chyba tak nie zupełnie do końca.
        Ci co bliżej będą Antychrysta i będą jego pachołkami to będą mieli do końca dobrze ale potem piekło a prawdziwi Chrześcijanie co nie pójdą na ustępstwa Antychrysta faktycznie będą na jednych i tych samych prawach. Ale Ci co mają zaplecza gospodarskie łatwiej to zniosą ale muszą się dzielić z innymi co nie będą mieli nic. Musimy o tym pamiętać. Poza tym Pan Jezus będzie rozmnażał Twój ostatni kawałek chleba że Ci nie zabraknie ale martwię się najbardziej o takich którzy np. wciąż pod Koronką nie wyznają zaufania Jezusowi, oni przejdą ciężką próbę wiary. Tak mi się przynajmniej wydaje.

        Polubienie

      • mariusz2015 pisze:

        Mt 5, 1-12
        1 Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. 2 Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
        Osiem błogosławieństw*
        3 «Błogosławieni ubodzy w duchu*, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. 4 Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. 5 Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. 6 Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. 7 Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. 8 Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. 9 Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. 10 Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. 11 Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. 12 Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków*, którzy byli przed wami.

        Polubienie

  8. Marcin pisze:

    Camino de Santiago – szlak św. Jakuba w Hiszpanii.
    Muszla pielgrzymia – muszla św. Jakuba.

    Polubienie

  9. Mateusz pisze:

    Mateusz Morawiecki: Polska częścią nowego światowego porządku. „To początek czegoś w
    Polski premier podsumowując konferencję bliskowschodnią ocenił, że Polska znalazła się w centrum wydarzeń i procesów, które ukształtują nowy światowy porządek. Jego zdaniem, dziś mówi się o „procesie warszawskim” jako nowej drodze do wzmacniania pokoju na świecie.

    Mateusz Morawiecki podkreślał zasadność włączenia się naszego kraju w próbę ustabilizowania sytuacji na Bliskim Wschodzie. Zdaniem polskiego premiera, ta próba okazała się udana i dziś możemy mówić o nowym otwarciu w relacjach pomiędzy krajami regionu. Sukcesem okazało się m.in. rozpoczęcie wspólnych rozmów pomiędzy krajami w niektórych przypadkach nawet nie uznającymi swojego istnienia.

    Morawiecki wskazał na konieczność ustabilizowania sytuacji na Bliskim Wschodzie, gdyż takie zjawiska jak nielegalna migracja czy zagrożenia islamskim radykalizmem mają swoje źródło właśnie w tej części świata. Zdaniem polskiego premiera, w Warszawie doszło do „przełomu”. W następstwie ustaleń bliskowschodniej konferencji, zostaną bowiem powołane specjalne grupy robocze kontynuujące rozmowy na bardziej szczegółowym poziomie.

    Szczyt NATO, organizacja COP24 w Katowicach czy niedawna konferencja bliskowschodnia, są zdaniem polskiego premiera dowodami na to, że Polska znalazła się w centrum wydarzeń i procesów kształtujących nowy światowy porządek. Premier zapytany czy zgadza się ze słowami wiceprezydenta USA, Mike’a Pence’a o Iranie jako „największym zagrożeniu dla bezpieczeństwa i pokoju na Bliskim Wschodzie” oraz wykazującemu gotowość przeprowadzenia „kolejnego holokaustu” odparł, że polski rząd podziela część z tych obaw. Jednocześnie dodał, że nie stawia to Polski jako automatycznego wroga Iranu

    Polubienie

  10. Szafirek pisze:

    17 lutego
    Siedmiu Świętych Założycieli
    Zakonu Serwitów Najświętszej Maryi Panny

    Święci Założyciele Zakonu Serwitów NMP
    Do grona czczonych dziś Założycieli należeli: Aleksy Falconieri, Bartłomiej Amidei, Benedykt Antella, Buonfiglio Monaldi, Gerardino Sostegni, Hugo Lippi-Uguccioni oraz Jan Buonagiunta Monetti.
    Najbardziej znanym z nich jest św. Aleksy Falconieri. Był kupcem i mieszkał we Florencji w czasach, kiedy kraj przeżywał rozdarcie i bratobójcze walki. W 1215 roku w samą Wielkanoc przy Ponte Vecchio we Florencji miała pojawić się Matka Boża cała we łzach, opłakująca to, że Jej dzieci są między sobą rozdarte nienawiścią i wojną. Dnia 15 sierpnia 1233 roku Matka Boża miała pojawić się po raz drugi, okryta żałobą, pełna boleści. Reakcją na te objawienia było to, że wraz z sześcioma rówieśnikami, również florenckimi kupcami, Aleksy porzucił zajęcia i usunął się na ubocze, gdzie żył w ubóstwie i pokucie. Założył z nimi pobożną konfraternię, która podejmowała zadośćuczynienie za życie i grzechy współziomków. Z czasem przeniosła się ona na Monte Senario, gdzie powstał skromny dom i kaplica Matki Bożej. Członkowie konfraterni rozważali Mękę Pańską i mieli żywą cześć do Matki Bożej Bolesnej. Tak powstał nowy zakon, tzw. serwitów, czyli sług Maryi. Wspólnota przyjęła regułę św. Augustyna, a część konstytucji przejęła od dominikanów.
    Jako wędrowni kaznodzieje serwici przemierzyli Italię, Francję, Niemcy i Węgry. Dotarli nawet do Polski. W 1304 r. Stolica Apostolska zatwierdziła ich Zakon. Istnieje on do dzisiaj. Największą sławą okrył zakon św. Filip Benicjusz (+ 1285), który stał się prawodawcą tej rodziny zakonnej i najbardziej przyczynił się do jej rozpowszechnienia. Innym znanym serwitą był św. Peregryn Laziosi (+ 1345), patron chorych na raka. Niebawem powstał także zakon żeński, serwitek, którego założycielką była św. Juliana Falconieri (1270-1341), bratanica Aleksego.
    Aleksy zmarł 17 lutego 1310 r., dożywszy 100 lat. Papież Benedykt XIII wszystkich siedmiu pierwszych serwitów wyniósł do chwały ołtarzy w latach 1717-1725, a papież Leon XIII zaliczył ich w poczet świętych 15 stycznia 1888 roku jako Siedmiu Świętych Założycieli Zakonu Serwitów Najświętszej Maryi Panny (nazywanych także Braćmi z Monte Senario). Ich relikwie przechowywane są w sanktuarium na Monte Senario.

    Polubienie

  11. Mateusz pisze:

    Trevignano Romano 16 lutego 2019 r
    Drogie dzieci, dziękuję wam, że wysłuchaliście mojego wezwania w waszym sercu. Moi umiłowani, zgodnie z przewidywaniami, Kościół jest teraz w najbardziej kompletnym podziale, naśladowców Jezusa, przeciwko naśladowcom szatana. Dzieci, nadejdą straszne czasy, ziemia zadrży, jak to się nigdy nie stało. Miejcie wiarę w Boga, bo tylko w ten sposób pójdziecie tam, gdzie wszystko będzie pokojem i nieskończoną miłością, podczas gdy na ziemi śmierć grzeszników będzie nieskończona. Wy wszyscy jesteście z Pana, nie lękajcie się, biada człowiekowi dumnemu i dumnemu, bo on odczuje całą karę Bożą, módlcie się za Włochy i Europę. Teraz błogosławię cię w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, amen „.

    Polubienie

  12. Mateusz pisze:

    nr 221 N 21 IX 86, g. 23:30
    + Nie możesz opierać się na odczuciach, tylko na tym, co wiesz i w co
    wierzysz. Chcę oczyścić cie z budowania na uczuciach. Robię to delikatnie,
    bo słaba jesteś. Ale robię to właśnie po to, aby cię uodpornić i wzmocnić.

    Polubienie

  13. Mateusz pisze:

    nr 670 pt. 18 IX 87, g. 23:30
    + Dusza nigdy nie śpi. Gdy śpią zmysły ciała, jej życie staje się bardziej
    intensywne w zjednoczeniu ze Mną.

    Polubienie

  14. Mateusz pisze:

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      UROJONA HISTORIA?
      27:20
      BISKUP KATOLICKI ( I CHYBA KREWNY BISKUP RODZINY BYŁEGO PREMIERA) MÓWI NA POGRZEBIE :
      ” SĄ TACY LUDZIE CO MÓWIĄ O EWANGELII A JEJ NIE PRAKTYKUJĄ A SĄ TACY , KTÓRZY O NIEJ NIE MÓWIĄ A NIĄ ŻYJĄ ” I DALEJ PORÓWNUJE ŚP. JANA OLSZEWSKIEGO DO TEJ DRUGIEJ SYTUACJI. TEŻ ZWRÓCIŁAM NA TO UWAGĘ PODCZAS POGRZEBU.
      A CO POWIEDZIAŁ JEZUS :
      Mk 16,15-20
      DZIAŁALNOŚĆ JEZUSA W JEROZOLIMIE

      ZMARTWYCHWSTANIE JEZUSA CHRYSTUSA

      Ostatni rozkaz*
      16 15 I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!
      PAN JEZUS POWIEDZIAŁ TO DO KAŻDEGO Z NAS ABY GŁOSIĆ JEGO SŁOWO.
      NO TO KTOŚ NAM GŁOSI JUŻ INNĄ EWANGELIĘ . A KTO GŁOSI INNĄ EWANGELIĘ NIECH BĘDZIE ……
      U MNIE W KOŚCIELE KS. PRZEDSTAWIŁ RÓWNIEŻ ŚP JANA OLSZEWSKIEGO JAKO ŚWIETLISTĄ POSTAĆ ALE TO PAN BÓG BĘDZIE SĄDZIŁ. PRAWDA?
      ALE OJCZYZNĘ BUDUJMY NA PRAWDZIE BO TYLKO PRAWDA NAS WYZWOLI.
      OSTATNIO NA TRUMNACH WYZNACZA NAM SIĘ KIERUNEK NARODOWY A TO NIE JEST MIEJSCE NA WYKORZYSTYWANIE NASZYCH EMOCJI TO JEST MIEJSCE MODLITWY NAD ZMARŁYM BO CHODZI O JEGO ZBAWIENIE.

      WIECZNE ODPOCZYWANIE RACZ ZMARŁEMU ŚP JANOWI OLSZEWSKIEMU DAĆ PANIE A ŚWIATŁOŚĆ WIEKUISTA NIECHAJ MU ŚWIECI . NIECH ODPOCZYWA W POKOJU WIECZNYM. AMEN.

      Polubienie

  15. Gosia 3 pisze:

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      W końcu odnalazłam ( a właściwie nie ja lecz Szafirek) ten sen, wizję z 2017 roku i miałam ją zaraz po powrocie z Częstochowy:
      A wklejam bo wiąże się bezpośrednio z tym o czym mówi ks. Murziński w powyższym video że to jakieś Ciało z Kosmosu uderzy w Ziemię. To już będzie działanie Pana Boga.

      Gosia 3 pisze:
      3 października 2017 o 12:29

      Spróbuję i oczywiście bez mojej interpretacji tego snu. W poprzednim komentarzu odniosłam się też do tego że Mariusz nam nie odpowiada ( chodzi o to 9) ale trudno już o tym nie napiszę bo jestem bardzo zajęta.
      We śnie byłam na zewnątrz budynku i nagle zobaczyłam jak ogromna kula spada na Ziemię. Nie była to jednak ani asteroida ani meteor lecz jakby świetlista planeta – porównywalnie podobna do Księżyca jednak dwukrotnie w moim śnie- wizji większa od niego i bardziej świetlista. Wtedy pomyślałam, że leci tak szybko, że nie zdążę nikogo ostrzec. I spadła na Ziemię a ja wtedy poczułam że ktoś chwycił mnie delikatnie za dłonie.
      Zapytałam niepewnie : Panie Jezu czy to Ty mnie trzymasz.? Daj mi jakiś znak bo ja Cię nie widzę. I wtedy usłyszałam :” tak to ja” i jakby mocniejszy uścisk dłoni , który był tym znakiem. I się przebudziłam.
      JEZU UFAM TOBIE!
      Pozdrawiam serdecznie Cię Marcinie! Niech Ci Pan Bóg błogosławi i Jasnogórska Matka Boża.- Tobie i całej Twojej rodzinie.

      Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Jeszcze do tej wizji muszę dodać , że ja w tym śnie miałam ręce z dłońmi wysunięte do przodu i Jezus Chrystus podał mi dłonie od spodu i mnie nimi uchwycił , że poczułam mocny uścisk przygarnięcia mnie nimi. Tak to czułam w tej wizji i nawet szukając kiedy to było wpisywałam taką treść i dlatego nie mogłam odnaleźć. Widocznie miałam to dokładniej opisać tę wizję .
      Jezu ufam Tobie!

      Polubienie

  16. Gosia 3 pisze:

    Polubienie

  17. Gosia 3 pisze:

    Polubienie

  18. Leszek pisze:

    Z wpisu Gosi-3 z 16 lutego, g. 16.51:
    … STARSZY KAPŁAN TWIERDZI , ŻE NIE MOŻE BYĆ TAKIEGO DOGMATU O WSPÓŁODKUPICIELCE TYLKO JAKO POŚREDNICZCE BO TO JEZUS CHRYSTUS JAKO BÓG ODKUPIŁ TYLKO I WYŁĄCZNIE ŚWIAT, BO WYLAŁ KREW NA KRZYŻU ZA NAS A MARYJA NIE JEST BOGIEM…
    No cóż, chciałoby się powiedzieć, że ów starszy kapłan napił się trochę wody wypuszczonej z gardzieli/paszczy Smoka (wedle Ap 12,15n).
    Trzeba przyjść w sukurs Gosi-3, o czym zresztą już jakiś czas temu,żeby to zrobić, a nadto jest to przecież 2-a intencja blogowej NP. A zatem z kilku źródeł o prawdzie, że z wyroków Boskich Maryja jest Współodkupicielką! (zresztą jest to jedno z wezwań Litanii loretańskiej).

    I. Z Orędzi Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
    1. … Przez dobrowolne ofiarowanie Mojego Syna Ojcu stałam się prawdziwie Współodkupicielką. Niech Moje dzieci ofiarują Mi wszystkie cierpienia, wszystkie niezrozumienia, wszystkie trudności. To będzie najpiękniejszy i największy prezent, jaki mogą Mi dać. Pozwalają Mi bowiem wypełniać w czasie – w obecnym okresie – Moje zadanie Matki i Współodkupicielki. Uratuję wiele dusz – odkupionych przez Jezusa, a obecnie tak oddalonych – ponieważ Moi synowie wraz ze Mną za nie zapłacą… (44e, 1.04.1974)
    2. … Jestem Niewiastą obleczoną w słońce. Żyję w sercu Boskiej Trójcy.
    Dopóki nie zostanie uznane wyznaczone Mi przez Trójcę Przenajświętszą miejsce, dopóty nie będę mogła w pełni posługiwać się Moją władzą w matczynym dziele Współodkupienia i powszechnego pośrednictwa łask. Dlatego też – w chwili gdy walka pomiędzy Moim przeciwnikiem a Mną wchodziła w fazę decydującą – użył on wszelkich środków, aby podważyć rolę waszej Niebieskiej Mamy… (201f, 14.06.1980)
    3. … Ja jestem dla was doskonałym wzorem waszej współpracy z dziełem Odkupienia Mojego Syna. Jest tak, gdyż – jako Matka Jezusa – zostałam przez Niego ściśle włączona w dzieło Odkupienia. Moja obecność pod Krzyżem poucza was, że Mój Syn – w chwili Męki i śmierci za was – chciał w doskonały sposób zjednoczyć Swą Matkę ze Swoim wielkim cierpieniem. Krzyż był Jego szubienicą, zaś boleść Mojego Niepokalanego Serca stała się jakby ołtarzem, na którym Mój Syn złożył Swemu Ojcu ofiarę nowego i wiecznego przymierza.
    Jako Matkę Kościoła Jezus włączył Mnie ściśle w dzieło Odkupienia. Aktualizuje się ono na przestrzeni wieków, aby wszystkim ludziom dać możliwość przyjęcia zbawienia, które On uzyskał dla was w chwili złożenia Swej krwawej ofiary. Im więcej ludzi osiąga zbawienie, tym pełniej realizuje się arcydzieło Jego Bożej Miłości.
    Moje matczyne zadanie polega na pomaganiu wszelkimi sposobami wszystkim Moim dzieciom w osiągnięciu zbawienia. Polega ono na szczególnej współpracy – także dziś – z dziełem Odkupienia, dokonanym przez Mego Syna Jezusa. Moja funkcja prawdziwej Matki i prawdziwej Współodkupicielki ukaże się wszystkim… (203d-g, 13.07.1980)
    4. … Jestem Matką Jezusa, Kapłana.
    Moje Niepokalane Serce było od początku ołtarzem, na którym Jezus chciał złożyć Ojcu Swoją kapłańską ofiarę. Od niewysłowionej chwili Wcielenia – kiedy Słowo Ojca spoczęło w Moim dziewiczym łonie i kiedy Boskość się przysłoniła, przyjmując w siebie pierwszy kiełek ludzkiej natury – Moje Niepokalane Serce stało się Ołtarzem, na którym dokonało się pierwsze kapłańskie dzieło Mojego Syna Jezusa.
    Zawsze towarzyszyłam Mu w coraz doskonalszym składaniu Jego stałej ofiary – jako Kapłana i żertwy zarazem. Byłam z Nim od Jego narodzenia w ubóstwie po okres dzieciństwa spędzonego na wygnaniu. Towarzyszyłam Mu w czasie dorastania, przeżytego na pokornej pracy i uległej służbie, i w czasie życia publicznego, które szybko spalało się pośród wielu cierpień i niezrozumienia. Byłam przy Nim aż do bolesnego zakończenia przez krwawą agonię i śmierć na Krzyżu. Całe życie Jezusa było stałym kapłańskim działaniem, ofiarowanym z miłością Ojcu za nasze zbawienie.
    W każdym momencie składania Swej ofiary Jezus pragnął przy Sobie obecności Matki – która cierpiałaby i składała ofiarę razem z Nim. Oto powód, dla którego stałam się współpracowniczką w Jego dziele Odkupienia, prawdziwą Współodkupicielką. Jestem przede wszystkim Mamą Jezusa-Kapłana.
    Jestem zawsze u waszego boku, Moi synowie, kiedy sprawujecie Ofiarę Mszy św., będącej odnowieniem Ofiary dokonanej przez Jezusa na Krzyżu. Z Jezusem, spełniającym dziś przez was Swoją Ofiarę, jestem zawsze przy każdym Ołtarzu, aby ofiarować z wami Ojcu Niebieskiemu, na Niepokalanym Sercu, drogocenną Żertwę naszego Odkupienia.
    Trzeba dziś ukazać w całym blasku wartość Mszy świętej jako Ofiary odnawiającej – w sposób bezkrwawy, lecz prawdziwy – Ofiarę dokonaną przez Jezusa na Kalwarii… (291b-e.hi, 5.07.1084)
    cdn

    Polubienie

    • Leszek pisze:

      cd.: 5. … Jestem Matką Bolesną, ponieważ jako Mama uformowałam Mego Syna Jezusa, uczestniczyłam w Jego wzrastaniu, szłam za Nim, kochałam Go i ofiarowałam Boskiej sprawiedliwości Ojca jako ofiarę pełną słodyczy i łagodności. Stałam się dla Niego pomocą i największą pociechą w Jego ogromnym cierpieniu.
      Ja, wasza Niebieska Mama, dałam wam przykład i stałam się waszym wzorem – przez Moją doskonałą współpracę we wszystkich cierpieniach Syna. Przez Mój matczyny ból stałam się pierwszą współpracownicą w Jego Dziele zbawienia.
      Stałam się prawdziwą Współodkupicielką i mogę teraz ofiarować się każdemu z was jako wzór udzielanego Panu daru z osobistego cierpienia, aby pomagać wszystkim ludziom iść drogą dobra i zbawienia. Dlatego w tych krwawych czasach oczyszczenia Moje matczyne zadanie polega na przygotowywaniu was – zwłaszcza do cierpienia.
      Przez Moją matczyną obecność – która prosi was o przemienienie każdego z waszych cierpień w doskonały dar miłości – pomagam wam cierpieć. Uczę was uległości, łagodności, pokory serca. Pomagam wam cierpieć w radości waszego dawania się braciom na wzór Jezusa. Wtedy poniesiecie swój krzyż z radością, wasze cierpienie stanie się słodkie. Będzie ono pewną drogą, prowadzącą was do prawdziwego pokoju serca.
      Umacniam was we wszystkich cierpieniach przez pewność, że jestem u waszego boku tak, jak byłam pod Krzyżem Jezusa. Obecnie, kiedy boleści wszędzie się wzmagają, wszyscy będą doświadczać obecności Mamy w coraz silniejszy sposób. Moja misja Matki i Współodkupicielki polega na tym, by przyjąć każdą kroplę waszego cierpienia, przemienić ją w drogocenny dar miłości i wynagrodzenia i każdego dnia składać go w ofierze Bożej sprawiedliwości… (334e-i, 15.09.1986)

      6. … Byłam pod Krzyżem Jezusa. Jestem pod krzyżem niesionym przez każdego z Moich synów. Jestem pod krzyżem niesionym dziś przez Kościół i przez całą tę biedną, grzeszną ludzkość. Jestem prawdziwą Matką i prawdziwą Współodkupicielką… (362cd, 15.09.1987)

      7. … Wybrałam was, by was uczynić częścią Mojego zwycięskiego zastępu. Jesteście ważną częścią Mego planu Pośredniczki i Współodkupicielki.
      Mój Syn Jezus pragnął, abym stała pod Krzyżem i połączyła Mój niepokalany ból z całym Jego Boskim cierpieniem. Chciał połączyć Moje ludzkie cierpienie ze Swoim. Głęboko włączył Mnie w tajemnicę Odkupienia. Tak powołał Mnie na prawdziwą Współodkupicielkę.
      Owocem Mojego dzieła współodkupienia jest Moje duchowe macierzyństwo. Pod Krzyżem, z woli Mojego Syna Jezusa, w kołysce bardzo wielkiego cierpienia, stałam się waszą Matką: Matką wszystkich odkupionych, Matką Kościoła i całej ludzkości. Wypełniłam Moje macierzyńskie zadanie, stojąc jak prawdziwa Mama u boku wszystkich Moich dzieci w czasie ziemskiej historii ludzkości.
      Moje matczyne zadanie polega przede wszystkim na dzieleniu – w tych dniach Oczyszczenia i wielkiego ucisku – wielkich cierpień Kościoła i całej ludzkości.
      Są to cierpienia przygotowujące nowe czasy, narodziny Nowej Epoki. Jest to więc ból nowych narodzin. Jako Mamie zostało Mi powierzone zadanie zrodzenia dziś w bólach nowej ludzkości, gotowej na spotkanie Swego Pana, który powróci do was w chwale… (432a-c.ef, 15.09.1990)

      8. … Ponieważ jestem Matką Jezusa, dlatego zostałam głęboko włączona w tajemnicę Jego Odkupienia jako Współodkupicielka. Stałam się prawdziwą Pośredniczką Łask pomiędzy wami a Moim Synem Jezusem…. (533d, 8.12.1994)

      9. … Uczestniczę jako Matka w Jego planie zbawienia. Dlatego dzisiaj znajduję się obok Mojego Ukrzyżowanego Syna (J 19,25) i patrzę na Niego z głębokim współczuciem, gdy jest podnoszony ponad ziemię. Dzielę każde Jego cierpienie, odczuwam na sobie ciężar Jego Krzyża, gwoździe przebijają Mi duszę, włócznia rzymskiego żołnierza przeszywa także Moje serce Mamy. I tak mam udział, jako Współodkupicielka, w dziele waszego Odkupienia…
      (591j, 28.03.1997)

      10. … Gdy zostałam wzięta do chwały Raju, postawiono Mnie po prawicy Mojego Syna Ps 45,10b). Jezus uznaje w ten sposób, że jest Mi należna największa cześć, jako Jego dziewiczej Matce, ściśle związanej z Nim w dziele Odkupienia, uczestniczce wszystkich Jego cierpień, wezwanej teraz do dzielenia Jego Boskiej potęgi w chwale.
      Po prawicy Syna, bo pod Krzyżem – przez Mój nieskalany i matczyny ból – stałam się prawdziwą Współodkupicielką, ofiarowując Mego Syna Jezusa Ojcu jako zapłatę za wasze wybawienie… (598jm, 15.08.1997) cdn

      Polubienie

    • Leszek pisze:

      II. Z cz. 1 „Bożego Wychowania” Anny
      Z ROZMOWY LVII, 8.IX.1983r.
      Bóg Ojciec:
      … Maryja była Matką, przyjacielem wiernym i sługą Syna Bożego, Jezusa, Zbawiciela waszego. On czcił Ją i był Jej posłuszny, a wyniósł Matkę swą do udziału w Odkupieniu ludzkości poprzez udział w swej Męce aż do granic wytrzymałości Maryi. (…).
      Maryja – sobą – wypełniła najdoskonalej zamiary Boga. Stawszy się Matką Słowa Bożego, przez doskonałą służbę otrzymała udział w zbawieniu ludzkości. Jej cierpienie ofiarowane za was pod krzyżem, włączone w cierpienie Boga–Człowieka, zespolone z Męką Jezusa stało się wspólną ofiarą, czystą, świętą, i trwa w wieczności. Jest pierwowzorem każdej ofiary ludzkiej, dzięki której człowiek kiedykolwiek połączy się ze swym Zbawicielem. Maryja jest Współodkupicielką i nauczycielką ludzkości. Cokolwiek Syn uczyni dla was, czyni to z Matką swą, Maryją. Miłość Boga jest stała i niezmienna.
      Współudział Maryi jest nie tylko stały, lecz wciąż wzrasta, gdyż staje się wam coraz bardziej potrzebny. Pamiętajcie, że teraz kiedy doszliście do granicy istnienia rodzaju ludzkiego przez dobrowolnie przyjętą niewolę i gorliwą służbę ojcu nieprawości, teraz polegać możecie jedynie na miłosierdziu Pana. Bóg odwiecznie sprawiedliwy postawił Maryję u furty miłosierdzia. Przez Nią płynie potok przebaczenia, bo Ona jest głosem błagającym u tronu Boga o zmiłowanie dla was… (w książce: str. 178n).

      Polubienie

    • Leszek pisze:

      III. Z cz. 1 „Bożego Wychowania” Anny
      Z ROZMOWY LVII, 8.IX.1983r.
      Bóg Ojciec:
      … Maryja była Matką, przyjacielem wiernym i sługą Syna Bożego, Jezusa, Zbawiciela waszego. On czcił Ją i był Jej posłuszny, a wyniósł Matkę swą do udziału w Odkupieniu ludzkości poprzez udział w swej Męce aż do granic wytrzymałości Maryi. (…).
      Maryja – sobą – wypełniła najdoskonalej zamiary Boga. Stawszy się Matką Słowa Bożego, przez doskonałą służbę otrzymała udział w zbawieniu ludzkości. Jej cierpienie ofiarowane za was pod krzyżem, włączone w cierpienie Boga–Człowieka, zespolone z Męką Jezusa stało się wspólną ofiarą, czystą, świętą, i trwa w wieczności. Jest pierwowzorem każdej ofiary ludzkiej, dzięki której człowiek kiedykolwiek połączy się ze swym Zbawicielem. Maryja jest Współodkupicielką i nauczycielką ludzkości. Cokolwiek Syn uczyni dla was, czyni to z Matką swą, Maryją. Miłość Boga jest stała i niezmienna.
      Współudział Maryi jest nie tylko stały, lecz wciąż wzrasta, gdyż staje się wam coraz bardziej potrzebny. Pamiętajcie, że teraz kiedy doszliście do granicy istnienia rodzaju ludzkiego przez dobrowolnie przyjętą niewolę i gorliwą służbę ojcu nieprawości, teraz polegać możecie jedynie na miłosierdziu Pana. Bóg odwiecznie sprawiedliwy postawił Maryję u furty miłosierdzia. Przez Nią płynie potok przebaczenia, bo Ona jest głosem błagającym u tronu Boga o zmiłowanie dla was… (w książce: str. 178n).

      Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Leszku! czy ja zmieniłam intencję czy wciąż jest ta sama. ?
      Czy Ty możesz zrozumieć to , że dusza który słyszy głos Boga potrzebuje wsparcia od Kapłana. A gdy czasami spotyka na swojej drodze Duchownego , który mówi jej coś innego niż mówi do niej Jezus to napotyka na ten rodzaj wątpliwości i tego rozbicia duchowego. I wtedy cierpi ale gdyby od czasu do czasu takiej udręki nie doznała pewnie popadła by w pychę. Ale Jezus zawsze w określonym czasie wszystko podnosi i daje rozeznanie i pewność że jest blisko nas.
      Nie staraj mi się wmówić że mam w sobie ciągły niepokój bo niestety tak nie jest.
      A to że szatan mnie atakuje to się się zdarza i to często straszy. Ostatnio zaatakował mi zdrowie moich dzieci i moich wnuków oraz moje kolano abym nie klęczała. Ale ja mimo bólu i tej udręki którą mnie starszy ja nadal klęczę podczas modlitwy.
      Ostatnio gdy byłam przed Najświętszym Sakramentem zauważyłam że zgubiłam Cudowny Medalik , który otrzymałam od tego Kapłana aby mnie ochraniał. Popadłam w rozpacz bo był dla mnie ważny ale Pan Jezus kazał mi zadzwonić do tego Kapłana i dlatego doszło między innymi do spotkania. I on podczas naszego spotkania podarował mi w zamian całą garść a było dokładnie ich 13. Szatan często rozrywa mi Różaniec, plącze i odrywa od niego właśnie Matkę Bożą. Nie wiem jak to się stało bo ogniwko nie było rozłączone. Nawet poszłam wieczorem szukać Medalika do Kościoła i gdy szłam Pan Jezus na mojej drodze postawił kobietę , która ciągnęła wózek z makulaturą ze śmietnika i ona poprosiła mnie o parę groszy i ja się przy niej zatrzymałam. Ja wiem że w tej kobiecie był Pan Jezus.
      Nie martw się Bracie w Chrystusie Panu , że jestem w złym stanie duchowym bo wypełnia mnie pokój i trwanie w nieustannej modlitwie . Gorzej jest z moim zdrowiem bo teraz muszę częściej chodzić po lekarzach ale widocznie tak ma być bo wszyscy musimy współcierpieć aby Panu Jezusowi pomóc zbawić świat i jak najwięcej dusz przyprowadzić przed Tron Pana Boga aby i inni byli zbawieni.
      Z Panem Bogiem i z Maryją.
      Teraz czekam na rozmowę z moim Opiekunem Duchowym.
      Szczęść Boże ! Leszku.

      Polubienie

  19. Leszek pisze:

    III. . Matka Boża: Ciało Mojego Syna zostało rozdarte w strzępy.
    sobota, 23 marca 2013, godz. 11.45
    Moje dziecko, wielu nie rozumie Mojej roli jako W s p ó ł o d k u p i c i e l k i. Nie wiedzą też, dlaczego jest mi ona przypisywana. Kiedy zaakceptowałam wezwanie, aby pozostać Matką Boga, zostałam związana Przymierzem Bożego Zbawienia dla ludzkości. Kiedy urodziłam Mojego Syna, odczuwałam tę samą miłość, którą każda matka odczuwa dla swojego dziecka. Ten niewinny, śliczny, mały chłopczyk był częścią Mnie, Mojego własnego ciała i krwi.
    Miałam też jednak świadomość, że nie był On tylko zwykłym dzieckiem. Jego Duch wszedł do Mojej Duszy, gdy tylko po raz pierwszy ujrzałam. On i Ja zostaliśmy spleceni w j e d n o, przez co odczuwałam każdą Emocję, Radość, Ból i Miłość, które przepływały przez Niego.
    Wiedziałam zarazem, że miał On Boską naturę i że wobec tego Ja byłam zaledwie Jego służebnicą, chociaż On nigdy nie dał mi tego odczuć w ten sposób.
    Jako Dziecko przykładał On Swoją Boską Główkę do Mojej piersi i wyszeptywał słowa pełne Miłości z takim uczuciem, że wypełniały one Moje Serce i czułam się tak, jak gdyby pękało Ono ze szczęścia. On, to Moje Małe Dzieciątko, stał się dla Mnie wszystkim i tylko dla Niego żyłam. Każdy Jego dotyk napełniał Mnie taką niewiarygodną czułością i radością. Wszyscy, którzy Go ujrzeli, nawet jako niemowlę, mówili Mi, jaki jest On wyjątkowy. Jego przeszywający Wzrok poruszał ich dusze i wielu nie wiedziało dlaczego. Ta wyjątkowa więź pomiędzy Mną a Moim umiłowanym Synem nigdy nie mogła być zerwana. Wiedziałam, że narodziłam się tylko dlatego, aby zostać Jego Matką. Wypełnienie tej roli było jedynym powodem Mojego Istnienia.
    Tak więc reagowałam na każdą Jego potrzebę, a On, z taką Miłością i Współczuciem przedkładał wszystkie Moje potrzeby ponad Swoje. Jego Pragnienia zawsze były przeze Mnie zaspokajane — Jego Matkę, Jego pokorną Służebnicę. Gdy nie uwierzono Mu, że Jest Synem Człowieczym, kiedy ogłosił Prawdę, uczyniwszy to, czego pragnął Jego Ojciec — płakałam gorzkimi łzami. O, jak Mnie to rozdarło, kiedy musiałam być świadkiem Jego prześladowania.
    Znosiłam wraz z Nim Jego ból, ale nie tak, jak inne matki, gdyby widziały ból, zadawany ich dziecku; Jego ból stał się Moim, a Mój — Jego. Zmusili Go, aby szedł ze spętanymi na przedzie rękami, a powrozy okalały też Jego Biodra, co oznaczało, że mógł On tylko powłóczyć nogami i wykonywać jedynie małe kroki. Kiedy Krzyż rzucono na Jego poszarpane i zdruzgotane Ciało, Mój ból był tak rozdzierający, że nieustannie mdlała. Mój ból nie był jedynie bólem fizycznym; Mój smutek przeszył Moje Serce i rozdarł je na pół.
    Do dnia dzisiejszego Moje Serce jest s p l e c i o n e z Sercem Mojego Syna, tak więc podczas Wielkiego Tygodnia będę przeżywała wraz z Moim Synem ból, udrękę iprześladowanie jeszcze raz na nowo. Dzieci, wyjaśnienie, z jakim bestialstwem potraktowany został Mój Syn, przekraczałoby zdolność waszego pojmowania; tak zaciekłe było biczowanie. Ciało Mojego Syna zostało rozdarte w strzępy. Nigdy nie zapominajcie, że był On Synem Człowieczym, wysłanym, aby odkupić każdą duszę na ziemi, łącznie z tymi, które obecnie żyją na świecie. On po to skonał tak straszną śmiercią, aby ocalić i dzisiaj każdego jednego z was. Jego Cierpienie nie zakończyło się na Kalwarii. Będzie On ciągle je znosił, aż do Wielkiego Dnia Jego Drugiego Przyjścia.
    Wasza umiłowana Matka, Matka Zbawienia.

    Polubienie

    • Leszek pisze:

      … Jego Cierpienie nie zakończyło się na Kalwarii. Będzie On ciągle je znosił, aż do Wielkiego Dnia Jego Drugiego Przyjścia….
      Z Listu ‘Do pewnego wielkiego prałata’ (pierwsza połowa 1378r.) św. Katarzyny ze Sieny:
      …Wydaje się, że Nieskalany Baranek nawet na krzyżu czuje pragnienie i woła: «pić!» Przypuszczamy, że czuł On fizyczne pragnienie, ale większe było Jego święte pragnienie zbawienia dusz (J 19,28).
      O, niewysłowiona, najsłodsza Miłości, wydałaś się na taką udrękę i cierpienie! O, Chryste, Twe pragnienie zbawienia dusz było tak ogromne, że nie wystarczyła Ci męka na krzyżu, ale chciałeś oddać wszystko. Wcale się temu nie dziwię, bo miłość Twoja była nieskończona, a cierpienie skończone, toteż k r z y ż p r a g n i e n i a był większy niż krzyż cielesny.
      Przypominam sobie, że Chrystus objawił to kiedyś swojej służebnicy {z przypisu: Następuje tu opis mistycznej rozmowy Katarzyny z Chrystusem}. Widząc Jego krzyż pragnienia oraz krzyż cielesny, pytała ona:
      „Panie mój miły, co jest dla Ciebie większym cierpieniem: udręka fizyczna czy udręka pragnienia?”
      On zaś, odpowiadając, rzekł łagodnie i dobrotliwie:
      „Nie miej wątpliwości, Moja córko, bowiem zapewniam cię, że nie można porównywać rzeczy skończonej z rzeczą nieskończoną. Pomyśl tylko, cierpienie ciała kończy się, a święte pragnienie c i ą g l e t r w a. A Ja przecież dźwigałem krzyż świętego pragnienia. Czy pamiętasz, Moja córko, jak kiedyś ukazałem ci Moje narodziny i ujrzałaś Mnie jako maleńkie dziecko z krzyżem na szyi? Dałem ci przez to do zrozumienia, że w momencie, gdy począłem się w łonie Maryi, zrodziło się we Mnie krzyżowe pragnienie posłuszeństwa Ojcu i spełnienia się Jego woli w każdym człowieku. Pragnąłem, aby człowiek został przywrócony łasce i osiągnął cel, dla którego został stworzony. Ten właśnie krzyż był dla Mnie większym cierpieniem niż jakikolwiek ból fizyczny.
      Toteż gdy ujrzałem, że zbliżam się do kresu drogi, duch Mój napełnił się wielką radością. Szczególną radość czułem w czasie Ostatniej Wieczerzy. Powiedziałem wówczas, że gorąco pragnąłem spożyć tę paschę (Łk 22,15), tzn. złożyć Ojcu w ofierze Me ciało. Czułem ogromną radość i doznałem wielkiego ukojenia, gdy widziałem, ze nadszedł czas, kiedy z Moich ramion zdjęty zostanie ciężki krzyż pragnienia. Im bardziej biczowano i torturowano Moje Ciało, tym lżejsze stawało się Moje cierpienie. Udręki cielesne uśmierzały ból pragnienia, bowiem spełniało się to, czego pragnąłem”.
      Wysłuchawszy tego wszystkiego, służebnica powiedziała: „Panie mój miły, mówisz, że na krzyżu uwolniłeś się od męki krzyżowego pragnienia. Jakże się to stało? Czy przestałeś mnie pragnąć?”
      A Pan odpowiedział tak: „Nie, córko Moja. Gdy umarłem na Krzyżu, razem z życiem doczesnym skończyło się Moje cierpienie, ale n i e s k o ń c z y ł o się p r a g n i e n i e i łaknienie waszego zbawienia. Nie istnielibyście teraz, gdyby wtedy skończyła się i umarła Moja niewysłowiona miłość do ludzkiego rodu. Bowiem tak jak na początku miłość wydobyła was z wnętrzności Mego Ojca i stworzył On was z pomocą swojej mądrości, tak teraz miłość zachowuje was przy życiu. Żyjecie dzięki miłości. Gdyby Bóg z tą sama mocą i mądrością, z jaką was stworzył, schował z powrotem swoją miłość w swoim wnętrzu, nie moglibyście istnieć…”. (źródło: Św. Katarzyna ze Sieny „Listy”; Wydawnictwo ‚W drodze’, Poznań 1988, str. 255-257)

      Polubienie

    • Leszek pisze:

      Z fragmentów jeszcze dwóch innych Listów, św. Katarzyny ze Sieny:
      – ‘Do biskupa Angolo z Ricasoli’ (ok. Wielkanocy 1377r.)
      …Drogi ojcze, widzisz dobrze, iż Boża Dobroć umieściła cię w mistycznym ciele świętego Kościoła, karmiąc cię piersią owej miłej oblubienicy tylko po to, abyś mógł spożywać pokarm chwały Bożej i zbawienia dusz u stołu najświętszego krzyża. Nie chce On, żebyśmy pożywiali się gdzie indziej, jak tylko na krzyżu, znosząc fizyczne trudy oraz przeróżne gorące pragnienia tak, jak to czynił Syn Boży, który znosił udręki cielesne i mękę pragnienia. A krzyż pragnienia był większy niż krzyż cielesny. Pragnął On naszego zbawienia i chciał go dokonać w imię posłuszeństwa Ojcu Przedwiecznemu, ale dopóki nie zaspokoi owego pragnienia, cierpiał i męczył się. Co więcej, jako Mądrość Ojca Przedwiecznego widział tych, którzy przyjmują Jego Krew oraz tych, którzy – z powodu swoich grzechów – nie przyjmują Jej. Krew została ofiarowana wszystkim, toteż cierpiał i smucił się niewiedzą tych, którzy nie chcieli Jej przyjąć. To było właśnie owo krzyżowe pragnienie, które towarzyszyło stale Chrystusowi. Gdy skończyła się Jego męka i cierpienia, została udręka owego pragnienia, które ciągle trwa.
      Drogi ojcze, powinieneś postępować tak samo. Ofiaruj trud ciała i udręką pragnienia, smucąc się z powodu obrazy Boga i potępienia tak wielu dusz, które giną na naszych oczach… (str.190/191)
      i
      – ‚Do Piotra, kardynała Ostii’ (1377r.)
      … Widzisz, ojcze, że dobroć Boża umieściła cię w mistycznym ciele świętego Kościoła, karmiąc cię piersią miłej Oblubienicy, abyś mógł zasiąść do stołu najświętszego Krzyża i spożywać pokarm chwały Bożej oraz zbawienia dusz. Dobroć Boża chce, abyś pożywiał się tylko na krzyżu, znosząc cierpienia cielesne oraz udrękę licznych pragnień tak, jak to czynił Syn Boży, który znosił fizyczny ból i udrękę pragnienia, a krzyż pragnienia był cięższy niż krzyż drewniany. Pragnął On nas zbawić w imię posłuszeństwa Ojcu Przedwiecznemu (por. Hbr 5,8n) i cierpiał dopóty, dopóki tego nie osiągnął. Syn Boży, jako Mądrość Ojca Przedwiecznego, widział dokładnie tych wszystkich, którzy mieli udział w Jego Krwi i tych, którzy z własnej winy nie mieli w Niej udziału; a jako,że Krew została dana wszystkim, bolał On bardzo nad niewiedzą i uporem tych, którzy nie chcieli mieć udziału we Jego Krwi. to właśnie było iwo krzyżowe pragnienie, które Chrystus znosił od samego początku aż do końca, ale ponieważ ma On życie wieczne, mimo,że skończyła się Jego męka i krzyż, nie przestało Go dręczyć pragnienie… (str. 197)

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Drogi Leszku!
        W naszych przesłaniach jest też o tym że Matka Boża Współcierpiała i prośba Jezusa o ten Dogmat. Dlatego mnie bardzo te słowa Kapłana rozbiły duchowo a ponieważ ja zawsze wszystkim się z Wami dzielę co mnie spotyka napisałam o tym.
        Jednak proszę Cię nie krytykuj tak ostro Kapłana cyt.: „No cóż, chciałoby się powiedzieć, że ów starszy kapłan napił się trochę wody wypuszczonej z gardzieli/paszczy Smoka (wedle Ap 12,15n).” bo ten ksiądz nie jest teologiem ale pełni bardzo ważną funkcję w Kościele. Nie jest moim głównym Opiekunem Duchowym lecz od czasu do czasu mam z nim spotkanie. Z racji swojej posługi bardzo wytężonej jak na jego wiek może nie znać wszystkich orędzi Matki Bożej do Kościoła uznanych przez Kościół Święty. Widocznie musiałam doznać takiej udręki duchowej abym wciąż była pokorna.
        A napisz mi Mój Drogi ! które wezwanie w Litanii Loretańskiej mówi o Współodkupieniu Maryi.
        Ja tego Kapłana traktuję jak mojego ojca bo sama go nie mam od młodych lat i bardzo przypomina mi mojego tatę. Ale oczywiście nie każdy Kapłan ma całe Światło na Prawdę objawioną a starość też może być ułomna i dlatego proszę aby go z tego względu chociażby usprawiedliwić. Sam mi się się zwierzył że traci pamięć i ja zaczęłam się w tej sprawie modlić za niego i jego zdrowie.
        Będę miała rozmowę w tej sprawie z opiekunem duchowym w najbliższym czasie bo niestety nie zawsze można mieć takiego Kapłana pod ręką bo takiego prawego Kapłana jest tak ciężko odnaleźć w dzisiejszym czasie. I chyba przyznasz mi w tej kwestii rację . Czasami czuję się bardzo opuszczona i wydaje mi się że może to co do Was piszę nie pochodzi od Pana Boga bo brakuje mi tego opiekuna Duchowego na miejscu u którego mogłabym się wyspowiadać i podzielić się tym co zdarzyło się danego dnia. A w moim życiu jest tak wiele duchowych doznań że jest mi bardzo z tym ciężko iść prawie samotnie.
        No nie sama bo jednak wierzę że z Jezusem . 🙂
        Z Panem Bogiem i z Maryją.

        Polubienie

      • Leszek pisze:

        Witaj w Panu Gosiu-3! Pozwól, że do treści Twojego wpisu odniosę się pokrótce, w kilku punktach:
        1. Nie trzeba być teologiem, by wierzyć w prawdę o Maryi, jako Współodkupicielce.
        Jeśli masz mocną wiarę w tą prawdę naszej katolickiej wiary, to nie powinna Cię od razu, jakby na zawołanie rozbijać duchowo, rozmowa z znanym czy tez nieznanym jednym czy innym kapłanem, choćby nie wiadomo kim by był, jakie ważne urzędy piastował.
        W Orędziu nr 67, Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów, możemy przeczytać takie słowa Maryi: „Moc waszej wierności pochodzić będzie stąd, że nauczyliście się ufać tylko Mnie, że staliście się ulegli i posłuszni tylko Mojemu głosowi.
        Tak więc, Moi synowie, nie będziecie słuchać głosu tego czy tamtego teologa, nauczania tego czy innego człowieka – choćby zdobył szerokie uznanie. Będziecie słuchać jedynie Mojego głosu” (4.01.1975).
        2. Co do tego starszego kapłana, który swoją wypowiedzią spowodował w Tobie, jak piszesz, udrękę duchową (która ma swoje dwie strony, o czym za chwilę, w 4-ym p-kcie). Czy wyrażony w rozmowie z Tobą, jego pogląd )zresztą nie odosobniony wśród duchowieństwa), że ‚nie może być ogłoszony w Kościele dogmat wiary o Maryi Współodkupicielce, bo to Pan Jezus Chrystus…, a Maryja nie jest Bogiem’, jest jego dzisiejszym poglądem, czy też, że tak powiem ów pogląd/argumentacja (ma coś z ducha protestanckiego, bo jak zapewne wiesz, protestanci wiele podważają i nie uznają prawd wiary o Matce Bożej) „ma już swoje kapłańskie lata”, bo w sercu/umyśle tego kapłana był/była już od lat? Jeśli tak, to z taką argumentacją wzrastał w swym kapłańskim życiu i ona mu towarzyszyła/towarzyszy aż do chwili obecnej, gdy pełni jak piszesz jakieś b. ważne stanowisko/ważny urząd w „administracji kościelnej”.
        I często jest niestety tak, Gosiu-3, w Kościele, że osoby pełniące jakieś b. ważne funkcje w Kościele, tzw. teologowie/autorytety z tytułami, stanowiły/stanowią realną przeszkodę w ogłoszeniu – trzymajmy się wątku maryjnego – dogmatów katolickich o Matce Bożej.
        A nadto z reguły nie wykazują zainteresowania objawieniami Maryjnymi (o których mówi Ap 12,1), nie mówiąc o ich poważnym traktowaniu, o czym z żalem mówi Matka Boża do Orędziach do Kapłanów.
        Masz konkretne Pana Jezusa i samej Matki Bożej przytaczane (też i przeze mnie) argumenty, przemawiające za ważnością – zwłaszcza w kontekście naszych czasów – i koniecznością ogłoszenia tego Dogmatu w KK, co może doprowadzić do pożądanego skutku też i nasza blogowa modlitwa.
        3. Może jeszcze do już przytaczanych w tym Gł. Wpisie, komentarzy co, do roli Maryi jako Współodkupicielki i że Nią była i jest, dorzucę jeszcze może małe fragmenty ze znanej książki „Mistyczne Miasto Boże” S. Marii z Agredy od Jezusa:
        … Ojciec niebiański mógł powierzyć Maryi swe odwieczne postanowienie, aby połączona z wolą Ojca współdziałała na swój sposób w ofierze Jednorodzonego. Siła woli i stałość
        Najświętszej Matki jest tym bardziej godna podziwu, że była nie tylko fizycznie obecna przy ofiarowaniu swego Syna, lecz także odczuwała wszystkie zewnętrzne i wewnętrzne cierpienia Jezusa na swym dziewiczym ciele.
        Ze względu na to współcierpienie można powiedzieć, że i Matka Boża była biczowana,
        ukoronowana cierniem, bita, opluwana i przybita do krzyża; można powiedzieć, że Matka
        była pod każdym względem żywym wizerunkiem swego Syna. Oprócz wielkości i godności
        Maryi, w cudzie tym ukryta była jeszcze jedna tajemnica. Miało to odpowiadać pragnieniu
        Jezusa, iżby Jego cierpienia odbiły się w istocie czystej. Żadne inne stworzenie nie miało do tego większego prawa niż Maryja… (z rozdz. XLI, zatyt. ‚Jezus na krzyżu’; str. 254).
        i
        … NMP była Pomocnicą (Nowa Ewa – dop. mój) przy dziele Odkupienia (nowego Adama – dop. mój)… (z rozdz.XLII, zatyt. ‚Maryja – jedyna spadkobierczyni zasług Jezusa Chrystusa’; str. 259)
        … W czystym świetle Istoty Boga Maryja poznała ponownie silne dążenie najwyższego Dobra do udzielenia stworzeniom rozumnym swych nieskończonych skarbów; miało się to stać na mocy Odkupienia i za sprawą Wcielonego Słowa. Widziała także, jak wielkiego uwielbienia wśród ludzi dozna to cudowne dzieło. Otrzymawszy to nowe oświecenie Maryja raz jeszcze z radością złożyła ofiarę ze swego Syna. Wszechmoc Boża wsparła Ją i wzmocniła, aby z niezłomną odwagą wytrwała u boku Wcielonego Słowa w dziełach
        Odkupienia, była Jego Pomocnicą i Towarzyszką, tak jak wyznaczyła to nieskończona Mądrość…
        Z Nauki Najświętszej Królowej niebios skierowanej do czcigodnej Marii z Agredy:
        „Moja córko! Tajemnice, które opisałaś, powinnaś uważnie rozważać i wysoko je cenić, zarówno ze względu na twoje zbawienie jak i w celu odpowiedniego naśladowania mnie. (…). Ofiarowałam dobrowolnie mego Boskiego Syna na mękę i śmierć, ale błagałam
        także Najwyższego, aby mi pozwolił brać udział we wszystkich cierpieniach i katuszach Odkupiciela; Ojciec odwieczny wysłuchał mojej prośby. Mego Syna i Pana prosiłam, aby mnie odtąd pozbawił swoich wewnętrznych pociech, żebym zaczęła Mu towarzyszyć w Jego gorzkiej drodze. Owa miłość, którą mi dał, jako Syn i Bóg, jak również moje pragnienie cierpienia pobudziły mnie do tego, że pożądałam boleści; On zaś, właśnie dlatego, że kochał mnie tak czule, udzielił mi tych cierpieć, albowiem doświadcza cierpieniem tych, których miłuje (por. Hbr 12,5n).
        Moja prośba i wola mojego Pana spełniły się niebawem: odjęte mi zostały pociechy, a Syn nie okazywał mi już więcej takiej czułości. Dlatego właśnie na weselu w Kanie i u stóp Krzyża nie powiedział do mnie „Matko”, tylko „niewiasto” (por. J 2,4 i 19,26); również przy innych sposobnościach surowo mnie doświadczał.
        Powodem tego typu postępowania był nie tyle brak miłości, ile raczej największy objaw miłości, albowiem w ten sposób uczynił mnie obrazem i podobieństwem w cierpieniu, które obrał Sobie, jako dziedzictwo i kosztowny skarb.
        Widzisz więc, jak bardzo mylą się ludzie i jak daleko są od światła i prawdziwej drogi.
        Prawie wszyscy usiłują unikać modłów; cierpią, aby nie cierpieć; nienawidzą tej pewnej,
        królewskiej drogi krzyża i umartwień. Wskutek tego fałszywego pojmowania tracą
        podobieństwo do swego pierwowzoru, do Jezusa Chrystusa i do mnie, podczas gdy właśnie to podobieństwo jest prawdziwym i najwyższym dobrem na ziemi; w ten sposób czynią niemożliwym swoje zbawienie. Albowiem wszyscy oni są chorzy wskutek swych licznych grzechów a lekarstwem na nie jest tylko cierpienie….
        (z rozdz.XXXII, zatyt.’ Najświętsza Panna ofiarowuje swego Boskiego Syna ku Odkupieniu ludzi’; str. 197 i 199/200). cdn

        Polubienie

      • Leszek pisze:

        cd.: jeszcze do p-ktu 3:
        Tak oto, przymuszony mocą Bożą w czasie egzorcyzmów opisanych w książce O. Bonawentury Meyera „Ostrzeżenie z Zaświatów”, powiada Akabor (upadły anioł/demon z
        chóru Tronów: Kol 1,16):
        … Przede wszystkim potrzeba dzisiejszemu światu, nawet katolickiemu światu –
        wyrzeczenia się, całkowitego wyrzeczenia się (powściągliwości), trzeba cierpieć
        zastępczo – wynagradzające za innych… To zostało zapomniane, że wszyscy stanowicie Mistyczne Ciało Chrystusa i że wszyscy powinniście cierpieć, wynagradzać jeden za drugiego. (Płacze strasznie i wyje jak pies). Tego wszystkiego nie dokonał Chrystus na krzyżu. Otworzył On wam wprawdzie niebo, ale ludzie muszą wynagradzać jeden za drugiego. Sekty (protestanci, zielonoświątkowcy) mówią wprawdzie, że Chrystus tego
        wszystkiego dokonał, ale to nie jest prawda. To współdziałanie, współodkupienie z
        męką, życiem, z.Odkupieniem Chrystusa musi trwać dalej, trwać aż do skończenia świata.
        To musi trwać dalej (współodkupienie, współzbawienie). Trzeba cierpieć jeden za drugiego i ofiarować cierpienie w Imię Krzyża Chrystusowego i Męki Chrystusowej, w zjednoczeniu z tymi cierpieniami. I w zjednoczeniu z cierpieniami Matki Bożej trzeba cierpieć [por. np.pkt 1 mojego wpisu z 18.02, g. 14.47], być złączonym z Jej wyrzeczeniami życia..(14.VIII.1975r.)

        4. Pisałaś: … Widocznie musiałam doznać takiej udręki duchowej, abym wciąż była pokorna… Doprawdy nie wiem, co tzn, jak rozumiesz bycia pokorną w kontekście doświadczenia przez Ciebie udręki duchowej, której powodem – jak mniemam – były te słowa starszego kapłana (niejako zatroskanego o to, że przez ogłoszenie dogmatu o Maryi Współodkupicielce, jakoby pomniejszy ono/Ona chwałę i odkupieńcze dzieło Chrystusa Pana, a tj. sugestia złego ducha) o tym, że…
        Wspominałem, że owe udręczenie duchowe ma dwie strony (tak, przynajmniej ja to widzę).
        Otóż, jeden powód udręczenia może być taki, że nawet i ten starszy (może b. maryjny?) kapłan, nie rozumie wagi tej sprawy i potrzeby, a zarazem i wewnętrznej wymowy ogłoszenia tego V Dogmatu w Kościele, w kontekście dzisiejszego zamętu o chaosu duchowego moralnego, szerzącego się odstępstwa w świecie i też samym KK, zagrożenia
        potępienia wiecznego wielkiej liczby ludzi, o których wieczne zbawienia jest tak bardzo zatroskana Matka Boża, dająca o tym znać poprzez swoje, też i krwawe wylewane łzy z Jej oczu w figurach, posągach, obrazach.
        Drugi powód tego udręczenia, któremu towarzyszyć może wewnętrzne zamieszanie czy niepokój, to … obecność szatana. Tak, bo one to są znakiem rozpoznawczym jego obecności, jak o tym mówi, Pan Bóg w cz. 1 „Bożego Wychowania” Anny (przytaczam to z tą myślą, że może w którymś z tych poniższych fragmentów odnajdziesz w sytuacji, opisywanej przez siebie):
        – z ROZMOWY VIII
        … nieprzyjaciel jest groźny, podstępny i ataki ponawia, chronić się musisz w Mojej obecności. Nie namyślaj się, dziecko, nie zwlekaj – wołaj Mnie w całej Mojej mocy, i to natychmiast, gdy coś cię zaniepokoi. Niepokój jest znakiem jego obecności – dla ciebie, ponieważ jesteś bardzo wyczulona na świat pozacielesny…
        – z ROZMOWY XVI, 16 II 1983 r.
        – Ojcze, skąd ta trudność w porozumieniu się z nim.
        Ten niepokój rozniecał „ktoś”, kto robił wszystko, aby przeszkadzać wam w nawiązaniu porozumienia. (…). Wiele bólu i zła wyrządza nieprzyjaciel, aby wam szkodzić i przeszkadzać w drodze, zwłaszcza gdy już rozpoczynacie swoją pracę dla Mnie. Wiecie przecież, że życie wasze na ziemi jest bojowaniem. Dlatego nie chronię was przed pociskami wroga, ale nie pozwalam was zniszczyć. Nieprzyjaciel może was razić z daleka, ale przystępu do waszej duszy Ja bronię, jeśli oddajecie mi się – jeżeli dopuszczę do cięższego, doświadczenia, to wyłącznie po to, abyście okrzepli i nabrali odwagi zwyciężając…
        – z ROZMOWY XLI, 20.V.1983r.
        … Widzę wysiłki twoje i dobrą wole, dlatego proszę, przestań niepokoić się i martwić. Nieprzyjaciel ludzkości chętnie taki niepokój wznieca i podsyca, a wtedy gubisz się i tracisz ciszę wewnętrzną i spokój. Ja jestem przy tobie i kocham cię zawsze tak samo gorąco, a tylko to jest istotne i tylko to powinno cię zajmować. Wiedz, że póki sumienie nie wyrzuca ci, żeś Mnie świadomie obraziła, niepokój twój nie ma podstaw..
        – z ROZMOWY LI, 25.VII.1983r.
        … – Jak rozpoznać jego obecność i co wtedy robić?
        – Jeżeli z nim się spotkacie, a wyczuwacie to po niepokoju, który was ogarnia, po bezowocności waszych starań, po nienawiści z jaką – poprzez człowieka – darzy was wróg wasz, wtedy zwracajcie się do Mnie i proście, a nie ustawajcie… cdn

        Polubienie

      • Leszek pisze:

        5. W ramach modlitwy Litanią Loretańska (LR), modlę się też wezwaniem: ‚Współodkupicielko świata’ módl się za nami. To wezwanie jest wpisane w układ LR w podarowanym mi (przez mojego przyjaciela, Zenka z Kętrzyna) jakiś już czas temu Modlitewniku (formatu A5, w brązowej twardej okładce, liczącym 856 stron) zatyt. „Modlitwa. Ofiara i Pokuta jedyna drogą do prawdziwego życia w Bogu” (Wydanie drugie poprawione i uzupełnione; MARIA VINCIT, Wrocław 2010). Jest to zbiór modlitw Wspólnoty Najświętszego Sakramentu i Niepokalanej (przy Parafii p.w. św. Patryka w Warszawie), której członkom udzielił drogą listowną na ręce tamtejszego ks. Proboszcza, apostolskiego błogosławieństwa papież JP II, 17.VII.2001r.
        W tym Modlitewniku, LR jest na str. 592-494, a wezwanie ‚Współodkupicielko świata’ jest umieszczone między wezwaniami: Wspomożenie wiernych i Królowo Aniołów.
        6. Dobrze, że otoczyłaś tego starszego kapłana modlitwą; ja też go w w swojej modlitwie wspomnę przed Panem i Maryją.
        Życzę owocnego spotkania z Twoim duchowym opiekunem.
        I tym akcentem zakończę już tę moją odpowiedź na Twój wpis + 2J3
        Pozdr. w Panu.

        Polubienie

      • Leszek pisze:

        Poprawiam cyfrowy błąd w p-kcie 5-ym, trzeciej części mojego wpisu:
        Ma być, nie: W tym Modlitewniku, LR jest na str. 592-494…, a :
        W tym Modlitewniku, LR jest na str. 592-594

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Leszku! moja odpowiedź do Ciebie wkleiła się powyżej.
        Gosia pisze 20:16

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Przeklejam dla porządku chronologicznego
        Gosia 3 pisze:
        19 lutego 2019 o 20:16

        Leszku! czy ja zmieniłam intencję czy wciąż jest ta sama. ?
        Czy Ty możesz zrozumieć to , że dusza który słyszy głos Boga potrzebuje wsparcia od Kapłana. A gdy czasami spotyka na swojej drodze Duchownego , który mówi jej coś innego niż mówi do niej Jezus to napotyka na ten rodzaj wątpliwości i tego rozbicia duchowego. I wtedy cierpi ale gdyby od czasu do czasu takiej udręki nie doznała pewnie popadła by w pychę. Ale Jezus zawsze w określonym czasie wszystko podnosi i daje rozeznanie i pewność że jest blisko nas.
        Nie staraj mi się wmówić że mam w sobie ciągły niepokój bo niestety tak nie jest.
        A to że szatan mnie atakuje to się się zdarza i to często straszy. Ostatnio zaatakował mi zdrowie moich dzieci i moich wnuków oraz moje kolano abym nie klęczała. Ale ja mimo bólu i tej udręki którą mnie starszy ja nadal klęczę podczas modlitwy.
        Ostatnio gdy byłam przed Najświętszym Sakramentem zauważyłam że zgubiłam Cudowny Medalik , który otrzymałam od tego Kapłana aby mnie ochraniał. Popadłam w rozpacz bo był dla mnie ważny ale Pan Jezus kazał mi zadzwonić do tego Kapłana i dlatego doszło między innymi do spotkania. I on podczas naszego spotkania podarował mi w zamian całą garść a było dokładnie ich 13. Szatan często rozrywa mi Różaniec, plącze i odrywa od niego właśnie Matkę Bożą. Nie wiem jak to się stało bo ogniwko nie było rozłączone. Nawet poszłam wieczorem szukać Medalika do Kościoła i gdy szłam Pan Jezus na mojej drodze postawił kobietę , która ciągnęła wózek z makulaturą ze śmietnika i ona poprosiła mnie o parę groszy i ja się przy niej zatrzymałam. Ja wiem że w tej kobiecie był Pan Jezus.
        Nie martw się Bracie w Chrystusie Panu , że jestem w złym stanie duchowym bo wypełnia mnie pokój i trwanie w nieustannej modlitwie . Gorzej jest z moim zdrowiem bo teraz muszę częściej chodzić po lekarzach ale widocznie tak ma być bo wszyscy musimy współcierpieć aby Panu Jezusowi pomóc zbawić świat i jak najwięcej dusz przyprowadzić przed Tron Pana Boga aby i inni byli zbawieni.
        Z Panem Bogiem i z Maryją.
        Teraz czekam na rozmowę z moim Opiekunem Duchowym.
        Szczęść Boże ! Leszku.

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Drogi Leszku!
        Przyznam , że mnie zaskoczyłeś ale niezbyt miło.
        Co do Twojego wpisu:
        „W ramach modlitwy Litanią Loretańska (LR), modlę się też wezwaniem: ‚Współodkupicielko świata’ módl się za nami. To wezwanie jest wpisane w układ LR w podarowanym mi (przez mojego przyjaciela, Zenka z Kętrzyna) jakiś już czas temu Modlitewniku (formatu A5, w brązowej twardej okładce, liczącym 856 stron) zatyt. „Modlitwa. Ofiara i Pokuta jedyna drogą do prawdziwego życia w Bogu” (Wydanie drugie poprawione i uzupełnione; MARIA VINCIT, Wrocław 2010). …

        Jak można modlić się wezwaniem , którego nie ogłosił jeszcze Kościół Święty.
        Przecież my się modlimy pokornie w tej intencji aby to uczynił, to jak można samowolnie zmieniać wezwania Litanii Loretańskiej. To na pewno ani Panu Jezusowi ani Maryi się nie podoba.
        Przecież Jan Paweł II tego oficjalnie nie ogłosił. 😦
        Trzeba pokornie czekać na ogłoszenie tego Dogmatu a nie tak zuchwale postępować.

        Polubienie

      • Leszek pisze:

        Gosiu-3! Przyznam, że masz widzę ciągłe nawyki, jak to nieraz inne Osoby pisały w różnych Rozmowach z Tobą. Chodzi mi oto, że również (i ) mi zarzucasz to, o czym nawet nie myślałem, a tym bardziej nie pisałem, o czym jest mowa w w tych Twoich słowach:
        „Nie staraj mi się wmówić że mam w sobie ciągły niepokój bo niestety tak nie jest”.
        Pisząc do Ciebie, nawiązywałem do konkretnego jednego wydarzenia, przez Ciebie opisanego. Pisząc o niepokoju, zaznaczyłem, jeśli w tym się odnalazłaś w okolicznościach tego wydarzenia z tym starszym kapłanem. Nic więcej. Masz problemy z dokładnym wczytywaniem się, z czytaniem czytaniem adresowanego do Ciebie tekstu (choć muszę przyznać, że moje wpisy mogłyby być krótsze).
        Co do modlitwy w LR wezwaniem „Współodkupicielko świata’, pozwól, ze pozostanę przy swoim zdaniu i będę robił to, co robiłem, mimo, że jak mówisz, że Kościół jeszcze tego Dogmatu nie ogłosił (wierzę, że w końcu będzie to się stanie, ale tylko dzięki działaniu, interwencji Pana Jezusa). W zupełności nie podzielam Twoich obaw, że zuchwałe posługiwanie się przeze mnie w LR, tym wezwaniem nie podoba się Panu Jezusowi i Maryi! Modląc się tym wezwaniem, modle się z wiarą, niejako z wyprzedzeniem, że to już się stało (por. Hbr 11,1).
        Nawiasem mówiąc, Gosiu-3, ileż to dogmatów, modlitw, prawd wiary (zapowiadanych w objawieniach z Nieba) zostało po bojach ogłoszonych w KK, ale zanim to miało miejsce, to byli tacy (a było ich niemało), którzy je propagowali, rozpowszechniali, praktykowali itd.Jak wolisz, to czekaj, ja jestem, jak kierowca, który zawczasu uruchamia kierunkowskaz, sygnalizując innym użytkownikom drogi, co ma zamiar uczynić.
        Masz tyle przekazanych wiadomości prosto od Maryi czy Pana Jezusa nt. tego, że Maryja w Boskich planach Ojca Przedwiecznego miała być i była i jest (choć, co prawda nie jest oficjalnie w KK to ogłoszone) Współodkupicielką. Tj. prawda, niezależna od tego, kiedy zostanie publicznie, uroczyście ogłoszona w formie Dogmatu w KK.
        Z uwagi na pewną trudność w dialogu z Tobą, na razie, na jakiś czas powstrzymam się od niego. Wejdę w „czas odpoczynku, blogowej ciszy”. Amen

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Leszku!
        wybacz ale faktycznie trudno dialogować z Tobą jak takie obszerne materiały przedstawiasz. Sam zresztą o tym piszesz. Wolę jak ktoś napisze coś od serca od siebie i wtedy nie mam żadnych problemów z w czytaniem się w czyjąś osobistą myśl. To może zanim odejdziesz na odpoczynek to spróbuj jeszcze mi wyjaśnić to zdanie i wpisać te puste kropeczki , które wydaje mi się że osobiście do mnie skierowałeś cyt:”

        Drugi powód tego udręczenia, któremu towarzyszyć może wewnętrzne zamieszanie czy niepokój, to … obecność szatana.”

        Przykro mi że takie podteksty od Ciebie właśnie usłyszałam i doprawdy tego się po Tobie nie spodziewałam . Cyt:
        „Gosiu-3! Przyznam, że masz widzę ciągłe nawyki, jak to nieraz inne Osoby pisały w różnych Rozmowach z Tobą. ”
        Z tego powyższego co napisałeś wnioskuję że solidaryzujesz się z osobami , które ni stad ni zowąd wpadają na blog jako obserwatorzy i maja ciągle do mnie jakieś zarzuty.
        Jak ktoś chce komuś coś wmówić to jak będzie powtarzał jeszcze po kimś to naprawdę wielu w to uwierzy. Ale ja już się przyzwyczaiłam i sądziłam że mi choć trochę współczujesz w chorobie tak jak ja o Ciebie się martwiłam i modliłam jak poszedłeś na badanie i Cię długo nie było. A Ty nawet nic nie odpowiedziałeś wtedy. A i teraz nawet do tego się nie odniosłeś że choć jedno „Zdrowaś Maryjo” odmówisz za mnie w mojej intencji. A wszyscy nie powinniśmy być obojętni na czyjąś krzywdę czy utrapienie. Ty mi jeszcze dołożyłeś ale powoli wszytko zostaje odkryte i gdy myśleliśmy że ktoś jest naszym Przyjacielem nagle odwraca się od nas.

        Leszku! co do modlitw ustanowionych przez Kościół na pewno zdania nie zmienię a Ty rób co chcesz bo to Twoja wola a nie moja. Ja Cię tylko pouczyłam jak siostra brata, że tak nie powinno być to tak jakbyś sobie inne modlitwy pozmieniał . Niektórzy już zaczęli sami zmieniać modlitwę ” Ojcze Nasz i na końcu modlić się słowami ” I nie dopuść abyśmy ulegli pokusie”. Wybacz że myślę inaczej ale mnie nie przekonałeś. Uważam , że modlitwy podyktowane przez Niebo można odmawiać nawet te nie zatwierdzone przez Kościół i ja tak odmawiałam Koronkę do Bożego Miłosierdzia ale nie wolno nam nic zmieniać w tych modlitwach ustanowionych przez Kościół Święty ( chodzi w tym wypadku o Litanię Loretańską ). To takie stawianie się ponad Kościołem – ” pyszne ” wg mojej opinii. Ale moją opinią nikt nie musi się kierować.
        Wiesz! to bardzo wygodne tak wejść na blog i uciec.
        Myślę że ja też nie długo odpocznę i już nikt nie będzie musiał mnie znosić.

        Z podziękowaniem za tak obszerne materiały na temat Matki Bożej jako Współodkupicielki , które zamieściłeś. Ale na przyszłość wstawiaj fragmenty oddzielnie a jak chcesz coś do mnie napisać to napisz w oddzielnym komentarzu a nie mieszaj w tekst orędzi bo można się pogubić i niechcący odnieść to do siebie. Ale sadzę że jednak to zdanie było do mnie skierowane ( to z kropeczkami ) ale przyjmuję je z pokorą bo może Ty masz rację a nie ja.

        Niech Ci pan Bóg w Trójcy Świętej błogosławi i otacza łaską zdrowia i dalszego natchnienia Ducha Świętego do pisania na naszym blogu.
        Jeszcze raz dziękuję za Twój udział w NP.

        Polubienie

      • Leszek pisze:

        No, dobrze, Gosiu-3, zrobię wyjątek od mojego wczorajszego postanowienia, bo wszystko musi być do końca wyjaśnione. A zatem:
        1. Co do tego mojego fragmentu wpisu z trzykropkiem, tj.:
        „Drugi powód tego udręczenia, któremu towarzyszyć może wewnętrzne zamieszanie czy niepokój, to … obecność szatana.”
        Nie wiem doprawdy, czy uda mi się właściwie oddać słowami, to, co myślałem stawiając te kropki. A przecież odpowiedź ma być w miarę krótka, niezbyt długa, by zadośćuczynić słowom Pisma: „Mów zwięźle, w niewielu słowach zawrzyj wiele treści” (Syr 32,8a).
        U mnie te kropki użyte w tym miejscu oznaczały pytanie: ‚kto jest powodem tego udręczenia?’ – obecność szatana. W Twojej rozmowie z tym starszym kapłanem, jego słowa spowodowały – jak sama pisałaś – wewnętrzne rozbicie duchowe, z czym są związane zamieszanie, niepokój, które udzieliły się wtedy Tobie. To była forma ataku szatana na Twoja Osobę, poprzez tego kapłana, który podparł się autorytetem kapłańskim (por. 2Kor 11,14). To są arkana walki duchowej, którą prowadzi z nami szatan (por. Ef 6,12.16). Szatan, nieubłagany wróg Maryi, posłużył się wtedy tym kapłanem, jego stanowiskiem, poglądem (nie od rzeczy, pytałem; od kiedy tak uważał?) ubranym w takie , a nie inne słowa, które wypowiedział w wiadomej sprawie ogłoszenia dogmatu w KK o Maryi Współodkupicielce, – jak pisałem: zatroskanego o to, że przez ogłoszenie tego dogmatu, jakoby pomniejszy ono/Ona chwałę i odkupieńcze dzieło Chrystusa Pana, a była to sugestia złego ducha. Tutaj w tym miejscu, wydaje mi się, koniecznym będzie przytoczenie tego fragmentu z książki Stefanii f. Horak „Święta Pani”:
        „Mylą się ci, którzy sądzą, że jakakolwiek myśl – dobra czy zła – jest ich własną myślą.
        Nie zdając sobie sprawy człowiek nachyla się zawsze, by słuchać podszeptów świata duchowego, którym albo ulegnie, albo nie. Wszystkie pragnienia, myśli, pomysły, w jakimkolwiek kierunku idące, wszystko co człowiek zwykł uważać za „swoje”– jest mu tylko podsunięte przez otaczający go ze wszystkich stron świat nadprzyrodzony.
        Nie ma myśli, która powstałaby sama z siebie w jego mózgu. Mózg jest tylko, jeśli tak można powiedzieć – odbiornikiem fal przesyłanych z zaświata. Tak złe, jak dobre duchy mogą tylko radzić, namawiać, podsuwać to czy tamto. Od rozeznania zaś i wolnej woli człowieka zależy to jedynie, czy się danej fali podda, czy ją przyjmie i czy pójdzie za jej wskazaniem”. Por. Mt 16,22n
        Prosiłaś: ‚spróbuj jeszcze mi wyjaśnić to zdanie i wpisać te puste kropeczki, które wydaje mi się że osobiście do mnie skierowałeś’.
        Szatan w walce duchowej przeciwko nam ma swoją taktykę i cele. Celem dla niego byłaś Ty, Gosiu-3! Jego celem – jak, już powiedziałem posługując się słowami tego starszego kapłana, jego autorytetem, z którym się liczyłaś, a szatan o tym wiedział – było w Tobie spowodowanie duchowego zamętu w wiadomej sprawie., a zarazem w pewien sposób zdyskredytować działanie też i poprzez modlitwę doprowadzenie do, czy tez przyśpieszenie ogłoszenia tego Dogmatu w KK, a gdy tak się stanie, to ma zostać wylany na świat na nowo, na wszystkie narody, Duch Święty i zapanować ma prawdziwy Pokój, co rzecz jasna nie jest w żadnym wypadku na rękę szatanowi, królestwu ciemności, co wyraził w słownej argumentacji tego kapłana. O to, tak naprawdę toczy się walka.
        W ten sposób dał znać o swojej obecności! Ty (układająca nie od dzisiaj blogową NP w tej maryjnej sprawie, jesteś sola w jego oku) wtedy byłaś wtedy w centrum uwagi i zainteresowania szatana! Tak wyglądał jego atak, można powiedzieć napaść na Ciebie.
        Jeśli to się znowu powtórzy, to, że tak powiem „będziesz już wiedziała, co jest grane i o co tutaj chodzi!”
        To tyle tej odpowiedzi, z mojej strony. Mam nadzieję, że wyraziłem się w miarę zrozumiale.
        cdn

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Z utęsknieniem czekam na dalszy ciąg. 🙂

        Polubienie

      • Leszek pisze:

        cd.: 2. Co do wezwania „Współodkupicielko świata’ w modlitwie LR, które wymieniam.
        Przypominam, że czerpię je z konkretnego źródła, a nadto nie mówię niczego, co nie jest prawdą biblijną.
        Co do modlitwy Pańskiej i jak twierdzisz zmiany treści jednego wersetu na: „Ojcze nasz…, I nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie” – to ta „zmieniona” wersja tego wiersza jest podana w wielu wydaniach naszej Biblii Tysiąclecia.
        Co do dziejów, stanu Świętego KK. Nasze jego widzenie zdecydowanie się różni od tego, jakim go widział i widzi Pan Bóg. O tym możemy się przekonać, choćby z tego fragmentu cz. 1 „Bożego Wychowania” Anny (http://www.objawienia.pl/anna/anna/bw-03b.html):
        z ROZMOWY LVI: O Kościele… 25.VIII.1983r.
        – Gdybyś wiedziała, jak bardzo wszystkim wam jestem potrzebny. Jak niewiele z tego, co od dwóch tysięcy lat czyni Kościół Mój, zrobione zostało z Mojej woli, wedle Moich planów.
        – A reszta?
        – Cała reszta – to plany ludzkich ambicji, działających dla dobra Kościoła utożsamianego ze Mną, ale traktowanego jako instytucja świecka. Starano się usilnie, by gmach Kościoła był potężny, piękny, by miał silną władzę i znaczenie w świecie – tak jak gdyby świat był sędzią Mojego Kościoła, a nie Ja. Chciano podobać się światu o wiele częściej i goręcej niż Mnie. Gdyby można było zobaczyć i ocenić całe dzieje Kościoła Moimi oczyma, zobaczono by, że mniej go prowadzę, niż go ratuję. Istnieje bowiem z Mojego nieskończonego miłosierdzia pomimo ogromu zła, jakiego się dopuszczał, pomimo ciągłej niewierności, ambicji ludzkich, żądzy władzy, bogactwa, znaczenia, pomimo ustawicznych zdrad, zaparcia się Mnie, braku miłosierdzia i litości, pomimo nieposłuszeństwa, pychy i niezrozumienia Mnie i Moich dróg. Ale Ja jestem wierny, cierpliwy i wciąż was wychowuję, ciągle wybaczam i naprawiam sam wasze błędy.
        Nic co „ludzkie” nie jest obce wam – Mojej owczarni – a tak mało w was podobieństwa do Mnie, waszego Ojca…
        Bolejesz i cierpisz w zetknięciu z niektórymi z Moich kapłanów. Pomyśl, o ile silniej cierpię Ja, który dałem za nich życie i dopuściłem ich do największej poufałości ze sobą. Zechciej przyjąć ten ból, który cię spotyka, jako współudział ze Mną. Potrzeba Mi przyjaciół, którzy podzielą ze Mną cierpienia i troski Moje. (…).
        „Ludzkie” zawsze walczyć w nim będzie z „Bożym”, a Kościół Mój jest aż nazbyt „ludzki”. Potrzeba mu oczyszczenia i dam mu je – z największej miłości – ale będzie to silne lekarstwo. W krajach, które przejdą chrzest krwi i grozy, Kościół Mój oszczędzony nie będzie. Nie w ilości sług Moich leży jego moc, a w świętości. Doświadczę więc ich, jak złoto w ogniu się sprawdza, a czego nie dokonała dobroć Moja, tego – być może – dokona lęk. …
        Już nie wspominam, co o stanie dzisiejszego Kościoła (duchownych i wiernych) i co go czeka (oczyszczenie, rozłam, przemożenie przez moce piekielne, z wyjątkiem Kościoła Reszty, wiernego do końca Ewangelii i swojemu Założycielowi: wedle Dz 20,28) mówi choćby Matka Boża w Orędziach do swych umiłowanych synów, Kaplanów. cdn

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Drogi Leszku!
        Proszę już się nie trudź i mi nie odpisuj bo ja się zorientowałam , że swoją odpowiedzią jeszcze bardziej mnie utwierdziłeś że w tej Twojej punktacji powodu mojej chwilowej udręki duchowej – miała być ta insynuacja co do mojej osoby. Przecież prawdziwym powodem była wiadomość od Księdza ( Twój podany powód 1 a drugi ?) , która była dopustem Bożym aby może właśnie wykryć swawolę niektórych katolików w zmianie samowolnej modlitw , którymi modlili się nasi dziadowie, pradziadowie i my . Tak sobie myślę że Ty faktycznie wpadasz tutaj bardzo rzadko i mało się interesujesz o czym my tutaj piszemy i dochodzimy do wniosków , gdy jakiś temat na temat wiary nas nurtuje. Dotyczy do chociażby modlitwy ” Ojcze Nasz…”
        Przedstawialiśmy video z kanału ” Ja Katolik ” i wypowiedz ABP Lengi na temat tej modlitwy a Ty znowu swoje. To tylko wprowadza niepotrzebny chaos a my tutaj tego nie potrzebujemy. Są ludzie co znają świetnie Pismo Święte i tak jest w Twoim przypadku jednak niektóre Słowa Boże padają na skalistą glebę a mam na myśli te słowa:
        „„Mów zwięźle, w niewielu słowach zawrzyj wiele treści” (Syr 32,8a).”
        Tak Leszku ! to dzisiaj mówi do Ciebie Pan Bóg i spójrz jak wygląda odpowiedz Twoja do mnie.
        Szczęść Boże!

        Polubienie

      • Leszek pisze:

        Szkoda, rzeczywiście mojego pisania i czasu na to poświęconego, bo Ty, Gosiu-3 niestety nie potrafisz czytać i masz duży problem z czytaniem ze zrozumieniem, interpretując po swojemu! Zatem, chyba dam sobie spokój z pisaniem do Ciebie, zostawiam innym pole w Rozmowach blogowych z Tobą! A że nie piszę często – powodów tego stanu rzeczy nie będę Ci wyjaśniał – to nie znaczy, że nie czytam co jakiś czas wpisów na blogu Mariusza, którego przy okazji serdecznie pozdrawiam.

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Leszku! to prawda nigdy nie dorównam Ci w znajomości Pisma Świętego i w inteligencji emocjonalnej ponieważ jestem zwykłą nędzarką i prostaczką. Stąd nie potrafię Cię należycie zrozumieć.
        Szczęść Boże!

        Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Przepraszam oczywiście : Pan Bóg!

      Polubienie

  20. Szafirek pisze:

    18 lutego – bł. Jan z Fiesoli (Fra Angelico), prezbiter https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-18a.php3
    18 lutego – św. Teotoniusz, zakonnik https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-18b.php3
    18 lutego – św. Konstancja https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-18c.php3
    18 lutego – św. Flawian, patriarcha https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-18d.php3

    Polubienie

  21. Gosia 3 pisze:

    Polubienie

  22. Mateusz pisze:

    Superksiężyc 2019, który zobaczymy we wtorek (19 lutego) określany jest także jako Śnieżny Superksiężyc 2019. Skąd ta nazwa? Drugą pełnię księżyca w roku określa się mianem Śnieżnego Księżyca. 19 lutego pełnia będzie największa i najjaśniejsza w 2019 roku, ponieważ orbita Księżyca znajduje się najbliżej Ziemi – na wysokości 356,800 km

    Czytaj więcej: https://pomorska.pl/pelnia-superksiezyca-19-lutego-2019-niezwykla-pelnia-snieznego-ksiezyca-snow-moon-gdzie-ogladac/ar/13897380

    Polubienie

  23. Marcin pisze:

    ”Kawałek po kawałku…”

    Pamiętam tylko Twoje plecy,
    Idące w kierunku lotniska, zostawiając nas w przeszłości.
    Podróżowałam 1500 mil, by Cię zobaczyć,
    Błagałam byś chciał mnie,
    Ale Ty nie chciałeś.

    Kawałek po kawałku, on mnie zbierał,
    Podnosząc z ziemi, na której porzuciłeś rzeczy.
    Kawałek po kawałku on wypełniał dziury, które wypaliłeś we mnie w wieku sześciu lat.
    On nigdy nie odchodzi, nie prosi o pieniądze,
    Dba o mnie, kocha mnie.
    Kawałek po kawałku, przywrócił mi wiarę,
    W to, że mężczyzna może być miły,
    A ojciec może zostać.

    Wszystkie Twoje słowa okazały się nieskuteczne.
    Zrobiłam coś dla siebie, a teraz chcesz wrócić,
    Ale Twoja miłość nie jest darmowa –
    Trzeba na nią zapracować.
    Ale wtedy nie miałam nic czego potrzebowałeś,
    Więc byłam bezwartościowa.

    Kawałek po kawałku, on mnie zbierał,
    Podnosząc z ziemi, na której porzuciłeś rzeczy.
    Kawałek po kawałku on wypełniał dziury, które wypaliłeś we mnie w wieku sześciu lat.
    On nigdy nie odchodzi, nie prosi o pieniądze,
    Dba o mnie, kocha mnie.
    Kawałek po kawałku, przywrócił mi wiarę,
    W to, że mężczyzna może być miły,
    A ojciec może zostać.

    Kawałek po kawałku…

    Kawałek po kawałku, upadłam daleko od jabłoni.
    Nigdy nie zostawię jej, tak jak zostawiłeś mnie.
    I ona nigdy nie będzie się zastanawiać nad swoją wartością,
    Ponieważ w przeciwieństwie do Ciebie, ja mam zamiar postawić ją na pierwszym miejscu.
    On nigdy nie odejdzie, nigdy nie złamie jej serca,
    On zadba o wszystko, będzie ją kochał.
    Kawałek po kawałku,
    On przywrócił mi wiarę,
    W to, że mężczyzna może być miły,
    A ojciec powinien być wspaniały.

    Polubienie

  24. Szafirek pisze:

    19 lutego
    Święty Konrad z Piacenzy, pustelnik

    Święty Konrad z Piacenzy
    Konrad Confalonieri urodził się około roku 1290 w zamożnej, włoskiej rodzinie. Za młodu obrał sobie zawód rycerski. W roku 1313 w czasie polowania rozpalił ognisko dla wypłoszenia zwierzyny i wywołał pożar. Nie zdawał sobie sprawy, jaką klęskę żywiołową wywoła tym czynem. Namiestnik Piacenzy, Galeazzo Visconti, skazał na śmierć przypadkowo przyłapanego w lesie człowieka, podejrzanego o umyślny pożar lasu. Gdy Konrad się o tym dowiedział, natychmiast zgłosił się do namiestnika i wyznał swoją winę. Wynagrodził też pieniężnie wyrządzoną miastu szkodę. Oddał na ten cel cały swój majątek. Wydarzenie to stało się przełomem religijnym w życiu jego i małżonki, która wstąpiła do klasztoru klarysek w Piacenzy.
    Konrad natomiast zaczął prowadzić żywot wędrownego ascety. Wstąpił w 1315 r. do III zakonu św. Franciszka. Jako pielgrzym pokutny nawiedził wiele sanktuariów Italii. Osiadł w 1343 r. jako pustelnik w dolinie Noto koło Syrakuz na Sycylii, gdzie wiódł życie pełne wyrzeczenia. Miał dar prorokowania.
    Zmarł 19 lutego 1351 r. Pochowano go w Noto, w kościele św. Mikołaja. W roku 1485 jego śmiertelne szczątki umieszczono w srebrnej trumnie. Papież Urban VIII jego kult zatwierdzony dla diecezji syrakuskiej w roku 1515, potem rozszerzony na całą Sycylię (1544), rozciągnął także na zakony franciszkańskie (1625). Jest patronem osób cierpiących z powodu przepukliny.

    W ikonografii przedstawiany jako franciszkański pustelnik lub starzec z jeleniami i innymi zwierzętami. Jego atrybutami są: krzyż, dyscyplina, czaszka i księga.
    https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-19.php3

    Polubienie

  25. elzbieta pisze:

    a jezeli mowa byla o antychryscie to gdzies czytalam ze POLSKA bedzie uwolniona od wplywów od niego bo MARYJA bedzie walczyc o swój kraj o POLSKE wiec walczmy razem z NIO

    Polubienie

  26. Szafirek pisze:

    20 lutego – św. Zenobiusz, prezbiter i męczennik https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-20a.php3
    20 lutego – św. Eleuteriusz, biskup https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-20b.php3

    Polubienie

  27. Gosia 3 pisze:

    > https://m.demotywatory.pl/wiecej/4909399/Kiedys-mi-dales-w-zareczyny-psa-cos-wyrzezbil-z?fb clid=IwAR3gBOlkxp-RsrDc3f3YZPz_ShvIniQUV-aQUDgSx8q mCbjHYsd8OicAvhA
    >

    Polubienie

  28. Gosia 3 pisze:

    TO TYLKO PRZEPOWIEDNIE NOSTRADAMUSA ALE NIEKTÓRE SIĘ SPEŁNIŁY.

    Polubienie

    • Marcin pisze:

      I potem postanie z martwych, jakby nagle cudownie odżył. Antychryst przywróci go do życia i ludzie będą myśleli że potrafi czynić cuda tak jak Pan Jezus. Jak było w orędzach Maii Bożego Miłosierdzia. Będą uważali antychrysta za samego Chrystusa.
      To wszystko jest sprytnie ukartowane przez ciemne moce zła to co się będzie działo na Watykanie.

      Polubienie

  29. Gosia 3 pisze:

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Dla mnie to bardzo ciekawe ja wstawiłam inną Pieśń a wyświetla się codziennie inna jakby samo się przestawiało. Chyba że Mariuszek czyni te Cuda.

      Polubienie

    • mariusz2015 pisze:

      Gosiu, odpowiadając na Twoje zakłopotanie to nie żadne moje cuda, ani tym bardziej złośliwości. Wstawiłaś plik pieśni – zob. u góry po lewej stronie, a nie jedną konkretną pieśń. Z tego względu pieśni będą się zmieniały. Jest ich 32 utwory.

      Polubienie

  30. Gosia 3 pisze:

    Polubienie

  31. Gosia 3 pisze:

    Polubienie

  32. Szafirek pisze:

    21 lutego
    Święty Piotr Damiani, biskup i doktor Kościoła

    Święty Piotr Damian
    Piotr urodził się w 1007 roku w Rawennie, w licznej i niezamożnej rodzinie. Matka, zniechęcona licznym potomstwem, porzuciła niemowlę. Ledwie żywe odnalazła je służąca i oddała rodzinie. Po przedwczesnej śmierci rodziców Piotr znalazł drugą, lepszą matkę, w ukochanej siostrze, Rozelinie. Zaopiekował się nim starszy brat, Damian, od którego przyjął przydomek Damiani (czyli „od Damiana”). Początkowo brat obchodził się z Piotrem surowo. Święty musiał paść u niego świnie. Kiedy jednak Damian poznał się na niezwykłych zdolnościach brata, za radą siostry oddał go na studia do Rawenny, a następnie do Faenzy i Parmy.
    Po przyjęciu święceń kapłańskich Piotr został wykładowcą w jednej ze szkół parafialnych. Po pewnym czasie zrezygnował z czynnego życia. Udał się na pustkowie, a potem do klasztoru benedyktynów-eremitów. Został mnichem, a następnie w 1043 r. opatem eremu kamedulskiego w Fonte Avellana. Odnowił życie zakonne. Stał się doradcą wielu klasztorów i kierownikiem duchowym wielu uczniów, którzy garnęli się do niego. Ponieważ opactwo, w którym przebywał, nie było zdolne ich wszystkich pomieścić, założył dwa inne i ułożył dla nich osobną regułę. Z biegiem lat powstały dalsze ośrodki pustelnicze: w Marchii, Umbrii, Romanii i w Abruzzach. Piotr Damiani był przyjacielem kolejnych cesarzy: Ottona III i Henryka IV, doradcą papieży: Klemensa II, Damazego II, Leona IX i Stefana II. Ten ostatni mianował go w 1057 r. biskupem Ostii i kardynałem.
    Piotr Damiani pracował nad wewnętrzną odnową Kościoła. Bolał bardzo nad Kościołem Chrystusowym, dręczonym wówczas chorobą symonii i inwestytury. Władcy i możni panowie świeccy pod pozorem zasług, jakie położyli dla Kościołów lokalnych, żądali dla siebie w zamian przywilejów mianowania duchownych na stanowiska proboszczów, przełożonych klasztorów, rektorów świątyń, a nawet biskupów. Panowie ci ponadto, jako fundatorzy i opiekunowie kościołów, rezerwowali sobie także kontrolę nad majątkami, które do tych kościołów przydzielili, i mieszali się w wewnętrzne sprawy Kościoła. Piotr Damiani szeregiem pism zwalczał te nadużycia.
    Wielokrotnie bywał legatem papieskim na synodach i często pełnił funkcję mediatora. Mikołaj II wysłał go do Mediolanu, by w diecezji tamtejszej zaprowadził konieczne reformy. Papież Aleksander II trzymał Piotra stale przy sobie jako doradcę. W roku 1062 zlecił mu misję we Francji, by załagodził spór między biskupem Macon a słynnym opactwem benedyktyńskim w Cluny. Z tej okazji Piotr załatwił także sporne sprawy wśród biskupów: Reims, Sens, Tours, Bourges i Bordeaux. Po drodze odbył pielgrzymkę do grobów św. Majola i św. Odylona w Souvigny.
    Przez cały czas tęsknił za życiem mniszym. W 1067 r. otrzymał pozwolenie na powrót do Fonte Avellana i zrzekł się diecezji Ostii. Jednak nadal w razie konieczności służył papieżowi pomocą. W roku 1069 udał się do Frankfurtu nad Menem, gdzie zdołał przekonać cesarza Henryka IV, by nie opuszczał swojej prawowitej małżonki, Berty. W roku 1071 jako legat papieski współuczestniczył w konsekracji kościoła benedyktynów na Monte Cassino, a w roku następnym przybył do Rawenny, by tamtejszego biskupa, Henryka, pojednać ze Stolicą Apostolską.
    W drodze powrotnej zachorował i w nocy z 22 na 23 lutego 1072 r. zmarł niespodziewanie w klasztorze benedyktynów w Faenzy i w ich kościele został pochowany. W roku 1354 jego relikwie przeniesiono do wspaniałego grobowca, wystawionego ku jego czci w tymże kościele. Od roku 1898 jego śmiertelne szczątki spoczywają w katedrze, w osobnej kaplicy.
    Piotr Damiani był wielkim znawcą Biblii i Ojców Kościoła oraz znakomitym prawnikiem kanonistą. Należał także do najpłodniejszych pisarzy swoich czasów. Zostawił po sobie ok. 240 utworów poetyckich, 170 listów, 53 kazania, 7 życiorysów i kilka innych tekstów. Pisał rozprawy o stanie Kościoła i jego naprawie. Piętnował w nich zakorzenione nadużycia, symonię i nieobyczajność kleru. Zachował się wśród jego licznej korespondencji także list do antypapieża, Honoriusza, z pogróżkami kar Bożych. Napisał osobną rozprawę w obronie praw papieża i jego absolutnej niezawisłości od cesarza w sprawach kościelnych. Z dzieł ascetycznych wymienić należy piękną rozprawę o życiu pustelniczym. Święty przedstawił je w tak ponętnych barwach, że pociągnął nim bardzo wielu ludzi do zakonu kamedułów, któremu on właśnie zapewnił największy rozwój. Jedyny to w obecnych czasach istniejący jeszcze zakon pustelników. Papież Leon XII zatwierdził w roku 1821 kult św. Piotra Damiani i ogłosił go doktorem Kościoła. Jest wzywany przy bólach głowy.

    W ikonografii św. Piotr przedstawiany jest jako biskup w mitrze, jako kardynał w cappa magna lub jako mnich w habicie. Atrybuty: anioł trzymający kapelusz kardynalski, cappa magna, czaszka, krucyfiks.

    https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-21.php3

    Polubienie

  33. Szafirek pisze:

    22 lutego
    Katedry świętego Piotra, Apostoła

    Święty Piotr – pierwszy wśród równych
    Do roku 1969 Kościół łaciński obchodził dwa święta związane ze Stolicą Piotrową: Katedry św. Piotra w Rzymie (18 I) i Katedry św. Piotra w Antiochii (22 II). Po reformie liturgii oba te święta zostały połączone w jedno pod wspólną nazwą: Katedry św. Piotra.
    Od IV w. chrześcijanie rzymscy znali i obchodzili święto Katedry świętego Piotra, wspominając, że Apostoł był biskupem tego miasta. W ten sposób składali hołd św. Piotrowi za to, że właśnie w Rzymie założył gminę chrześcijańską i miasto to obrał za stolicę chrześcijaństwa. Ponieważ jednak święto wypadało dawniej często podczas postu, dlatego w wielu stronach, np. w Galii, zaczęto je obchodzić 18 stycznia. Z biegiem lat ustaliły się zwyczajowo dwa święta: 18 stycznia Katedry św. Piotra w Rzymie, a 22 lutego Katedry św. Piotra w Antiochii. Według bowiem bardzo dawnej tradycji św. Piotr miał najpierw założyć swoją stolicę prymasa Kościoła Chrystusowego w Antiochii, gdzie przebywał kilka lat, zanim udał się ok. 42 roku do Rzymu i tam poniósł śmierć męczeńską. W 1558 roku papież Paweł IV ustalił ostatecznie 18 stycznia jako pamiątkę wstąpienia na tron rzymski św. Piotra, a 22 lutego na obchód święta objęcia stolicy w Antiochii. Oba święta obchodzone początkowo w Rzymie Paweł IV rozszerzył obowiązkowo na cały Kościół łaciński.
    W bazylice św. Piotra w Rzymie za głównym ołtarzem, w absydzie, jest tron (katedra), na którym miał zasiadać św. Piotr. Do V w. znajdował się on w baptysterium bazyliki św. Piotra. Drogocenna relikwia składa się jedynie z wielu kawałków drewna, spojonych od dawna bogato zdobionymi płytami z kości słoniowej. Słynny budowniczy bazyliki św. Piotra, Jan Wawrzyniec Bernini (+ 1680), zamknął ów tron w potężnej, marmurowej budowli. Ta właśnie katedra stała się symbolem władzy zwierzchniej w Kościele Chrystusa tak w osobie świętego Piotra, jak również jego następców. Święto to jest więc z jednej strony aktem wdzięczności Rzymian za to, że św. Piotr tak bardzo wyróżnił ich miasto, z drugiej zaś strony – jest okazją dla wiernych Kościoła okazania następcom św. Piotra wyrazu czci. Tron, na którym zasiadał św. Piotr, obecny stale w kościele, gdzie papież odprawia nabożeństwa i sprawuje liturgię dnia, jest nieustannym świadectwem, że biskupi rzymscy mają tę samą władzę nad Kościołem Chrystusa, jaką miał Piotr; że następcami Piotra mogą być tylko biskupi rzymscy.

    Teksty ewangeliczne podają nam wiele przykładów, że Chrystus Pan spomiędzy wszystkich Apostołów wyróżniał w sposób szczególniejszy św. Piotra. Warto przypomnieć w tym miejscu dwa: obietnicę prymatu i jej wypełnienie:

    „[…] I ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr (czyli Skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16, 18-19).

    Wspomniany tekst znajduje się we wszystkich starożytnych kodeksach i przekładach. W jego autentyczność nie można więc naukowo wątpić. Słowa obietnicy są skierowane jasno i wyraźnie tylko do św. Piotra. Skierował zaś je Pan Jezus publicznie, wobec wszystkich Apostołów. Obrazy: opoka, klucze, władza związywania i rozwiązywania – to wszystko są znane powszechnie symbole władzy.
    Pan Jezus faktycznie oddał św. Piotrowi najwyższą władzę w swoim Kościele:

    „Gdy spożywali śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy Mnie miłujesz więcej aniżeli ci?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje». I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?» Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś owce moje». Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?» Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?» I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje».” (J 21, 15-17)

    Chrystus w przekazaniu władzy posłużył się znanym powszechnie symbolem owczarni i pasterza. W słowach jednoznacznych, wobec świadków – Apostołów, uczynił Piotra pasterzem swojej owczarni. Ojcowie Kościoła przez termin „baranki” rozumieją wiernych, a przez wyraz „owce” – matki tychże baranków, czyli biskupów i kapłanów Kościoła.
    Piotr faktycznie sprawował najwyższą władzę w Kościele po wniebowstąpieniu Pana Jezusa. Mamy na to wiele dowodów, które nam przekazał św. Łukasz w Dziejach Apostolskich. To Piotr proponuje w miejsce Judasza wybór następcy (Dz 1, 15-26). Jego propozycja zostaje przyjęta. Piotr przemawia do tłumu w dzień Zesłania Ducha Świętego (Dz 2, 5-38) i do najwyższej Rady żydowskiej (Dz 4, 5-12). Piotr został aresztowany przez Heroda jako głowa Kościoła (Dz 12, 1-19). To w końcu Piotr rozstrzyga na soborze apostolskim, żeby ewangelizację rozszerzyć także na pogan i że neofitów nawróconych z pogaństwa należy zwolnić z nakazów judaizmu (Dz 15, 1-12).
    O pobycie św. Piotra w Rzymie piszą Ojcowie apostolscy. Św. Klemens I Rzymski (koniec wieku I) pisze o męczeńskiej śmierci św. Piotra i Pawła w Rzymie. Św. Ignacy (+ 107) mówi w Liście do Rzymian: „Nie jak Piotr i Paweł rozkazuję wam”. Św. Papiasz (I-II w.) podaje, że Marek napisał Ewangelię wtedy, gdy Piotr był w Rzymie (Euzebiusz, Historia Kościoła, III, 39). Św. Ireneusz (+ 202) relacjonuje: „Mateusz wydał między Żydami w ich języku Ewangelię wtedy, gdy Piotr i Paweł w Rzymie głosili Ewangelię i zakładali Kościół” (Adversus haereses, III 1, c. 1). Tertulian (+ ok. 240) zapisał: „Jeśli przybędziesz do Italii, masz Rzym… O, jak szczęśliwy to Kościół, któremu całą naukę wraz ze swoją krwią przekazali Apostołowie, gdzie Piotr rodzajem męki zrównany z męką Pańską, gdzie Paweł ukoronowany śmiercią Jana” (De praescripto, c. 36). Wreszcie świadectwo św. Kajusa, kapłana rzymskiego (ok. 210): „Mogę pokazać ci groby Apostołów Piotra i Pawła. Bo gdy pójdziesz do Watykanu albo w kierunku Ostii, znajdziesz groby tych, którzy ten Kościół założyli” (Euzebiusz, Historia Kościoła, II, 25).
    Dowodem najwymowniejszym, że św. Piotr był w Rzymie i że tam poniósł śmierć męczeńską, jest jego grób. Według podania miał on znajdować się w bazylice św. Piotra pod konfesją. Badania przeprowadzone przed rokiem 1950 potwierdziły głos tradycji. Znaleziono tam śmiertelne szczątki Apostoła.

    Współcześnie wśród chrześcijan istnieją jednak spory dotyczące zakresu władzy papieża. Z tego powodu Sobór Watykański I (1870) wydał następujące orzeczenie dogmatyczne: „Nauczamy przeto i orzekamy, według świadectw Ewangelii, że Chrystus Pan bezpośrednio i wprost św. Piotrowi Apostołowi obiecał i powierzył prymat władzy nad całym Kościołem Bożym… Jeśliby tedy kto powiedział, że św. Piotr Apostoł nie jest przez Chrystusa Pana ustanowiony księciem wszystkich Apostołów i głową widzialną całego Kościoła walczącego, albo że otrzymał on od tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa wprost i bezpośrednio tylko honorowy a nie prawdziwy prymat władzy, niech będzie wyklęty”.

    Biskupi rzymscy zawsze uważali się i byli uważani za bezpośrednich następców św. Piotra Apostoła. Warto podać przynajmniej kilka przykładów:
    W latach 93-96 wybuchł w Koryncie spór gwałtowny pomiędzy wiernymi a tamtejszą hierarchią. Pomimo że żył jeszcze w Efezie św. Jan Apostoł, hierarchia Koryntu odwołuje się do biskupa Rzymu, którym był wówczas św. Klemens I. Ten wystosował do chrześcijan w Koryncie bardzo autorytatywny list.
    Św. Wiktor I ok. 190 roku wysyła do wszystkich biskupów list, wzywający ich, aby zwołali synody i rozpatrzyli sprawę daty Wielkanocy. Kiedy synod w Efezie uchwalił datę przeciwną tej, jaką wprowadził papież, św. Wiktor rzucił na tamtejszych biskupów klątwę.
    Św. Stefan I (+ 267) pod groźbą klątwy nakazał biskupom Afryki ze św. Cyprianem na czele uznać chrzest udzielony przez heretyków za ważny. Mimo oporu jednostek wszyscy biskupi opowiedzieli się wówczas za papieżem.
    Św. Juliusz I (+ 352) w liście do biskupów Afryki użala się, że bez jego wiedzy złożono ze stolicy biskupiej św. Atanazego, patriarchę Aleksandrii, a przecież powinni wiedzieć, „że jest zwyczajem naprzód pisać do nas, aby stąd według sprawiedliwości wszystko było rozstrzygnięte”. Tak więc papieże rozciągali władzę nawet nad patriarchami.
    Św. Syrycjusz (+ 399) uzasadnia troskę o czystość wiary tym, że „nosi ją w nas Apostoł Piotr, który nas, dziedziców swych, strzeże”.
    Na Soborze Efeskim (431) legat papieski zasiadał na honorowym miejscu zaraz obok cesarza. A oto fragment jego przemówienia: „Nikomu to nie jest wątpliwym, owszem wszystkim wiekom jest znane, że św. Piotr, Książę i Głowa Apostołów, kolumna wiary i fundament katolickiego Kościoła, otrzymał od Pana naszego Jezusa Chrystusa… klucze królestwa niebieskiego. Dana mu została władza związywania i rozwiązywania, który aż do tego czasu i zawsze w swych następcach żyje i sądzi. Tegoż tedy według kolejności następca, najświątobliwszy Ojciec nasz, biskup Celestyn, nas, zastępców swoich, na ten synod posłał”. Na ponad 200 biskupów tam zebranych nikt nie zaprotestował.
    Podobnie nikt nie wyraził sprzeciwu, kiedy na Soborze Chalcedońskim (451) przemówił legat papieski, nazywając papieża wprost „Głową wszystkich Kościołów”, chociaż było wówczas zgromadzonych ok. 600 biskupów. Kiedy odczytano na tymże soborze list papieża św. Leona, potępiający błędy Eutychesa, zgromadzeni ojcowie zawołali: „Piotr przez Leona przemówił!”.
    Stąd też Sobór Watykański I miał prawo orzec: „Nauczamy przeto i oświadczamy, że Kościół Rzymski z ustanowienia Pana posiada naczelną władzę nad wszystkimi Kościołami. Władza ta Kościołowi Rzymskiemu przysługuje na mocy zwykłego porządku rzeczy. Tę władzę biskup rzymski otrzymał bez niczyjego pośrednictwa… Względem niej mają też obowiązek hierarchicznej uległości i posłuszeństwa pasterze każdego obrządku i każdego stopnia godności oraz wierni, tak każdy z osobna, jako też wszyscy razem wzięci, nie tylko w sprawach wiary i obyczajów, ale również w tych, które należą do karności i rządów Kościoła na całym świecie… Jeśliby więc kto mówił, że papież ma tylko obowiązek nadzorowania lub kierowania, a nie najwyższą i pełną władzę rządzenia całym Kościołem… niech będzie wyklęty”.

    Dzisiejsze święto przypomina, że Stolica Piotrowa jest podstawą jedności Kościoła. Kościół modli się, aby „pośród zamętu świata nasza wiara pozostała nienaruszona”.

    https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-22.php3

    Polubienie

  34. Szafirek pisze:

    Kochani dziś w nocy miałam sen.Dokładnie opisywać nie będę początku,bo i raczej to nieistotne,ale chodziło o to,że ja w tym śnie weszłam do małego pokoju w moim poprzednim mieszkaniu i tam było tak biało,jasno…Wszystko było takie bielusieńkie.I przy oknie ,(to przez które mieszkając tam,zawsze spoglądałam odmawiając różaniec),zobaczyłam kredens też biały,przynajmniej tak mi się skojarzyło z kredensem,ale bardziej póżniej pomyślałam ,że to jak ołtarzyk było,bo nawet chyba w tym śnie usłyszałam,że to ołtarzyk św.Faustyny.I tam były obrazeczki jeden chyba z Jezusem Miłosiernym,a drugi widziałam z tyłu,że coś było napisane,ale tego nie zapamiętałam co.
    Teraz niedawno,opowiedziałam Gosi ten sen,a ona mi mówi,że dziś jest dzień kiedy s.Faustyna pierwszy raz zobaczyła Pana Jezusa Miłosiernego.Ja kompletnie zapomniałam o tym,że to dziś,że dzisiaj jest rocznica …
    Jezu,ufam Tobie!

    „22 lutego 2019 – 88. rocznica objawienia obrazu Jezusa Miłosiernego

    W piątek 22 lutego 2019 roku przypada 88. rocznica objawienia obrazu Jezusa Miłosiernego św. Siostrze Faustynie. To wydarzenie miało miejsce w celi płockiego klasztoru Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przy Starym Rynku 22 lutego 1931 roku.

    Wieczorem, kiedy byłam w celi – zapisała w swym „Dzienniczku” św. Siostra Faustyna – ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. – Po chwili powiedział mi Jezus: „Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie” (Dz. 47). „

    Polubienie

  35. Mateusz pisze:

    Trevignano Romano 19 lutego 2019 r
    Przesłanie od Boga Ojca o godzinie 19:00
    Cześć, miłość i spokój w tym domu. Ja, Bóg Ojciec wszechmogący, stwórca nieba i ziemi, jestem tutaj pośród was. Proszę was, dzieci, bo mnie nie kochacie, jestem waszym Ojcem, jedynym prawdziwym Ojcem, kocham was nieproporcjonalną miłością. Dzieci, ile radości mam w tworzeniu wszystkiego, dlaczego mnie unikasz? Abyście zrozumieli, jak wielka jest miłość, którą odczuwam dla moich dzieci, wysłałem wam mojego jedynego Syna, aby wam przekazać konkretność mojej obecności tutaj z wami. Aby odkupić was od grzechów, wyszedł na krzyż i umarł za was, jak bym był, gdybym nie był dobrym i miłosiernym Ojcem. Nie bój się mnie. Mówię rodzinom, nauczajcie wasze dzieci, aby postrzegały mnie jako dobrego Ojca, który zstępuje pośród was, aby was kochać. Powiedz mi swoje zwierzenia, nigdy nikogo nie usunąłem, nie jestem zły, nie jestem tym starym człowiekiem, który jest namalowany, nie jestem, ani stary, ani młody, jestem Wiecznym Ojcem, dobry i miłosierny. Och, dzieci! Jakże łaskawie być tu z wami, chciałem was zgromadzić tutaj, w tym domu, który teraz należy do mnie, jak we wszystkich domach, w których modlitwa obowiązuje. Moje dzieci, wciąż pamiętam was, nie bójcie się mnie. Mówię kapłanom obecnym i nieobecnym, modlę się, nauczajcie przykazań, uczcie tego, co wam zostawiłem, dopilnujcie, aby ludzie się mnie nie bali, jestem dobrym Ojcem, miłosiernym i żywym. Krzyż i Eucharystia to, co musicie zobaczyć, krzyż jest odpuszczeniem za wasze grzechy i to jest jedyna rzecz, która was jednoczy, aby dostać się do Mnie, Eucharystia, wezwana i założona przez Mojego Syna, jest darem cudowna łaska, której wszyscy możecie się cieszyć. Ja, Wszechmogący Wszechmogący Stwórco, proszę Moje stworzenia, aby mnie kochały, Nigdy nie prosiłem o nic, tylko Miłość, i gdzie jest Miłość, Jestem tam, jesteś moją rodziną i chcę, abyście wszyscy razem głosili w tylko jedna rzecz, Miłość, Miłość Boga, Miłość, która pochodzi ode Mnie, która przechodzi przez Mojego Syna, Miłość do mojej wybranej Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej. Teraz, błogosławię was w imię Najświętszej Trójcy, Ojcze, Synu i Duchu Świętym, Amen „.

    Polubienie

  36. Mateusz pisze:

    Polubienie

  37. Mateusz pisze:

    Polubienie

  38. Mateusz pisze:

    Disce puer latine, czyli dlaczego diabeł boi się łaciny
    Sapientia huius mundi, stultitia est apud Deum (Kor 3:19)
    Łacina. Już na sam dźwięk tego słowa wielu uczniów i studentów mających szczęście uczyć się tego równie pięknego, jak i finezyjnego języka dostaje apopleksji. Mówią, że łacina jest nie tylko „piekielnie” trudna, ale też kompletnie niepotrzebna. I nawet nie wiedzą jak bardzo, ale to bardzo się mylą. Po pierwsze łacina wcale nie jest taka trudna, ponieważ jest językiem aż do bólu logicznym. Wystarczy więc być tylko pracowitym i systematycznym. Po drugie język ten, zwłaszcza w obecnych czasach, jest potrzebny jak nigdy dotąd. Wykazał to doskonale ks. prałat dr Roman Kneblewski, w krótkim wykładzie O istotności języka łacińskiego, opublikowanym na portalu internetowym PCh24.pl.

    Bez wątpienia łacina buduje nasz kod cywilizacyjny, uczy logicznego formułowania myśli i pięknego wysławiania się. Łacina wzbogaca naszą kulturę oraz umożliwia rozumienie literatury naukowej i popularnonaukowej – wszak jedna trzecia polskiego słownictwa pochodzi z tego języka. Czy jesteśmy tego świadomi czy nie, łacina – pomimo wojny, jaką jej wypowiedziała reformacja i rewolucja francuska – po prostu ukształtowała każdego z nas.

    Ale łacina jest nie tylko językiem starożytnych Rzymian i uczonych mężów wieków średnich, lecz także (a obecnie przede wszystkim) jest to także język święty Kościoła, z czego wynikają dla nas niezwykle poważne konsekwencje. „Powtarzają to zgodnie wszyscy egzorcyści: diabeł się boi łaciny” – twierdzi ks. dr Kneblewski. Według niego na te same słowa diabeł reaguje inaczej, jeśli są wypowiadane po polsku, a inaczej jeśli po łacinie. „Jeżeli słyszy Zdrowaś Maryjo denerwuje się, ale jak słyszy Ave Maria gratia plena diabeł dosłownie się wścieka. Dlaczego? Bo łacina wchodzi w sferę sacrum. To jest święty język” – zauważa duchowny i dodaje, że skoro tak, to dlaczego mielibyśmy nie skorzystać z tego narzędzia do walki z diabłem.

    Nie ma więc co się dziwić, że od czasów reformacji z taką zaciekłością zwalczano i obrzydzano na wszelkie możliwe sposoby ten „święty” język Kościoła. Czyniono i nadal czyni się wszystko, żeby nie tylko nikt nie chciał się go uczyć, ale też, aby nikt nie chciał się w nim modlić. Logiczne więc jest, że w ostatnich dwóch stuleciach przepojeni „ideami” rewolucji francuskiej edukatorzy-reformatorzy niemal całkowicie wyrugowali łacinę ze szkół i uczelni. Po prostu łacina stoi w poprzek budowie królestwa szatana na Ziemi.

    Warto też wiedzieć, że – jak zauważył ksiądz dr Kneblewski – obok łaciny diabeł boi się także wody święconej (rzeczywiście poświęconej, a nie tylko pobłogosławionej), kadzidła, muzyki organowej i chorału gregoriańskiego. Znamienne, że „gitara zupełnie mu nie przeszkadza”.

    Polubienie

  39. Mateusz pisze:

    „Powtarzają to zgodnie wszyscy egzorcyści: diabeł się boi łaciny” – twierdzi ks. dr Kneblewski. Według niego na te same słowa diabeł reaguje inaczej, jeśli są wypowiadane po polsku, a inaczej jeśli po łacinie. „Jeżeli słyszy Zdrowaś Maryjo denerwuje się, ale jak słyszy Ave Maria gratia plena diabeł dosłownie się wścieka. Dlaczego? Bo łacina wchodzi w sferę sacrum. To jest święty język”

    Polubienie

  40. Mateusz pisze:

    poniedziałek, 9 grudnia 2013 roku, godz. 19.46

    Antychryst będzie mówił wieloma językami, ale z jego ust nie padnie ani jedno słowo po łacinie

    Polubienie

  41. Gosia 3 pisze:

    Polubienie

  42. elzbieta pisze:

    SZczesc Boze DOMY MODLITWY JP2 czesc 4 ALICJA KRWAWY BICZ tam JEZUS CHRYSTUS prosi blaga i zoda oby jak najwiecej GO usluchalo NASZEGO PANA I BOGA ludzi swieckich kaplanów i biskupów rozsylajmy te lekture gdzie sie da moze obudzo sumienia POLAKÓW niech sie dzieje WOLA BOGA NASZEGO AMEN

    Polubienie

  43. Gosia 3 pisze:

    NIESTETY DZISIAJ MEDIA PODAŁY ŻE MAŁA ANIELKA ZMARŁA I ŻYŁA RÓWNO
    S I E D E M DNI TYLE ILE PAN BÓG STWARZAŁ ŚWIAT.
    MAŁY ANIOŁKU MÓDL SIĘ ZA NAMI!

    Polubienie

  44. Gosia 3 pisze:

    A SIÓDMEGO DNIA PAN BÓG ODPOCZĄŁ!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s