Nowenna do św. Ekspedyta od 10 kwietnia


Znalezione obrazy dla zapytania sw. ekspedyt

Modlitwa do Ducha Świętego:
Przyjdź, Duchu Święty, napełnij umysły wiernych swoim światłem i zapal w ich sercach ogień Twojej miłości. Amen.
Akt skruchy:
Panie Jezu Chryste, Ojcze nieskończonego miłosierdzia, żałuję serdecznie za wszystkie moje grzechy. Przebacz je łaskawie dla zasług Twojej Męki, dla zasług Twojej bolesnej Matki i dla cnót Twojego męczennika, świętego Ekspedyta. Amen.
Modlitwa wstępna:
Chwalebny męczenniku, święty Ekspedycie, mój obrońco, ciebie Pan Bóg obdarzył wielkim i zaszczytnym przywilejem wspomagania ludzi w ich potrzebach i kłopotach. Pomagałeś wszystkim ludziom zwracającym się do ciebie z potrzebami duszy i ciała: chorym niosłeś pociechę i zdrowie, studentom jasną myśl, grzesznikom nawrócenie, zwaśnionym zgodę. Kto zresztą zdoła zliczyć tych wszystkich ludzi, którzy za twoją przyczyną otrzymali pociechę i pomoc, i nadal udzielasz jej ludziom proszącym o nie.
Mam również nadzieję, że dzięki twojemu wstawiennictwu u Boga prośby moje, dotyczące mojego dobra, będą wysłuchane. Proś więc Boga, aby przebaczył moje grzechy i dał mi łaskę poprawy życia, a szczególnie łaskę, o którą cię proszę w tej nowennie… (chwila cichej modlitwy).
Jako wyraz wdzięczności obiecuję ci naśladować przykład twoich cnót i szerzyć nabożeństwo do ciebie. Amen.
LITANIA DO ŚW. EKSPEDYTA MĘCZENNIKA 
Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami!
Synu, Odkupicielu Świata, Boże, zmiłuj się nad nami!
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami!
Św. Trójco, jedyny Boże, zmiłuj się nad nami!
Św. Maryjo, Królowo Męczenników*)
Św. Expedycie, niezłomny szermierzu wiary,
Św. Expedycie, wierny aż do zgonu,
Św. Expedycie, który straciłeś wszystko dla pozyskania Jezusa,
Św. Expedycie, chłostany rózgami,
Św. Expedycie, chwalebnie ginący pod mieczem,
Św. Expedycie, odbierający od Boga koronę sprawiedliwości i miłości,
Św. Expedycie, Patronie młodzieży,
Św. Expedycie, Wzorze żołnierzy,
Św. Expedycie, Opiekunie podróżnych,
Św. Expedycie, Orędowniku grzeszników,
Św. Expedycie,  Lekarzu  przywracający zdrowie
Św. Expedycie, Pośredniku zwaśnionych,
Św. Expedycie, Pomocniku w naglących sprawach, nauczający nas jak mamy „dziś” pracować na zbawienie,
       a nie odkładać do jutra,
Św. Expedycie, Opiekunie nasz w godzinie śmierci,
Św. Expedycie, Najwierniejsze oparcie tych, którzy Tobie ufają,
JEZU KRÓLU, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie!
JEZU KRÓLU, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas Panie!
JEZU KRÓLU, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami!
V. Módl się za nami, św. Expedycie.
R. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych. 
MÓDLMY SIĘ
Łaskawy i Wszechmogący Boże, wieczna słodyczy Ciebie kochających, dzielna tarczo nadzieję w Tobie pokładających, proszę Cię przez zasługi i przyczynę Świętego Expedyta, Męczennika Twego, nie gardź naszymi prośbami, ale racz je łaskawie wysłuchać ku chwale Twojej i pożytkowi dusz naszych.
Amen
Modlitwy na poszczególne dni nowenny:
 
Dzień 1
O żywą wiarę
Chwalebny męczenniku, święty Ekspedycie, który cieszyłeś się żywą wiarą otrzymaną w darze od Boga, spraw swoim wstawiennictwem, aby w moim sercu ożyła wiara w obecność w nim Boga i abym nie obrażał Go więcej swoimi grzechami. Amen.
Litania
 
Dzień 2
O mocną nadzieję
Chwalebny męczenniku, święty Ekspedycie, ufałeś bezgranicznie obietnicy Jezusa: „Kto pójdzie za Mną, otrzyma żywot wieczny”. Módl się do Boga, aby ludzi małej wiary przeniknęły promienie nadziei na życie wieczne. Spraw też swoim wstawiennictwem, aby Pan Bóg, Dawca nadziei, umacniał mnie w moim życiu. Amen.
Litania
 
Dzień 3
O cnotę miłości
Chwalebny męczenniku, święty Ekspedycie, przez twoją wielką miłość, którą nasz Pan włożył w twoje serce, usuń krępujące mnie kajdany światowe, bo jedynie bez nich można kochać Boga w tym ziemskim życiu i w wieczności. Amen.
Litania
 
Dzień 4
O cierpliwe niesienie swojego krzyża
Chwalebny męczenniku, święty Ekspedycie, dobrze poznałeś naukę Boskiego Nauczyciela, który kazał nieść swój krzyż i naśladować Go. Proś Go, abym z Jego pomocą zdołał zwalczyć swoje namiętności. Amen.
Litania
Dzień 5
O pomoc Bożą w życiu
Chwalebny męczenniku, święty Ekspedycie, dla twoich zasług Pan Bóg wspierał cię w życiu duchowym, gdy zdobywałeś cnoty, spraw swoim wstawiennictwem, abym mógł również otrzymać Boża pomoc na mojej drodze do nieba. Amen.
Litania
Dzień 6
O uwolnienie od przeszkód w życiu duchowym
Chwalebny męczenniku, święty Ekspedycie, przez cierpienia i upokorzenia, jakie znosiłeś dla miłości Boga, spraw, aby Pan Bóg wysłuchał moją prośbę i uwolnił mnie od wszystkiego, co jest zawadą w życiu duchowym. Amen.
Litania
Dzień 7
O dobrą modlitwa
Chwalebny męczenniku, święty Ekspedycie, ty wiesz, że modlitwa jest złotym kluczem do królestwa niebieskiego, spraw, abym od ciebie uczył się modlitwy pobożnej i wytrwałej i osiągnął wieczne szczęście w niebie. Amen.
Litania
Dzień 8
O służenie Bogu i bliźnim
Chwalebny męczenniku, święty Ekspedycie, czyste były twoje pragnienia, twoje uczucia, słowa i działania. Spraw, abym również ja w ten sposób służył chwale Bożej i dobru bliźnich. Amen.
Litania
Dzień 9
O cześć dla Królowej nieba
Chwalebny męczenniku, święty Ekspedycie, doskonały byłeś w okazywaniu czci dla Królowej nieba, Najświętszej Maryi Panny, dlatego proszę cię, abym mógł czcić naszą Niepokalaną Matkę i Królową w czystości serca. Amen.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

85 odpowiedzi na „Nowenna do św. Ekspedyta od 10 kwietnia

  1. Mateusz pisze:

    https://gloria.tv/video/m8pVqE9srGec3MUbz9zXCFAAD
    Gaeta: Mistyczka miała wizję, że Kościół będzie miał trudności, kiedy będzie miał dwóch papieży

    Polubienie

  2. Mateusz pisze:

    Marcin wspominał ostatnio że u siostry zegary zatrzymały się między 3 a 4(tak kojarzę) nad ranem.
    Mnie się w przedpokoju kilka dni temu zegar ścienny zatrzymał na godz 3:53. Ale najbardziej zwróciła moją uwagę wskazówka sekundowa która drgała i tykała centralnie na liczbie 7.

    Polubienie

    • Adrian pisze:

      Witam,
      widzicie znaki i czas który już dojrzał, a duch Święty przez was pokazuje i ukazuje że czas zbiorów się zacznie. Ten rok i tak dziwnie się zaczął w Polsce co Chwilę, albo afera lub strajki a w międzyczasie kataklizmy. Na świecie nie lepiej…

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        Kardynał Müller o liście Benedykta XVI: Apostołowie zostali posłani by świadczyć o Chrystusie

        Dla katolickiej telewizji EWTN najnowsze wystąpienie Benedykta XVI na temat kryzysu w Kościele skomentował kardynał Gerhard Ludwig Müller, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary, jak przypomniał prowadzący audycję, bliski współpracownik swojego rodaka na Stolicy Piotrowej.

        Zapytany o to, dlaczego następca Jana Pawła II wybrał akurat obecny moment na opublikowanie swojego listu, hierarcha odpowiedział m.in., że wystąpienie wynika z wciąż aktualnego poczucia odpowiedzialności za Kościół, pomimo faktu, że Benedykt XVI dokonał abdykacji i usunął się w cień. W przekonaniu kardynała, papież-senior dokonał głębokiej analizy przyczyn, dla których Kościół dotarł do obecnego momentu swojej historii.

        Jedno z pierwszych pytań dotyczyło fragmentu mówiącego o „klubach homoseksualnych”, które – mniej czy bardziej otwarcie – wpływają na atmosferę panującą w seminariach duchownych.

        Rozmówca EWTN przyznał, że podjęte na wieść o nadużyciach seminaryjne wizytacje apostolskie, o których wspomniał Benedykt XVI, okazały się zbyt powierzchowne i nie przyniosły oczekiwanych efektów, czego skutki odczuwamy dzisiaj. Kardynał Müller uznał działalność „klubów homoseksualnych” w miejscach mających służyć formacji kapłańskiej za znak głębokiej zapaści, kryzysu duchowości i poczucia misji seminariów.

        – Ksiądz nie jest osobą prywatną. Ksiądz jest oddany Bogu, Jezusowi Chrystusowi aby dawać swe życie ludziom. Nie może być skupiony na sobie, na sposób egoistyczny szukając jedynie własnych korzyści czy rozrywki – akcentował były prefekt.

        Ksiądz kardynał odniósł się do podjętego w liście papieża z Niemiec wątku biskupów skłonnych do rezygnacji z niektórych elementów nauczania Kościoła na rzecz kompromisu ze „światem”. Przypomniał, że Pan Jezus rozesłał Apostołów aby „nauczali wszystkie narody”, podążając za Jego przykładem. Potwierdził zdecydowaną opinię, że kapłani, którzy sprzeniewierzają się swojemu powołaniu w tak istotnej sferze nie mogą pełnić swojego posłannictwa jako szafarze sakramentów i duchowi pasterze ludu Bożego

        Benedykt XVI o przyczynach kryzysu Kościoła [PEŁNY TEKST PO POLSKU] – link strony powyżej ukaże się jak zwykle z opóźnieniem czyli jutro.

        Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      A tutaj pełny tekst Listu z tego samego portalu co powyżej. Uważam że każdy powinien przeczytać bo co innego usłyszeć czyjś komentarz a co innego poznać czyste źródło.

      BENEDYKT XVI W TYM LIŚCIE NA JEGO KOŃCU POKAZAŁ JAKIM JEST WSPANIAŁYM DYPLOMATĄ A JEŚLI CHODZI O CAŁOŚĆ TO POMIMO SWOJEGO WIEKU NIESAMOWITA MĄDROŚĆ PAPIEŻA – EMERYTA POCHODZĄCA OD PANA BOGA.
      TAK KOCHANI ! MĄDROŚĆ KAŻDEGO Z NAS JEST ŁASKĄ I MOCĄ NASZEGO STWÓRCY.

      O rewolucji seksualnej, homolobby i odejściu od Tradycji
      Benedykt XVI o przyczynach kryzysu Kościoła [PEŁNY TEKST PO POLSKU]
      Strona główna > Opinie
      Benedykt XVI o przyczynach kryzysu Kościoła [PEŁNY TEKST PO POLSKU]
      #KRYZYS W KOŚCIELE #LIST BENEDYKTA XVI #BENEDYKT XVI #KOŚCIÓŁ #KRYZYS KOŚCIOŁA #HOMOSEKSUALIZM #REWOLUCJA SEKSUALNA #REWOLUCJA 68

      Amerykańska stacja EWTN opublikowała angielską wersję listu autorstwa Benedykta XVI, w którym obszernie przedstawia podstawy kryzysu, jaki dotknął Kościół w sferze seksualnej. Zdaniem papieża emeryta, do przyczyn obecnych skandali zaliczyć należy m.in. odrzucenie tradycji na rzecz „nowocześnie pojmowanego Kościoła” czy idee seksualnej rewolucji lat ’60, które przeniknęły w struktury Kościoła. Benedykt XVI wskazuje także na problem homoseksualnych sieci, które zawiązały się w części seminariów. Portal PCh24.pl w całości przetłumaczył list na język polski. Oto jego treść:

      Od 21 lutego do 24 lutego na zaproszenie papieża Franciszka przewodniczący konferencji biskupów świata zebrali się w Watykanie, by przedyskutować obecny kryzys wiary i Kościoła; kryzys doświadczany na całym świecie po szokujących doniesieniach o nadużyciach popełnianych przez duchownych w stosunku do nieletnich.

      Skala i powaga nagłośnionych incydentów głęboko zmartwiła księży, jak również świeckich i spowodowała, że niejeden człowiek podał w wątpliwość samą wiarę Kościoła. Koniecznością było wysłanie mocnego przesłania i znalezienie nowego początku, by na nowo uczynić Kościół naprawdę wiarygodnym jako światło wśród narodów i siłę w służbie przeciwko siłom zniszczenia.

      Ponieważ sam służyłem na odpowiedzialnym stanowisku jako pasterz Kościoła w czasie publicznego wystąpienia kryzysu i w okresie go poprzedzającym, musiałem zadać sobie pytanie – chociaż jako emeryt nie jestem już bezpośrednio odpowiedzialny – co mógłbym wnieść do nowego początku.

      Stąd po tym, gdy ogłoszono spotkanie przewodniczących konferencji biskupów, przygotowałem notatki, dzięki którym mógłbym ofiarować jedną lub dwie uwagi, aby wspomóc w tej trudnej godzinie.

      Po skontaktowaniu się z Sekretarzem Stanu, Kardynałem [Pietro] Parolinem i samym Ojcem Świętym [Papieżem Franciszkiem] wydawało się stosowne opublikowanie tego tekstu w „Klerusblatt” [miesięczniku dla duchowieństwa w większości bawarskich diecezji]

      Moje uwagi dzielą się na trzy części.

      W pierwszej części moim celem jest krótkie przedstawienie szerszego kontekstu społecznego kwestii, bez którego nie można zrozumieć problemu. Próbuję pokazać, że w latach sześćdziesiątych XX wieku doszło do ważnego wydarzenia na skalę w historii bezprecedensową. Można powiedzieć, że w ciągu 20 lat od 1960 roku do roku 1980 dotychczasowe standardy normatywne dotyczące seksualności zawaliły się całkowicie i pojawiła się nowa normalność, która do tej pory była przedmiotem żmudnych usiłowań zmierzających ku zamętowi.

      W drugiej części zamierzam wskazać wpływ tej sytuacji na formację księży i ich życie.

      W końcu w trzeciej części chciałbym rozwinąć pewne perspektywy właściwej reakcji ze strony Kościoła.

      I.

      (1) Sprawa zaczyna się wraz z zalecanym i wspieranym przez państwa wprowadzaniem dzieci i młodzieży w naturę seksualności. W Niemczech ówczesna minister zdrowia, pani [Käte] Strobel, zleciła realizację filmu, w którym wszystko to, co poprzednio nie było dopuszczane do publicznego pokazu, łącznie ze stosunkiem seksualnym, było teraz pokazane dla celów edukacyjnych. To, co z początku było jedynie przeznaczone dla seksualnej edukacji młodzieży, w konsekwencji stało się powszechnie akceptowane jako realna opcja.

      Podobne skutki osiągnięto dzięki „Sexkoffer”, które opublikował rząd Austrii [kontrowersyjną „walizeczkę” materiałów do edukacji seksualnej, jakiej używano w austriackich szkołach pod koniec lat 80-tych]. Filmy erotyczne i pornograficzne stały się następnie zjawiskiem powszechnym do tego stopnia, że wyświetlano je w kinach prezentujących kroniki filmowe [Bahnhofskinos]. Do tej pory pamiętam, jak idąc pewnego dnia przez miasto Regensburg widziałem tłumy ludzi stojące w kolejce przed dużym kinem – coś, co wcześniej widzieliśmy tylko w czasach wojny – kiedy miano nadzieję na specjalny przydział. Pamiętam także, jak przyjechałem do miast w Wielki Piątek roku 1970 i zobaczyłem wszystkie bilbordy oklejone plakatami dwojga kompletnie nagich ludzi w ścisłym objęciu.

      Wśród wolności, do których w swojej walce dążyła rewolucja roku 1968, była ta powszechna wolność seksualna, taka, która już nie uznawała żadnych norm.

      Upadek umysłowy był także powiązany ze skłonnością do przemocy. To dlatego filmy erotyczne nie były już dopuszczalne w samolotach, gdyż groziło to wybuchem przemocy wśród małej wspólnoty pasażerów. A ponieważ ubranie w tamtym czasie również prowokowało do agresji, dyrektorzy szkół także usiłowali wprowadzić mundurki szkolne, mając na uwadze stworzenie atmosfery sprzyjającej uczeniu się.

      Częścią fizjonomii rewolucji roku 1968 było to, że pedofilia została wówczas także zdiagnozowana jako dopuszczalna i właściwa.

      Dla młodych ludzi w Kościele, ale nie tylko dla nich, był to na wiele sposobów bardzo trudny czas. Zawsze zastanawiałem się, w jaki sposób młodzi ludzie w tej sytuacji mogą zbliżyć się do kapłaństwa i przyjąć je ze wszystkimi jego konsekwencjami. Powszechny upadek następnego pokolenia księży w tamtych latach i bardzo wysoka liczba sekularyzacji były konsekwencjami całego tego rozwoju wydarzeń.

      (2) Jednocześnie, niezależnie od tego rozwoju wydarzeń, katolicka teologia moralna ucierpiała z powodu upadku, który sprawił, że Kościół stał się bezbronny wobec tych zmian w społeczeństwie. Spróbuję krótko naszkicować trajektorię tego rozwoju.

      Do Soboru Watykańskiego II katolicka teologia moralna była w głównej mierze ufundowana na prawie naturalnym, gdy Pismo Święte było jedynie przytaczane dla kontekstu czy uzasadnienia. W soborowych zmaganiach o nowe zrozumienie Objawienia, opcja prawa naturalnego została w głównej mierze porzucona, a domagano się teologii moralnej opartej całkowicie na Biblii.

      Wciąż pamiętam, jak wydział jezuicki we Frankfurcie kształcił bardzo utalentowanego księdza (Bruno Schüllera) w celu opracowania moralności opartej całkowicie na Piśmie Świętym. Piękna rozprawa księdza Schüllera pokazuje pierwszy krok ku budowaniu moralności opartej na Piśmie Świętym. Ksiądz Schüller został potem wysłany do Ameryki na dalsze studia i powrócił zdając sobie sprawę, że nie można wyrazić systematycznie moralności na podstawie tylko Biblii. Usiłował potem stworzyć bardziej pragmatyczną teologię moralną, nie potrafiąc dostarczyć odpowiedzi na kryzys moralności.

      Ostatecznie główna hipoteza, że moralność ma być określana wyłącznie celami ludzkich działań, zwyciężyła. Choć stare powiedzenie, że „cel określa środki” nie zostało potwierdzone w tej surowej formie, to jego sposób myślenia stał się ostateczny. W konsekwencji nie mogło już być niczego, co stanowiłoby absolutne dobro, tak jak niczego, co byłoby fundamentalnie złe; [mogły być] jedynie relatywne oceny wartości. Nie było już [absolutnego] dobra, jedynie to, co względnie lepsze, zależne od chwili i okoliczności.

      Kryzys uzasadnienia i przedstawienia moralności katolickiej osiągnął dramatyczne proporcje w latach 80-tych i 90-tych. 5 stycznia 1989 roku opublikowano „Deklarację kolońską”, podpisaną przez 15 profesorów teologii. Skupiała się ona na różnych punktach kryzysowych w relacjach między biskupim magisterium a zadaniem teologii. [Reakcje na ten tekst], które z początku nie wykraczały poza zwykły poziom protestów, bardzo szybko zamieniły się w krzyk przeciwko Magisterium Kościoła i osiągnęły, w sposób wyraźny i widoczny, potencjał globalnego protestu przeciwko spodziewanym tekstom doktrynalnym Jana Pawła II (por. D Mieth, Kölner Erklärung, LThK, VI3, s. 196) [LTHK to Lexikon für Theologie und Kirche, niemieckojęzyczny „Leksykon of teologii i Kościoła”, którego redaktorami byli m.in. Karl Rahner i kardynał Walter Kasper].

      Papież Jan Paweł II, który bardzo dobrze znał sytuację teologii moralnej i uważnie ją śledził, zlecił pracę nad encykliką, która uporządkowałaby te sprawy na nowo. Została ona opublikowana pod tytułem Veritatis splendor 6 sierpnia 1993 roku i wywołała gwałtowny sprzeciw części teologów moralnych. Wcześniej „Katechizm Kościoła Katolickiego” już przedstawiał przekonująco, w sposób systematyczny, moralność głoszoną przez Kościół.

      Nigdy nie zapomnę tego, jak wówczas wiodący niemiecki teolog moralny, Franz Böckle, wróciwszy do swej rodzimej Szwajcarii po przejściu na emeryturę, ogłosił – mając na uwadze możliwe decyzje encykliki Veritatis splendor – że jeśli encyklika określi, iż istnieją działania, które zawsze i we wszystkich okolicznościach należy zaklasyfikować jako złe, zakwestionuje ją używając wszystkich dostępnych mu zasobów.

      Miłosierny Bóg zapobiegł w realizacji jego postanowienia; Böckle zmarł 8 lipca 1991 roku. Encyklika została opublikowana 6 sierpnia 1993 roku i w istocie zawierała określenie, że istnieją działania, które nigdy nie mogą stać się dobre.

      Papież był w pełni świadom znaczenia tej decyzji w tamtej chwili i ponownie konsultował tę część tekstu z wiodącymi specjalistami, którzy nie brali udziału w redagowaniu encykliki. Wiedział, że nie może zostawić żadnych wątpliwości co do faktu, że rachunek moralny związany z wyważeniem dóbr musi uwzględniać ostateczną granicę. Istnieją dobra, które nigdy nie są przedmiotem kompromisu.

      Istnieją wartości, których nigdy nie wolno porzucać dla większej wartości, a nawet stoją wyżej niż zachowanie życia cielesnego. Istnieje męczeństwo. Wiara w Boga dotyczy czegoś więcej niż tylko zwykłego fizycznego przetrwania. Życie, które zostałoby kupione za cenę zaparcia się Boga, życie, które opierałoby się na ostatecznym kłamstwie, jest nie-życiem.

      Męczeństwo jest podstawową kategorią chrześcijańskiej egzystencji. Fakt, że męczeństwo już nie jest moralnie konieczne według teorii promowanej przez Böckle’a i wielu innych, pokazuje, że zagrożona jest tutaj sama istota chrześcijaństwa.

      W teologii moralnej jednakże w międzyczasie stała się pilna kolejna kwestia: otóż powszechną akceptację zyskiwała hipoteza, że Magisterium Kościoła powinno mieć ostateczną kompetencję („nieomylność”) jedynie w kwestiach dotyczących samej wiary; (zgodnie z tym poglądem) kwestie dotyczące moralności powinny nie podpadać pod zakres nieomylnych decyzji Magisterium Kościoła. Jest prawdopodobnie w tej hipotezie coś słusznego, co uzasadnia dalszą dyskusję. Ale istnieje minimalny zestaw zasad moralnych, który jest nierozerwalnie powiązany z fundamentalną zasadą wiary i który musi być broniony, jeśli wiara nie ma być sprowadzona do teorii, ale uznana w swoich roszczeniach do konkretnego życia.

      Wszystko to ukazuje, jak zasadniczo kwestionuje się autorytet Kościoła w kwestiach moralności. Ci, którzy odmawiają Kościołowi ostatecznej kompetencji nauczycielskiej w tej dziedzinie, zmuszają go do milczenia właśnie tam, gdzie granica pomiędzy prawdą a kłamstwem jest zagrożona.

      Niezależnie do tej kwestii, w wielu kręgach teologii moralnej wykładano hipotezę, że Kościół nie ma i nie może mieć swojej własnej moralności. Argumentowano to tym, że wszystkie hipotezy moralne będą także istnieć paralelnie w innych religiach, a zatem chrześcijańska cecha moralności nie może istnieć. Jednak kwestia wyjątkowej natury moralności biblijnej nie znajduje odpowiedzi w fakcie, że dla każdego jednego zdania można także znaleźć paralelę w innych religiach. Raczej to cała moralność biblijna jest jako taka nowa i różna od swoich pojedynczych części.

      Moralna doktryna Pisma Świętego ma swoją wyjątkowość ostatecznie stwierdzoną w swoim wiernym trwaniu przy obrazie Boga, w wierze w jednego Boga, który ukazał się w Jezusie Chrystusie i który żył jako człowiek. Dekalog jest zastosowaniem biblijnej wiary w Boga do ludzkiego życia. Obraz Boga i moralności stanowią całość i stąd ich wynikiem jest konkretna zmiana chrześcijańskiej postawy wobec świata i ludzkiego życia. Ponadto chrześcijaństwo było opisywane od początku słowem hodós [greckim słowem na oznaczenie drogi, często stosowanym w Nowym Testamencie w rozumieniu ścieżki rozwoju].

      Wiara jest podróżą i drogą życia. W starym Kościele katechumenat został stworzony jako środowisko przeciwko coraz bardziej zdemoralizowanej kulturze, w której charakterystyczne i świeże aspekty chrześcijańskiej drogi życia były praktykowane i jednocześnie chronione przed powszechną drogą życia. Sądzę, że nawet dzisiaj coś takiego jak wspólnoty katechumenalne są koniecznością, aby życie chrześcijańskie mogło ukazać się na swój sposób.

      II.

      Początkowe reakcje kościelne

      (1) Długo przygotowywany i trwający proces rozpadu chrześcijańskiej koncepcji moralności był – jak próbowałem pokazać – naznaczony bezprzykładnym radykalizmem w latach 60-tych XX wieku. Ten rozpad moralnego autorytetu nauczycielskiego Kościoła siłą rzeczy musiał mieć wpływ na różnorodne dziedziny Kościoła. W kontekście spotkania przewodniczących konferencji biskupów z całego świata z papieżem Franciszkiem kwestia życia kapłańskiego, jak również kwestia seminariów, ma szczególne znaczenie. Jeśli chodzi o problem przygotowania do posługi kapłańskiej w seminariach mamy w rzeczywistości do czynienia z dalekosiężnym załamaniem poprzedniej formy tego przygotowania.

      W różnych seminariach ustanowiono kliki homoseksualne, które działały mniej lub bardziej otwarcie i znacząco zmieniły klimat w seminariach. W jednym z seminariów w południowych Niemczech kandydaci do kapłaństwa i kandydaci do świeckiej posługi jako specjaliści duszpasterscy [Pastoralreferent] mieszkali razem. Na wspólnych posiłkach klerycy i specjaliści duszpasterscy jedli razem, żonaci spośród świeckich w towarzystwie swoich żon i dzieci, a od czasu do czasu swych dziewczyn. Klimat w tym seminarium nie mógł zapewnić wsparcia do przygotowania do powołania kapłańskiego. Stolica Apostolska wiedziała o takich problemach, nie będąc informowana szczegółowo. Jako pierwszy krok zorganizowano wizytację apostolską w seminariach w Stanach Zjednoczonych.

      Ponieważ kryteria wyboru i powołania biskupów także zmieniły się po Soborze Watykańskim II, relacja biskupów z ich klerykami była także bardzo odmienna. Ponadto kryterium powołania nowych biskupów była „koncyliarność”, która oczywiście mogła być rozumiana jako coś, co oznacza różne rzeczy.

      W istocie w wielu częściach Kościoła postawy koncyliarne rozumiano jako takie, które oznaczają posiadanie krytycznego czy negatywnego stosunku do istniejącej dotąd tradycji, która miała teraz być zastąpiona nową, radykalnie otwartą relacją ze światem. Jeden z biskupów, który wcześniej był rektorem seminarium, zorganizował pokaz filmów pornograficznych dla kleryków, rzekomo z zamiarem uodpornienia ich w ten sposób na zachowania przeciwne wierze.

      Byli – nie tylko w Stanach Zjednoczonych Ameryki – pojedynczy biskupi, którzy odrzucali tradycję katolicką jako całość i dążyli do zapoczątkowania nowej, nowoczesnej „katolickości” w swoich diecezjach. Być może warto wspomnieć, że w niejednym seminarium studenci przyłapani na czytaniu moich książek byli uważani za niezdolnych do kapłaństwa. Moje książki były chowane, jak zła literatura, i jedynie czytane pod ławką.

      Wizytacje, które się odbyły, nie przyniosły nowych spostrzeżeń, najwidoczniej dlatego, że różne siły połączyły się, by ukryć prawdziwą sytuację. Zlecono drugą wizytację i przyniosła ona znacznie więcej spostrzeżeń, ale generalnie nie osiągnęła jakichkolwiek rezultatów. Niemniej jednak od lat 70-tych sytuacja w seminariach generalnie się poprawiła. A mimo to wystąpiły tylko odosobnione przypadki nowego wzmocnienia powołań kapłańskich, gdy ogólna sytuacja przybrała inny obrót.

      (2) Kwestia pedofilii, jak pamiętam, nie stała się poważna, aż do drugiej połowy lat osiemdziesiątych. W międzyczasie stała się ona już sprawą publiczną w Stanach Zjednoczonych do tego stopnia, że biskupi w Rzymie szukali pomocy, gdyż prawo kanoniczne w takiej postaci, w jakiej jest ono zapisane w nowym (1983 r.) Kodeksie, wydawało się niewystarczające do podjęcia koniecznych środków.

      Rzym i rzymscy specjaliści prawa kanonicznego z początku mieli trudność z tymi sprawami, w ich opinii bowiem tymczasowa suspensa urzędu kapłańskiego musiała wystarczyć w doprowadzeniu do oczyszczenia i wyjaśnienia. Tego nie mogli przyjąć biskupi amerykańscy, gdyż kapłani pozostawali w ten sposób w służbie biskupa i tym samym mogli być traktowani jako tacy, którzy wciąż są bezpośrednio z nim związani. Odnowa i pogłębienie umyślnie luźno skonstruowanego prawa karnego nowego Kodeksu zaczynała dopiero powoli nabierać kształtu.

      Dodatkowo jednakże istniał podstawowy problem w postrzeganiu prawa karnego. Tylko tak zwany „gwarantyzm” [rodzaj protekcjonizmu proceduralnego] był wciąż uważany za „koncyliarny”. Oznacza to, że ponad wszystko prawa oskarżonego musiały być zagwarantowane do tego stopnia, że faktycznie wykluczało to w ogóle jakiekolwiek skazanie. W ramach przeciwwagi dla często nieadekwatnych opcji obrony, jakie były dostępne oskarżonym teologom, ich prawo do obrony poprzez gwarantyzm zostało rozszerzone do takiego stopnia, że skazania były praktycznie niemożliwe.

      Pozwolę sobie w tym momencie na krótką dygresję. W świetle skali wykroczeń pedofilskich, z uwagą spotkało się ponownie słowo Jezusa, które mówi: „A kto by stał się powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze” (Mk 9,42).

      Wyrażenie „mali” w języku Jezusa oznacza zwykłych wierzących, którzy mogą być wprawieni w konfuzję w swojej wierze intelektualną arogancją tych, którzy myślą, że są inteligentni. A więc tutaj Jezus chroni depozyt wiary stanowczą groźbą kary dla tych, którzy wyrządzają mu szkodę.

      Współczesne użycie tego zdania nie jest samo w sobie mylne, ale nie może ona zaciemniać pierwotnego znaczenia. W tym znaczeniu staje się jasne, przeciwnie do jakiegokolwiek gwarantyzmu, że nie tylko prawo oskarżonych jest ważne i wymaga gwarancji. Wielkie dobra, takie jak wiara, są równie ważne.

      Zrównoważone prawo kanoniczne, które odpowiada całemu przesłaniu Jezusa musi zatem nie tylko dostarczać gwarancji oskarżonym, do których szacunek jest dobrem prawnym. Musi także chronić wiarę, która jest także ważnym atutem. Właściwie ukształtowane prawo kanoniczne musi zatem zawierać podwójną gwarancję – prawnej ochrony oskarżonych, prawną ochronę zagrożonego dobra. Jeśli dzisiaj ktoś przedstawia tę z natury jasną koncepcję, generalnie trafia ona w próżnię, kiedy dochodzi do kwestii ochrony wiary jako dobra prawnego. W ogólnej świadomości prawa wiara już nie okazuje się mieć rangi dobra wymagającego ochrony. Jest to sytuacja alarmująca, którą należy wziąć pod uwagę i którą pasterze Kościoła muszą potraktować poważnie.

      Chciałbym teraz dodać do tych krótkich spostrzeżeń o sytuacji kapłańskiej formacji w czasie publicznego wybuchu kryzysu kilka uwag dotyczących rozwoju prawa kanonicznego w tej kwestii.

      Zasadniczo Kongregacja ds. Duchowieństwa jest odpowiedzialna za zajmowanie się przestępstwami popełnianymi przez kapłanów. Ale ponieważ gwarantyzm w tym czasie w dużym stopniu zdominował sytuację, zgodziłem się z papieżem Janem Pawłem II, że stosowne było przydzielenie kompetencji w przypadku tych przestępstw Kongregacji Nauki Wiary pod tytułem Delicta maiora contra fidem.

      Takie ustalenia umożliwiły także nakładanie maksymalnej kary, tj. wykluczenia z duchowieństwa, która nie mogła być nałożona na mocy innych prawnych warunków. Nie był to trik umożliwiający nakładanie maksymalnych kar, ale jest to konsekwencja znaczenia wiary dla Kościoła. W rzeczywistości ważne jest dostrzeżenie, że takie złe prowadzenie się ze strony duchownych ostatecznie niszczy wiarę.

      Jedynie wówczas, kiedy wiara nie określa już działań człowieka, takie przestępstwa są możliwe.

      Surowość kary jednakże także zakłada wyraźny dowód przestępstwa – ten aspekt gwarantyzmu pozostaje w mocy.

      Innymi słowy, aby nałożyć maksymalną karę zgodnie z prawem, wymagany jest autentyczny proces karny. Jednak zarówno diecezje, jak i Stolica Apostolska były przytłoczone takim wymogiem. Sformułowaliśmy zatem minimalny poziom postępowań karnych i zostawiliśmy otwartą możliwość, że sama Stolica Apostolska przejmie proces tam, gdzie diecezja albo administrator metropolitalny nie jest zdolny go przeprowadzić. W każdym przypadku proces musiałby być zrewidowany przez Kongregację Nauki Wiary, aby zagwarantować prawa oskarżonego. Ostatecznie w Feria IV (tj. w zgromadzeniu członków Kongregacji) ustanowiliśmy instancję odwoławczą, aby zapewnić możliwość odwołania.

      Ponieważ to wszystko w rzeczywistości przekroczyło zdolności Kongregacji Nauki Wiary i ponieważ powstały opóźnienia, którym należało zapobiec w związku z naturą sprawy, papież Franciszek przedsięwziął kolejne reformy.

      III.

      (1) Co należy zrobić? Może powinniśmy stworzyć drugi Kościół, by wszystko zaczęło działać? Cóż, już podjęto taki eksperyment i już zakończył się niepowodzeniem. Jedynie posłuszeństwo i miłość do naszego Pana, Jezusa Chrystusa, może wskazać drogę. A więc najpierw spróbujmy zrozumieć na nowo i od wewnątrz [wśród nas], czego chce Pan i czego oczekuje w naszym przypadku.

      Po pierwsze sugerowałbym rzecz następującą: Gdybyśmy naprawdę chcieli bardzo krótko streścić treść wiary wyłożoną w Biblii, moglibyśmy zrobić tak stwierdzając, że Pan zapoczątkował narrację miłości z nami i chce włączyć w nią całe stworzenie. Siła przeciwdziałająca złu, które stanowi zagrożenia dla nas i całego świata, może jedynie polegać na naszym wejściu w tę miłość. Jest to prawdziwa siła przeciwdziałająca złu. Moc zła wynika z naszej odmowy kochania Boga. Ten, kto powierza się miłości Boga, zostaje odkupiony. Nasze istnienie nieodkupione jest konsekwencją naszej niezdolności kochania Boga. Nauka kochania Boga jest zatem ścieżką do ludzkiego odkupienia.

      Spróbujmy teraz odsłonić tę zasadniczą treść Bożego objawienia odrobinę bardziej. Możemy wówczas powiedzieć, że pierwszym fundamentalnym darem, jaki wiara nam ofiaruje, jest pewność, że Bóg istnieje.

      Świat pozbawiony Boga może jedynie być światem pozbawionym znaczenia. Albowiem skąd wszystko, co jest, się wywodzi? W każdym razie nie ma on żadnego celu duchowego. W jakiś sposób jest i nie ma ani celu, ani sensu. W takim razie nie ma żadnych standardów dobra czy zła. W takim razie tylko to, co jest silniejsze niż inni, może zaznaczyć swój autorytet. Władza jest zatem jedyną zasadą. Prawda się nie liczy, w rzeczywistości nie istnieje. Jedynie wówczas, gdy rzeczy mają przyczynę duchową, są zamierzone i stworzone – tylko wówczas, gdy istnieje Bóg Stwórca, który jest dobry i chce dobra – może życie człowieka także mieć sens.

      To, że istnieje Bóg jako stwórca i miara wszechrzeczy, jest przede wszystkim pierwotną potrzebą. Jednak Bóg, który w ogóle by siebie nie wyrażał, który nie dałby siebie poznać, pozostałby przypuszczeniem i tym samym nie mógłby określić kształtu [Gestalt] naszego życia.

      Jednak Bóg, który nie wyrażałby siebie w ogóle, który nie dałby siebie poznać, pozostałby założeniem i tym samym nie mógłby określić kształtu naszego życia. Aby Bóg był rzeczywistym Bogiem w tym celowym stworzeniu, musimy liczyć na Niego, że w jakiś sposób siebie wyrazi. Uczynił tak na wiele sposobów, ale zdecydowanie w wołaniu, które doszło do Abrahama i dało ludziom szukającym Boga orientację, wiodącą poza wszelkie oczekiwania: sam Bóg staje się stworzeniem, mówi jako człowiek z nami, istotami ludzkimi.

      W ten sposób zdanie „Bóg jest” ostatecznie zamienia się w prawdziwie radosne przesłanie, właśnie dlatego, że jest On czymś więcej niż rozumieniem, ponieważ stwarza miłość – i jest miłością. Sprawienie, by ludzie ponownie byli tego świadomi, jest pierwszym i podstawowym zadaniem powierzonym nam przez Pana.

      Społeczeństwo bez Boga – społeczeństwo, które nie zna Go i traktuje Go jako nieistniejącego – jest społeczeństwem, które gubi swoją miarę. W naszych czasach ukuto powiedzenie: Bóg umarł. Kiedy Bóg faktycznie umiera w społeczeństwie, staje się ono wolne – zapewniano nas. W rzeczywistości śmierć Boga w społeczeństwie także oznacza koniec wolności, ponieważ to, co umiera jest celem, który zapewnia orientację. I ponieważ znika busola, która wskazuje nam właściwy kierunek, ucząc nas odróżniania dobra od zła. Społeczeństwo Zachodu jest społeczeństwem, w którym Bóg jest nieobecny w sferze publicznej i nie ma nic, co mógłby mu zaoferować. I dlatego jest to społeczeństwo, w którym miara człowieczeństwa jest coraz bardziej gubiona. W indywidualnych punktach staje się nagle jasne, że to, co złe i niszczy człowieka, stało się rzeczą naturalną.

      Tak jest w przypadku pedofilii. Jeszcze niedawno teoretyzowano o niej jako o czymś całkiem uzasadnionym, dziś rozprzestrzenia się coraz bardziej. A teraz uświadamiamy sobie z szokiem, że naszym dzieciom i młodym ludziom przytrafiają się rzeczy, które grożą ich zniszczeniem. Fakt, że mogło się to także rozprzestrzenić w Kościele i wśród księży, powinien niepokoić nas w szczególności.

      Dlaczego pedofilia osiągnęła takie proporcje? Ostatecznym powodem jest brak Boga. My, chrześcijanie i księża, także wolimy nie rozmawiać o Bogu, ponieważ taka mowa nie wydaje się praktyczna. Po wstrząsie II wojny światowej my w Niemczech wciąż wyraźnie ustaliliśmy naszą Konstytucję jako mającą zobowiązania wobec Boga będącego zasadą przewodnią. Pół wieku później okazało się, że niemożliwe jest w konstytucji europejskiej włączenie zobowiązania wobec Boga jako zasady przewodniej. Bóg jest postrzegany jako partyjny interes małej grupki i nie stanowi już przewodniej zasady dla wspólnoty jako całości. Ta decyzja odzwierciedla sytuację na Zachodzie, gdzie Bóg stał się prywatną sprawą mniejszości.

      Nadrzędnym zadaniem, które musi być wynikiem moralnych wstrząsów naszych czasów, jest to, byśmy ponownie zaczęli żyć według Boga i ku Niemu. Nade wszystko my sami musimy nauczyć się ponownie uznawać Boga za fundament naszego życia, zamiast zostawiać Go na boku jako w jakiś sposób nieskuteczne wyrażenie. Nigdy nie zapomnę ostrzeżenia, jakie wielki teolog Hans Urs von Balthasar kiedyś napisał dla mnie na jednej ze stron swego listu. „Nie zakładaj z góry Boga w trzech osobach: Ojca, Syna i Ducha Świętego, ale uobecniaj Go!”. Istotnie w teologii Bóg jest często traktowany naturalnie jako oczywistość, ale konkretnie nikt się Nim nie zajmuje. Temat Boga wydaje się tak nierealny, tak daleki od rzeczy, które nas zajmują. A jednak wszystko staje się odmienne, jeśli ktoś nie zakłada z góry Boga, ale Go uobecnia; nie zostawiając Go w jakiś sposób w tle, ale uznając Go za centrum naszych myśli, słów i działań.

      (2) Bóg stał się człowiekiem dla nas. Człowiek jako Jego stworzenie jest tak blisko Jego serca, że zjednoczył się z nim i stąd wkroczył w ludzką historię w bardzo praktyczny sposób. Rozmawia z nami, żyje z nami, cierpi z nami i wziął na siebie za nas śmierć. Mówimy o tym szczegółowo w teologii przy pomocy uczonych słów i myśli. Ale właśnie w ten sposób ryzykujemy, że staniemy się panami wiary, zamiast przeżyć odnowę i być opanowanym przez wiarę.

      Zastanówmy się nad tym uwzględniwszy centralne zagadnienie, jakim jest odprawianie Świętej Eucharystii. Nasze podejście do Eucharystii może jedynie budzić niepokój. Sobór Watykański II słusznie skupił się na przywróceniu tego sakramentu Obecności Ciała i Krwi Chrystusa, Obecności Jego Osoby, Jego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania do centrum życia chrześcijańskiego i samej egzystencji Kościoła. Częściowo to naprawdę się udało i powinniśmy być szczególnie za to Panu wdzięczni.

      A jednak dominuje dość odmienne nastawienie. To, co przeważa, to nie nowa rewerencja dla obecności śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, ale sposób postępowania z Nim, który niszczy wspaniałość Misterium. Spadające uczestnictwo w uroczystościach niedzielnej Eucharystii pokazuje, jak niewiele my, dzisiejsi chrześcijanie, wciąż wiemy o docenieniu wspaniałości daru, który polega na Jego rzeczywistej obecności. Eucharystia zostaje zdewaluowana do zwykłego ceremonialnego gestu, kiedy bierze się za oczywistość, że grzeczność wymaga, by ofiarować Go na rodzinnych uroczystościach czy przy okazjach takich jak śluby i pogrzeby wszystkim tym, którzy zostali zaproszeni z powodów rodzinnych.

      Sposób, w jaki ludzie często po prostu przyjmują Najświętszy Sakrament w komunii siłą rzeczy pokazuje, że wielu postrzega komunię jako gest czysto ceremonialny. Zatem, kiedy myśli się o tym, jakie działanie jest wymagane przede wszystkim, jest raczej oczywiste, że nie potrzeba nam drugiego Kościoła naszego własnego projektu. To, czego potrzeba przede wszystkim, to odnowa wiary w rzeczywistość Jezusa Chrystusa danego nam w Najświętszym Sakramencie.

      W rozmowach z ofiarami pedofilii dotkliwie uświadomiłem sobie ten najważniejszy wymóg. Młoda kobieta, która [wcześniej] usługiwała przy ołtarzu, opowiedziała mi, że kapelan, jej zwierzchnik w służbie ołtarza, zawsze inicjował molestowanie seksualne, jakiego dopuszczał się wobec niej, słowami: „To jest ciało moje, które będzie za ciebie wydane”.

      To oczywiste, że ta kobieta nie może już słuchać tych słów konsekracji bez doświadczania ponownie tego całego straszliwego cierpienia molestowania. Tak, musimy natarczywie błagać Pana o przebaczenie i przede wszystkim musimy święcie wierzyć w Niego i prosić Go o nauczanie nas całkowicie na nowo zrozumienia wielkości Jego cierpień, Jego ofiary. I musimy zrobić wszystko, co można, by chronić dar Eucharystii Świętej przed nadużyciami.

      (3) I w końcu mamy Misterium Kościoła. Zdanie, którym niemal sto lat temu Romano Guardini wyraził radosną nadzieję, jaka została wzbudzona w nim i w wielu innych, pozostaje niezapomniane: „Zaczęło się wydarzenie o nieocenionym znaczeniu; Kościół budzi się w duszach”.

      Chciał przez to powiedzieć, że Kościoła nie doświadczano już i nie postrzegano jako jedynie zewnętrznego systemu, wkraczającego w nasze życie jako rodzaj władzy, ale że zaczął on być postrzegany jako ten, który jest uobecniany w ludzkich sercach – jako coś nie tylko zewnętrznego, ale wewnętrznie nas poruszającego. Około pół wieku później, rozważając ten proces i spoglądając na to, co się wydarzyło, miałem pokusę, by zmienić to zdanie: „Kościół umiera w duszach”.

      Istotnie Kościół dzisiaj jest powszechnie postrzegany jako po prostu jakiś rodzaj aparatu politycznego. Mówi się o nim niemal wyłącznie w kategoriach politycznych, a to ma zastosowanie nawet do biskupów, którzy formułują koncepcje Kościoła jutra niemal wyłącznie w terminologii politycznej. Kryzys spowodowany wieloma przypadkami nadużyć ze strony duchownych skłania nas do postrzegania Kościoła jako czegoś niemal niemożliwego do przyjęcia, co musimy teraz wziąć w nasze dłonie i zaprojektować na nowo. Ale własnoręcznie zmajstrowany Kościół nie może stanowić nadziei.

      Sam Jezus porównał Kościół do sieci, w której dobre i złe ryby zostaną ostatecznie oddzielone przez samego Boga. Jest także przypowieść o Kościele jako polu, na którym rośnie dobre ziarno, które posiał Bóg, ale także chwasty, które potajemnie na nim zasiał „nieprzyjaciel”. Istotnie chwasty na Bożym polu, Kościele, są widoczne ponad miarę, a złe ryby w sieci także pokazują swą moc. Tym niemniej pole wciąż jest Bożym polem, a sieć jest Bożą siecią. I przez cały czas są nie tylko chwasty i złe ryby, ale także Boże uprawy i dobre ryby. Głoszenie obu tych rzeczy z naciskiem nie jest fałszywą formą apologetyki, ale konieczną służbą dla Prawdy.

      W tym kontekście konieczne jest odwołanie się do ważnego tekstu w Apokalipsie św. Jana. Diabeł jest określony jako oskarżyciel, który oskarża naszych braci przed Bogiem dniem i nocą (Ap 12,10). W ten sposób Apokalipsa św. Jana podejmuje myśl z centrum ramowej narracji Księgi Hioba (Hi 1 i 2, 10; 42,7-16). W tej księdze diabeł dążył do pomniejszenia prawości Hioba przed Bogiem jako czegoś jedynie zewnętrznego. I to właśnie ma do powiedzenia Apokalipsa: Diabeł chce udowodnić, że nie ma prawych ludzi; że cała prawość ludzi jest tylko pokazana na zewnątrz. Gdyby tylko można bardziej ograniczyć się do samej osoby, wówczas jej sprawiedliwość szybko by upadła.

      Opowieść w Księdze Hioba zaczyna się od dysputy pomiędzy Bogiem a diabłem, w której Bóg mówi o Hiobie jako prawdziwie prawym człowieku. Teraz zostanie on użyty jako przykład, by sprawdzić, kto ma rację. Jeśli zabierze się jego dobra, zobaczysz, że nic nie pozostanie z jego pobożności – argumentuje diabeł. Bóg pozwala mu na tę próbę, z której Hiob wyłania się w pozytywnym świetle. Teraz diabeł naciska dalej i mówi: „Skóra za skórę. Wszystko, co człowiek posiada, odda za swoje życie. Wyciągnij, proszę rękę i dotnij jego kości i ciała. Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył” (Hi 2,4-5).

      Bóg daje diabłu drugą szansę. Może także dotknąć skóry Hioba. Jedynie wzbronione jest mu zabijanie Hioba. Dla chrześcijan jest jasne, że tym Hiobem, który stoi przed Bogiem jako przykład dla całej ludzkości, jest Jezus Chrystus. W Apokalipsie św. Jana dramat ludzkości jest przedstawiony nam w całej swojej rozciągłości.

      Bóg Stwórca jest skonfrontowany z diabłem, który mówi źle o całej ludzkości i całym stworzeniu. Mówi nie tylko do Boga, ale nade wszystko do ludzi: Spójrzcie, co ten Bóg zrobił! Pozornie dobre stworzenie, ale w rzeczywistości pełne biedy i obrzydzenia. To dyskredytowanie stworzenia jest w rzeczywistości dyskredytowaniem Boga. Chce się tutaj dowieść, że sam Bóg nie jest dobry i w ten sposób odwrócić nas od Niego.

      Stosowność pory, o której Apokalipsa nam tutaj mówi, jest oczywista. Dzisiaj oskarżenie wymierzone w Boga jest nade wszystko charakteryzowaniem Jego Kościoła jako całkowicie złego i w ten sposób odwodzeniem nas od niego. Idea lepszego Kościoła stworzonego przez nas jest w rzeczywistości propozycją diabła, przy pomocy której chce nas odwieść od Boga żywego, poprzez oszukańczą logikę, na którą zbyt łatwo dajemy się nabierać. Nie, nawet dzisiaj Kościół nie składa się z tylko złych ryb i chwastów. Kościół Boży istnieje także dzisiaj i dzisiaj jest on tym właśnie narzędziem, dzięki któremu Bóg nas zbawia.

      Bardzo ważne jest przeciwstawianie się kłamstwom i półprawdom diabła pełną prawdą: Tak, jest grzech w Kościele i zło. Ale nawet dzisiaj jest święty Kościół, który jest niezniszczalny. Wciąż istnieje wielu ludzi, którzy pokornie wierzą, cierpią i kochają, w których prawdziwy Bóg, kochający Bóg, pokazuje się nam. Dzisiaj Bóg także ma swoich świadków (martyres) na świecie. Musimy tylko być czujni, by ich zobaczyć i usłyszeć.

      Słowo męczennik jest zapożyczone z prawa proceduralnego. W procesie przeciwko diabłu Jezus Chrystus jest pierwszym i rzeczywistym świadkiem Boga, pierwszym męczennikiem, za którym poszła niezliczona rzesza innych.

      Dzisiaj Kościół jest bardziej niż kiedykolwiek „Kościołem męczenników” i w ten sposób świadkiem Boga żywego. Jeśli się rozejrzymy i wsłuchamy uważnym sercem, będziemy mogli dzisiaj odnaleźć świadków wszędzie, szczególnie pośród zwykłych ludzi, ale także w wysokich rangach Kościoła, którzy stają w obronie Boga swoim życiem i cierpieniem. To inercja serca sprawia, że nie pragniemy ich rozpoznać. Jednym z wielkich i zasadniczych zadań naszej ewangelizacji jest – na tyle, na ile potrafimy – ustanowienie siedlisk wiary i nade wszystko znalezienie ich i rozpoznanie.

      Mieszkam w domu w małej wspólnocie ludzi, którzy stale odkrywają takich świadków Boga żywego w codziennym życiu i którzy radośnie wskazują na to również i mi. Widzieć i odkryć żywy Kościół jest cudownym zadaniem, które wielokrotnie wzmacnia nas i daje nam radość w naszej wierze.

      Pod koniec moich refleksji chciałbym podziękować papieżowi Franciszkowi za wszystko, co robi, by pokazać nam ciągle na nowo światło Boga, które nie znikło, nawet dzisiaj. Dziękuję Ci, Ojcze Święty!

      Benedykt XVI

      Dokument ten został pierwotnie opublikowany po angielsku przez EWTN

      Źródło: LifeSiteNews

      Tłum. z j. angielskiego: Jan J. Franczak PCh24.pl
      DATA: 2019-04-12 16:56

      Polubienie

      • Slawek pisze:

        Po dwóch częściach, które już przedstawiłam, zobaczyliśmy po lewej stronie Naszej Pani nieco wyżej Anioła trzymającego w lewej ręce ognisty miecz; iskrząc się wyrzucał języki ognia, które zdawało się, że podpalą świat; ale gasły one w zetknięciu z blaskiem, jaki promieniował z prawej ręki Naszej Pani w jego kierunku; Anioł wskazując prawą ręką ziemię, powiedział mocnym głosem: Pokuta, Pokuta, Pokuta! I zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: ‚coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim’ Biskupa odzianego w Biel ‚mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty’. Wielu innych Biskupów, Kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi, Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji. Pod dwoma ramionami Krzyża były dwa Anioły, każdy trzymający w ręce konewkę z kryształu, do których zbierali krew Męczenników i nią skrapiali dusze zbliżające się do Boga.

        Byc moze jest jeszcze cos wiecej jesli chodzi o trzecia tajemnice fatimska, cos co jeszcze nie zostalo ujawnione, ale nawet w tym obrazie widzimy meczenstwo kosciola, ostatnia godzine…. w pewnym sensie unicestwienie oraz nadzieje.

        A teraz chcialbym podzielic sie z Wami kilkoma zdaniami z tego tekstu papieza Benedykta, ktore jakos zapadly mi do serca.

        Papiez Benedykt porownuje czas kosciola do ” godziny”Wiemy dobrze co Jezus mowil o swojej godzinie.Czyli i my tez juz zyjemy w tej godzinie.Ta godzina to trzeca tajemnica fatimska. Oto kilka fragmentow:
        .”….przygotowałem notatki, dzięki którym mógłbym ofiarować jedną lub dwie uwagi, aby wspomóc w tej trudnej godzinie.”
        -Stosowność pory, o której Apokalipsa nam tutaj mówi, jest oczywista….

        Istnieją wartości, których nigdy nie wolno porzucać dla większej wartości, a nawet stoją wyżej niż zachowanie życia cielesnego. Istnieje męczeństwo. Wiara w Boga dotyczy czegoś więcej niż tylko zwykłego fizycznego przetrwania. Życie, które zostałoby kupione za cenę zaparcia się Boga, życie, które opierałoby się na ostatecznym kłamstwie, jest nie-życiem.

        Męczeństwo jest podstawową kategorią chrześcijańskiej egzystencji.

        Dzisiaj Bóg także ma swoich świadków (martyres) na świecie. Musimy tylko być czujni, by ich zobaczyć i usłyszeć.

        Słowo męczennik jest zapożyczone z prawa proceduralnego. W procesie przeciwko diabłu Jezus Chrystus jest pierwszym i rzeczywistym świadkiem Boga, pierwszym męczennikiem, za którym poszła niezliczona rzesza innych.

        Dzisiaj Kościół jest bardziej niż kiedykolwiek „Kościołem męczenników” i w ten sposób świadkiem Boga żywego.

        Polubienie

  3. Mateusz pisze:

    K A T E C H I Z M K O Ś C I O Ł A K A T O L I C K I E G O

    1035Nauczanie Kościoła stwierdza istnienie piekła i jego wieczność. Dusze tych, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego, bezpośrednio po śmierci idą do piekła, gdzie cierpią męki, „ogień wieczny”588. Zasadnicza kara piekła polega na wiecznym oddzieleniu od Boga; wyłącznie w Bogu człowiek może mieć życie i szczęście, dla których został stworzony i których pragnie.

    Polubienie

  4. Marcin pisze:

    Kolejne oddziaływania magnetyczne wystąpią 16 i 17 kwietnia, w tym czasie może wzrosnąć aktywność sejsmiczna i wulkaniczna.

    (…) Może w tym czasie wystąpić wzrost aktywności sejsmicznej i wulkanicznej, szczególnie duże zawirowania magnetyczne wystąpią 17 kwietnia. Mogą wystąpić silne trzęsienia ziemi (…)

    Polubienie

  5. Marcin pisze:

    Wizje siostry Yvety

    Siostra Yveta jest niemiecką zakonnicą. Doznawane przez nią wizje dotyczą naszej bliższej lub dalszej przyszłości. Wybrane fragmenty Orędzia Jezusa przytaczamy z książki ks. R. Uklei SDB – Tryumf Kościoła.
    Orędzie Jezusa na czasy ostateczne.

    „…będą wysławiać Nowy Dzień Wielkiego Czwartku. Krzyż i Hostia Święta będą nierozdzielne. Wieczorem, w Nowy Wielki Czwartek Mój Świetlisty Krzyż przypomni wszystkim Moja Mękę, Agonie i Moja Boska Eucharystie. Ta Święta Hostia będzie świecić jak Boskie Słonce przed oczami wszystkich mieszkańców ziemi. Bądź szczęśliwa, Moja córko, bo dla ciebie ta godzina będzie pełna szczęścia, podobnie jak dla wielu twoich krewnych i wielu innych dusz, które Mnie oczekują i pojmują, że Mój Wielki Powrót jest w zasięgu ręki. W momencie, kiedy pojawi się Krzyż i Święta Hostia, cały świat pozna, że Ja przywrócę porządek, jak również to, że przekazałem władze nad wszystkim Memu umiłowanemu Synowi, z którego tak wielu urządza sobie kpiny. Jakże wielkie to będzie dla nich upokorzenie, kiedy będą musieli Mnie słuchać, Mnie, na którego patrzyli jak na nędzny przedmiot swej pogardy i kpin! Do tego wielu będzie spośród kleru, zwłaszcza tych wysoko postawionych, którzy będą musieli oddać przed Nim pokłon. Jakże wielkie upokorzenie zachowam dla nich, owych wielkich! Nadchodzi godzina, w której wielu wrogów zostanie rzuconych do stóp Mego umiłowanego Syna i będzie zmuszonych przed Nim skłonić swoje głowy. Pomszczę Mego Syna i wysławię Go dla Jego wierności i Jego miłości” (…).

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Witaj Marcinie!
      Czy te orędzia których fragment przytoczyłeś są uznane przez Kościół Święty?
      Bo ja wczoraj jak późno w nocy te wpisy zrobiłam to jeszcze jakby pewne natchnienie do mnie przyszło po ich przeczytaniu.
      Pozdrawiam.

      Polubienie

    • Mariusz pisze:

      Czytałem kilka orędzi siostry Yvety przygotowując wpis o ks. Gobbi i faktycznie trafiłem na takie stwierdzenia, ale czy to jest uznane przez Kościół skoro jest mowa o wizjach czasów ostatecznych to wątpię. Przepraszam, że się wtrąciłem.

      Polubienie

    • Marcin pisze:

      Witaj Gosiu,

      Nie wiem czy te orędzia są uznane przez Kościół. To było takie jedno bardzo długie orędzie mówiące o Czasach Ostatecznych i o Ostrzeżeniu – o Krzyżu na Niebie. Nie znam w ogóle tych orędzi. Wczoraj tak tylko natknąłem się na nie w internecie i wybrałem tylko ten fragment i wstawiłem.

      Pozdrawiam.

      Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        To Kochani! dzisiaj ale jak już dzień zaświata i dojrzeje to Wam odpowiem bo dopiero teraz miałam czas tutaj zajrzeć a już bardzo późno.
        Przepraszam ale teraz ostatnio wciąż brakuje mi czasu.
        Błogosławionej nocy.
        Również pozdrawiam wszystkich czytających.

        Polubienie

      • Gosia 3 pisze:

        NIECHAJ BĘDZIE POCHWALONY PRZENAJŚWIĘTSZY SAKRAMENT PRAWDZIWE CIAŁO I PRAWDZIWA KREW NASZEGO PANA JEZUSA CHRYSTUSA. !

        OTÓŻ CZYTAJĄC TEN FRAGMENT ORĘDZIA NIEMIECKIEJ ZAKONNICY MIAŁAM WRAŻENIE, ŻE OPISANY JEST CUD Z GARABANDAL. MA ON SIĘ WYDARZYĆ JAK WIEMY W CZWARTEK ALE TO NIE BĘDZIE ZWYKŁY CZWARTEK LECZ WIELKI I TO BY SIĘ ZGADZAŁO Z TYM JAK WIDZIAŁAM 5 KWIETNIA 2015 ROKU TWARZ ZMARTWYCHWSTAŁEGO JEZUSA O 1:37 CZASU BOŻEGO A ZMANIPULOWANEGO PRZEZ CZŁOWIEKA O 2:37.
        WCZEŚNIEJ PISAŁAM WAM ŻE UWAŻAM ŻE ŚWIĘTO ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO POWINNO WYPADAĆ W PIERWSZYM TYGODNIU KWIETNIA I CAŁY TEN WIELKI PIERWSZY TYDZIEŃ POWINIEN BYĆ OBCHODZONY Z TRIDUM PASCHALNYM KIEDY PAN JEZUS FAKTYCZNIE SPRAWOWAŁ OSTATNIĄ WIECZERZĘ , POTEM UMARŁ NA KRZYŻY I ZMARTWYCHWSTAŁ. I COŚ MNIE NAGLE TKNĘŁO ABY ZOBACZYĆ JAK BĘDZIE WYGLĄDAŁ W KALENDARZU TEN PIERWSZY TYDZIEŃ KWIETNIA W PRZYSZŁYM ROKU. GDY TO ZOBACZYŁAM TO ONIEMIAŁAM ŻE AKURAT DNI TYGODNIA UŁOŻYŁY SIĘ TAK JAK BYŁO TO NAPRAWDĘ PRZY ZAŁOŻENIU ŻE 5 KWIETNIA PAN JEZUS ZMARTWYCHWSTAŁ. SPÓJRZCIE SAMI:

        Kalendarz kwiecień 2020
        Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
        1 2 3 4 5
        6 7 8 9 10 11 12
        13 14 15 16 17 18 19
        20 21 22 23 24 25 26
        27 28 29 30

        DOKŁADNIE 2 KWIETNIA WYPADA W CZWARTEK, 3 KWIETNIA TO PIĄTEK I WG NASZYCH ZAŁOŻEŃ DZIEŃ ŚMIERCI PANA JEZUSA NA KRZYŻU A 5 KWIETNIA DZIEŃ ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO. ALE WG KOŚCIOŁA ŚWIĘTEGO DZIEŃ WIELKIEJ NOCY WYPADA W 2020 ROKU 12 KWIETNIA A WIĘC WIEKI CZWARTEK 9 KWIETNIA.
        MATKA BOŻA POWIEDZIAŁA ŻE TEN CUD BĘDZIE MIAŁ MIEJSCE MIĘDZY miedzy 8 a 16 dniem marca, kwietnia lub maja,

        – w czwartek o godzinie 20:30 czasu lokalnego w Hiszpanii,
        – w święto męczennika Eucharystii,
        – zbiegać się będzie z ważnym wydarzeniem w Kościele Katolickim, ale nie będzie to jakieś święto Maryjne,
        – dodatkowo Conchita na 8 dni przed Wielkim Cudem (czyli w środę) ma ogłosić światu datę Wielkiego Cudu w Garabandal.
        A TERAZ POMYŚLAŁAM CZYŻ NASZ ŚW JAN PAWEŁ II NIE BYŁ MĘCZENNIKIEM A JEGO ROCZNICA ŚMIERCI WYPADA 2 KWIETNIA A WIĘC BYŁOBY TO W DNIU MĘCZENNIKA I ZBEGŁOBY SIĘ Z WAŻNYM WYDARZENIEM W KOŚCIELE NO BO WIELKI CZWARTEK TO BARDZO WAŻNE WYDARZENIE W KOŚCIELE GDZIE ROZPOCZĄŁ SIĘ KRZYŻ PANA JEZUSA I EUCHARYSTIĘ PAN JEZUS ZOSTAWIŁ NAM TEGO DNIA NA ZAWSZE GDZIE HOSTIA ŚW JEST PODCZAS NIEJ NAJWAŻNIEJSZA BO TO SAM PAN JEZUS UTAJONY W NAJŚWIĘTSZYM SAKRAMENCIE CZYLI ZOSTAWIŁ NAM SAMEGO SIEBIE.
        TUTAJ JEDNAK NIE ZGADZA SIĘ ŻE TO MA BYĆ MIĘDZY 8 A 16 DNIEM BO 2 KWIETNIA JEST POZA TYM PRZEDZIAŁEM DNI PODANYM W OBJAWIENIU Z GARABANDAL. GODZINA JEDNAK SIĘ ZGADZA BO MA BYĆ TO WIECZOREM.
        ALE TO TYLKO MOJE TAKIE ROZWAŻANIE , KTÓRE PRZYSZŁO MI NAGLE DO GŁOWY TAMTEJ NOCY PO MODLITWIE RÓŻAŃCOWEJ. A MOŻE JEDNAK PAN BÓG ZMIENIŁ DATĘ TEGO CUDU. KRZYŻ I HOSTIA ŚW NA NIEBIE TO NIEROZERWALNIE PRZYPOMINA NAM CO SIĘ WYDARZYŁO W WIEKI CZWARTEK.
        SZCZĘŚĆ BOŻE!

        Polubienie

    • Szafirek pisze:

      Osobiście mam takie wrażenie,że już gdzieś czytałam o Nowym Wielkim Czwartku,ale na pewno nie w tym konkretnym przesłaniu.Takie mam wrażenie jakby to było w orędziach MBM albo znajomej Gosi albo nie wiem gdzie.Szukam i znów nic nie znajduję,ale jak przeczytałam to co Marcin zamieścił to takie odczucie od razu mi się pojawiło,że gdzieś o tym już słyszałam.Dziwne…
      Jedynie na co natrafiłam szukając,to na to samo przesłanie siostry Yvety,a zamieścił je rok temu Leszek u nas na blogu na wpisie z przesłaniem Pana Jezusa z 16.02.2018; piątek, g. 14:17 ,ale pamiętałabym,że wtedy czytałam to co Leszek zamieścił,a prawie jestem pewna,że gdzie indziej czytałam,ale nie mam pojęcia teraz gdzie.Bardzo mnie to zastanawia gdzie jeszcze mogła być o tym mowa.
      Szczęść Boże!

      Polubienie

  6. Gosia 3 pisze:

    Jakże wymowne są te słowa : „będą wysławiać Nowy Dzień Wielkiego Czwartku.”
    To wygląda na to że Pan Jezus ustali ” NOWY” dzień WIELKIEGO CZWARTKU. JAKBY WSKAZAŁ W TYM ZDANIU ŻE TE ŚWIĘTA RUCHOME TO JEDNAK NIE SĄ PRAWDZIWYMI WIELKIMI CZWARTKAMI. PRZECIEŻ PAN JEZUS W OKREŚLONY DZIEŃ KWIETNIA UMARŁ ZA NAS NA KRZYŻU.

    Polubienie

  7. Gosia 3 pisze:

    W TYM NAWIĄZUJĘ DO TEGO CO NAPISAŁAM NIE DAWNO ŻE PRAWDOPODOBNIE PAN JEZUS UMARŁ 3 KWIETNIA A WIĘC 2 KWIETNIA BYŁ WIELKIM CZWARTKIEM – TO DZIEŃ ŚMIERCI PAPIEŻA JANA PAWŁA II.
    ALE MOŻE SIĘ MYLĘ – TEGO NIE WIEM NA PEWNO.

    Polubienie

  8. Szafirek pisze:

    Wielki Tydzień

    Wielki Tydzień – czas bezpośrednio poprzedzający Święta Wielkanocne – wykształcał się w liturgii stopniowo. Początkowo sam post przed Wielkanocą trwał zaledwie 3 dni. Z czasem wprowadzono okres 40-dniowego postu – i wyróżniono Wielki Tydzień. Na treść wydarzeń Wielkiego Tygodnia składają się triumfalny wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy w Niedzielę Palmową, ostatnie dyskusje Chrystusa z Sanhedrynem w świątyni, przepowiednie Chrystusa o zburzeniu Jerozolimy i o końcu świata, Ostatnia Wieczerza i Męka Pańska, wreszcie chwalebne Zmartwychwstanie. Obrzędy liturgiczne tych dni są tak skomponowane, aby ułatwić odtworzenie wydarzeń bezpośrednio związanych z tajemnicą odkupienia rodzaju ludzkiego, pobudzić do refleksji i wielkiej wdzięczności, doprowadzić do pojednania z Bogiem w sakramencie pokuty, odnowić w Kościele pierwotną gorliwość w służbie Bożej. Wielki Tydzień ma tak wysoką rangę w liturgii Kościoła, że nie dopuszcza nawet uroczystości. Gdyby zaś takie wypadły, odkłada się je na czas po Wielkanocy i po jej oktawie (np. uroczystość Zwiastowania).

    Wielki Tydzień otwiera Niedziela Palmowa. Nazwa tego dnia pochodzi od wprowadzonego w XI w. zwyczaju święcenia palm. Liturgia bowiem wspomina uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, bezpośrednio poprzedzający Jego mękę i śmierć na krzyżu. Witające go tłumy rzucały na drogę płaszcze oraz gałązki, wołając: „Hosanna Synowi Dawidowemu”. O uroczystym wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy piszą wszyscy czterej Ewangeliści. Samo to świadczy, jak wielką rangę przywiązują do tego wydarzenia z życia Jezusa Chrystusa.

    Triumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy
    Liturgia Niedzieli Palmowej jest rozpięta między dwoma momentami: radosną procesją z palmami oraz czytaniem – jako Ewangelii – Męki Pańskiej według jednego z trzech Ewangelistów synoptycznych: Mateusza, Marka lub Łukasza (Mękę Pańską wg św. Jana czyta się podczas liturgii Wielkiego Piątku). W ten sposób Kościół podkreśla, że triumf Chrystusa i Jego Ofiara są ze sobą nierozerwalnie związane.
    Bardziej uroczyste niż zwykle rozpoczęcie Eucharystii ma swoją wielowiekową historię. W Jerozolimie już w IV w. patriarcha dosiadał oślicy i otoczony radującymi się tłumami wjeżdżał na niej z Góry Oliwnej do miasta. Zwyczaj ten wszedł do powszechnej praktyki na Zachodzie w wieku V i VI. Poświęcanie palm wprowadzono do liturgii dopiero w wieku XI. Aż do reformy z 1955 r. istniał zwyczaj, że celebrans wychodził w Niedzielę Palmową przed kościół, a bramę świątyni zamykano. Kapłan uderzał w nią krzyżem trzykrotnie, wtedy dopiero brama otwierała się i kapłan z uczestnikami procesji wstępował do wnętrza kościoła, aby odprawić Mszę świętą. Symbol ten miał wiernym przypominać, że zamknięte niebo zostało nam otworzone dzięki zasłudze krzyżowej śmierci Chrystusa.
    Obecnie kapłan w Niedzielę Palmową nie przywdziewa szat pokutnych, fioletowych, jak to było w zwyczaju dotąd, ale czerwone; procesja zaś ma charakter triumfalny. Chrystus wkracza do świętego miasta jako jego Król i Pan, odbiera spontaniczny hołd od mieszkańców Jerozolimy. Przez to Kościół chce podkreślić, że kiedy Chrystus Pan za kilka dni podejmie się tak okrutnej śmierci, to jednak nigdy nie pozbawi się swojego majestatu królewskiego i prawa do panowania. Przez mękę zaś swoją i śmierć to prawo jedynie umocni. Godność królewską Chrystusa Pana akcentują antyfony i pieśni, które śpiewa się w czasie rozdawania palm i procesji.

    Palmy
    W XI w. pojawił się zwyczaj święcenia palm. Wierni przechowują je przez cały rok, aby w następnym roku mogły zostać spalone na popiół, którym są posypywane nasze głowy w Środę Popielcową. W Polsce, gdzie trudno o prawdziwe gałązki palmowe, jest tradycja przygotowywania specjalnych palemek. Najczęściej są one robione z gałęzi wierzbowych z baziami i z liści bukszpanu lub borówek. W niektórych regionach kolorowe palmy przygotowywane są z suszonych kwiatów. W wielu parafiach organizowane są konkursy na najpiękniejszą lub największą palmę. Na Kurpiach palmy dochodzą do wielkości 2-3 metrów i są zwykle pięknie przystrojone w sztuczne kwiaty. Procesja z palmami jest z jednej strony upamiętnieniem wydarzenia sprzed wieków, z drugiej zaś – naszym kroczeniem wraz z Chrystusem ku ofierze, którą dzisiaj jest Msza święta. Ogłaszając Chrystusa Królem zgadzamy się w ten sposób na to, że nasza droga do Ojca prowadzi zawsze przez krzyż.
    We Włoszech i w Hiszpanii w Wielkim Tygodniu urządza się przez 7 dni z niezwykłym pietyzmem i okazałością procesje pasyjne. Po ulicach wielu miast przeciągają procesje, zwane Passos, mężczyzn i kobiet, ubranych na czarno, często z nasuniętymi na głowę kapturami. Na balkonach ustawia się kwiaty, zapala się mnóstwo światełek, uplecionych misternie w barwne dywany. Przy świetle świec i biciu dzwonów idzie długi pochód z niezliczonymi wizerunkami Chrystusa, Matki Bożej i świętych.

    Palmy
    W Polsce Niedziela Palmowa nosiła także nazwę Niedzieli Kwietnej, bo zwykle przypada w kwietniu, kiedy to pokazują się pierwsze kwiaty. W Niedzielę Palmową po sumie odbywały się w kościołach przedstawienia pasyjne. Za czasów króla Zygmunta III istniały zrzeszenia aktorów-amatorów, którzy w roli Chrystusa, Kajfasza, Piłata i Judasza chodzili po wioskach i odtwarzali misterium męki Pańskiej. Najlepiej i najwystawniej organizowały ten rodzaj przedstawienia klasztory. Do dnia dzisiejszego pasyjne misteria ludowe odbywają się w każdy Wielki Tydzień w Kalwarii Zebrzydowskiej. Widowisko o charakterze misteriów paschalnych wystawiane jest na poznańskiej Cytadeli. W ostatnim czasie to samo przedstawienie wystawiono także w Warszawie.

    W Polsce poświęcone gałązki wierzbowe z baziami zatyka się za krzyże i obrazy, by strzegły domu od nieszczęść i zapewniały błogosławieństwo Boże. Wtykano także palmy na pola, aby Pan Bóg strzegł zasiewów i plonów przed gradem, suszą i nadmiernym deszczem.

    Wyniszczenie i uniżenie Chrystusa
    Poniedziałek, wtorek i środa Wielkiego Tygodnia są dniami szczególnie poświęconymi sakramentowi pojednania – nie wyróżniają się niczym, jeśli chodzi o liturgię. Niegdyś w Wielką Środę kapłani w kościołach odprawiali „Jutrznię”. Dzisiaj ten zwyczaj można jeszcze spotkać tylko w niektórych kościołach. Na pamiątkę ucieczki Apostołów w czasie aresztowania Chrystusa gasi się po każdym psalmie jedną świecę, aż zostaje jedna. Tę bierze się z lichtarza i zanosi za ołtarz. Znika światło, symbol Chrystusa, zamordowanego przez ludzi. Po pewnym czasie kleryk ze świecą powraca zza ołtarza na znak zmartwychwstania. Wtedy kapłani uderzeniami w pulpity brewiarzem dają znać o trzęsieniu ziemi, jakie zaistniało przy tajemnicy wyjścia z grobu Chrystusa.

    Od Wielkiego Poniedziałku do Wielkiej Środy włącznie Pan Jezus dzień spędzał w Jerozolimie i nauczał w świątyni, a na noc udawał się do odległej o ok. 3 km Betanii, aby tam przenocować. Zapewne gościny Jemu i Jego uczniom udzielał Łazarz w swoim domu – z wdzięczności za niedawne wskrzeszenie go z grobu.

    W Wielki Poniedziałek w drodze do Jerozolimy Chrystus uczynił uschłym figowe drzewo za to, że nie znalazł na nim owocu, a tylko same liście (Mt 21, 18-19; Mk 11, 12-14). Kiedy wszedł na plac świątyni i zobaczył tam kupców z towarami i bydłem, wypędził ich stamtąd (Mt 21, 12-13; Mk 11, 15-19; Łk 19, 45-48).

    W Wielki Wtorek Pan Jezus prowadził najgwałtowniejsze polemiki ze starszyzną żydowską, które zakończył wielokrotnym „biada”, rzuconym na swoich zatwardziałych wrogów (Mt 21, 20 – 23, 39; Mk 11, 27-32. 41; Łk 20, 9 – 21, 1). W wielkiej też mowie eschatologicznej zapowiada całkowite zniszczenie Jerozolimy oraz koniec świata, jaki zamknie dzieje ludzkości (Mt 24, 1-41; Mk 13, 1-33; Łk 21, 5-34). Zapowie także powtórne swoje przyjście na ziemię w chwale (Mt 25, 31-46). W przypowieści o roztropnym słudze, o mądrych i głupich pannach i o talentach będzie nawoływał do czujności (Mt 24, 42-55. 30; Mk 13, 33-37; Łk 21, 34-36).

    Wielka Środa ma bezpośredni już kontakt z wydarzeniami Wielkiego Czwartku i Piątku. Sanhedryn na tajnej naradzie postanawia za wszelką cenę zgładzić Jezusa. Judasz ofiaruje Wielkiej Radzie Żydowskiej swoją pomoc za srebrniki, przyrzekając śledzić Chrystusa, a gdy będzie sam – zawiadomi o tym Sanhedryn (Mt 26, 1-16; Mk 14, 1-11; Łk 22, 1-6), aby Go można było pojmać.

    Szczytem roku liturgicznego i Wielkiego Tygodnia jest Święte Triduum Paschalne Męki i Zmartwychwstania Pańskiego. Obejmuje ono liturgię Mszy Wieczerzy Pańskiej, sprawowaną wieczorem w Wielki Czwartek, wielkopiątkową liturgię Męki Pańskiej oraz najbardziej uroczystą i najpiękniejszą ze wszystkich liturgii Kościoła – Wigilię Paschalną sprawowaną po zapadnięciu zmroku w Wielką Sobotę – w Wielką Noc. Triduum kończy się wieczorem w Niedzielę Zmartwychwstania.

    Poniżej znajdziesz wybrane adresy stron z tekstami związanymi z przeżywaniem Wielkiego Tygodnia. Podzieliliśmy je na dwie części:

    Niedziela Palmowa
    Czas Wielkiego Tygodnia
    Więcej o Wielkim Tygodniu
    Na osobnej stronie zamieściliśmy też linki do tekstów na temat Triduum Paschalnego.

    Od 1986 r. z inicjatywy Jana Pawła II w Niedzielę Palmową obchodzony jest Światowy Dzień Młodzieży. Zapraszamy do odwiedzenia strony poświęconej tym obchodom.

    Polubienie

  9. Szafirek pisze:

    14 kwietnia – św. Walerian, męczennik https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/04-14a.php3
    14 kwietnia – św. Ludwina, dziewica https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/04-14b.php3

    Polubienie

  10. Mateusz pisze:

    Widać jak szatan nienawidzi Mszy Trydenckiej:

    Czy Summorum pontificum zostanie „skorygowane”? Zatrważający apel włoskiego liturgisty

    Włoski liturgista Andrea Grillo, jeden z najzagorzalszych krytyków Motu proprio Summorum pontificum Benedykta XVI, żąda ograniczenia możliwości sprawowania Mszy Świętej w nadzwyczajnym rycie rzymskim.

    Według Grilla rzeczone Motu proprio doprowadziło w Kościele do paraliżującego bałaganu, który należy teraz posprzątać dokonując korekty, to znaczy – uczynienia Novus Ordo Missae praktycznie wyłącznym dopuszczalnym rytem.

    Grill pracuje w Papieskim Instytucie Liturgicznym Św. Anzelma, wyższej szkole benedyktyńskiej na prawach papieskich. W ocenie wielu watykanistów cieszy się dużym szacunkiem papieża Franciszka, mogąc uchodzić wręcz za „liturgistę Domu św. Marty”. W 2017 roku to właśnie Grillo był jednym z tych, którzy najzagorzalej atakowali kard. Roberta Saraha w związku z jego apelem o sprawowanie Eucharystii ad orientem. Nazwał go „niekompetentnym” i „nienadającym się” na sprawowany urząd prefekta Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

    Grillo jest też prawdopodobnie członkiem tajnej watykańskiej komisji ds. liturgii, której istnienie ujawnił w 2016 roku dziennikarz Marco Tosatti, a później potwierdzili je Riccardo Cascioli z „Nuova Busola Quotidiana” i hiszpański watykanista Francisco Fernandez de la Cigoña. Komisja miałaby pracować nad opracowaniem „ekumenicznej mszy”, będąc swoistym zwieńczeniem zmian zainicjowanych reformą liturgiczną 1969 roku.

    Grillo prowadzi nieustanną walkę przeciwko Benedyktowi XVI. Swego czasu posunął się nawet do tego, by skojarzyć Summorum pontificum… z faszyzmem. Od czerwca 2018 roku ministrem ds. rodziny we włoskim rządzie jest Lorenzo Fontana, który w każdą niedzielę uczestniczy we Mszy świętej w nadzwyczajnym rycie rzymskim. Grillo skomentował to w mediach społecznościowych, pisząc: „Jednym z warunków faszyzmu Fontany jest Summorum pontificum. Memento…”.

    Jak pisze na łamach Katholisches.info Giuseppe Nardi, włoski liturgista uważa, że dawny ryt powinien zostać praktycznie całkowicie wyeliminowany, bo jego dopuszczalność prowadzi niemal wyłącznie do podziałów i konfliktów. Czołowym autorytetem wykorzystywanym przez Grilla w publicystyce jest ks. Hans Urs von Balthasar…

    Polubienie

    • Mateusz pisze:

      Potwierdza się że szykują nam nową ekumeniczną mszę.

      „Grillo jest też prawdopodobnie członkiem tajnej watykańskiej komisji ds. liturgii, której istnienie ujawnił w 2016 roku dziennikarz Marco Tosatti, a później potwierdzili je Riccardo Cascioli z „Nuova Busola Quotidiana” i hiszpański watykanista Francisco Fernandez de la Cigoña. Komisja miałaby pracować nad opracowaniem „ekumenicznej mszy”, będąc swoistym zwieńczeniem zmian zainicjowanych reformą liturgiczną 1969 roku.|

      Polubienie

  11. Mateusz pisze:

    Trevignano Romano 13 kwietnia 2019 r
    Umiłowane dzieci, dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie w waszym sercu. Moje dzieci, ile cierpień słucham, jestem tutaj, aby was zaprowadzić do światła Pana. Drogie dzieci, przyszedłem dotknąć ziemi, ale niewielu słucha moich orędzi, wie, że wkrótce ziemia zadrży, ale jesteście w radości i miłości Boga, nie przegapcie, waszym źródłem musi być Ewangelia. Umiłowane dzieci, w tym tygodniu wielkanocnym, kochajcie Krzyż i dziękujcie Panu, nie zawsze będziecie w stanie zrozumieć wszystkie plany Boga i często jest to po ludzku niezrozumiałe, tylko niebo i modlitwa mogą odpowiedzieć na wasze pytania, jeśli otworzyliście twoje serce. Nie zmieniajcie waszych modlitw i nie zmieniajcie niczego w dogmatach wiary, ponieważ byłoby to bluźnierstwem, Szatan jest bystry, bierzcie dusze nie zdając sobie z tego sprawy. Kocham cię, jestem twoją Matką, chronię cię i kładę cię pod płaszczem. Teraz zostawiam was z moim macierzyńskim błogosławieństwem, w imię Ojca, Syna Ducha Świętego, Amen

    Polubienie

  12. Mateusz pisze:

    Rzym: Schody Święte odkryte na nowo po 300 latach

    Po prawie trzech wiekach jedną z największych relikwii Rzymu – Scala Santa, czyli Święte Schody – można zobaczyć bez osłaniającej ją drewnianej obudowy. Według prastarej tradycji, Pan Jezus wchodził po nich do pretorium Poncjusza Piłata, a sprowadziła je potem do Rzymu święta Helena – matka Konstantyna Wielkiego, pierwszego chrześcijańskiego cesarza rzymskiego. W 1723 Innocenty XIII zarządził przykrycie drewnem marmurowych stopni ze względu na znaczne ubytki, spowodowane przez miliony wspinających się po nich w ciągu wieków pielgrzymów.

    – Ten, kto stąpał na kolanach po tych schodach, nie tylko odczuwał bóle cierpienia, jednoczącego go z Chrystusem, ale podnosząc wzrok otrzymywał katechezę szczególnej skuteczności – tak o odrestaurowanym zabytku, a przede wszystkim relikwii, powiedział Radiu Watykańskiemu wysłannik naukowy Muzeów Watykańskich Guido Cornini. Od 2012 roku wraz z zespołem ekspertów, brał on udział w odnowieniu fresków i samych schodów.

    Z kolei o. Francesco Guerra, rektor Sanktuarium Świętych Schodów, znajdującego się w bezpośrednim sąsiedztwie bazyliki św. Jana na Lateranie, zwrócił uwagę, że odrestaurowanie szesnastowiecznych fresków pozwala nie tylko na kontemplowanie sztuki, ale przede wszystkim na wejście w kontakt ze świętą historią.

    – Kiedy pojawiła się możliwość zobaczenia odkrytych stopni i tego, jak i w jaki sposób są zużyte, było to dla nas ostateczne potwierdzenie wielkiej pobożności, ale także faktu, że Święte Schody były zawsze zdobywane na kolanach. Są to bowiem ubytki z powodu wytarcia przez chodzenie po nich – powiedział włoski pasjonista. Zaznaczył, że „podczas usuwania stopni drewnianych, w miejscu, gdzie było małe okienko, znaleźliśmy także to, o czym mówiły opisy, a czego nie można było zobaczyć, czyli trzy krzyże i kratkę tam, gdzie – według tradycji – wierni znaleźli ślady krwi Jezusa”.

    Remont 28 stopni trwał 15 miesięcy a rozpoczęto go z inicjatywy kustoszy tego sanktuarium – księży pasjonistów. To oni pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX w. opracowali plan odnowienia zabytku wspólnie z Muzeami Watykańskimi. Na zakończenie prac 11 kwietnia papieski wikariusz dla diecezji rzymskiej, kardynał Angelo de Donatis pobłogosławił odnowione stopnie, którym przywrócono ich pierwotny kolor. Będą one odtąd dostępne dla pielgrzymów na kolanach w godzinach 6:00-19:00 tak, aby regulować napływ wiernych. Uroczystość otwarcia zakończyła się Mszą świętą pod przewodnictwem o. Luigiego Vaninettiego, prowincjała pasjonistów, którzy opiekują się tym miejscem.

    Po Świętych Schodach będzie można się wspinać na kolanach do 9 czerwca – Niedzieli Zesłania Ducha Świętego, po czym ponownie zostaną one zamknięte, aby można było położyć na nich nową konstrukcję ochronną.

    Read more: http://www.pch24.pl/rzym–schody-swiete-odkryte-na-nowo-po-300-latach,67543,i.html#ixzz5l4PfBjZn

    Polubienie

  13. Marcin pisze:

    ”Leć”

    Leć, leć, małe skrzydełko,
    Wzleć ponad wyobraźnię,
    Najdrobniejsza chmurko, najbielszy gołębiu,
    Na wietrze niebiańskiej miłości.

    Omiń planety i gwiazdy,
    Opuść ten nasz samotny świat,
    Ucieknij od żalu i od bólu…
    I leć dalej.

    Leć, leć, skarbie,
    Twoja nieskończona podróż właśnie się zaczęła,
    Zabierz swoje delikatne szczęście –
    Zbyt piękne dla tego świata.
    Przejdź na drugi brzeg,
    Gdzie pokój trwa na wieki,
    Ale zachowaj te mieszane wspomnienie,
    Aż się spotkamy.

    Leć, leć, nie bój się,
    Nie trać oddechu, nie roń łzy,
    Twoje serce jest czyste, twoja dusza wolna,
    Podążaj własną drogą, nie czekaj na mnie,
    Wzniesiesz się ponad wszechświat,
    Poza ręce czasu,
    Księżyc wzejdzie, słońce zajdzie,
    Ale ja nie zapomnę.

    Leć, leć, małe skrzydełko,
    Leć, gdzie tylko anioły śpiewają,
    Leć daleko, nadszedł czas,
    Leć już…znajdź światło.

    Polubienie

  14. Szafirek pisze:

    15 kwietnia – święte Anastazja i Bazylissa, męczennice https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/04-15a.php3
    15 kwietnia – bł. Cezary Bus, prezbiter https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/04-15b.php3

    Polubienie

  15. Gosia 3 pisze:

    PRZERAŻAJĄCY WIDOK:

    Pożar w katedrze Notre-Dame w Paryżu – informuje miejscowa straż pożarna. Na zdjęciach zamieszczanych w mediach społecznościowych widać ogromną chmurę dymu i płomienie ponad dachem gotyckiej świątyni. W katedrze prowadzone były ostatnio prace renowacyjne.

    Na miejscu pracują strażacy. Pożar w katedrze Notre Dame w Paryżu ma „potencjalnie związek” z pracami renowacyjnymi budowli – podali strażacy. Według informacji mediów, świątynię ewakuowano.

    Skali pożaru nie ustalono; na zdjęciach w „Le Figaro” widać kłęby dymu w przedniej części kościoła.

    Polubienie

  16. Gosia 3 pisze:

    Gdy oglądałam tę płonącą Katedrę Notre Dame w Paryżu przeczytałam złotym drukiem na ekranie tv:
    ‚” JA JESTEM TEGO OFIARĄ”
    Tak bo tam mieszka Pan Jezus w Tabernakulum i jego podpalono.
    PANIE JEZU! WYBACZ! i jakże to znaczące w pierwszym Dniu Wielkiego Tygodnia że runęła iglica Świątyni . Płoną podwaliny Chrześcijaństwa w Europie. Najświętsze Serce Jezusa czy Ciebie stamtąd uratowano ? bo mówią w tv że walczą o serce Katedry ale chyba mają na myśli te zabytki – może dzwony a nie Twoje Serce. Czy to nie jest ten Pożar Paryża , który był przekazywany w wizji nie pamiętam czy Ojcu Klimuszko czy może komuś innemu. Zdjęcia wprost apokaliptyczne. 😦
    Dzwonnik z Notre Dame wskrzesił tą Katedrę w okresie zaniedbania – tak powiedziała Pani komentująca.
    SERCE PĘKA Z ŻALU GDY JESTEM TEGO ŚWIADKIEM. JAK MOŻNA BYŁO DO TEGO DOPUŚCIĆ.?

    Polubienie

  17. Gosia 3 pisze:

    PŁONIE KORONA CIERNIOWA PANA JEZUSA PRZYWIEZIONA W XIII WIEKU PRZEZ KRZYŻOWCÓW , W UBIEGŁYM ROKU 1 GRUDNIA ZOSTAŁ ODSŁONIĘTY W KAPLICY OŁTARZ MATKI BOŻEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ W KATEDRZE. SIÓDMY DZWON GABRIEL ZOSTAŁ UFUNDOWANY PRZEZ NASZĄ POLKĘ . NAWET KTOŚ WSKAZUJE NA PODPALENIE.
    JEST TO ZNAK CZASU , PŁONIE SYMBOL CHRZEŚCIJAŃSKIEJ EUROPY.
    WYDARZENIE APOKALIPTYCZNE.
    W PRZECIĄGU 2 GODZ ROZPRZESTRZENIŁ SIĘ OGROMNY POŻAR I TO PODOBNIEŻ OSTATNIO BYŁY ZAINSTALOWANE JAKIEŚ NOWOCZESNE SYSTEMY PRZECIW- POŻAROWE
    MATKO BOŻA CZĘSTOCHOWSKA OTOCZ OPIEKĄ KORONĘ CIERNIOWĄ JEZUSA CHRYSTUSA – SWOJEGO SYNA.

    Polubienie

    • Slawek pisze:

      Ogladalem maly fragment wiadomosci ze Stanow…Jakis swiadek relacjonowal, ze od kiedy pojawil sie dym na dachu katedry, to strazy pozarnej nie bylo widac przez 1.5 godz. Jedynie policja robila miejsce na przybycie strazakow….Nie wiem , ale mam bardzo zle przeczucie

      Polubienie

    • Szafirek pisze:

      Straszne to 😦 A to już drugi kościół w Paryżu w tak niedługim czasie.W marcu palił się kościół świętego Sulpicjusza.

      „Płonie kościół Saint Sulpice w Paryżu. To druga największa świątynia katolicka w Paryżu
      Kościół p.w. świętego Sulpicjusza to druga pod względem wielkości, po katedrze Notre Dame, świątynia katolicka w Paryżu. Zbudowany w stylu klasycystycznym kościół znajduje się w VI dzielnicy miasta. Jego pożar to wielki uszczerbek dla naszej kultury. Strażacy opanowali ogień, ale ciągle pozostawali na miejscu. Strat jeszcze nie oceniono.
      Kościół w obecny kształcie budowano 140 lat. Do użytku został oddany dopiero w 1732 roku, a ufundowane obok seminarium dało początek zgromadzeniu zakonnemu Sulpicjanów.

      W czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej kościół został przemianowany na „Świątynię Zwycięstwa” i sprofanowany. Wnętrze w dużej mierze zniszczono. Kościół ucierpiał także podczas oblężenia Paryża w 1870 r., kiedy pruski pocisk armatni trafił w północną wieżę. Teraz doszedł pożar.

      W kościele zostali ochrzczeni m.in. markiz de Sade oraz Charles Baudelaire, Victor Hugo żenił się tu z Adelą Foucher. Inna ciekawostka to ślub rewolucjonisty Camille’a Desmoulins z Lucile. W kościele znajdują się cenne freski Eugène Delacroix i imponujące organy w XVIII wieku.”

      Polubienie

    • Szafirek pisze:

      Korona cierniowa

      Wakacyjny cykl „Niedzieli” nosi tytuł: „Dotykamy śladów Boga”. Inspiracją w naszej wędrówce jest hasło przyświecające pracy duszpasterskiej w bieżącym roku: „Wierzę w Syna Bożego”. Czteroletni cykl duszpasterski: „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie. Przez wiarę i chrzest do świadectwa” nawiązuje do 1050. rocznicy chrztu Polski, którą będziemy obchodzić w 2016 r. Naszą wiarę chcemy umacniać, dotykając relikwii Chrystusa. Wyjątkowym przewodnikiem jest tu książka Grzegorza Górnego i Janusza Rosikonia pt. „Świadkowie Tajemnicy. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych”. W tym tygodniu udajemy się do Paryża, gdzie w katedrze Notre Dame uczcimy relikwie Korony Cierniowej.

      Profesjonalne badania relikwii Korony Cierniowej przeprowadzał po raz pierwszy w 1870 r. Rohault de Fleury. Późniejsze badania potwierdziły ponad wszelką wątpliwość, że została ona wykonana z roślin spotykanych w okolicach niedalekich od wybrzeży Morza Śródziemnego. To zdaje się potwierdzać tezę, że mamy do czynienia z autentycznym śladem męki Jezusa Chrystusa, którą możemy od wieków adorować w paryskiej katedrze.

      Święte kolce

      Jest co najmniej kilka teorii mówiących o drodze relikwii Korony Cierniowej do paryskiej katedry Notre Dame. Według jednej grupy naukowców, tak jak w przypadku relikwii Krzyża Świętego, miała je przywieźć do Europy Helena, matka cesarza Konstantyna. Jest jednak także inna teoria, która mówi, że jeden z uczniów Chrystusa miał przed pogrzebem zabrać ze sobą koronę, za nic mając zasady rytuału żydowskiego, który nakładał obowiązek grzebania z ludzkim ciałem także wszystkich przedmiotów mających kontakt z jego krwią.

      Ponad wszelką wątpliwość wiemy, że relikwie Korony czczone były w Jerozolimie w V wieku. Zachowały się na ten temat liczne zapisy, a nawet świadectwo zdumionego Grzegorza z Tours, opisującego w szczegółach, że pnącze, z którego uczyniono koronę, każdego dnia stawało się na nowo zielone.

      W 1063 r. ta bezcenna pamiątka znalazła się w Bizancjum. W XIII wieku władca Konstantynopola nie miał pieniędzy i sprzedał ją królowi Francji Ludwikowi IX. Dzięki temu trafiła do Europy, a dzisiaj spoczywa w katedrze Notre Dame w Paryżu. Można ją tam jednak adorować bez cierni, bo przez wieki w średniowieczu panował zwyczaj darowywania poszczególnych cierni głównym europejskim kościołom.

      Święty dzień Francji

      Jak ustalili Grzegorz Górny i Janusz Rosikoń, autorzy książki pt. „Świadkowie Tajemnicy. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych”, w 1356 r. dwa kolce z Paryża otrzymał cesarz Karol IV, który umieścił je w swym zamku nieopodal Pragi, wzniesionym tylko po to, by przechowywać w nim relikwie Chrystusa. Nieco później jego siostrzeniec, francuski król Karol V, przeniósł jeden z cierni z Sainte Chapelle do swego zamku w Vincennes, gdzie kazał wybudować dla tej relikwii specjalną kaplicę.

      Inne z kolców, czczone jako fragmenty Korony Cierniowej, dotarły na Zachód nieco wcześniej jeszcze z Konstantynopola. Zazwyczaj były darami cesarzy bizantyjskich i trafiały później do różnych kościołów i ośrodków duszpasterskich we Francji czy w Wielkiej Brytanii.

      W Polsce otoczone kultem były ciernie przechowywane w katedrze Zmartwychwstania Pańskiego i św. Tomasza Apostoła w Zamościu, w bazylice Grobu Bożego w Miechowie pod Krakowem i w sanktuarium św. Antoniego Padewskiego w Boćkach na Podlasiu.

      W cytowanej książce Grzegorza Górnego i Janusza Rosikonia ciekawie wygląda opis samego dnia, w którym relikwie trafiły do Paryża. Był 18 sierpnia 1239 r. Dzień, w którym Korona Cierniowa Jezusa Chrystusa znalazła się w Paryżu, ogłoszony został świętem. Przed murami miasta wybudowano olbrzymią trybunę, z której przemawiali duchowni, witając niezwykłą pamiątkę po Zbawicielu. Następnie korona spoczęła w złotym relikwiarzu, który wzięli osobiście król Ludwik i jego brat Robert. Obaj, bez butów na nogach, ubrani jedynie w lniane szaty, nieśli relikwię przez Paryż, a mieszkańcy stolicy, szczelnie wypełniający świątecznie udekorowane ulice, padali na ich widok na kolana i czynili znak krzyża.

      Katedra jak wielki relikwiarz

      Od tamtego wydarzenia mijały wieki, a relikwia spoczywała w monumentalnej katedrze. Jedynie podczas rewolucji francuskiej została przekazana Bibliotece Narodowej, a od początku XIX wieku, po podpisaniu konkordatu przez Królestwo Francji i Stolicę Apostolską, została przekazana władzom religijnym. Dziś strzeżona jest przez rycerzy Bożego Grobu, a eksponuje się ją w każdy pierwszy piątek miesiąca oraz w każdy piątek Wielkiego Postu.

      Jak się okazało niedawno, francuscy katolicy czasami odchodzą od tego harmonogramu. Arcybiskup Paryża – kard. André Vingt-Trois zorganizował niedawno czuwanie modlitewne, mające wynagrodzić Bogu za bluźnierczą sztukę teatralną „Golgota Picnic”. Wtedy eksponowano koronę i publicznie oddawano jej cześć.

      Paryska katedra stała się zatem swego rodzaju relikwiarzem. Świątynia obchodziła niedawno swoje 850-lecie. Na jubileusz jednego z najbardziej rozpoznawalnych zabytków francuskiej stolicy złożyły się liczne inicjatywy religijne i kulturalne, którym patronowały najwyższe władze kraju oraz administracja Paryża i oczywiście gospodarz Notre Dame kard. André Vingt-Trois. Ten ostatni proponuje gościom odwiedzającym paryską świątynię przejście „szlaku pielgrzymiego” przygotowanego na tę okazję, poczynając od placu przed katedrą. Chodzi o „zwrócenie się do Boga i Maryi oraz o odkrycie, bądź odkrycie na nowo, bogactwa Notre Dame”.

      Na 850-lecie świątyni odświeżono również jej wnętrze i wyposażenie, uwydatniając m.in. szczegóły wystroju oraz możliwości głosowe organów i dzwonów.

      Budowę świątyni, znajdującej się na wyspie Miejskiej (Île de la Cité) na Sekwanie, rozpoczęto w 1163 r. Kamień węgielny pod budowę położył osobiście papież Aleksander III w obecności króla Ludwika VII. Budowę zakończono po 180 latach, w 1345 r. Jest to jedna z największych świątyń na świecie – długość jej nawy głównej wynosi 127 m. Relikwie Męki Pańskiej, w tym Korona Cierniowa Jezusa Chrystusa, przechowywane są w katedralnym skarbcu.

      Cóżem ci uczynił

      Aby pogłębić świadomość doniosłości Korony Chrystusa, warto odnieść się do ewangelicznego opisu ostatnich chwil Chrystusa przed męką. W 27. rozdziale Ewangelii wg św. Mateusza (28-29) znajdujemy szczegółowy opis wydarzeń, które miały miejsce tuż przed Drogą Krzyżową. Żołnierze upletli koronę cierniową, nałożyli Jezusowi na głowę, ubrali Go w szkarłatny płaszcz i wręczyli trzcinę. Wszystko podyktowane było chęcią wykpienia Skazańca, który powiedział o sobie, że jest królem. Korona cierniowa towarzyszyła Jezusowi w Drodze Krzyżowej i w czasie śmierci. Według tradycji, po zdjęciu ciała Pana Jezusa z krzyża korona została zabrana przez jednego ze świadków Jego śmierci.

      Światłem mogą być także słowa papieża Franciszka, który tak mówił o wkroczeniu Chrystusa do Jerozolimy: „Wkracza, aby być ubiczowany, znieważony i zelżony, jak zapowiada Izajasz (por. Iz 50, 6). Wkracza, by otrzymać koronę cierniową, żeby zostać pobity, dostać purpurowy płaszcz. Jego królestwo będzie przedmiotem drwin. Wkracza, aby wejść na Kalwarię obarczony drzewem krzyża” (homilia z Niedzieli Palmowej 24 marca 2014 r.).

      A zatem nie jedynie śmierć była elementem zbawczego planu Boga, ale wyszydzenie Syna Bożego, czego jednym z symboli była właśnie korona cierniowa. Źródłem cierpień Zbawiciela był nie tylko ból wbijających się cierni – a warto podkreślić, że prawdopodobnie Chrystus miał kilkadziesiąt ran na głowie – ale też świadomość bycia poniżonym przez ludzi, za których oddał życie.

      Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Ten filmik krąży w internecie od 2012 roku. Podesłała mi go moja znajoma. Na końcu autor animacji pokazuje upadek Kościoła i w murach widać jakby Katedrę Notre -Dame jak burzy się . Charakterystyczny w postaci kola element przypomina architekturę katedry. Czyżby pożar Katedry był zaplanowany przez Iluminatów. A zaraz potem na łodzi płynie Antychryst.
      Obejrzyjcie:
      https://gloria.tv/video/HaEY4Q1TeHPu6o3JRAXRKcGmL

      poza tym dzisiaj media podają, że planuje się ją odbudować ale nie jako Świątynię Pana Boga ale tylko jako Muzeum do zwiedzania. A w ekipach remontowych byli również muzułmanie. Ciekawa to troska o tę Katedrę ze strony władz Francji aby w ręce innowierców włożyć taki Wielki Kult Chrześcijaństwa. W oczach Prezydenta Macrona na Konferencji widziałam wielki fałsz i nieszczerość w stosunku do swoich rodaków a nawet jakby wewnętrzną radość z tego smutnego wydarzenia.
      Niby animacja ale miała nam coś odkryć.

      Polubienie

      • Marcin pisze:

        Antychryst.
        Bardzo ciekawa interpretacja tego filmiku.
        Kiedy ma być ujawniony amerykański plan pokojowy dla Izraela? Podobno po wyborach w Izraelu.
        Te wybory już się odbyły ok. tydzień temu – 9 kwietnia.
        Także czas najwyższy aby antychryst ukazał się światu.

        Polubienie

  18. Gosia 3 pisze:

    Szczęść Boże! Sławku!

    Tylko jeden Pan Bóg wie jak do tego doszło ale na pewno był to też dopust Boży za to wszystko jak Francja pierwsza córa Kościoła odeszła od Pana Boga. Przecież widzieliśmy inne zabytkowe burzone kościoły we Francji , walkę z pomnikiem Św Jana Pawła II i zakaz noszenia symboli Chrześcijańskich w miejscach publicznych.
    Pan Bóg pokazał swój Palec Boży i powiedział teraz odbiorę Wam Waszą chlubę narodową abyście nabrali pokory i to miejsce zamienili w modlitwę narodową a nie jako spacery po Muzeum z zabytkami. Przecież jest napisane w Ewangelii Św Mateusza:
    „24
    1 Gdy Jezus szedł po wyjściu ze świątyni, podeszli do Niego uczniowie, aby Mu pokazać budowle świątyni. 2 Lecz On rzekł do nich: «Widzicie to wszystko? Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony». 3 A gdy siedział na Górze Oliwnej, podeszli do Niego uczniowie i pytali na osobności: «Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?»2

    Początek boleści

    4 Na to Jezus im odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. 5 Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem3. I wielu w błąd wprowadzą. 6 Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec! 7 Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. 8 Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści”
    LECZ TO WSZYTKO JEST DOPIERO POCZĄTKIEM BOLEŚCI.
    Sławku! Ty pewnie jeszcze śpisz ale jak wstaniesz to przeczytaj także to co napisałam do Ciebie pod poprzednim wpisem. Błogosławionych snów.
    Pozdrawiam braci i siostry z USA.

    Polubienie

    • Slawek pisze:

      Gosiu pozdrawiam,
      Podaje mojego emaila: shareyourmercy@gmail.com Z gory dziekuje za Twoj wklad w dzielo intronizacji oraz za Twoje swiadectwo zywej wiary tu na blogu. Z checia przeczytam te oredzia o ktorych pisalas wczesniej.
      Jesli chodzi o stacje radiowa Chrystusa Krola, to chyba do nas nie dosiega. Moja zona slucha radia ETWN i na pewno jakby uslyszala mowe polska, kiedy wyszukuje swojej stacji, to by mi powiezdiala o tym. My mieszkamy 3 godz jazdy na poludnie od Chicago.Ja sam nie zawiele slucham radia, Staram sie odmawiac rozaniec, kiedy jade do pracy, a w domu zawiele czasu nie ma dla siebie. Mamy siedmioro dzieci, a najmlodszy synek skonczyl dwa latka.

      Polubienie

    • Leszek pisze:

      Z wpisu Gosi3
      …nie jako spacery po Muzeum z zabytkami…
      A tej treści wpis, nawiązujący niejako do powyższych słów umieściłem na str. dzieckonmp dzisiaj, o g. 11.50:
      Dzisiejszego przedpołudnia w radiowej Trójce, gdy rozmawiano o płonącej w pożarze katedrze Notre Dame (Nasza Pani), jedna Pani słusznie zauważyła, że katedra stała się obiektem turystycznym, z uszczerbkiem dla funkcji sakralnych. Zresztą też miałem podobne przemyślenia. Gdy to usłyszałem, od razu przypomniało mi się słowo Pana Jezusa dla uczestników (wśród, których był też piszący te słowa; a było nas k/dwustu osób) obozu biblijnego poświęconemu Apokalipsie św. Jana apostoła, odczytane na inauguracyjnej Eucharystii w Bazylice maryjnej w Świętej Lipce, 1 września 1988r., słowo/wyrzut Pana, które(y) nic a nic nie straciło/stracił ze swej aktualności:
      „Dzieci, pragnę wam powiedzieć kilka słów o Mojej samotności, o samotności Boga waszego. Nie wiecie jak samotnym jestem. Wśród tych tłumów, które wypełniają kościoły, także Bazylikę Świętolipską.
      Ranią Me Serce swa obojętnością i zaślepieniem ci, którzy w świątyni widzą tylko wystrojone pięknie mury.
      Ranią Mnie także ci, którzy ja traktują jako miejsce, w którym spełniają się życzenia, gdzie za samo jego nawiedzenie i kilka modlitw można otrzymać to, czego się pragnie (podobnie myślę, dzieje się na Jasnej Górze, gdzie płynie też i w czasie Apelu jasnogórskiego litania próśb do Matki Bożej – dop. mój).
      Uczyniono Ma świątynię targowiskiem (por. J 2,16).
      Kto spośród tych wszystkich, którzy do niej wchodzą przychodzi do Mnie obecnego cieleśnie w Najświętszym Sakramencie i do Matki Mojej, w sposób szczególny, duchowo obecnej w tym miejscu.
      Kto przychodzi przed Tabernakulum, by przez Ręce Matki mojej oddać mi swoje życie, by pozwolić, bym z całą Mą mocą w nie wszedł.
      Dzieci Moje, czekam na was. wynagradzajcie chłód serc tych, którzy w tym Sakramencie Mnie nie widzą.
      Samotność w Tabernakulum Świątyni to pierwsza rana, o której wam mówię.
      Druga rana i druga samotność to, samotność Moja, w świątyniach, którymi wy, dzieci Moje jesteście (por. 1Kor 3,16).
      Przebywam w was wszystkich, lecz cóż wy czynicie? Czy żyjecie tą prawdą? Czy adorujecie Mnie w głębi serc waszych?
      Żyjecie we Mnie, ale czy żyjecie w świadomości, że Ja w pełni Mego Bóstwa w was żyję. Szukacie Mnie, a, Ja jestem tak blisko. chcecie mnie ujrzeć w świecie zewnętrznym (por. J 12,21), a w sercu swoim Mnie nie widzicie (por. Mk 7,6)…

      Polubienie

      • Leszek pisze:

        W odpowiedzi jeden z b. aktywnych blogowiczów Józef Piotr said 16 kwietnia 2019 @ 12:15, napisał:
        Kilka lat (dobre kilka ) byłem w Katedrze Notre Dame
        Przerażały mnie wędrujące bezwiednie niezliczone TŁUMY osobników płci obojga wędrujące (szwendające się) po tym Świętym Miejscu bez oddawania należnej CZCI BOGU OJCU. Te masy zachowywały się gorzej jak na wycieczce w góry. Myślałem wtedy : jak wierni pozwalają na to.
        Kiedy to przekroczy GRANICE BOŻEJ TOLERANCJI
        W tym czasie gdzieś w którejś z Kaplic była Odprawiana Msza ŚW.
        Stała expozycja Przenaświętszego Sakramentu. To wszystko było zakłócane
        Podobnie było W Bazylice SACRE CARE
        Zachowania TURYSTÓW powodowały powiew GROZY . Przynajmniej dla mnie z POLSKI
        Notre Dame to 14 mln turystów w Roku, w innych miejscach podobnie.

        Zaś blogowicz cox21 said 16 kwietnia 2019 @ 16:00
        To się niestety dzieje w bardzo dużej większości starych katedr. Dwa lata temu byłem w Rzymie. To, co się wyprawiało na Watykanie, Lateranie, u św Pawła za Murami i w innych kościołach wołało o pomstę do Nieba!

        Polubienie

    • Leszek pisze:

      Z innego mojego wpisu:
      Leszek said 16 kwietnia 2019 @ 00:53
      … szkoda zabytku…
      Ale choćby był to w oczach np. historyków nie wiadomo jakiej klasy i wartości zabytek, dzieło rąk ludzkich, to jednak jest niczym wobec wartości nieśmiertelnej duszy ludzkiej.
      Nie raz w dziejach, też i tych najnowszych rodziny ludzkiej płonęły i burzone były kościoły z różnych powodów.
      Strażacy z całym poświęceniem walczą z ogniem o ocalenie paryskiej katedry, Pan Bóg „podobnie” walczy o ocalenie każdej odkupionej przez siebie duszy ludzkiej, opłaconej męką i przelaną krwią Zbawiciela. Może na właściwą wymowę tego pożaru przyjdzie nam trochę poczekać, bo zapewne można się spodziewać „komentarza” tego wydarzenia przez Pana, choć pojawiające się już tu i ówdzie w internecie próby jego interpretacji mogą być mniej czy bardziej trafne.
      Ale póki co, posłuchajmy małego fragmentu z cz. 1 „Bożego Wychowania” Anny, w którym Bóg Ojciec, Pan wszystkiego, Pan czasu i wszystkich wydarzeń, bez którego woli nic się nie dzieje i nie może wydarzyć, wyjaśniając w XVIII Rozmowie z Anną, istotę biblijnego terminu „Zazdrosna miłość Pana/Jahwe Zastępów” (por. Iz 9,6 i 37,32 i 63,15; Za 8,2n), tak mówi(ł) [Anna słyszała słowa Pana w swoim duchu, w którym jest Jego podobieństwo]:
      22.II.1983r., wieczorem
      – Chcesz usłyszeć do końca wytłumaczenie słów: „Zazdrosna miłość Pana Zastępów tego dokona”?
      Każdy, kto jest w królestwie Moim, jest w nim dlatego, że zazdrośnie strzegłem go – jako swojej wyłącznej własności. Walczyłem o niego, broniłem go przed zasadzkami nieprzyjaciela, nie odstępowałem w dzień ani w nocy – i miłość Moja zagarnęła go do Mojej owczarni. Miłość Moja zazdrosna jest o szczęście swoich dzieci.
      Raczej p o z w o l ę zburzyć wszystkie kościoły Moje, niż dopuszczę do krzywdy najmniejszego z synów ziemi. Dzieła wykonane przez was niczym są wobec wartości nieśmiertelnej jednej duszy ludzkiej. …

      Polubienie

  19. Marcin pisze:

    „Francjo, najstarsza córo Kościoła, co zrobiłaś ze swoim chrztem?” – pytał w 1985 r. papież Jan Paweł II. Jaka była odpowiedź? Fala apostazji Francuzów oburzonych, że papież śmie zwracać uwagę na żelazną zasadę laickości ich państwa. Zasadę, w myśl której po wybuchu wielkiej rewolucji wymordowali tysiące księży i ludzi wierzących.

    Polubienie

  20. elzbieta pisze:

    tak mi przyszlo na mysl aby odmawiac litanie do Wszystkich Swietych równiez w intencji Ojczyzny pozdrawiam wszystkich SZCZESC BOZE

    Polubienie

    • Gosia 3 pisze:

      Witam Elu! to bardzo dobrze że modlisz się tą Litanią do Wszystkich Świętych ja osobiście modlę się do nich codziennie i wzywam za ich wstawiennictwem Boga Ojca w Trójcy Świętej. Każdy z nas ma pewnie swoje ulubione modlitwy i każdy niech się modli ile może i jak może. Nasze modlitwy to najłatwiejszy sposób łączności z Bogiem lecz są jeszcze bardziej mocniejsze wyzwania na to zjednoczenie jak post i ofiara własnego cierpienia. i inne wyrzeczenia.
      Szczęść Boże!

      Polubienie

  21. Szafirek pisze:

    16 kwietnia – św. Maria Bernadetta Soubirous, dziewica i zakonnica https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/04-16a.php3
    16 kwietnia – św. Benedykt Józef Labre, wyznawca https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/04-16b.php3

    Polubienie

  22. Szafirek pisze:

    Wizja PIEKŁA wg o. Wenantego Katarzyńca

    Polubienie

  23. Szafirek pisze:

    Był w PIEKLE (świadectwo Pawła)

    Polubienie

  24. Szafirek pisze:

    TAJEMNICA MEDJUGORIE #8: Jak trafić do Nieba?

    Polubienie

  25. Mateusz pisze:

    Proroctwo ostatniej modlitwy w Notre Dame, które się wypełniło

    Jedną z ostatnich modlitw, jakie odbyły się w paryskiej katedrze Notre Dame, były nieszpory. Jak się okazuje, słowa psalmów okazały się prorocze…

    Śpiewano m. in. pieśń (1 P 1, 3-9)

    Niech będzie błogosławiony
    Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa.
    On w swoim wielkim miłosierdziu
    przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa
    na nowo nas zrodził do żywej nadziei:
    Do dziedzictwa niezniszczalnego i niepokalanego, i niewiędnącego,
    które jest zachowane dla nas w niebie.
    Wy bowiem jesteście przez wiarę strzeżeni
    mocą Bożą dla zbawienia,
    gotowego objawić się w czasie ostatecznym.
    Dlatego radujcie się,
    choć teraz musicie doznać trochę smutku
    z powodu różnorodnych doświadczeń.
    Przez to wartość waszej wiary
    okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota,
    które przecież próbuje się w ogniu;
    Na sławę, cześć i chwałę
    przy objawieniu Jezusa Chrystusa.
    Wy, choć Go nie widzieliście, miłujecie,
    wy w Niego teraz wierzycie, chociaż nie widzicie.
    A ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały,
    gdy osiągnięcie zbawienie dusz, cel waszej wiary.
    Chwała Ojcu i Synowi,
    i Duchowi Świętemu.
    Jak była na początku, teraz i zawsze,
    i na wieki wieków. Amen.

    Polubienie

  26. Gosia 3 pisze:

    Wkleiłam coś ciekawego z linkiem ale gdzieś przepadło. A może przez ten link tego nie ma i dopiero jutro to zobaczycie. Otrzymałam ciekawy filmik od znajomej gdzie autor animacji pokazuje jak Katedra z Notre Dame burzy się i upada w ruinach. A filmik w internecie jest od 2012 roku.

    Polubienie

  27. Gosia 3 pisze:

    KOCHANI ! DZISIAJ SĄ URODZINY PAPIEŻA BENEDYTKTA XVI.
    POMÓDLMY SIĘ O JEGO ZDROWIE I SIŁĘ DLA NIEGO Z TEJ OKAZJI.

    Polubienie

  28. Gosia 3 pisze:

    PAMIĘTAŁAM JUŻ RANO BO TO SĄ TEŻ URODZINY MOJEGO DAWNO NIE ŻYJĄCEGO TATY.
    DLA JEGO BOLESNEJ MĘKI MIEJ MIŁOSIERDZIE DLA MOJEGO TATY.
    AMEN.

    Polubienie

  29. Gosia 3 pisze:

    Papież senior Benedykt XVI obchodzi 16 kwietnia 92. urodziny. W ten dzień, jak co roku wydarzenie to świętuje jego rodzinna Bawaria.

    Tradycyjnie już o 4.15, godzinie urodzin Josepha Ratzingera, grupa mieszkańców bawarskiego Marktl am Inn spotkała się na porannym nabożeństwie w pokoju domu, w którym przyszedł na świat przyszły papież.

    Podobnie jak w poprzednich latach wszyscy przeszli następnie w procesji ze światłami do kościoła św. Oswalda, gdzie odnowili wyznanie wiary przy chrzcielnicy, w której 16 kwietnia 1927 r., w Wielką Sobotę, o godz. 8.30 ks. Josef Stangl ochrzcił w kilka godzin po urodzeniu najmłodszego syna miejscowego żandarma Josepha Ratzingera i jego żony Marii, nadając mu imiona Joseph Aloisius. „Fakt, że byłem pierwszym ochrzczonym w nowej wodzie uważano za szczególny znak” – wspominał papież Ratzinger w swojej autobiografii „Moje życie” i podkreślił, że zawsze z wdzięcznością myśli o tym, iż jego życie od początku było zanurzone w tajemnicy Wielkanocy.

    Polubienie

  30. Gosia 3 pisze:

    06/04/2019
    PREMIERA KSIĄŻKI PROROCTWO – Ks. Piotr Glas i dr …

    Polubienie

  31. Szafirek pisze:

    17 kwietnia – bł. Baptysta Spagnoli, prezbiter
    17 kwietnia – św. Katarzyna Tekakwitha

    Polubienie

  32. Mateusz pisze:

    Trevignano Romano 16 kwietnia 2019 r
    Przesłanie Jezusa godziny 20:15
    Bracia, pozwólcie, że będę namaszczony przez mojego Ducha Świętego podczas tej Wielkanocy, ponieważ wszystko będzie wybaczone, nawet najgorszym grzesznikom. Stworzyłem tę rodzinę, abyście mogli zjednoczyć się przed moim mistycznym ciałem, nie opuszczajcie mnie, nie patrzcie na znaki czasów i nie bójcie się, jestem z wami i będę przy was. Powiedzcie również bluźniercom, że najbardziej zatwardziali grzesznicy będą prosić mnie o przebaczenie i przebaczenie. Umiłowane dzieci, gdybyście wiedzieli, jak bardzo was kocham! Jako dzieci i jako bracia proszę was, abyście nie zostawiajcie mnie samego w tej chwili cierpienia, oni mnie ogołocili, wyszydzili i upokorzyli, i tak też się wam stanie w moim imieniu, będziecie upokorzeni i poniżeni, ale jak wielkie będzie Królestwo Niebieskie, Obiecałem! Kocham was, bracia, i błogosławię was jeden po drugim, waszym bracie Jezusie, dziękuję wam, że ponownie przyjęliście mnie do tego domu.

    Polubienie

    • Mateusz pisze:

      Ksiądz, który wszedł do płonącej katedry Notre-Dame po Najśw. Sakrament i relikwie Męki Pańskiej, to ks. Jean-Marc Fournier, kapłan Bractwa św. Piotra, od 2006 w ordynariacie polowym, był w Afganistanie, obecnie kapelan paryskiej straży, udzielał absolucji ofiarom zamachu w Bataclanie

      Polubienie

  33. Slawek pisze:

    Mamy bardzo dziwna pogode tu w Stanach. W Niedziele Palmowa padal caly dzien snieg. W Wielki Wtorek i dzisiaj wyskoczylo nam 25C a na Triduum Paschalne zapowiadaja nam gradobicie i traby powietrzne. Polecem sie i moja rodzine Waszej modlitwie

    Polubienie

  34. Gosia 3 pisze:

    Witaj Slawku!
    U nas cały czas traktują nas chemitralis. Dzisiaj, żeby nie te smugi co wciąż rozpylają byłoby piękne niebieskie niebo. Też nie wiadomo co z tego wyniknie. Ja Ci wyślę te przesłania jak tylko znajdę chwilę czasu, którego wciąż mi brakuje. Mój remont przeniósł się na po Święta bo remontuje mi Pan , ktory pracuje a do mnie przychodzi na 3, 4 godz po pracy. Jest bardzo dobrym fachowcem ale tam gdzie pracuje zarabia 1,600 zł. To jest bardzo mało i żeby utrzymać rodzinę musi pracować też dodatkowo. Tak wyglądają zarobki w naszym województwie ale Ci na stanowiskach to nie narzekają . Tak mi szkoda tego Pana bo w pracy się natyra i jest niedoceniany i pracuje za grosze.
    Oczywiście mój remont został przerwany ze względu na Wielki Tydzień ale z kolei zbliżają się Święta i będziemy przeżywać Tridum Paschalne , no i też mam sporą rodzinkę a sam wiesz jak w Polsce spędza się Święta w Kościele i z Rodziną.
    Ja na pewno będę pamiętała o Tobie w modlitwie a czy Ty znasz orędzia MBM i posiadasz Pieczęć Boga Żywego do ochrony ? bo my to prawie wszyscy mamy je w domu pobłogosławione przez Księży. Jeśli nie masz mogę Ci wysłać.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Zapomniałam napisać , masz wspaniałą Rodzinę – siedmioro dzieci to wspaniały dorobek na chwałę Pana Boga.
    Szczęść Boże!

    Polubienie

    • Slawek pisze:

      Dziekuje Gosiu i Wam wszystkim za modlitwe. Mielismy wielka burze w nocy, ale jakos obeszlo sie bez klopotow. U nas tez samoloty ciagle rozspylaja chemikalia…Nie wiem czy Wy zauwazyliscie , ale slonce bardzo sie zmienilo swym wygladem. Zawsze pamietalem je jako zolte swiecacym zlotym kolorem. Teraz od kilku lat zrobilo sie jak biala plama na ktora nie jest sie wstanie patrzec i do tego stalo sie bardzo palace. Chmury tez sa dziwnie nisko nad ziemia , czasami ma sie wrazenie ze cale niebo nad nami sie zmienilo. Pisze o tym dlatego, ze zawsze interesowalem sie fotografia i codziennie niebo i swiatlo fascynowaly mnie.
      Zycze Wam wszyskim cudownego przezycia tego Triduum Paschalnego. Razem z Maryja odkrywajmy Serce najczulsze naszego Zbawiciela, Jego milosc do nas i do swiata calego.

      Gosiu pieczeci MBM nie mam, mamy za to fioletowy szkaplerz i obraz Milosierdzia Bozego w naszym domu.

      Polubienie

  35. Marcin pisze:

    „Niedoścignione pragnienie”

    Gdyby ludzie byli ludźmi
    Serce by się radowało,
    Dusza byłaby widzialną,
    Chciałoby się spełniać sny.

    Gdyby ludzie ludźmi byli
    Nikt by nie czuł smaku smutku,
    Świat w jasności by obracał,
    Byłbyś życiem – tylko ty.

    Gdyby człowiek dawał serce
    Byłbym takim najszczęśliwszym,
    Kochałbym całym jestestwem,
    Bym nie wiedział co to łzy.

    Gdybyś tylko był istotą,
    Gdybyś tylko był człowiekiem
    Świat nie wiedziałby czym wojna,
    Światem bylibyśmy my.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s